17.08.2025
WOJNA POLSKO-BOLSZEWICKA: NACJONALISTYCZNA MITOLOGIA A RZECZYWISTOŚĆ
Link: https://www.youtube.com/post/UgkxMGPHCtx1mAPIM36ohN5wAbfKHgURwOHO
Obchodzimy obecnie rocznicę bitwy warszawskiej, a więc burżuazyjna propaganda jak co roku przybrała na sile i bezczelności. Mówi ona zgrubsza, że malusieńka, samiusieńka, biedna, prawie bezbronna i bogu ducha winna Polska, niczym Dawid kontra Goliat powstrzymała gigantyczną, głodną krwi Rosję za pomocą siły niesłychanej jedności narodowej. Budowany jest obraz Polski jako „przedmurza Europy”; Polski, która zawsze chroni Europę przed barbarzyńskimi hordami; oraz Polski jako męczennika i zbawiciela narodów, której poświęcenie uratowało całą Europę, a może nawet i cały świat (pewnie cały świat). Te mity stanowią ważną podstawę Polskiego burżuazyjnego nacjonalizmu. Przeanalizujmy więc te mity.
1. POLSKA JAKO OFIARA BEZPODSTAWNEJ AGRESJI
Po upadku carskiej Rosji tereny Wschodnioeuropejskie były sporne. Socjaliści chcieli utworzenia międzynarodowego socjalizmu na tych terenach, podczas gdy nacjonaliści, często wspierani przez zachodnie imperia, próbowali zagarnąć jak najwięcej dla swojego narodu. Każdy naród miał inne zrozumienie tego, które tereny mu się należą. Pod kontrolą Ukraińskiej i Białoruskiej SSR znalazły się tereny, gdzie mieszkało dużo Polaków, choć na większości tych terenów Polacy stanowili mniejszość (Polacy często stanowili tam uprzywilejowaną warstwę jako właściciele dużych majątków ziemskich lub jako mieszczaństwo).
Polacy rozpoczęli konflikt na większą skalę wtargnięciem na tereny kontrolowane przez Ukraińską i Białoruską SSR w celu zabezpieczenia terenów, na których mieszkają Polacy, ale również w celu zagarnięcia terenów, na których mieszkają Litwińcy, Białorusini i Ukraińcy (ostatecznie zagarnięto tyle terenów Ukrainy, że w międzywojennej Polsce Ukraińcy stanowili ponad 10% populacji). Bolszewicy jako internacjonaliści chcieli bronić tych narodów i chcieli traktować wszystkie narody równo, podczas gdy Polacy zdradzili Ukraińców i zamiast suwerennego państwa zapewnili im dyskryminacje i represje. Narody Ukraiński i Białoruski doświadczały polonizacji, nie mogły otrzymać edukacji w swoich językach, nie posiadały siły politycznej, spotykały się z ograniczaniem ich kultury a czasem niszczeniem cerkwii.
Polacy byli podjudzani do wojny przez Francję, od której otrzymywali wsparcie. Francuska burżuazja, tak samo jak zrobiła to w 1871, chciała zniszczyć dyktaturę proletariatu i wraz z Wielką Brytanią, USA i Niemcami podżegali mniejsze narody do wojny przeciwko RSFSR.
Zanim bolszewicy przeszli do kontrofensywy, oferowali pokój, który zgrubsza przywróciłby sytuację sprzed rozpoczęcia wojny. Tę wersję pokoju polski rząd oczywiście odrzucił, gdyż kilkadziesiąt tysięcy chłopskich żyć było niewielką ceną do zapłaty za przywilej ucisku Ukraińców i Białorusinów.
2. Polska stawiała opór sama przeciwko silniejszemu wrogowi
Propaganda zazwyczaj mówi o tym, jak to malusieńka Polska sama jedna dzielnie stawiła opór gigantycznej Rosji. Prawda jest taka, że w tym samym momencie RSFSR walczyła wojny na wielu frontach ze wspieranymi przez zagraniczne mocarstwa kontrrewolucjonistami w wojnie domowej, z nacjonalistycznymi armiami krajów bałtyckich, z Finlandią, z siłami Wielkiej Brytanii, Francji, USA, Chin, Japonii, Czechosłowacji.
