Lew Trocki

Piłsudskizm, faszyzm i charakter naszej epoki

Linki:

WSTĘP



W Polsce, w Maju 1926 roku Piłsudski przeprowadził swój zamach stanu. Natura tej akcji ratunkowej wydawała się tak enigmatyczna dla przywództwa partii komunistycznej, w postaci Warskiego i reszty, że wezwali proletariat, by wyszedł na ulice i wpierał marszałkowską insurekcję. Dziś wydaje się to raczej niesamowite, choć wtedy podejście to docierało do samego rdzenia polityki Kominternu. Naśladowcy przekształcili walkę o chłopstwo w politykę rozkładania proletariatu w drobnomieszczaństwo. W Chinach partia komunistyczna weszła do Kuomintangu i pokornie poddała się jego dyscyplinie. Dla wszystkich krajów wschodu Stalin wzniósł slogan: „partia robotniczo-chłopska”. W Związku Radzieckim walka przeciwko „superindustrialistom”, czyli lewicowej opozycji, została wypowiedziana w imię utrzymania dobrych relacji z kułakami. W głównych kręgach Rosyjskiej partii trwała raczej otwarta dyskusja o tym, czy nie nadszedł czas, aby powrócić do wzoru dyktatury proletariatu z 1905: „demokratycznej dyktatury proletariatu i chłopstwa.” Potępiony przez cały przebieg rozwoju i odrzucony raz na zawsze przez Lenina w 1917, wzór ten został przekształcony przez naśladowców w najwyższe kryterium. Z perspektywy „demokratycznej dyktatury”, Kostrzewa ponownie ocenił spuściznę Róży Luksemburg. Warski, po pewnym okresie niezdecydowania, zaczął kroczyć w rytm poleceń Manuilskiego z podwójną starannością. W takich właśnie okolicznościach wybuchł zamach stanu Piłsudskiego. Centralny komitet polskiej partii śmiertelnie bał się pokazać jakiekolwiek „niedocenienie chłopstwa”. Bóg jeden wie, że wynieśli naukę z walk przeciwko „Trockizmowi”. Marksiści centralnego komitetu wezwali robotników, by wspierali prawie „demokratyczną dyktaturę” reakcyjnych służbistów.

Praktyka Piłsudskiego szybko wniosła korekty w teoriach naśladowców. Już na początku Lipca Komintern, w Moskwie, musiał zająć się rozpatrzeniem „błędu” Polskiej partii. Warski zgłosił się w specjalnej komisji, pod punktem informacji i „samokrytyki”: zostało mu już obiecane pełne oczyszczenie — pod warunkiem, że dobrowolnie przyjmie na siebie całą odpowiedzialność, za to, co zostało zrobione, chroniąc w ten sposób Moskiewskie dowództwo. Warski zrobił co mógł. Jednak, kiedy przyznawał swój „błąd” i obiecywał poprawę, okazał się całkowicie niezdolny do wykazania spraw będących korzeniem jego niepowodzeń. Cała debata była niezwykle chaotyczna, zdezorientowana i do pewnego stopnia nieszczera. Ostatecznie jej celem było umyć płaszcz tak, by nie zamoczyć materiału.

W ramach ofiarowanych mi dziesięciu minut próbowałem przedstawić moją ocenę zamachu Piłsudskiego w połączeniu z historyczną funkcją faszyzmu, ukazując korzenie „błędu” dowództwa polskiej partii. Obrady komisji nie zostały upublicznione. Oczywiście nie przeszkodziło rozwojowi polemiki w wielu językach przeciwko mojej przemowie. Pogłos tej polemiki nie ucichł aż do dziś. Po znalezieniu stenogramu mojej przemowy w archiwach doszedłem do wniosku, że jej publikacja — zwłaszcza w świetle aktualnych wydarzeń w Niemczech — może wzbudzić pewne polityczne zainteresowanie nawet dzisiaj. Polityczne tendencje powinny być badane na różnych stadiach historycznego rozwoju — tylko w taki sposób ich prawdziwa zawartość i stopień ich wewnętrznej spójności może być poprawnie oceniony.

