Witam was ponownie w drugim odcinku mojej serii ambitnie zatytułowanej „przemyślenia”. Dzisiaj posłuchamy sobie o denazyfikacji… to znaczy o renazyfikacji Niemiec. I nie, nie mam na myśli rosnących w ostatnich latach skrajnoprawicowych tendencji w Europie. Nie, nie, mam na myśli coś, co wydarzyło się już dawno, a raczej działo się cały czas od zakończenia drugiej wojny światowej.

W okresie od 1918 do końca Drugiej Wojny Światowej wiele krajów Europejskich stało na skraju rewolucji komunistycznej. Co więc się stało z tymi komunistycznymi sentymentami w tych krajach, które nie stały się socjalistyczne? Czy Ci komuniści po prostu zniknęli?

W Grecji komunistyczna rewolucja została stłumiona z pomocą Brytyjczyków. Prawicowcy z typowym dla siebie okrucieństwem rozprawiali się z komunistami. Tysiące ludzi zostało uwięzionych, zabitych, lub wygnanych. Sam niedawno spotkałem greczynkę, która opowiadała mi o swoim pradziadku, który został z towarzyszami wywieziony na bezludną wyspę, gdzie żywili się tylko tym, co mogli znaleźć dziko rosnące. Niedługo po uwolnieniu człowiek ten umarł, gdyż jego organizm był tak wyniszczony. Grecka partia KKE została zdelegalizowana. Gdy komunistyczne nastroje powracały do Grecji, z pomocą USA zorganizowano zamach stanu, który obalił rząd, który głowom kapitału finansowego wydał się nieco zbyt lewicowy.

W Turcji również było wiele komunistycznych sentymentów. Zamach stanu 1960 wprowadził srogie represje ruchów lewicowych, w czym nie zabrakło aresztowań, tortur i egzekucji. Wcześniej jeszcze CIA zaczęło szkolić skrajnie prawicowe grupy, których zadaniem było mordowanie lewicy. Do tych szkoleń CIA używało byłych hitlerowców. Przez najbliższe dekady CIA i NATO współpracowało z faszystami, by trzymać komunistów w ryzach.

Włosi, zmęczeni dekadami faszystowskiej dyktatury, również byli przychylnie nastawieni do komunizmu. Ale we Włoszech, tak samo, jak i w Turcji i Grecji prowadzona była operacja Gladio. Był to szereg tajnych operacji CIA, którego celem był antykomunizm. Tak więc CIA współpracowało z mafią i faszystami, by niszczyć komunizm. Organizacje lewicowe były infiltrowane przez agentów i niszczone od wewnątrz. CIA dokonywało zamachów terrorystycznych i używało mediów, by obwiniać za nie komunistów. Były dyrektor CIA sam osobiście przyznał w wywiadzie, że USA ingerowało w wybory we Włoszech i w Grecji. CIA wspierało finansowo antykomunistyczne partie i prowadziło kampanie propagandowe, upewniając się, że komuniści nigdy nie uzyskają większości w wyborach. Ingerencja CIA we Włoszech została potwierdzona przez premiera Włoch w latach dziewięćdziesiątych.

Tuż po wojnie, USA wprowadziło plan odbudowy Europy poprzez plan Marshalla. Jednym z haczyków tego planu była konieczność represjonowania komunistów. Tak więc we Francji, w celu uzyskania Amerykańskich funduszy, szybko pozbyto się z parlamentu prawie wszystkich komunistów.

Podobnie było w Danii, Wielkiej Brytanii i Holandii, gdzie lewicowe partie znalazły się pod ścisłą obserwacją i zwalczano ich wpływy w związkach zawodowych.

Oczywiście kapitalistyczne agentury i machinacje nie były jedynym powodem upadku lewicy – takie zrozumienie byłoby antymarksistowskie, gdyż nie doceniałoby roli wewnętrznych sprzeczności. Wiele partii komunistycznych straciło popularność, zostało rozwiązanych lub stały się bezużyteczne z powodu błędów ich członków – ale szczegółowe omawianie tego nie jest celem tego nagrania

A jak miała się sytuacja w Niemczech? Otóż, jak wszyscy powinniśmy dobrze wiedzieć, jeżeli nasz system edukacji zapewnił nam jakiekolwiek podstawy zrozumienia naszego świata – Niemcy w 1918 roku stanęły na skraju rewolucji komunistycznej. Cesarstwo zostało obalone i powstała republika Weimarska. Władza cesarska została zniszczona, ale de fakto wszyscy ważni oficjałowie pozostali na swoich pozycjach, nie zmienił się sposób prowadzenia ekonomii, nie istniała władza proletariatu.

