Michael Parenti

Rynki kontra rzeczywistość

Linki:

DEMOCRACY AND THE PATHOLOGY OF WEALTH



Rdzeń mitologii wolnorynkowej, z którą zaślubione są obie partie polityczne tego kraju oraz prawie wszyscy mainstreamowi komentatorzy, argumentuje, że – i tutaj poniekąd parafrazuję Johna Maynarda Keynesa – mitologia wolnego rynku argumentuje, że najbardziej bezwzględni, samolubni, oportunistyczni, chciwi, wyrachowani grabieżcy, używając najbardziej bezdusznych metod zimnokrwistej pogoni korporacyjnych interesów i akumulacji bogactwa, stworzą najlepsze możliwe rezultaty dla nas wszystkich – przez coś, co nazywa się niewidzialną ręką.

[...]



Marks użył trzech słów, by podsumować cały proces korporacyjnego kapitalizmu – akumulacja, akumulacja, akumulacja. Lubię ten cytat. Marks unikał psychologii i ja też zazwyczaj jej unikam, ale myślę, że czas najwyższy, aby niektórzy z tych ludzi poszli się leczyć, posadźmy ich na kanapie, skoro nie możemy ich posadzić na gilotynie… nie, nie powiedziałem tego, hehe. Marks opisuje tę kompulsywną ideę akumulacji – to, co muszą robić, to akumulować, akumulować. Wszystko, co muszą robić, to bezmyślnie napędzana akumulacja – racjonalna patologia.

Przestępstwa korporacyjnej Ameryki nie są moim zdaniem irracjonalnym odstąpieniem od racjonalnego systemu. Nie sądzę, żeby Bernie Madoff był aberracją, wręcz przeciwnie, myślę, że jest odwrotnie – ci ludzie są racjonalnym wynikiem zasadniczo irracjonalnego i amoralnego systemu.

Pomoc rządowa o wartości milionów i miliardów dolarów sama staje się okazją do plądrowania. Kradną, a potem dostają więcej pieniędzy, by zrekompensować to, co ukradli. I te pieniądze też ukradną. Ukradną nawet z pojemnika na datki o tam. Uważajcie na swoją własność.

[…]



Esencją wolnego rynku korporacyjnego kapitalizmu jest przekształcenie żywej natury w towary, a następnie towarów w martwy kapitał. Bierzesz żywą naturę, w każdej jej formie i ostatecznie akumulujesz te abstrakcyjne formy bogactwa. Tworzą te wszystkie pieniądze, skarb państwa odnotowuje te wszystkie obligacje i akcje, które są tak naprawdę swojego rodzaju notatką z obietnicą, że gdzieś tam istnieje rzeczywisty świat, w którym wartość będzie ciągle tworzona. Potem wymieniasz to wszystko na gotówkę i masz miliard dolarów, ale to jest poniekąd depresyjną sprawą, że to przechodzi od żywej natury w to ogromne nagromadzenie martwego kapitału.

Pozostawiony sam sobie kapitalizm narzuca swoje dysekonomie i swoją toksyczność ogółowi społeczeństwa oraz środowisku naturalnemu, a następnie zaczyna pożerać sam siebie.

Jeśli paladyni korporacyjnej Ameryki chcą wiedzieć, co tak naprawdę zagraża naszemu stylowi życia – jest to ich styl życia. Ich nielimitowana grabież społeczności i środowiska, które ich utrzymuje. Im większe odnoszą sukcesy, tym bardziej zabójczy się stają – jak jakikolwiek pasożyt, który jeśli stanie się zbyt skuteczny, zabija swojego żywiciela. Kończy się to katastrofą dla żywiciela – to my oraz dla pasożyta. Istnieje mit, że dobrobyt jest współdzielony przez nas wszystkich – więcej dla nich oznacza więcej dla mnie. Słyszałem to wiele razy. Ludzie mówią: „wiesz, wielka firma tworzy miejsca pracy”. Słyszymy, że „wschodząca fala podnosi wszystkie statki”. Ja mówię, że wschodząca fala może wiele statków zatopić.