Naturalnie, w przypadku przemowy wygłoszonej sześć lat temu dla specjalnej komisji, z dziesięciominutowym limitem, nie można spodziewać się więcej, niż zostało w niej zawarte. Jeżeli te zdania dotrą do polskich kamratów, do których są one adresowane, jako pełniej poinformowani czytelnicy będą sami potrafili wypełnić luki moich niekompletnych stwierdzeń, oraz poprawić to, co nieprawidłowe.

W mojej przemowie zamach Piłsudskiego jest oceniony jako prewencyjny, zapobiegawczy. W pewnym sensie ta ocena może być podtrzymana nawet dzisiaj. Właśnie z tego powodu, że rewolucyjna sytuacja w Polsce nie osiągnęła takiej samej dojrzałości jak we Włoszech w 1920, a później w Niemczech w 1923 i pomiędzy 1931 a 1932, faszystowska reakcja w Polsce nie osiągnęła takiej głębi ani intensywności. To wyjaśnia, dlaczego Piłsudski, po sześciu latach nadal nie dokończył swojej pracy.

W połączeniu z zapobiegawczym charakterem zamachu przemowa wyrażała nadzieję, że rządy Piłsudskiego nie będą tak przedłużone, jak rządy Mussoliniego. Niestety, oba były bardziej przedłużone, niż ktokolwiek z nas przewidywał w 1926. Powód tego leży nie tylko w obiektywnych okolicznościach, ale i w politykach Kominternu. Podstawowe wady tych polityk są wskazane w mojej przemowie — lecz w bardzo ostrożny sposób. Muszę przypomnieć, że wygłaszałem przemowę jako członek centralnego komitetu Rosyjskiej partii komunistycznej w Moskwie, pod jej dyscypliną.

Nie można zaprzeczyć, że rola Polskiej Partii Socjalistycznej w odniesieniu do Piłsudskizmu udzielała raczej spektakularnego poparcia teorii „socjalnego faszyzmu”. Tutaj również, późniejsze lata przyniosły konieczne poprawki, ujawniając sprzeczność pomiędzy demokratycznymi a faszystowskimi agencjami burżuazji. Ktokolwiek, kto uzna tę sprzeczność za bezwzględną, nieuchronnie podąży drogą oportunizmu. Ktokolwiek, kto zignoruje tę sprzeczność, będzie skazany na ultralewicową kapryśność i rewolucyjną impotencję. Ktokolwiek, kto jeszcze potrzebuje dowodu, niech tylko skieruje swój wzrok w kierunku Niemiec.


W KWESTII POLSKIEJ (1926)



Chcę podjąć tylko dwie kwestie ogólnego znaczenia, które były przytaczane wiele razy w dyskusji, zarówno dzisiaj, jak i wczoraj.

Pierwszą kwestią jest — czym jest Piłsudskizm i w jaki sposób jest powiązany z faszyzmem?

Drugą kwestią jest — gdzie leżą korzenie błędu dokonanego przez centralny komitet polskiej partii komunistycznej? Przez „korzenie” nie mam na myśli spraw indywiduów ani grup, lecz sprawy obiektywne, wbudowane w warunki epoki; choć nie mam też intencji umniejszać odpowiedzialności poszczególnych osób.

PIERWSZA KWESTIA: PIŁSUDSKI I FASZYZM.



Te dwa trendy niewątpliwie mają wspólne cechy: ich oddziały uderzeniowe są rekrutowane, przede wszystkim, wśród drobnomieszczaństwa. Zarówno Piłsudski, jak i Mussolini operowali w użyciu środków pozaparlamentarnych, w użyciu metod nagiej przemocy i wojny domowej; obaj działali nie w celu obalenia burżuazyjnego społeczeństwa, lecz jego ocalenia. Zapewniając przebudzenie mentalności drobnomieszczańskiej, obaj otwarcie starli się z dużą burżuazją po objęciu władzy. Tutaj mimowolnie przychodzi do głowy historyczna generalizacja: należy wspomnieć Marksistowską definicję Jakobinizmu jako plebejski sposób radzenia sobie z feudalnymi wrogami burżuazji. To było w epoce powstawania burżuazji. Teraz, w epoce upadku burżuazyjnego społeczeństwa, burżuazja jeszcze raz znalazła się w potrzebie plebejskiego sposobu rozwiązywania swych problemów — które nie są już progresywne, a raczej całkowicie reakcyjne. W takim rozumieniu faszyzm zawiera w sobie reakcyjną karykaturę Jakobinizmu.