Największym błędem komunistów było nie oddzielenie się od kontrrewolucyjnych socjal-demokratów i godzenie się z nimi na jakąkolwiek współpracę. Socjaldemokraci nigdy tak naprawdę nie chcieli przejęcia władzy przez proletariat. Według nich komunizm jest okropną dyktaturą, ponieważ są liberałami. Gdyby zapewnili ludziom demokrację, znaleźliby się pod dyktaturą ludu. Dlatego Socjaldemokraci robili wszystko by okaleczyć rozwój rewolucji. „Nienawidzę rewolucji. Chcę pokojowego rozwoju i chcę odegrać w nim moją rolę” – powiedział socjaldemokrata Friedrich Ebert. Innym razem powiedział o rewolucji: „Nie chcę jej. Nienawidzę rewolucji jak grzechu.”

Lecz coraz bardziej rosło wszelkie zagrożenie kontrrewolucyjne. Niezapominajmy, że Niemcy przed chwilą były przez dekady karmione wściekle nacjonalistyczną propagandą, a następnie zostali wysłani na największą do tamtej pory wojnę w historii ludzkości. Istniało wiele różnych maści reakcjonistów.

Według socjaldemokratów militarystyczne nastrojenie klasy pracującej jedynie radykalizowało sprzeciw wobec nim. Według nich, poprzez obalenie władzy carskiej, demokracja została już osiągnięta i rozwój socjalizmu był już możliwy. Nie było więc konieczności na dalsze zmilitaryzowane działania. Jak pisał Wilhelm Dittmann: „Nie żyjemy już w kapitaliźmie; żyjemy w etapie przejściowym do socjalizmu ekonomicznie, politycznie i społecznie… W Niemczech mamy dziesięć razy więcej socjalistycznych osiągnięć niż w Rosji.”

W ten sposób przez lata socjaldemokraci dezorganizowali ruch robotniczy. Rozbrajali robotników, tępili im pazury i wyrywali im kły. Na ich rozkazach zamordowano Różę Luksemburg i Karla Liebknechta. Ruch robotniczy został kompletnie wykastrowany, pozbawiony ofensywy, pozbawiony inicjatywy. Robili to dlatego, by uniknąć katastrofalnej wojny domowej w Niemczech. Ale żadna wojna domowa, żadna komunistyczna rewolucja, nieważne jak krwawa, nie byłaby tak katastrofalna, jak efekty rządów nazistów. Socjaldemokrata Otto Bauer pisał o sytuacji w Austrii w 1933 roku:

„Robotnicze masy czekały na sygnał do bitwy… Rządowa organizacja wojskowa była o wiele słabsza niż w lutym 1934. Wtedy moglibyśmy wygrać. Ale wycofaliśmy się, niechętni do bitwy. Wciąż wierzyliśmy, że możemy osiągnąć nasze cele pokojowymi negocjacjami. Dollfuss obiecał nam negocjacje o reformie konstytucji i porządku obrad parlamentu wcześniej – pod koniec marca… a my wciąż byliśmy wystarczająco głupi, by wierzyć obietnicom Dollfussa. Odłożyliśmy bitwę na potem, gdyż chcieliśmy ocalić kraj przed katastrofą krwawej wojny domowej. Wojna domowa niemniej jednak wybuchła jedenaście miesięcy później, lecz stało się to w warunkach o wiele mniej nam przyjaznych. Popełniliśmy błąd, najbardziej śmiertelny ze wszystkich naszych błędów”.

Socjaldemokracja, poprzez ciągłe spowalnianie, dezorganizowanie i odkładanie inicjatywy klasy robotniczej na potem otworzyła faszystom drogę do władzy. We Włoszech, Niemczech i Austrii to socjaldemokracja odegrała kontrrewolucyjną rolę. Gdy klasa robotnicza była już zdezorganizowana i zdemilitaryzowana, wtedy faszyści z łatwością mogli uderzyć.

Kontrrewolucyjny charakter nazizmu jest uchwycony w przemowach Hitlera, w których odnosił się on do niemieckich fabrykantów i drobnomieszczaństwa, rysując siebie jako jedyna nadzieja, by zapobiec przejęcia Niemiec przez komunistów, oraz w tym, jak często opisywał marksizm jako zagrożenie dla wszystkiego, co niemieckie i wyrażał chęć całkowitego wykorzenienia marksizmu z umysłów Niemców.