CAPITALISM VS REALITY



Ale czy kapitalizm nie jest udanym systemem ekonomicznym? Odniósł sukces, stworzył zazdrość całego świata, którą mamy tu w Ameryce. Cóż… naprawdę nie jest. Tak naprawdę to zależy od twojej pozycji w porządku społecznym. Zacznijmy od liderów kapitalizmu. Nancy Pelosi, kongresmenka partii Demokratów, spiker izby reprezentantów w 2008 roku, pod koniec kadencji Busha powiedziała: „Bush jest kompletną porażką w każdym obszarze polityki”. Ja wykłócałbym się, że Bush był ogromnym sukcesem w prawie każdym obszarze polityki. Bush sam nie powstrzymywał się w pochwalstwie samego siebie i powiedział – i myślę, że miał całkowitą rację – powiedział, że zrobił wszystko, co mógł zrobić w ramach urzędu prezydenta – oprócz dwóch rzeczy. Nie zdołał odkręcić ubezpieczeń społecznych, to znaczy systemu rent. Zależność i niepełnosprawność to jest to, co ubezpieczenie społeczne pokrywają – jeśli wydarzy wam się coś złego, to nie zostaniecie pozostawieni, by leżeć na ulicy. Dostaniecie jakieś wsparcie. To jest program socjalistyczny – funkcjonujący program socjalistyczny. Konserwatyści są oddani misji jego eliminacji. Używają każdej okazji, by go po kawałeczku rozszarpywać, rozbijać, minimalizować.

Bush zapewnił masywny wzrost budżetu wojskowego – budżetu, który wzrósł z 250 miliardów do około 526 miliardów. Dzisiaj, za kadencji Obamy ten budżet wynosi prawie trylion. Część tych pieniędzy pochodzi z departamentu energetyki, część z innych miejsc, część z innych wojen, część ze zmian w systemie podatkowym – przekładając ciężar podatków na średnie i niższe klasy. Część pochodzi z cięć budżetowych i defundowania programów społecznych, wliczając w to publiczną edukację, ochronę środowiska, a ogromny dług publiczny dalej pozwala uargumentować cięcia budżetowe… ale o tym już chyba mówiłem.

Zabijają te programy, nie dlatego, że nie działają, lecz dlatego, że działają. Chcą pozbyć się ubezpieczeń społecznych nie dlatego, że nie działają, tylko właśnie dlatego, że działają. To było jak dotąd najlepsze rozwiązanie w przeciwdziałaniu biedy wśród emerytów. Kapitalizm jest mniej udany w zamożnych krajach – to znaczy krajach zamożnych, takich jak Finlandia, Norwegia, Dania, Szwecja – to są socjalne demokracje. Po drugiej wojnie stali w obliczu armii czerwonej po drugiej stronie Łaby. Stali w obliczu całej Europy Wschodniej, która była teraz komunistyczna – i wszystkie te komunistyczne kraje zapewniały emerytury, gwarantowały pracę, opiekę medyczną, dofinansowywały czynsze i mieszkania – jeśli dobrze pamiętam, żaden pracownik nie mógł wydawać więcej niż 15% pensji na czynsz, więc zagwarantowane było, że nie musisz wydawać wszystkich swoich pieniędzy na mieszkanie. Te sprawy były bardzo wstydliwe, więc po drugiej wojnie światowej istniały bardzo silne partie Socjaldemokratyczne, wliczając w to kilka partii komunistycznych. Te partie zapewniły rządy, które wprowadziły te szczodre programy społeczne, bardziej sprawiedliwy system podatków, prawa broniące konsumentów i pracowników, świetną infrastrukturę i transport.

Ale socjalne demokracje są bardzo świeże i nigdy nie były prawdziwie zabezpieczone. Spójrzcie, co dzieje się w Wielkiej Brytanii. Odwołują te zmiany. Od czasów Tony’ego Blaira podważali i ucinali te programy, a teraz Brytyjczycy płacą coraz więcej i, więcej i mają za to coraz mniej i mniej. To się dzieje w całej zachodniej europie, ponieważ nie ma już wschodniej Europy – nie ma już komunizmu, armii czerwonej, wielkie partie komunistyczne Francji i Włoch już prawie zniknęły, a więc ci kolesie na szczycie nie muszą już w przerażeniu dokonywać ustępstw ludzkim masom.

