1. Kontekst broszury
Jakiś czas tamu wpadła mi w ręce książka pod tytułem „maoizm – ideowy i polityczny przeciwnik marksizmu-leninizmu”. Jest to książka wydana w 1975 przez wydawnictwo „książka i wiedza”. Czytając tę książkę od pierwszych stron wydawało mi się, że jest to kalka radzieckiej linii wobec maoizmu – okazało się, że jest to bezpośrednie tłumaczenie radzieckiej broszury o tym samym tytule. Co ciekawe, nigdzie w broszurze nie znalazłem informacji o tym, że jest to tłumaczenie. Możliwe, że w ten sposób PRLowskie władze usiłowały sprawiać wrażenie, jakoby miały niezależne zdanie i własną analizę w międzynarodowych kwestiach politycznych. Jednak to stanowisko wobec maoizmu nie musiało być specjalnie wymuszane, a raczej większość polskich biurokratów z chęcią papugowała radzieckie stanowisko o maoizmie, o czym za chwilę powiem więcej.

Zanim przejdziemy do analizy tej broszury musimy umieścić ją w historycznym kontekście. Musimy zrozumieć skąd zrodziła się wrogość pomiędzy Chinami a Związkiem Radzieckim. Dlaczego taka wrogość mogła zrodzić się w dwóch państwach kierowanych przez marksizm – przez idee, które miały być całkowicie internacjonalistyczne, które obiecywały jedność światowej klasy pracującej przeciwko kapitalistom, które obiecywały obalenie politycznych i gospodarczych granic w celu zbudowania społeczeństwa światowej współpracy?
Brak zaufania wobec Związku Radzieckiego zaczął powstawać jeszcze przed sukcesem rewolucji w Chinach. Początkowo Komunistyczna Partia Chin była blisko powiązana z Kominternem, pobierała wiele instrukcji i rad od Związku Radzieckiego a chiński komuniści chcieli być blisko zrzeszeni ze Związkiem Radzieckim – niektórzy nawet chcieli żeby Chiny stały się częścią Związku Radzieckiego.
Prowadząc rewolucję ścieżką bolszewicką chińscy komuniści zawiązali sojusz z organizacją Kuomintang – organizacją burżuazyjno-nacjonalistyczną. Celem sojuszu było doprowadzenie do chińskiego odpowiednika rewolucji lutowej – w tej wersji miało to oznaczać tymczasowy sojusz wszystkich sił walczących z imperializmem i feudalizmem, aby pokonać resztki feudalizmu i stworzyć nowe państwo, w którym będzie panowała znacznie większa wolność prasy, zrzeszania i przemieszczania się, gdzie rozwój ekonomiczny będzie mniej ograniczony – to znaczy warunki, w których można szybko podbudować siły komunistów i uruchomić rewolucję socjalistyczną.
Jednak Kuomintang widział szybko rosnący wpływ komunistów jako zagrożenie. Gdy komuniści przejmowali kontrolę w Szanghaju – największym centrum przemysłu w Chinach – liczyli, że Kuomintang dołączy do nich jako sojuszników. Jednak Kuomintang zdradził sojusz z partią komunistyczną i rozpoczął mordy i represje lewicowców w Szanghaju i innych miastach. Partia Komunistyczna Chin została zmuszona do długiego marszu, przenosząc swoje operacje ponad tysiąc kilometrów na północ.
Co gorsza, paradoksalnie Związek Radziecki nie postanowił wzmożyć pomocy dla partii komunistycznej i zaprzestać pomagania Kuomintangu. Chociaż ZSRR nie porzucił Chinśkich komunistów całkowicie, wiara sowietów w to, że są oni w najbliższej przyszłości w stanie doprowadzić do socjalistycznej rewolucji, była niewielka z powodu gigantycznego zacofania Chin i bardzo niewielkiej ilości proletariatu przemysłowego. Sowieci wspierali więc Kuomintang, jako jedyną siłę, która w razie potrzeby może skutecznie zaprzęgnąć Chiny do walki z Japonią - a właśnie ataku Japonii Związek Radziecki ciągle w tamtych czasach się obawiał.