Tego, co nastąpiło potem, chyba nie muszę szczegółowo opisywać. Ale przypomnę tylko, że hitlerowcy zamordowali ponad dwadzieścia milionów obywateli Związku Radzieckiego w okropnej bandyckiej napaści, której celem dosłownie było skolonizowanie Rosji i zasiedlenie jej terenów Niemcami. Na szczęście, dzięki bohaterstwu i poświęceniu wszystkich ludów przeciwstawiających się Niemieckiej okupacji, nazistowski projekt został zniszczony. Ludzie jednak byli wciąż głęboko zindoktrynowani przez mistrzów nazistowskiej propagandy. Dokonano więc denazyfikacji. Ale, jak mogliście słusznie zauważyć, stawiam marksizm jako antytezę nazizmu – i tak samo zresztą robił Hitler. Skoro Niemcy zostali zdenazyfikowani, to czemu popularność komunizmu nie wróciła?


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tu przechodzimy do głównego punktu tej historii, czyli nie denazyfikacji, a renazyfikacji Niemiec. Należy zacząć od tego, że w Niemczech Zachodnich denazyfikacja była bardzo nieefektywna. Pomimo iż osoby, które brały dużą odpowiedzialność za nazistowskie zbrodnie, można liczyć w setkach tysięcy, Niemcy zachodnie skazały poniżej siedmiu tysięcy z nich – większość z nich otrzymała drobne kary, często otrzymując mniej niż dwa lata pozbawienia wolności. Liczba skazanych w całych Niemczech za organizację nazistowskich przestępstw nie przekraczała nawet ilości ludzi, którzy pracowali w Auschwitz. Większość skazanych była nazistowskimi oficjałami. Właściciele prywatnych korporacji, którzy finansowali i kolaborowali z nazistami, a może nawet sterowali ruchem faszystowskim, zarówno, jak i używali pracy przymusowej w swoich zakładach, w wielu przypadkach nie spotkali żadnych konsekwencji. Ich rodziny do dziś są najbogatszymi i najpotężniejszymi rodzinami w Niemczech i Europie.

W międzyczasie, wielu Niemców pozostawało jawnie lub ukrycie sympatykami nazizmu. Społeczeństwo więc pomagało wielu nazistom uciec lub ukryć się przed sprawiedliwością. Warto wspomnieć też, że niemałą rolę w pomaganiu nazistom w ucieczce odegrał Watykan. Wśród tych, którzy uciekli, byli ważni architekci holokaustu, Josef Mengele znany z okropnych eksperymentów na żywych ludziach i Klaus Barbie, który później pracował dla amerykanów. Klaus Barbie osobiście chwalił się swoim udziałem w schwytaniu Che Guevary, choć nie potwierdzono, czy rzeczywiście brał w tym udział.

Amerykanie, zarówno jak ich nowa zabawka – Niemcy zachodnie – od dawna wiedzieli, że komuniści są największym zagrożeniem dla ich dominacji. Amerykanie, obcując z Niemieckimi agentami, dowiedzieli się, jak bardzo z tyłu są, jeśli chodzi o sztukę szpiegowania i antykomunizmu. Dlatego zaczęli widzieć reintegrację nazistów w niemieckie społeczeństwo, zarówno, jak i używanie nazistów w amerykańskim wojsku i agencjach wywiadowczych, jako świetną metodą w kontrowaniu komunizmu.

Niemcy zachodnie zachowały wiele elementów ideologicznych nazizmu, takich jak właśnie na przykład antykomunizm. Komunistyczny opór wobec faszyzmu i komunizm w ogóle nadal uważany był za zdradę kraju i narodu.

Denazyfikacja stawała się niuansem dla Niemieckich rządzących. Partia FDP, która dziś jest częścią centrolewicowej koalicji, napisała na swych plakatach zaledwie cztery lata po wojnie: „koniec z denazyfikacją!”.

Niemcy, jak wspominałem, byli nadal w większości faszystami. Głosowali więc na najbliższą faszyzmowi alternatywę, czyli najbardziej konserwatywną partię – Unię Chrześcijańsko Demokratyczną. W 1949 Konrad Adenauer został pierwszym kanclerzem Niemiec zachodnich. Rok później Adenauer spotkał się z byłymi oficerami, by przedyskutować warunki ponownego uzbrojenia Niemiec, amnestii dla zbrodniarzy wojennych, oraz o zmianie publicznej opinii wobec Wehrmachtu.
Prezydent Ameryki Eisenhower poparł pomysł ponownego uzbrojenia Niemiec. Uznano, że najgorsi przestępcy zostali już ukarani, a dalsza denazyfikacja jest kontrproduktywna.