Podczas swego wzlotu, burżuazja nie potrafiła stworzyć podstawy dla swego wzrostu i przewagi wewnątrz ograniczeń państwa feudalno-biurokratycznego. Zaistniało zapotrzebowanie Jakobiński sposób radzenia sobie ze starym społeczeństwem, żeby zapewnić rozkwit burżuazyjnego społeczeństwa. Burżuazja w rozpadzie jest niezdolna utrzymać się u władzy wyłącznie przy użyciu metod i środków, które stworzyła, czyli państwa parlamentarnego. Potrzebuje faszyzmu jako narzędzia samoobrony, przynajmniej w najbardziej krytycznych momentach. Burżuazja nie lubi „plebejskich” metod rozwiązywania swych problemów. Miała ekstremalnie wrogą postawę w kierunku Jakobinizmu, który przetarł krwawy szlak dla rozwoju burżuazyjnego społeczeństwa. Faszyści są nieporównywalnie bliżej rozpadającej się burżuazji, niż Jakobini byli bliscy rosnącej burżuazji. Mimo to ustanowiona już burżuazja również nie lubi faszystowskich metod rozwiązywania problemów z powodu wstrząsów i zakłóceń, które ostatecznie działają w interesie burżuazji, lecz przynoszą jej również zagrożenia. To jest źródłem antagonizmów pomiędzy faszystami a tradycyjnymi burżuazyjnymi partiami.

Nie podlega dyskusji, że Piłsudskizm w swych korzeniach, impulsach i sloganach, jest ruchem drobnomieszczańskim. To, czy Piłsudski zawczasu wiedział, jaką ścieżką podąży, jest wątpliwe. W końcu nie jest on szczególnie bystry. Jego czyny noszą na sobie znamię przeciętności. Mym celem nie jest jednak charakteryzowanie Piłsudskiego w żaden sposób; nie wiem, czy widział dalej niż inni. Tak samo, nie wiem nawet, czy w ogóle wiedział, co chciał zrobić. Na pozór, możemy stwierdzić, że dobrze wiedział, czego chciał uniknąć, czyli przede wszystkim rewolucyjnego ruchu robotniczych mas. Inni, w tym być może nawet angielski ambasador przemyśleli za niego to, czego nie rozumiał. W każdym razie Piłsudski szybko znalazł wspólny język z dużym kapitałem, pomimo faktu, że w swych korzeniach, impulsach i sloganach, ruch, który prowadził, był drobnomieszczański — był „plebejską” metodą rozwiązywania naglących problemów kapitalistycznego społeczeństwa w procesie rozpadu i destrukcji. Tutaj leży bezpośrednia analogia do Włoskiego faszyzmu.