W 1958 roku na konferencji w Chengdu Mao Zedong mówił: „Chińska rewolucja zwyciężyła dzięki działaniu przeciwnie do woli Stalina […] Gdybyśmy podążali za przywództwem Wanga Minga, lub inny słowami, gdybyśmy podążali za przywództwem Stalina, Chińska rewolucja nie mogłaby się udać. Kiedy nasza rewolucja powiodła się, Stalin powiedział, że nasza rewolucja jest fałszywa. Nie kłóciliśmy się z nim – kiedy tylko stoczyliśmy wojnę, by oprzeć się Ameryce i wesprzeć Koreę, [w jego oczach] nasza rewolucja stała się prawdziwą rewolucją”.
W przedstawionych sytuacjach widzimy już wiele ziaren braku zaufania Chin wobec Związku Radzieckiego. Lecz to wszystko nie było jeszcze podstawą rozłamu. Gdy Chińska rewolucja stała się w oczach sowietów rzeczywistą rewolucją, Związek Radziecki przekazał ogromną ilość pomocy dla Chin w postaci technologii, specjalistów, międzynarodowego wsparcia politycznego i więcej. Chociaż rozłam ma swoje źródła jeszcze przed śmiercią Stalina, śmierć Stalina i przejęcie władzy przez Chruszczowa było katalizatorem rozłamu.

W swojej książce o Chruszczowistach Enwer Hodża pisał: „My, i wielu podobnych do nas, myśleliśmy, że Molotow – najbliższy współpracownik Stalina, najstarszy i najdojrzalszy z bolszewików, posiadający największe doświadczenie, najlepiej znany wewnątrz i poza Związkiem Radzieckim – będzie wybrany na pierwszego sekretarza komitetu centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Ale tak nie było. Malenkow był na szczycie, na drugim miejscu Beria. Za nimi, trochę bardziej w cieniu, stała «pantera», która przygotowała się, aby zlikwidować uprzednio wymienioną dwójkę. To był Nikita Chruszczow”. Także powstała walka o władzę pomiędzy trzema rewizjonistycznymi ścieżkami. Ani Malenkow, ani Chruszczow, ani Beria nie byli wybitnymi Leninistami zdolnymi kontynuować budowę socjalizmu.
Wpierw Chruszczow pozbył się Berii. Beria miał spore wpływy w wojsku i tajnych służbach. Biurokracja odbierała go jako zagrożenie. Chruszczowowi udało się przekonać partyjne i wojskowe elity do aresztowania Berii. Zarzuty wobec Berii zostały umyślnie przesadzone i doprowadzono do jego egzekucji i uciekano się nawet do niszczenia jego wizerunku zarzucając mu bycie pedofilem i seryjnym gwałcicielem. Nie jestem świadom istnienia żadnych niezbitych dowodów na te zarzuty, jeżeli takowe istnieją, nie zmienia to faktu, że Beria został zabity w konflikcie o władzę.
Chruszczow dalej toczył walkę z Malenkowem. Obiecywał lepsze warunki biurokratom, zachęcając ich do wspierania jego zamiast starszych bolszewików. Ostatecznie Chruszczow zdołał doprowadzić do tego, że znaczna większość starszych bolszewików w komitecie centralnym partii została wydalona i zastąpiona przez młodszych partyjniaków lojalnych Chruszczowowi.
Cały proces jest nierzadko nazywany przez leninistów zamachem stanu. Chruszczow i jego frakcja konsekwentnie usuwali legalnie wybranych liderów i członków komitetu centralnego, aż zdominowali szczyty partyjne i poważnie zmienili kierunek polityczny państwa.
W kontrze do tego Molotow, Kaganowicz i Malenkow usiłowali dokonać zamachu stanu, by odzyskać władzę, lecz zdaje się, iż Chruszczow uzyskał silne poparcie biurokratów i zamach stanu był porażką.