Z kolei Adenauer zapowiedział, że wszyscy komuniści zostaną usunięci z wszelkich ważnych stanowisk – niezależnie, czy mowa o rządzie, miejscu pracy, czy służbie cywilnej. W 1950 wydano dekret przeciwko wrogom konstytucji. Jako wrogów konstytucji uznano jedenaście organizacji komunistycznych i jedynie dwie organizacje skrajnie prawicowe. Dekret posłużył w celu dalszych represji komunistów. Ponadto wprowadzono amnestie. Oficjałowie, których uprzednio wyrzucono ze stanowisk, otrzymali je z powrotem. Tysiące otrzymały skrócone wyroki. Otrzymali z powrotem prawa głosu i zostali zreintegrowali do społeczeństwa. W szeregach ludzi, którzy otrzymali amnestie, znajdziemy byłych członków SS i członków partii. Oto parę przykładów ludzi, których objęły amnestie, lub którzy w inny sposób zostali zintegrowani w społeczeństwo niemieckie:

Adolf Heusinger, który był szefem operacji w dowództwie naczelnym Armii hitlerowskiej, został z powrotem wcielony do Armii, został generałem, a w 1961 został przewodniczącym komitetu wojskowego NATO. Zatrzymam się tutaj, żeby to podkreślić – były Hitlerowiec pełnił jedną z wiodących funkcji sojuszu NATO.

Hans Globke, który odegrał dużą rolę w spisaniu Niemieckich praw rasowych, został prawą ręką Adenauera.

Wilhelm Grewe, który odgrywał dużą rolę w tworzeniu prawnych uzasadnień dla czynów nazistów, został dyplomatą i ambasadorem.

Walter Hallstein był doradcą prawnym w nazistowskich ministerstwach edukacji i sprawiedliwości. Później został jedną z czołowych postaci w stworzeniu Unii Europejskiej.

Kurt Waldheim – były żołnierz Wehrmachtu, który zaprzeczał swojego udziału w zbrodniach wojennych. Został później głównym sekretarzem ONZ i prezydentem Austrii.

Wener Conze – wściekły antysemita, działacz NSDAP znany z propagowania pseudonaukowych teorii rasowych, pozostał częścią akademii. W 1952 był jednym z członków komisji badającej wysiedlenia Niemców po drugiej wojnie światowej.

Martin Heidegger – jeden z ówcześnie najbardziej wpływowych niemieckich filozofów, entuzjastyczny poplecznik nazizmu, po amnestii powrócił do akademii.

Georg Wolf – człowiek powiązany z prawnym aparatem nazistowskiego reżimu, który został później redaktorem naczelnym popularnej niemieckiej gazety Der Spiegel.

Kurt Georg Kiesinger – członek nazistowskiego ministerstwa propagandy, który został później kanclerzem Niemiec.

To tylko drobny przykład ludzi, którzy pomimo otwartego i entuzjastycznego wsparcia nazistowskiego reżimu zostali ponownie wdrożeni do rządu, prawa, edukacji, policji, armii i o wiele więcej.

Ponadto wielu nazistów chowało się, często pod fałszywymi nazwiskami i również wrócili do społeczeństwa.

Gerhard Scheffler, gubernator okupowanego Poznania, odpowiedzialny za germanizację okolicznych terenów, ukrywał się przez kilka lat pod fałszywym nazwiskiem, niedługo jednak pojawił się znowu w ministerstwie spraw wewnętrznych.

Paul Dickopf – były członek SS, który był odpowiedzialny za chronienie wielu zbrodniarzy wojennych, został w zachodnich Niemczech szefem federalnej policji kryminalnej i w jej szeregi wpuszczał nazistów. Choć jego powiązania z nazistami były znane władzom, został później również prezydentem Interpolu. Jego związek z nazistami został odnaleziony przez dziennikarzy i opublikowany dopiero w latach 90. W 2007 odtajnione archiwa CIA dowiodły, że Dickopf był również informatorem CIA.

Oprócz Gustava Heinemanna, siedem pierwszych zachodnioniemieckich prezydentów miało powiązania z nazistowskim reżimem – jako członkowie NSDAP, żołnierze Wehrmachtu. Byli wzorowi naziści stali się nawet członkami SPD, partii socjaldemokratycznej.

Przykładów można podawać w nieskończoność.

Ponadto wielu Niemieckich bogaczy, którzy współpracowali, lub bezpośrednio fundowali nazistów, którzy wzbogacili się na zapewniającym wzrost zysków nazistowskim reżimie i którzy korzystali z pracy niewolników, uniknęło jakiejkolwiek kary. Ich rodziny, takie jak rodzina Kruppów, albo Porsche, są nadal wśród najbogatszych rodzin w Niemczech.

Muszę tutaj krótko wspomnieć o kapitalistycznym charakterze rządów nazistowskich. Pomimo iż naziści stosowali propagandę socjalizmu, by zyskać poparcie robotników, było to oczywiste, że socjalizm był pustym sloganem, który nie miał nic wspólnego z „socjalizmem”. Najwięksi industrialiści zapłacili ogromne sumy za propagowanie tego „socjalizmu” i na takim „socjaliźmie” zarobili ogromne sumy.