Bolszewicy nie mogli skoncentrować się na wojnie z Polską i liczebność ich armii na tym froncie była zbliżona do liczebności armii polskiej.
Pod względem technologii i organizacji obie armie były rozpaczliwie zacofane. Jednak Polska otrzymała wiele wsparcia od Francuzów w postaci uzbrojenia, amunicji, sprzętu i szkoleń. Francja zapewniła Polsce również ekspertów doświadczonych w nowoczesnej wojnie.
3. POLSKA URATOWAŁA EUROPĘ PRZED ZNISZCZENIEM
W wielu krajach Europejskich warunki rewolucji były prawie dojrzałe, lub nawet zaszły nieudane próby rewolucji. Bolszewicy nie chcieli wymuszać rewolucji ani narzucać swojego reżimu, a co najwyżej pomóc tym rewolucjom, które już się działy. Polityką Lenina było jednak przede wszystkim zabezpieczenie socjalizmu w Rosji i czekanie, aż imperialiści osłabią się nawzajem i wybuchną rewolucje w ich krajach. W 1918 Lenin pisał: „Dopóki bowiem nie wybuchła międzynarodowa, ogarniająca kilka krajów, rewolucja socjalistyczna, dostatecznie silna, by móc pokonać międzynarodowy imperializm, dopóty bezpośrednim obowiązkiem socjalistów, którzy zwyciężyli w jednym (szczególnie zacofanym) kraju, jest nie przyjmować boju z olbrzymami imperializmu, starać się uchylić od walki, wyczekiwać, aż starcie się imperialistów ze sobą jeszcze bardziej ich osłabi, jeszcze bardziej przybliży rewolucję w innych krajach. [...] Jaka taktyka obowiązuje w chwili obecnej każdego, kto nie chce być narzędziem prowokacji imperialistycznej oraz włazić do pułapki? Na to pytanie każdy polityk musi dać jasną, niedwuznaczną odpowiedź. Odpowiedź naszej partii jest znana: w obecnej chwili cofać się, unikać walki.”
Oczywiście wśród bolszewików byli tacy, co nie chcieli pokoju i chcieli dalej wojować z Niemcami. Uważali, że socjalizm w samej Rosji nie ma prawa się udać i chcieli dalej wysyłać chłopów na śmierć i przejść po Europie w napoleońskim stylu (choć często nie mówili tego otwarcie). Lenin mówił im: „Czyż komunista, choć trochę rozumiejący warunki życia i psychologię mas pracujących, wyzyskiwanych, może staczać się na stanowisko typowego inteligenta, drobnego burżua, człowieka zdeklasowanego, z usposobieniem panicza czy szlachcica, na stanowisko, które ogłasza „psychologię pokoju” za „bierną”, a wymachiwanie tekturowym mieczem uważa za „działalność”? [...] Chcecie wojować teraz — powiedzcie to otwarcie. Nie chcecie cofać się teraz — powiedzcie to otwarcie. W przeciwnym bowiem wypadku jesteście, jeśli chodzi o waszą obiektywną rolę, narzędziem prowokacji imperialistycznej. A wasza subiektywna „psychologia” jest psychologią ogarniętego szałem drobnego burżua, który brawuruje i przechwala się, ale doskonale czuje, że proletariusz ma rację cofając się i usiłując cofnąć się w sposób zorganizowany [...]”
Bolszewicy wcale nie garnęli się aby maszerować do Niemiec, lecz atak Polaków i ich odmowa przyjęcia pokoju sprawiły, że Bolszewicy zmuszeni do walki z Polską uznali, że mogą jej użyć jako mostu, by pomóc Niemcom w rewolucji. To, czy rewolucja by się jednak powiodła i tak zależałoby przede wszystkim od Niemców.