W kontraście do socjalnych demokracji Europy Zachodniej – w sensie, tam jest całkiem nieźle, mają lepiej niż my, to znaczy o wiele lepiej jest zachorować w Finlandii, niż zachorować w USA – kapitalizm jest o wiele bardziej kompletnym sukcesem w krajach takich jak Indonezja, Nigeria, Kolumbia, El Salvador. Weźmy na przykład Indonezję. To, co mam na myśli, to to, że tam kapitalizm jest bardziej udany w służbie jednego procenta na samym szczycie. Nie muszą się przejmować tymi wszystkimi regulacjami, programami społecznymi itd. W Indonezji nie ma obsługi klienta ani gwarancji na towary, woda pitna jest sprywatyzowana i brudna, więc musisz płacić, żeby pić wodę i mieć nadzieję, że nadaje się do picia. Nie ma publicznej służby zdrowia, nie ma ochrony środowiska, chaotyczny ruch drogowy, autobusy się przewracają, bo drogi są tak kiepsko zrobione, niezaadresowany problem z przestępczością, okropna bieda, ale bogaci – ahhhhh, bogaci w Indonezji żyją wspaniale. Żyją w tak bujnym przepychu, że posiadają prywatne armie służących, którzy są de facto niewolnikami i jeśli służący nie chce służyć i chce jeden dzień wolnego, to można go wyrzucić na bruk i od razu pojawi się pięć innych ludzi gotowych zająć jego miejsce.

To jest ten rodzaj świata, którego kapitaliści chcą. Świat miliarderów, którzy dokonują decyzji i reszta z nas, stojąca w kolejkach z opuszczonymi głowami. Kapitalizm rości sobie pretensje nie tylko do demokracji, ale i do dobrobytu. Nieprawda. Celem jest prywatne bogactwo dla niewielu i publiczna bieda dla wielu. To jest to, co mówiłem o Indonezji – im biedniejsi i głodniejsi jesteście, tym ciężej będziecie pracować za mniej i, mniej i tym więcej wartości dodatkowej wasz szef może z was wyciągnąć.

Wolne przedsiębiorstwo i konkurencja są szeroko wielbione jako część dynamiki i obfitości kapitalizmu. W rzeczywistości, te korporacyjne przedsiębiorstwa prawie zawsze są w stanie kryzysu – nawet w USA nienormalność jest normalnością. Kryzysy. 1780, okropne kryzysy, okropne walki o czynsze i podatki, które doprowadziły do Rebelii Daniela Shays’a, która doprowadziła do konwencji konstytucyjnej – śpieszyli się, by posklejać silniejszy rząd, by zaprzestać takim przypadkom. 1805 panika. 1820 kryzysy. 1850 krach na rynku. 1873 cała dekada kryzysu i w 1890 następna. Teddy Roosevelt w 1896 powiedział „ten kraj potrzebuje wojny, jakiejkolwiek wojny” i dostał ją w 1898 przeciwko Hiszpanii. 1910, 1920, lata dwudzieste były czasem kryzysu, nie uczą nas o tym – mnie zawsze uczono, że lata dwudzieste to były, wiecie, epoka Jazzu, co nie? Roaring Twenties – tak je nazywali.

To ciągnęło się przez całe lata 20-ste. W latach dwudziestych kryzys najbardziej uderzył wsie i prawdopodobnie dlatego przeszedł tak cicho, ale na wsiach ten kryzys srogo dał w kość zarówno białym, jak i czarnym. Pod koniec tej dekady w październiku 1929 nadszedł wielki krach na giełdzie oraz wielka depresja, która trwała od 1929 do 1941. Skończyła się w 1942, ponieważ USA było wtedy w wielkiej, globalnej wojnie przeciwko Japonii i Niemcom. Musicie przyjrzeć się uważnie 1941, bo to wyjaśnia, skąd się wziął wielki amerykański dobrobyt i czemu akurat wtedy.