Było już tutaj wspomniane, przez Warskiego, że parlamentarna demokracja jest areną, na której drobnomieszczaństwo sprawdza się wybornie. Jednak nie zawsze i nie wobec wszelkich warunków. Drobnomieszczaństwo potrafi zgubić swą błyskotliwość, rozmyć się i raz za razem pokazywać swe słabości. A z racji tego, że wielka burżuazja również znalazła się w ślepej uliczce, parlamentarna arena staje się lustrem — odbiciem impasu i rozpadu burżuazyjnego społeczeństwa jako całości. Drobnomieszczaństwo, które przypisywało tak wielką wagę parlamentaryzmowi, zaczyna go odbierać jako przeszkodę i rozpoczyna poszukiwanie ścieżek pozaparlamentarnych. W swym podstawowym impulsie Piłsudskizm jest próbą podjęcia pozaparlamentarnych rozwiązań wobec problemów drobnomieszczaństwa. W tym fakcie leży jednak nieunikniona kapitulacja przed dużą burżuazją. W parlamencie, drobnomieszczaństwo pokazuje swą impotencję ekonomiczną wobec właściciela ziem, kapitalisty i bankiera. W próbie rozwiązania swych problemów drogą pozaparlamentarną, w momencie objęcia władzy, drobnomieszczańska impotencja społeczna jest całkowicie ujawniona. Na początku można odnieść wrażenie, że drobnomieszczaństwo z mieczem w ręku staje naprzeciw istniejącemu burżuazyjnemu reżimowi, lecz ich rewolta kończy się przekazaniem miecza wielkiej burżuazji przez ich własnych wodzów, wraz z całą władzą zagarniętą w podróży na szlaku rozlewu krwi. To jest dokładnie to, co stało się w Polsce, oraz to, czego centralny komitet nie rozumiał.

Wielka burżuazja nie lubi tej metody, tak samo, jak człowiek ze spuchniętą żuchwą nie lubi wyrywania zęba. Respektowane kręgi społeczeństwa burżuazyjnego patrzyły z odrazą na usługi dentysty Piłsudskiego, lecz ostatecznie, poddały się nieuniknionemu, oczywiście nie bez gróźb stawiania oporu oraz długich przepychanek odnośnie ceny. Oto więc wczorajszy bohater drobnomieszczaństwa przeobraził się w żandarma kapitału! Tempo przerażającej zmiany otwarcie „rewolucyjnych” sloganów i technik w kontrrewolucyjną politykę ochrony właścicieli przed nawałnicą robotników i chłopów jest zatrważające. Jednak ewolucja Piłsudskizmu jest całkowicie zrozumiała. Jej tempo było wynikiem wojny domowej, która przeskoczyła kilka etapów, skracając więc wymagania czasowe.

Czy Piłsudskizm jest „lewicowym faszyzmem”, czy też „nielewicowym”? Nie wydaje mi się, aby to rozróżnienie miało cokolwiek do zaoferowania. „Lewicowość” faszyzmu wynika z konieczności wzniecenia i zaspokojenia złudzeń drobnego właściciela. W różnych krajach i warunkach dzieje się to na różne sposoby, z różną dawką „lewicowości”. W swej esencji Piłsudskizm, tak jak i każdy faszyzm, pełni kontrrewolucyjną funkcję. Jest to przeciw parlamentarna i przede wszystkim przeciw proletariacka kontrrewolucja, z której pomocą upadająca burżuazja próbuje uchronić i utrzymać swe fundamentalne pozycje.

Nazwałem faszyzm karykaturą Jakobinizmu. Faszyzm jest spokrewniony z jakobinizmem w ten sam sposób, w jaki współczesny kapitalizm, który niszczy siły wytwórcze i obniża poziom kulturowy społeczeństwa, jest spokrewniony z młodym kapitalizmem, który znacznie zwiększył siłę ludzkości we wszystkich aspektach. Oczywiście, porównanie faszyzmu i jakobinizmu, jak jakakolwiek inna ogólnikowa analogia historyczna, jest słuszna tylko w pewnych granicach i z pewnych punktów widzenia. Próba rozciągnięcia tej analogii poza uzasadnione limity niesie ryzyko wyciągnięcia fałszywych wniosków. Wewnątrz tych limitów coś jednak wyjaśnia. Szczyty burżuazyjnego społeczeństwa nie zdołały oczyścić społeczeństwa z feudalizmu. To było konieczne, by zmobilizować zainteresowanie, pasję i złudzenia drobnomieszczaństwa, które wdało się w walkę przeciwko szczytom burżuazji, lecz w ostateczności nie usłużyli nikomu innemu jak właśnie im. Ponadto, faszyści mobilizują drobnomieszczańską opinię publiczną i własne zbrojne siły w walce, lub częściowej walce z kręgami rządzącymi oraz oficjalnym aparatem państwowym. Im groźniejsza dla burżuazyjnego społeczeństwa jest bezpośrednia groźba rewolucji lub im bardziej dotkliwe jest rozczarowanie drobnomieszczaństwa, tym łatwiej faszyzm przeprowadza swoją mobilizację.