Dla przykładu: Alfried Krupp von Bohlen und Halbach. Rodzina Kruppów była jedną z wiodących rodzin industrialistów. W czasie drugiej wojny produkowali czołgi i inne maszyny śmierci. Alfried Krupp powiedział niegdyś: „Gospodarka potrzebowała stabilnego rozwoju. Z powodu rywalizacji pomiędzy wieloma politycznymi partiami Niemiec i ogólnego chaosu nie było możliwości rozwoju... Wierzyliśmy, że Hitler zapewni nam takie zdrowe środowisko. I faktycznie to zrobił... My, Kruppowie, nigdy nie byliśmy bardzo zainteresowani politycznymi ideami. Chcieliśmy tylko systemu, który by dobrze funkcjonował i nie ograniczał naszej pracy. Polityka to nie nasz biznes.”

Alfried Krupp został aresztowany po drugiej wojnie światowej za zbronie przeciwko ludzkości i został oskarżony o prowadzenie swoich fabryk w ludobójczy sposób i używanie pracy niewolniczej. Został skazany na dwanaście lat więzienia i wywłaszczenie bogactwa. Odsiedział tylko trzy lata, a jego własność została mu zwrócona.

W 1956 zdelegalizowana została niemiecka partia komunistyczna. Tysiące ludzi zostało aresztowanych.


I jeśli myślicie, że to, co usłyszeliście, jest złe, to zaraz się przekonacie, że jest jeszcze gorzej.

Wielu nazistowskich szpiegów i oficerów negocjowało z amerykanami o lepsze warunki, poprzez obiecanie przekazania tajnych informacji o Związku Radzieckim i komunistach. Pierwszy dyrektor CIA, Allen Dulles, dostrzegł, że niemiecka Abwehra wie o wiele więcej o komuniźmie, niż amerykański wywiad. Naziści byli ekspertami spraw dotyczących szpiegowania i eksterminacji komunistów. Ich informacje i doświadczenie było niezmiernie potrzebne amerykańskiemu wywiadowi.

Jednym z ludzi, którzy w ten sposób wynegocjowali sobie przychylność amerykanów był Reinhard Gehlen – szef wywiadowczego wydziału OKH, który przekazał amerykanom mikrofilmy z materiałami o Związku Radzieckim. Amerykanie byli pod wrażeniem umiejętności szpiegowskich Gehlena. Zaoferowali mu wolność, w zamian za pomoc w walce z komunizmem, łamiąc tym samym pakt, na mocy którego mieli przekazać Związkowi Radzieckiemu szpiegów i oficerów, którzy prowadzili działalność na froncie wschodnim. Założyli więc tak zwaną organizację Gehlen, w której Gehlen i setki innych nazistów używali swojej rozległej sieci informatorów, by informować amerykanów o sprawach bloku wschodniego. Organizacja szpiegowała również komunistów w Niemczech Zachodnich. Ćwierć organizacji była byłymi członkami NSDAP. Organizacja stała się schronieniem dla wielu zbrodniarzy wojennych. CIA powstało dopiero kilka lat później. CIA wpierało organizację Gehlen finansowo. Ale finanse otrzymało, również od różnych korporacji.

Kilka lat później Organizacja Gehlen została zamieniona w BND – Federalną Służbe Wywiadowczą, czyli niemiecką organizację wywiadowczą, która działa do dziś w ponad stu krajach. Gehlen był oczywiście pierwszym prezydentem tej organizacji. Tak więc państwowa służba wywiadowcza jest organizacją doświadczoną w tłumieniu ruchów socjalistycznych, której doświadczenie zostało przekazane przez samych nazistów.


W tym samym czasie, gdy państwo w sposób systemowy wspierało byłych nazistów, kary za użycie przemocy przeciwko faszystom często wynoszą lata więzienia. Tak więc na przykład August Becker, który odegrał dużą rolę w używaniu mobilnych komór gazowych, spędził tylko trzy lata w więzieniu. Tymczasem Lina E., oskarżona o napaść na neonazistów, otrzymała wyrok pięciu lat więzienia.