Polityką Chruszczowa było zabezpieczenie pozycji i przywilejów lojalnych mu biurokratów, a także w zasadzie zakończenie budowy socjalizmu. Chruszczow nie chciał przekształcić kolektywów rolniczych we własność państwową – co umożliwiłoby znacznie efektywniejsze planowanie i połączenie przemysłu z rolnictwem – a wyprzedał stacje maszynowo-traktorowe kolektywom, utwierdzając je jako własność kolektywną i wzmagając konkurencję pomiędzy rolnikami. Chruszczow nie chciał podnieść poziomu kulturowego, technicznego i ideologicznego populacji, aby tworzyć prawdziwie komunistyczne relacje produkcji, a raczej opierał się na technokratach-planistach i nie obchodziło go, czy ci planiści w rzeczywistości stosują kapitalistyczne metody zarządzania.
Chruszczow proklamował „państwo całego ludu” i „partię całego ludu” sugerując, iż w ZSRR nie ma już podziałów i różnic klasowych, podczas gdy w rzeczywistości funkcjonujący nielegalnie kapitaliści, liderzy kolektywnych farm, którzy zachowywali się jak gdyby te farmy były ich feudalnymi włościami, były rosnącymi w siłę warstwami społecznymi. Radzieckie gazety sugerują, iż wielu uważało to ciągle za problem, z którym należy walczyć, lecz państwo pod przewodnictwem Chruszczowa zamiast zwalczać powstawanie nowych kapitalistów i kułaków, tolerowało ich i nie zwalczało przyczyn ich powstawania.

Musimy tutaj pamiętać – to, co często opisywane jest jako walka jednostek o władzę, było w rzeczywistości walką różnych grup, a te jednostki są jedynie wyrażeniem woli grup, są osobami wokół których te grupy się gromadzą i których dowództwo uznają. Chruszczow nie mógłby się utrzymać u władzy, gdyby nie miał poparcia. Co było bazą poparcia Chruszczowa?
Bazą poparcia Chruszczowa było to, co ostatecznie stało się przyczyną upadku całego Związku Radzieckiego. To znaczy prawo rozdziału produktu społecznego według pracy. W krytyce programu gotajskiego Marks pisał:
„Mimo tego postępu to równe prawo jest zawsze jeszcze ograniczone ramami burżuazyjnymi. Prawo wytwórców jest proporcjonalne do dostarczonej przez nich pracy; równość polega na tym, że stosuje się jednakowy miernik — pracę. Ale jeden człowiek, pod względem fizycznym lub umysłowym, przewyższa drugiego, dostarcza przeto w tym samym czasie więcej pracy albo potrafi pracować w ciągu dłuższego czasu; praca zaś, by służyć za miarę, musi być określona pod względem rozciągłości albo intensywności, w przeciwnym bowiem razie przestałaby być miernikiem. To równe prawo jest nierównym prawem dla nierównej pracy. Nie uznaje ono żadnych różnic klasowych, gdyż każdy jest tylko pracownikiem jak inni; ale uznaje milcząco nierówne osobiste uzdolnienia pracownika, a zatem i nierówną zdolność do pracy, jako przywileje naturalne. Jest więc, z treści swej, prawem nierówności, jak wszelkie prawo. Prawo z istoty swej polegać może jedynie na zastosowaniu równego miernika. Ale nierówne jednostki (a nie byłyby różnymi jednostkami, gdyby nie były nierówne) dają się tylko o tyle mierzyć wspólnym miernikiem, o ile się je rozpatruje z jednego punktu widzenia, o ile ujmuje się je wyłącznie z pewnej określonej strony, na przykład kiedy się je rozpatruje, jak w danym wypadku, wyłącznie jako pracowników, nie widząc w nich nic poza tym, abstrahując od wszystkiego innego. Dalej: jeden pracownik jest żonaty, drugi nie; jeden ma więcej dzieci niż inny itd. itd. Przy jednakowej wydajności pracy, a zatem i równym udziale w społecznym funduszu spożycia, jeden otrzymuje faktycznie więcej niż drugi, jeden jest bogatszy od drugiego itd. Ażeby uniknąć wszystkich tych wad, prawo, zamiast być równe, musiałoby raczej być nierówne.”