Pamiętam jak mój wujek Nick, mój tata i mój wujek Joe rozmawiali i jęczeli o tym, że wojna wkrótce się skończy. Mówili, że Niemcy już prawie upadły i że czekamy na kapitulację Japonii i że zostaniemy znowu uderzeni okropnym kryzysem. Zapytałem się dlaczego? Chciałem usłyszeć o tej rzeczy zwanej kryzysem. […] Rozumieli, że kiedy te dziewięć milionów młodych Amerykańskich mężczyzn i dziesiątki tysięcy kobiet wyskoczą z mundurów i wrócą do ekonomii, nie będzie już miejsc pracy. Gdzie będą jakiekolwiek wolne miejsca pracy?

Kryzys zakończył się w 41-szym, bo USA było skłonne wydawać – naprawdę wydawać ogromne sumy pieniędzy na to, czego nie zrobiliby w czasach pokoju, czyli na budowanie tych wszystkich samolotów, czołgów i czegokolwiek innego. Ale kiedy wojna się zakończyła ponad dziewięć milionów ludzi, którzy wrócili, zostali objęci G.I. Bill of Rights – był to świetny program, który sprawił, że każdy weteran mógł iść do szkoły i otrzymać pełne stypendium, pełne pokrycie czesnych. Inni dostali dopomogę w otwarciu małych biznesów, a inni jeszcze inne rzeczy – i to się okazało rzeczą wspaniałą dla ekonomii. Weterani, którzy nie ukończyli liceum, zostawali teraz księgowymi, albo brali się za inne profesje. To ogromnie wzbogaciło ekonomię.

Inną rzeczą, która się wydarzyła, było to, że ludzie tacy jak mój wujek Nick, którzy zarabiali po 50 dolarów tygodniowo jako mechanicy samochodowi, opuścili te prace podczas wojny i zajęli się produkcją samolotów. Robili to i wrócili z dużą ilością pieniędzy, za które nie mogli nic kupić. Pamiętam to z czasów wojny – wszystko podlegało racjonowaniu, więc mieliśmy te wszystkie pieniądze i nie mogliśmy z nimi nic zrobić. Fabryki nie produkowały już tosterów, lodówek, samochodów, domów, nic takiego – fabryki robiły samoloty i czołgi, a nie można było kupić czołgu – nie żeby był nam bardzo przydatny, no ale.

Istniała więc ogromna zaległość siły nabywczej, a to jest jeden z problemów kryzysów, ponieważ jeśli nie zapłaciłeś swoim pracownikom wystarczająco, by byli w stanie zakupić te dobra i usługi, które produkują, to otrzymujesz kryzys. To wszystko zaczęło się zmieniać dzięki G.I. Bill of Rights. Od 1947 do powiedziałbym 1979, 1981, podczas ostatnich dwóch lat kadencji Cartera – kiedy zaczął się sprzedawać – i wprowadzeniu Ronalda Reagana – do tego czasu był to okres ogromnego dobrobytu. Budowano przedmieścia, autostrady – wszystkie te rzeczy, które dziś uważacie za gwarant – nie istniały wtedy. Pamiętam, kiedy kończyłem szkołę i usłyszeliśmy, że na autostradzie Pułaskiego w New Jersey będzie można jechać 60 mil na godzinę. Wow! 60 mil na godzinę! Mila na minutę! Co w tym takiego szybkiego? To tylko 60 mil na godzinę, jak się z czasem przekonaliśmy, kiedy powstawało więcej i więcej samochodów – istniała zaległa siła nabywcza, zaległy głód konsumpcji, który był poparty pieniędzmi i to stało się podstawą wielkiego dobrobytu.