Ponadto widzimy dzisiaj wzrost popularności dalekoprawicowej AFD. Model politycznego funkcjonowania Niemiec wydaje się być bardzo podobny do Francji, Wielkiej Brytanii i wielu innych krajów zachodu. Po pierwsze, lewica prawie nie istnieje. Populacja wybiera partię socjaldemokratyczną, czyli jakąś mdłą wersję lewicy, która obiecuje poprawę warunków pracowników. Ich rządy są jednak w tym nieskuteczne, więc kilka lat później ludzie wybierają partię konserwatywną lub neoliberalną. Neoliberałowie dewastują gospodarkę i sektor publiczny, a konserwatyści nie zapewniają żadnej zmiany. Populacja wybiera więc ponownie socjaldemokratów, którzy znów nie wywiązują się z obietnic. Ten cykl powtarza się w nieskończoność – ale skoro ludzie nadal rozumieją partie socjaldemokratyczne jako „lewicę”, szukają więc alternatywy, która zapewni zmianę – wędrując więc coraz bardziej w prawo i stają się coraz bardziej radykalni. Prawicowe, populistyczne, radykalne opcje zyskują więc coraz więcej poklasku.

Zanim przejdę dalej, odniosę się jeszcze do jednej kwestii – mianowicie tego, że dzisiaj to właśnie wschodnie Niemcy przejawiają najwięcej wsparcia dla AFD. Niektórzy myślą przez to, że jest to efekt powiązania komunizmu z faszyzmem, dowód na to, że komunizm i faszyzm są dwoma stronami tej samej monety. Trzeba tu zwrócić uwagę na dwa aspekty – po pierwsze, że po upadku Niemiec wschodnich neoliberalne reformy uderzyły w nie bardzo silnie. Proces zjednoczenia przypominał bardziej proces kolonizacji, w którym zachód narzucał wschodowi swoje rozwiązania. W efekcie PKB drastycznie spadło, a Niemcy wschodnie do dziś są najbiedniejszym, najmniej rozwiniętym regionem Niemiec, w którym panuje stagnacja.

Po drugie – większość wsparcia znajdujemy wśród młodzieży. Ludzie starsi, którzy doświadczyli życia w Niemieckiej Republice Demokratycznej na własnej skórze, są często mniej wobec niej wrodzy, niż młodzi.

To prowadzi do dwóch wniosków – po pierwsze, że neoliberalizm i faszyzacja idą w parze; po drugie, że ludzie młodzi niekoniecznie są bardziej politycznie progresywni niż starsze pokolenia.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak więc faszyści przegrali, ale faszyzm wygrał. Dlaczego tak mówię? Otóż, z czego wielu faszystów nie zdaje sobie sprawy, celem faszyzmu nie jest faszyzm. Celem faszyzmu jest obrona kapitalizmu i obrona społeczeństwa klasowego przed upadkiem, a przede wszystkim przed socjalistyczną rewolucją. W słowach Winstona Churchilla w Rzymie w 1927 roku: „Faszyzm wyświadczył przysługę całemu światu. Żaden wielki naród nie będzie odtąd pozbawiony ostatecznej ochrony przed rakotwórczym rozwojem bolszewizmu”. Zanim wrócił do Anglii następnego dnia, rozmawiał jeszcze z włoskimi dziennikarzami. Powiedział im: „Gdybym był Włochem, z pewnością całkowicie wspierałbym was od początku do końca w waszej triumfalnej walce z bestialskimi apetytami i namiętnościami leninizmu”.

Znajdujemy się obecne w świecie kapitalistycznym. W społeczeństwie klasowym. Lecz rzeczywistość społeczeństwa klasowego jest przed nami zakryta. Podczas gdy większość musi, pomimo rozwoju technologii, pracować około ośmiu godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu, wielopokoleniowe rodziny multimilionerów i multimiliarderów dziedziczą bogactwa i robią sobie, co chcą. Podczas gdy godne mieszkanie nie jest zagwarantowane, ceny mieszkań idą ciągle w górę, bogacze tylko pomnażają na tym bogactwa. Nie rozumiemy społeczeństwa klasowego – nawet jeśli widzimy klasy, nie rozumiemy, że są one dziedziczne. Oburzamy się, gdy słyszymy, że Koreą Północną rządzi dynastia – lecz naszym światem też rządzą dynastie. Rządzą nim obrzydliwie bogate rodziny, a korzenie ich majątków sięgają nawet setki lat wstecz.

Żyjemy w społeczeństwie reklamy, ubezpieczeń, pożyczek. Nie mamy żadnej siły politycznej w miejscach pracy, nie mamy wpływu na kierunek rozwoju kraju, żyjemy w strachu, że wahania rynkowe doprowadzą do naszego zwolnienia lub bankructwa naszej działalności. Żyjemy w społeczeństwie ciągłej konkurencji – konkurencji pomiędzy przedsiębiorstwami, pomiędzy narodami i pomiędzy jednostkami. Ale to nie jest najstraszniejsza rzecz – najstraszniejsze jest, że nie dostrzegamy jakiejkolwiek alternatywy. „To nie jest idealny system, ale jedyny możliwy”. „Komunizm zawsze kończy się totalitaryzmem i obecny kapitalizm jest lepszą alternatywą”. To będą cytaty, z których ludzie za kilkaset lat nie będą przestawać się śmiać.