W Polsce warunki tej mobilizacji były unikalne i złożone; zostały spowodowane ekonomicznym i politycznym impasem, marną możliwością rewolucji, oraz połączonym z tym wszystkim „Moskiewskim” zagrożeniem. Jeden z naszych kamratów – wydaje mi się, że był to Leszczyński – stwierdził, że prawdziwi faszyści znajdują się nie w obozie Piłsudskiego, lecz wśród Narodowych Demokratów, to znaczy wewnątrz dużej, kapitalistycznej partii, która ma na swoim zapleczu szowinistyczne bandy, które nie raz dokonywały pogromów. Czy to prawda? Pomocnicze bandy Narodowych Demokratów wystarczyłyby co najwyżej do spraw codziennych. Nie podołałyby jednak wzbudzić narodowych mas, by zadały cios parlamentaryzmowi, demokracji, a przede wszystkim proletariatowi — oraz by spoić potęgę państwową w militarną pięść — do tego partia kapitalistów i właścicieli ziemskich by nie wystarczyła. Aby zmobilizować drobnych właścicieli z miasta oraz ze wsi, zarówno, jak i zacofaną część klasy robotniczej, należy trzymać w garści takie polityczne zasoby jak tradycje drobnomieszczańskiego socjalizmu oraz rewolucyjna walka o wyzwolenie narodowe. Dlatego mobilizacja polskiego drobnomieszczaństwa mogła zostać dokonana przez marszałka Piłsudskiego, przez jakiś czas ciągnącego za sobą Polską Partię Socjalistyczną. Pomimo uzyskania władzy, drobnomieszczaństwo nie potrafi niepodlegle ją dzierżyć. Jest zmuszona oddać władzę pod naciskiem ze strony proletariatu lub, jeżeli ten nie ma siły jej zdobyć, musi oddać ją burżuazji, która odzyskuje władzę nie w jej poprzedniej, rozproszonej formie, a nowej, skoncentrowanej.

Im głębsze były złudzenia drobnomieszczańskiego socjalizmu i patriotyzmu w Polsce i im gwałtowniej były mobilizowane w warunkach ekonomicznego i parlamentarnego impasu, tym bezczelniej, cyniczniej i „naglej” wódz tego ruchu upadł na kolana przed wielką burżuazją, prosząc ich, aby go „ukoronowali”. To jest klucz do zrozumienia tempa wydarzeń w Polsce.

Wielki i długotrwały sukces Mussoliniego okazał się możliwy tylko i wyłącznie dzięki temu, że rewolucja we Wrześniu 1920, chociaż poluzowała przypory i klamry burżuazyjnego społeczeństwa, nie została przeprowadzona do końca. Na bazie odpływu rewolucji, rozczarowania drobnomieszczaństwa i wyczerpania robotników, Mussolini rozrysował i wdrożył w życie swój plan.

W Polsce sprawy nie zaszły tak daleko. Obecny był impas reżimu, lecz bezpośrednia rewolucyjna sytuacja, w znaczeniu gotowości mas, by stanąć do walki, jeszcze nie istniała. Rewolucyjna sytuacja dopiero była w drodze. Zamach Piłsudskiego, jak cały jego (w cudzysłowie) „faszyzm”, wydaje się prewencyjny; jest zapobiegawczą kontrrewolucją. Dlatego właśnie reżim Piłsudskiego ma mniejszą szansę na przedłużone istnienie niż włoski faszyzm. Mussolini skorzystał z rewolucji zepsutej już od wewnątrz, wraz z niechybnym spadkiem aktywności proletariatu. Piłsudski za to przechwycił nadchodzącą rewolucję, wyniósł się do pewnego poziomu na jej świeżych drożdżach i cynicznie zwodził masy podążające za nim. To daje powód, by mieć nadzieję, że Piłsudskizm będzie wydarzeniem wzrostu rewolucji, a nie jej zaniku.