To znaczy – w Związku Radzieckim posługiwano się mottem „od każdego według jego możliwości, każdemu według jego pracy”. Cóż – jeżeli nie wynagrodzimy ciężej pracujących jednostek bardziej, dlaczego miałyby one ciężko pracować? A przecież mamy wiele ciężkiej pracy do wykonania. A biurokraci? Potrzebujemy przecież urzędników, potrzebujemy partyjniaków. Czy możemy oczekiwać, że będą wykonywać adekwatną pracę, jeżeli nie wynagrodzimy ich odpowiednio? Najbardziej ideowi komuniści z pewnością nie przejdą na stronę wroga. Ale mniej pewni biurokraci? Czy pozostaną wierni, jeżeli będą ciężko pracować umysłowo i dostaną w zamian ciężkie warunki życiowe?
A zatem powstało tutaj wiele społecznych nierówności. Do tego należy dorzucić drugą wojnę światową, w której wielu utalentowanych i szczerych komunistów oddało swoje życia w obronie przed bandycką napaścią uzbrojonych po zęby milionowych zastępów zbrodniarzy. Do tego chaotyczny okres wielkich czystek, oraz fakt, że Stalin rzeczywiście był ideowym leninistą i nie chciał tolerować na ważnych pozycjach ludzi o niskim zrozumieniu i niskiej lojalności wobec socjalizmu.
Te wszystkie elementy sprawiły, że ciągle rodziły się nowe, zdegenerowane warstwy biurokracji, które chciały przede wszystkim zabezpieczenia swojej pozycji. Chcieli zatrzymać rozwój socjalizmu – zamrozić go tak jak jest, zabezpieczyć swoje pozycje, uchylić się od dalszej walki klasowej i problemów rozwoju socjalizmu i zapewnić sobie jak najwygodniejsze życie w warunkach niedoboru, kosztem robotników. Ich liderem w walce przeciwko szczerym leninistom był Chruszczow.
Stalin nie zrozumiał w jaki sposób zwalczyć tych ludzi, jak zapobiec ich powstawaniu. Myślał, że dyscyplina partyjna wystarczy, że wystarczy nacisk na naukę marksizmu i ideologiczna walka z rewizjonistycznymi tendencjami i kary za łamanie linii partyjnej. Ale to nie wystarczyło.

Dalej Marks pisał: „Ale wady te są jednak nieuniknione w pierwszej fazie społeczeństwa komunistycznego, w tej jego postaci, w jakiej po długich bólach porodowych wyłoniło się dopiero ze społeczeństwa kapitalistycznego. Prawo nigdy nie może być wyższe niż ustrój ekonomiczny i uwarunkowany przezeń rozwój kulturalny społeczeństwa.”
To znaczy, że ten problem jest uniwersalnym problemem socjalizmu i może zostać ostatecznie rozwiązany, gdy zostanie osiągnięty taki poziom ogólnego materialnego dobrobytu, gdy środki produkcji i systemy dystrybucji zostaną rozwinięte do takiego stopnia, że potrzeby każdego członka społeczeństwa mogą zostać zapewnione – ludzie nie są wynagradzani według włożonej w społeczeństwo pracy, a według swoich potrzeb. Ale osiągnięcie takiego pułapu trwa – trwa długo, zwłaszcza w zacofanym kraju. Zwłaszcza w kraju otoczonym z każdej strony przez siły imperializmu, pod ekonomicznym i politycznym oblężeniem sił kapitalistycznych imperialistów.