A więc przed czym Polska tak naprawdę uratowała Europę, jeżeli faktycznie założymy scenariusz, że sowieci dotarliby do Niemiec, rewolucja by się dzięki temu udała i rozprzestrzeniła po Europie? Przede wszystkim uratowała kapitał zachodnich bogaczy i uchroniła zachodnich i środkowoeuropejskich robotników przed lepszymi programami społecznymi i sprawiedliwszym traktowaniem. Bolszewicy nie dopuściliby też do powstania hitleryzmu - ale według polskich propagandystów najwyraźniej pokonanie bolszewizmu jest znacznie ważniejsze od pokonania hitleryzmu (w końcu wiecie, zarówno hitleryzm i komunizm jest zły, ale w końcu komunizm zabił WIĘCEJ ludzi – tak twierdzą zupełnie obiektywne szacunki dokonywane przez ekspertów motywowanych jedynie poznaniem prawdy).
4. W wojnie Polacy wykazali się niebywałą jednością narodową
Mawia się, że Polacy – naród zawsze skłócony – jak jeden mąż stanął do walki przeciwko bolszewickiemu zagrożeniu. Bo cóż przecież bardziej łączy ludzi niż wspólna nienawiść do Rosjan? W rzeczywistości Polacy nie są narodem skazanym na nadzwyczajną kłótliwość z racji jego natury: po pierwsze inne narody, np. Niemcy, były o wiele bardziej podzielone. Po drugie domniemana jedność narodowa w tym okresie jest mitem.
Podziały w narodzie były podziałami głównie klasowymi. Większość narodu polskiego była chłopami, a państwo polskie nie przeprowadziło jeszcz reformy rolnej. Zamiast reformy rolnej chłopi otrzymali mobilizację i podatki, co sprawiało, że poparcie dla państwa polskiego wśród chłopów było umiarkowane, a entuzjazm do walki był ograniczony i wielu szło do walki raczej z przymusu mobilizacji. W biedniejszych wschodnich regionach zdażały się nawet przypadki dezercji na stronę Armii Czerwonej. Jednak z powodu błędnego stanowiska w kwestii rolnej polscy komuniści nie byli w stanie zainteresować mas chłopskich sprawą socjalizmu.
W miastach część robotników podążąjących za burżuazyjnymi partiami faktycznie wspierała państwo Polskie. PPS-prawica wypełniła swój socjaldemokratyczny obowiązek nawoływania robotników do walki w obronie kapitalizmu pod hasłem „obrony ojczyzny”. Tymczasem PPS-lewica i komuniści byli przeciwni wojnie i zdarzały się przypadki protestów, strajków, a nawet sabotaży przeciwko wojnie – te były jednak oczywiście szybko i bezwzględnie tłumione przez państwo.
Domniemana jedność narodu w rzeczywistości była napędzana przede wszystkim strachem przed bolszewikami – a rząd i kościół odegrał wielką rolę w napędzaniu tego strachu poprzez propagandowe przedstawianie bolszewików jako barbarzyńskie, nieludzkie, bezbożne, pozbawione skrupułów, zdziczałe, agresywne azjatyckie hordy, które nie chcą NIC innego niż patrzeć jak świat płonie a niewinni ludzie umierają w mękach. Zdaje się, że ta linia propagandowa jest dziś kontunuowana w zupełnie niezmienionej formie.
A więc nie istniał równy entuzjazm wobec obrony ojczyzny przed najeźdzcą, a to raczej elity, bogacze i kościół byli najbardziej entuzjastycznie nastawieni wobec wojny, a zwykli obywatele byli napędzani przede wszsytskim strachem i przymusem.
Tak więc poprzez ignorowanie wyżej przedstawionych faktów tworzy się jedną z opowiastek leżących u rdzenia polskiej burżuazyjno-nacjonalistycznej mitologii. W ten sposób rysuje się zwycięstwo narodowego i międzynarodowego kapitału nad chłopami, robotnikami i uciskanymi narodami jako obronę ojczyzny, a obronę interesu kapitalistów i włościan rysuje się jako patriotyzm. To tylko jeden ze sposobów, w jaki wściekły antykomunizm, to znaczy wściekła wrogość wobec politycznej władzy klasy pracującej, jest wpajana jako jedna z najważniejszych części składowych „Polskości”.
Adres:
Róg ulicy K. Marksa i ulicy W.I. Lenina,
Tiraspol 3300,
Mołdawska Republika Nadniestrzańska
anty-kapitalistyczne treści od 1848 ®