Druga kwestia, którą pragnę się zająć, dotyczy obiektywnych korzeni błędu dokonanego przez liderów Polskiej partii. Niewątpliwie nacisk drobnomieszczaństwa, wraz z jego nadziejami i złudzeniami, był bardzo silny w dniach Majowego przewrotu. To wyjaśnia dlaczego na tamtym etapie partia nie była zdolna dotrzeć do mas i skierować poruszenie na prawdziwie rewolucyjną ścieżkę. Nie jest to jednak wymówką dla partii, która potulnie poddała się drobnomieszczańskiemu chaosowi, dryfując na nim bez steru i bez żagli. Podstawowe powody tego błędu leżą w charakterze naszej epoki, którą nazywamy rewolucyjną, lecz którą dobrze znamy z jej ostrych zakrętów. Bez tej znajomości, niemożliwym jest opanować każdą konkretną sytuację. Nasz okres różni się od przed wojennego okresu tym, że jest pełen kryzysów — wybuchowy okres różni się od organicznego, lecz rozwija się z porównywalną systematycznością. W przedwojennym okresie, Europa charakteryzowała się wzrostem sił wytwórczych, zaostrzającym się zróżnicowaniem klasowym, wzrostem imperializmu z jednej strony, a z drugiej wzrostem socjalnej demokracji. Zdobycie władzy przez proletariat było uważane za nieuniknione, lecz odległe zwieńczenie tego procesu. Dla oportunistów i centrystów Socjalnej Demokracji, rewolucja socjalistyczna była pustą obietnicą; dla lewicowego skrzydła Europejskiej Socjalnej Demokracji była odległym celem, którego osiągnięcie wymagało stopniowego i systematycznego przygotowania. Wojna ukróciła ten okres, dokładnie ukazując jego sprzeczności; wraz z wojną nastała nowa epoka. Nie można już mówić o stałym wzroście sił wytwórczych, stałym wzroście liczebności przemysłowego proletariatu, i tak dalej. W ekonomii jest teraz albo stagnacja, albo spadek. Bezrobocie stało się chroniczne. Jeżeli weźmiemy fluktuacje cyklu ekonomicznego państw europejskich, lub zmiany w sytuacji politycznej i rozrysujemy je na papierze w formie wykresu, nie otrzymamy stale rosnącej linii z okazjonalnymi fluktuacjami, lecz nerwową krzywą z wściekłymi zakrętami w górę i w dół. Cykl ekonomiczny zmienia się drastycznie w ramach stałego kapitału. Cykl polityczny zmienia się nagle pod presją ekonomicznego impasu. Masy drobnomieszczaństwa, wliczając w to wiele kręgów robotniczych, szarżuje raz na prawo, a raz na lewo.

Nie ma już tutaj mowy o organicznym procesie rozwoju, który nieskończenie wzmacnia proletariat jako produktywną klasę i dzięki temu wzmacnia rewolucyjną partię. Zależności pomiędzy partią i klasami są w bieżących warunkach poddane ostrzejszym fluktuacjom niż kiedyś. Partyjne taktyki, zachowując swe podstawowe zasady, są — i powinny być — obdarzone o wiele bardziej manewrowalnym i kreatywnym charakterem, któremu obca jest jakakolwiek rutyna. Według tych taktyk ostre i odważne zakręty są nieuniknione, uzależnione przede wszystkim od tego, czy jesteśmy w strefie rewolucyjnego wzlotu, czy nagłego upadku. Całość naszej epoki składa się z właśnie takich, wyraźnie zaznaczonych sekcji na krzywej — sekcji wzrostu i spadku. Te ostre, czasem nagłe zmiany muszą być dostrzeżone w porę. Różnica między centralnym komitetem partii Socjalno Demokratycznej w warunkach przedwojennych a centralnym komitetem partii komunistycznej w dzisiejszych warunkach jest do pewnego stopnia podobna do różnicy między sztabem generalnym, który organizuje i ćwiczy siły militarne a dowództwem terenowym, które jest wezwane, by dowodzić tymi siłami w bitwie (chociaż pomiędzy tymi bitwami mogą być długie przerwy).