W rozmowie z Feliksem Czujewem Wiaczesław Molotow przyznawał:
„Cz. - Czy wiesz jaka była bieda? Sześćdziesiąt rubli miesięcznie to niewystarczająco dla robotnika. Czy wiedziałeś o tym?
M. – Wiedziałem. Ale jakie jest rozwiązanie? Wiedzieliśmy o tym. Nie potrzebowaliśmy szpiegów policyjnych, wszyscy wiedzieli. Trzeba by było być głuchym, aby nie wiedzieć. Wiedzieliśmy, ale nie byliśmy w stanie zrobić tego, co należało zrobić. Wiedzieliśmy, lecz kwestia poprawy sytuacji była bardzo skomplikowana. Chociaż z grubsza wydaje mi się, że wiedzieliśmy jak ją poprawić, ale nie mieliśmy dobrej okazji. […] Imperialiści wciąż nas blokują. Dopóki istnieje imperializm poprawa warunków życiowych będzie bardzo trudna.”

Płytko rozumujący towarzysze stwierdzą, że to wina socjalizmu w jednym kraju. Skoro tak ogromna władza gospodarcza zorganizowana jest w rękach kapitalistów, że jakikolwiek kraj socjalistyczny natychmiastowo znajduje się pod ekonomicznym oblężeniem, jest szpiegowany, sabotowany, izolowany itd. – to należy obalić imperializm w całości. Należy połączyć siły międzynarodowej klasy pracowniczej i obalić kapitalistów globalnie.
Otóż to zawsze było celem marksistów. Lecz wiara w taki obrót wydarzeń jest całkowicie ahistoryczna. Nie można liczyć na jedną stałą falę rewolucyjną, która przejdzie przez wszystkie kapitalistyczne kraje. Chociaż lata 1917-1945 udowodniły, że poważny kryzys kapitalizmu może doprowadzić do rewolucyjnych wybuchów we wiodących krajach kapitalistycznych, te rewolucyjne wybuchy powstają nieregularnie i nierównomiernie. Tych wybuchów nie potrafiły wykorzystać partie komunistyczne większości krajów Europejskich – jedynie bolszewicy pokazali zwycięską drogę ku objęciu władzy.
A więc socjalizm w jednym kraju nie jest celem, a smutną koniecznością – proletariat może objąć władzę jedynie w pojedynczych miejscach, najpewniej tam, gdzie w danej chwili imperializm jest najsłabszy, boryka się z najsilniejszymi wewnętrznymi sprzecznościami. Jeżeli proletariusze obejmą władzę w jednym kraju, będą liczyć na to, że proletariusze innych krajów dołączą – lecz zawsze muszą liczyć się z tym, że rewolucje w innych krajach mogą się nie powieść. Co wtedy? Czy proletariusze mają zaprzestać prób objęcia władzy, jeżeli rewolucje w innych krajach nie są jeszcze gotowe? – nie, jeżeli istnieje możliwość objęcia władzy przez proletariat obowiązkiem rewolucjonistów jest doprowadzić do objęcia władzy. Czy proletariusze mają zaprzestać prób budowy socjalizmu, jeżeli w innych krajach nie doszło jeszcze do rewolucji? – nie, obowiązkiem władzy proletariackiej jest budować społeczeństwo i gospodarkę socjalistyczną nie czekając na idealne ku temu warunki.
Poza tym, nawet, jeśli wszystkie kraje kapitalistyczne zostałyby obalone przez rewolucję za jednym zamachem, dzięki czemu możliwy byłby znacznie szybszy i łatwiejszy rozwój gospodarki i społeczeństwa socjalistycznego – czy istnieje całkowita gwarancja na to, że nowe burżuazyjne warstwy społeczeństwa nie pojawiłyby się wcale? Że można by uniknąć tego szeregu sprzeczności i walki z nimi?

Walka z powstawaniem nowych idei i warstw burżuazyjnych wewnątrz społeczeństwa socjalistycznego jest przewlekłą walką w trakcie dyktatury proletariatu. Ta walka z pewnością byłaby łatwiejsza, gdyby rewolucja socjalistyczna nastąpiła w bardziej rozwiniętym kraju kapitalistycznym i/lub wchłonęła większą ilość krajów, ale nadal by się odbywała.