Ale jednak jesteśmy tutaj. Pracownicy, potulni jak owieczki, krytykują system co najwyżej pod nosem, są kompletnie zdezorganizowani – a często kompletnie oddajemy się kapitalistycznej indoktrynacji. Wierzymy, że system jest fair, wstajemy codziennie rano do pracy, chociaż nie wiemy, po co każą nam przychodzić tak wcześnie, albo czemu mamy siedzieć w biurze, jeżeli naszą pracę można wykonać zdalnie. Albo po co każą siedzieć nam tak długo. Respektujemy autorytet szefów, nawet jeśli czujemy w głębi duszy, że kapitalistyczne miejsce pracy i kapitalistyczna organizacja pracy jest infantylizująca i poniżająca. W świecie, który produkuje wystarczająco jedzenia, ubrań, butów i mieszkań, by zapewnić potrzeby wszystkich, prześcigamy się w ciągłej konkurencji, w wyścigu o to, kto szybciej wyniszczy własne zdrowie psychiczne i które przedsiębiorstwo szybciej wyniszczy planetę. Nie wyobrażamy sobie żadnej zmiany jakościowej – myślimy jedynie o zmianach ilościowych. Chcielibyśmy więcej zarabiać, chcielibyśmy, żeby Unia nam nie narzucała dyrektyw i tak dalej, ale nie myślimy o dogłębnej reorganizacji społeczeństwa, o której jeszcze dziesiątki milionów ludzi myślało kilka dekad temu.

I to jest właśnie mokry sen faszyzmu. Pracownicy posłusznie podlegają swoim szefom, podlegają bankom i akcjonariuszom i nie mają żadnych metod walki. Nie mają żadnej efektywnej organizacji. Nie znajdziemy w kioskach marksistowskich broszurek – znajdziemy tysiąc magazynów marnujących ogromne nakłady papieru i tuszu śledząc kretyńskie życia celebrytów, lecz nie znajdziemy jednej nawet pozycji, która chciałaby wzmocnić nasze polityczne zrozumienie. Ciężko nam znaleźć Marksistowskie pozycje nawet w księgarniach i antykwariatach. Nie znajdziemy Marksistowskiej analizy w mediach, a na uniwersytetach często jedynie bardzo wybrakowane, stępione, ogłupione wersje marksizmu są akceptowalne.


Obrzydliwe symbole kapitału finansowego i kolonializmu stały się markami. Nosimy na swoich koszulkach i czapkach flagi USA i Wielkiej Brytanii – wciskają nam do gardeł symbole tych okrutnych reżimów tak, że ciężko jest wyjść z domu bez przypomnienia, że jesteśmy kolonią zachodniego kapitału finansowego – zarówno gospodarczo, jak i psychicznie.

Rzeczywistość pracy najemnej z jednej strony i akumulacji bogactwa z drugiej stały się dla nas niezaprzeczalną rzeczywistością. Lecz, skoro nie pracujemy już czternastu godzin dziennie w fabrykach, skoro możemy pracą zarobić skromne oszczędności na cieszenie się życiem, wielu uznaje, że praca najemna nie jest pracą przymusową – że uczestniczenie w kapitalistycznym systemie wcale nie jest narzucone. Józefowi Goebbelsowi przypisuje się cytat – nie wiem, czy użył tych słów, ale na pewno jego działalność potwierdza ich przesłanie: „Propaganda działa najlepiej, kiedy ci, którzy są manipulowani, są przekonani, że postępują wedle własnej, wolnej woli”.

Codzienna przemoc kapitalizmu nie jest już konieczna, gdyż większość z nas została przekonana, że postępuje, jak chce, że żyje, jak chce, choć porządek świata został nam narzucony odgórnie.

Jak tego dokonano? Mawia się, że aby zniewolić ludzi, należy zniszczyć ich zrozumienie własnej historii. Poprzez demonizacje Marksizmu faszyzm i kapitalizm sprawiają, że klasa pracująca jest pozbawiona narzędzi własnego wyzwolenia. Jest pozbawiona narzędzi zrozumienia własnej, obecnej sytuacji. Klasa pracująca nie może uświadomić sobie, że jest klasą pracującą, ani zrozumieć funkcjonowania zależności klasowych. Przez to klasa pracująca nie może zrozumieć własnej historii. Ludzie dziś czują się powiązani z historią swoich narodów, ale nie z historią swojej klasy.
Gdyby obce państwo chciało nas zniszczyć jako Polaków, odcięłoby naszą możliwość uczenia się o narodzie Polskim, samemu sterując edukacją w tym zakresie, albo wymazując i manipulując, co tylko się da. Gdyby ktoś chciał zniszczyć klasę pracującą, odciąłby jej możliwość uczenia się o marksizmie.