Walka o masy oczywiście pozostaje podstawowym zadaniem, lecz warunki tej walki się zmieniły. Każda zmiana w krajowej lub międzynarodowej sytuacji może w następnym etapie zamienić się w bezpośrednią walkę o władzę. Dzisiaj nie można mierzyć strategii w dekadach. W ciągu jednego, dwóch lub trzech lat, cała sytuacja w kraju radykalnie się zmienia. Widzieliśmy to nadzwyczaj klarownie w Niemczech. Po próbie wezwania rewolucji (w Marcu 1921), pomimo braku odpowiednich warunków, zaobserwowaliśmy silne odchylenie w prawo w Niemieckiej partii (Bandleryzm). To odchylenie zostało następnie roztrzaskane przez ostre przesunięcie w lewo w 1923. Oportunistyczna dewiacja została zastąpiona przez ultralewicową, której przewaga zbiega się z przypływami i odpływami rewolucji; z tej sprzeczności pomiędzy warunkami w kraju a działaniami politycznymi wyrastają błędy, które dodatkowo osłabiają ruchy rewolucyjne. Jest to wynikiem swojego rodzaju podziału pracy pomiędzy prawicowymi a ultralewicowymi ugrupowaniami, które podczas nagłego wzlotu lub spadku politycznej krzywej odnoszą porażki i oddają swe miejsce rywalizującemu ugrupowaniu. Praktykowana metoda zmian dowództwa przy każdej zmianie sytuacji nie daje kadrom dowodzącym żadnej szansy, by zdobyć szersze doświadczenie, które zawierałoby zarówno wzlot, jak i upadek — przypływ i odpływ. Bez tej generalizacji, bez tego zrozumienia charakteru epoki szybkich zakrętów i nagłych zmian, prawdziwie bolszewicka kadra nie może zostać wyedukowana. Dlatego właśnie, pomimo dogłębnie rewolucyjnego charakteru naszej epoki, partia i jej dowództwo nie sprostało wymaganiom, które obecna sytuacja przed nimi postawiła.

Reżim Piłsudskiego w Polsce będzie reżimem faszystowskiej walki o stabilizacje, co oznacza drastyczne zaostrzenie walki klas. Stabilizacja nie jest stanem zapewnionym społeczeństwu z zewnątrz, lecz problemem burżuazyjnej polityki. Jak tylko ten problem zostanie częściowo zażegnany, wybucha ponownie. Faszystowska walka o stabilizacje wzbudzi opór proletariatu. Na gruncie masowego rozczarowania przewrotem Piłsudskiego powstanie sytuacja przychylna naszej partii, oczywiście pod warunkiem, że dowództwo nie będzie jednostronnie związane z tymczasowym wzlotem lub spadkiem krzywej politycznej, lecz ujmie krzywą rozwoju w jej całości. Faszystowskiej walce o stabilizacje musi przede wszystkim przeciwstawić się stabilizacja partii komunistycznej. Wtedy zwycięstwo będzie zapewnione!

Dodatkowe informacje

W Lipcu 1926 roku Lew Trocki, będący wówczas członkiem centralnego komitetu rosyjskiej partii komunistycznej, wygłosił przed partią przemowę dotyczącą zamachu stanu dokonanego przez Marszałka Józefa Piłsudskiego niecałe trzy miesiące wcześniej. Jego przemowa skupiała się na dwóch kwestiach – Czy Piłsudski jest faszystą i w jaki sposób jego działania przypominają i różnią się od faszyzmu, oraz jakie błędy popełnili komuniści, zarówno w Polsce, jak i w Moskwie, próbując dokonać analizy sytuacji w

Wersja PDF