Dobrobyt, który teraz nam się wymyka, który słabnie i słabnie. Słychać czasem doniesienia o 20 tysiącach nowych miejsc pracy. Ale nie mówią nam o jakości tych miejsc pracy ani ich płacy. To wszystko wewnątrz mitu dobrobytu – mitu Horatio Algera – znacie ten mit, jako wiara w to, że każde następne pokolenie jest bardziej zamożne od poprzedniego. To po prostu tak nie działa. Przez ostatnie dwadzieścia lat całe stworzone bogactwo powędrowało do najbogatszych dwóch, trzech procent ludzi, a reszta z nas pracowała ciężej i, ciężej i została mniej więcej w tym samym miejscu – a jeśli pracujesz ciężej i, ciężej i zostajesz w tym samym miejscu, to tak naprawdę nie zostajesz w tym samym miejscu.

[…]



Więc był ten kryzys, przez który nadal przechodzimy. Zaczął się w 2008 i w 2015 nadal trwa. Te kryzysy, jak wszystkie kryzysy, mają pewne zalety – nie dla nas, ale dla jednego procenta ludzi na samym szczycie. Te kryzysy wyniszczają słabszą konkurencję, pozwalają na fuzje spółek mniejszym kosztem. Marx miał na to określenie w tomie pierwszym „Kapitału”, rozdział 32, czy tam 23, nie żeby was to obchodziło – pisał, że jeden kapitalista zabije wielu kapitalistów. W 1910 musiało powstawać dwadzieścia, czy trzydzieści nowych fabryk i biznesów motoryzacyjnych. Około 13 z nich zapewniało samochody elektryczne, jeśli możecie w to uwierzyć. Elektryczne samochody zostały zmiecione przez konkurencję. I teraz nie rozmawiamy już o biznesach, tylko o gigantycznych korporacjach. Teraz są tylko trzy firmy motoryzacyjne: Ford, Chrysler i General Motors. Podobnie było z firmami zajmującymi się pakowaniem mięsa. Kiedyś było ich ze dwieście. Przed 1920 zostały rozbite i pozostało tylko cztery, czy pięć z nich. Na przełomie tych stuleci powstały kartele i kilka wielkich firm przejęło wszystko – to się dzieje cały czas. To samo stało się z komputerami – najpierw były wszelkie małe przedsiębiorstwa, które zaczynały w garażach, a teraz to wszystko sprowadza się do trzech, czy czterech gigantycznych korporacji, które mają miliardy dolarów.

To nie oznacza, że te firmy nie biorą pieniędzy od rządu. Nie chcą, żebyś to ty brał pieniądze od rządu – nie chcą, żebyście otrzymali kartki na żywność, nie chcą, żebyście otrzymali dofinansowanie czynszu, zabierają pieniądze, biorą ich miliardy każdego roku, zabierają ziemię. Rząd da im ziemię, da im materiały, mogą zbudować fabryki i mogą produkować jakikolwiek odrzutowiec, rakietę, czy inny przyrząd śmierci, jaki jest potrzebny i to wszystko dzieje się z pomocą podatników.

Celem globalnego kapitalizmu jest trzecioświatyzacja nie tylko ekonomii amerykańskiej, ale całego świata. Napisałem o tym kilka książek. Maszyna wojenna USA podważa wszelkie próby jakiegokolwiek kraju, jakiegokolwiek rządu, jakiegokolwiek lidera, który używa ziemi, siły roboczej, kapitału i surowców naturalnych dla rozwoju własnego kraju.

Więc otrzymujemy nie tylko ucisk i zubożenie publiczne w domu, ale i na całym globie, wraz z wojnami, których toczą się trzy, albo cztery naraz, z setkami baz wojskowych na całym świecie. Imperium żywi się republikami.

Jestem zwolennikiem socjalizmu, kiedy działa, ponieważ działa. […] Mamy system ubezpieczeń społecznych i myślę, że to jest sprawiedliwe i humanitarne, kiedy działa przeciwko zaporowym, kierującym się zyskiem korporacjami zdrowia i ubezpieczeń. Publiczna służba zdrowia dla każdego, mieszkania, transport publiczny. […] Lubię obiekty użytkowości publicznej, wolę je od tych prywatnych. Mieszkam w Kalifornii i korzystam z gazu i prądu od PG i E. Każą nam płacić ogromne ceny – mówią o prywatnej konkurencji i że są efektywni, ale wcale nie są. Każą nam płacić największe ceny w całej Ameryce, a gdybyśmy to było własnością publiczną, nie musieliby wydawać milionów dolarów na reklamy. Nie musieliby wydawać milionów dolarów na CEO, którzy pochłaniają 30, 40, 50 milionów rocznie.