Tak więc dzisiejsza klasa pracująca nie wie, skąd tak naprawdę się wzięła. Zwłaszcza na zachodzie, gdzie wprowadzenie socjaldemokratycznych rozwiązań ostatecznie doprowadziło do zaniku świadomości klasowej. Ludzie, których dobrobyt oparty jest na walce klasowej, nie mają pojęcia, skąd ten dobrobyt się wziął.

Klasa pracująca bez solidnego zrozumienia czym proletariat jest, jest idealnie przystosowana do bycia manipulowaną przez wszelkiego rodzaju oszustów, którzy ciągle wskazują jej różnych wrogów. „Gdyby nie było czarnych, to byłoby lepiej”. „Gdyby nie było muzułmanów, Ziemia byłaby lepszym miejscem”. „Gdyby Rosja zniknęła z powierzchni ziemi, to byłoby w końcu super”. „Gdyby nie to paskudne LGBT, to żyłoby nam się wspaniale”. „To komuniści! Pieprzeni neomarksiści, pieprzone lewaki to oni wszystką psują! Są w naszych akademiach, w rządzie i w mediach i wszędzie!”

Czym nasza obecna rzeczywistość różni się od faszyzmu? Najprostszym przykładem jest ten kanał – mogę sobie taki kanał założyć i w miarę swobodnie się tu wypowiadać; przynajmniej, dopóki nie jestem zagrożeniem dla systemu. W prawdziwie faszystowskiej rzeczywistości mój kanał zostałby wymazany z internetu, a ja spotkałbym się ze srogimi represjami – w zależności od sytuacji może nawet zostałbym zamordowany przez oficjalną, państwową przemoc.

A więc tak jak wspominałem, w Niemczech bogactwo zostało utrzymane w rękach wpływowych rodzin. Przodujący naziści popełnili samobójstwa, ale ci, którzy fundowali faszyzm, którzy naprawdę potrzebowali faszyzmu, którym faszyzm służył – utrzymali swoje pozycje. Faszyzm wykonał więc swoje zadanie w Niemczech.

Tu dochodzimy do kolejnego punktu – denazyfikacja, defaszyzacja nie jest możliwa w społeczeństwie klasowym. Jak wspominał Churchill, faszyzm jest narzędziem – jest przydatnym narzędziem w rękach burżuazji. Tak samo, jak socjaldemokracja jest narzędziem podzielenia i zdezorganizowania ruchu socjalistycznego, tak samo faszyzm jest narzędziem ataku na ruch socjalistyczny. Socjalizm w Marksistowskim tego zrozumieniu jest JEDYNYM krokiem naprzód od obecnego kapitalizmu. W społeczeństwie wysoce uprzemysłowionym może istnieć jedynie kapitalizm lub socjalizm (który jest pierwszym etapem komunizmu). Dlatego klasy rządzące wielu krajów często rysują komunizm, jako coś jeszcze gorszego od faszyzmu, a ta propaganda nasila się w miarę gnicia kapitalizmu. Za dziesięć lat będziemy słuchali, jak to brudni, dzicy komuniści pożerali dzieci, a ładni, uczesani faszyści wyzwalali swoje narody.

W Niemczech pozostałości nazizmu zostały zatrzymane w celu niwelowania tendencji socjalistycznych. Gdy Niemiecki kapitalizm znajdzie się w tarapatach, to zapewnia narzędzia, których klasa rządząca może użyć. Nazizm może zostać odrodzony – w innej formie. Z innymi symbolami, z inną retoryką, z inną nazwą. Lecz cel pozostanie ten sam. Tym celem jest to, żeby rodzina Kruppów, rodzina Porsche, rodzina Bushów, brytyjska rodzina królewska, rodzina Trumpów, żeby inne wpływowe i bogate rodziny kapitalistycznych krajów za dwieście lat były tak samo bogate, jak są dzisiaj, a reszta, żeby chodziła grzecznie do pracy, oglądała reklamy, zaciągała pożyczki, płaciła czynsze. Celem jest to, żeby za dwieście lat, życie wyglądało tak samo, jak dzisiaj – z ciągłą konkurencją, z ciągłymi imperialistycznymi zagrożeniami i międzynarodowymi przepychankami, z klasą pracującą kompletnie nieświadomą swojego położenia i z drobną garstką bogaczy, która wyniszcza ludzkie życia.