Publiczny serwis jest o wiele bezpieczniejszy o prywatnego. PG i E otrzymało 45 milionów od stanu Kalifornii, aby zaczęli sprawdzać instalacje w poszukiwaniu wycieków gazu – i nie zrobili tego. W San Bruno otrzymali skargi od ludzi, którzy czuli zapach gazu i nie zrobili tego. Użyli tych pieniędzy, żeby przygotować kampanię dla propozycji, która proponowała, że tylko prywatne usługi komunalne będą mogły funkcjonować w Kalifornii. Wydali na to miliony dolarów i wydarzył się cud – przegrali. Ludzie głosowali przeciwko nim. Widzicie, ludzie są zainteresowani socjalizmem, dopóki się tego nie nazywa socjalizmem. Daj im benefity i funkcje socjalizmu i będą zadowoleni. PG i E wydało te pieniądze na tę kampanię, a w San Bruno był wybuch gazu – osiem ludzi umarło, czterdzieści domów zostało zniszczonych. Poświęcam temu część rozdziału w mojej książce „Prophet Pathology”.

Publiczna edukacja jest niszczona przed naszymi oczyma – studenci muszą płacić za edukację, którą mieli dostać, która była darmowa lub z minimalnym kosztem. Profesury są usuwane, zamiast profesorów używa się adiunktów. Adiunkt jest nauczycielem, któremu płaci się tylko od kursu, są bardzo słabo opłacani, jest to robota trudna do przetrwania. Cała kasa idzie do wielkich administratorów, do dyrektorów uczelni i regentów i tak dalej – a więc uczelnie są zamieniane w coś, co przypomina prywatne korporacje.

Słyszymy, że musimy naprawić system niesprawiedliwej dystrybucji podatków, nieefektywnej służby zdrowia, niskich płac, kradzieży płac i innego rodzaju niesprawiedliwości, ale niektórzy z nas argumentują – ten system jest naprawiony. Już jest naprawiony w sposób, w jaki oni chcą, żeby funkcjonował. Z ich punktu widzenia system działał całkiem nieźle przez ostatnie dziesięć lat – wszystko jest w porządku i nie wiedzą, czym jesteśmy tak zasmuceni. Miałem studentów, którzy mówili mi rzeczy takie jak – to, co robi socjalizm, to jak on działa, to jest marzenie. Czy nie jest to marzeniem w teorii, a koszmarem w praktyce? – to jest zdanie, którego używam, by podsumować cały ich niepokój wobec socjalizmu. Czyż nie jest to marzenie w teorii, a koszmar w praktyce? Jak miałoby to działać? Odpowiadam – tak miałoby to działać, właśnie w tym siedzisz, oczywiście coraz mniej i mniej, ponieważ rządzący zajęci są prywatyzacją, ponieważ podnoszą czesne.

Opowiadam się za prawdziwie publiczną edukacją, za prawdziwie publicznymi usługami komunalnymi, za publicznie budowanymi mieszkaniami, które są przystępne cenowo i zapewniające ludzki standard, za publiczną służbą zdrowia, za publicznym transportem i popieram socjalizm, ponieważ działa. Małe biznesy i usługi być może mogą również mieć w tym swoje miejsce. Zakończmy władzę gigantycznych korporacji, przywróćmy prawdziwą demokrację i prawdziwy dobrobyt. Dziękuję za waszą miłą uwagę.

Dodatkowe informacje

W tym nagraniu prezentuję fragmenty przemów amerykańskiego marksisty Michaela Parenti pod tytułem „Democracy and the Pathology of Wealth” oraz „Capitalism vs Reality”, w których opowie nam on o funkcjonowaniu rynków i kapitalizmu i starciu się kapitalistycznej ideologii z rzeczywistymi jego konsekwencjami.

Wersja PDF