Mao krytykował Stalina za jego sposoby radzenia sobie z tym problemem – a raczej za brak sposobów i unikanie tego problemu. W przedmowie do krytyki ekonomiki Związku Radzieckiego James Peck pisał: „Według Mao wiele blisko powiązanych ze sobą stanowisk Związku Radzieckiego pochodziło z tego samego źródła: lekceważenie roli mas jako twórców historii i poleganie na planistach; skupianie się na technologii i ekspertyzie, zaufanie w hierarchię i zarządzanie przez jednostki; poleganie na materialnych zachętach; całkowity brak zainteresowania transformacją światopoglądu jednostek. Ostatecznym rezultatem był wzrost potężnego biurokratycznego aparatu całkowicie wyobcowanego od mas.
Potępienie takich biurokratycznych sposobów przez Mao przenikało jego całą karierę rewolucyjną. Lecz wraz z objęciem państwowej władzy Mao spotkał się z pytaniami, na które sowieckie doświadczenie rewolucyjne nie zapewniało żadnych odpowiedzi. Dla przykładu: w jaki sposób partia może utrzymać swoje bliskie więzi z masami, kiedy tendencja w stronę biurokratycznych metod zarządzania i elitarnych przywilejów jest tak silna? […]
Mao widział masy jako prawdziwych twórców historii, od których to partia powinna się uczyć. Błędy zawsze pojawią się w jakiejkolwiek masowej walce; rewolucja czasem jest brutalna i przemocowa. Lecz kreatywne osiągnięcia, które doprowadzają do nowych metod i postaw współpracy powstają tylko dzięki walce rewolucyjnej. To w ten sposób sowiety (czyli rady robotniczo-chlopskie) powstały w trakcie rosyjskiej rewolucji i w ten sposób komuny ludowe powstały w Chinach. […]
Po krótce, żadne przywództwo nie potrafi stworzyć nowych społecznych form oraz politycznych i gospodarczych innowacji po prostu we własnej głowie a następnie wdrożyć je poprzez dekrety administracyjne. Nowe formy i metody ukształtują się – podkreślał Mao – jeżeli partyjne kadry i masy otrzymają możliwość eksperymentacji, jeżeli zostaną zmobilizowane i zachęcane przez partyjne przywództwo, które jest chętne do uczenia się z ich odkryć, które jest zdolne zarówno ten proces kształtować, jak i pozwalać na bycie kształtowanym przez ten proces”.
Mao podkreślał również zawsze, że w społeczeństwie socjalistycznym pozostaje wiele społecznych sprzeczności, w tym sprzeczność pomiędzy masami a rządem. James Peck pisał dalej: „Mao twierdził […] że istnieją sprzeczności pomiędzy rządem a ludem w krajach socjalistycznych. Poprzez ciągłe mówienie o jedności ZSRR w rzeczywistości uniemożliwiał prawidłowe rozwiązanie wielu sprzeczności w społeczeństwie i hamował rozwój socjalizmu. Rzeczywiste problemy społeczeństwa pozostały ukryte. Pod postacią jedności powstała użyteczna ideologiczna przykrywka dla biurokratycznej dominacji […]
W trakcie rewolucji kulturalnej, według chińskiej prasy często określany głównym ideologicznym krytykiem linii Mao by Liu Shaoqi. […] Jego pozycja wobec koncepcji partii w wielu aspektach podążała za doktryną sowiecką. Dla Liu partia i tylko partia mogła dostrzec co jest potrzebne i wprowadzić potrzebne zmiany. Wobec mas partia miałaby wydawać się zjednoczoną, oddaną sprawie, bezinteresowną organizacją. Czyste zamiary członków partii i ideologiczna ortodoksja miałyby być zapewnieniem, że partia zawsze będzie działać w interesie mas. Jedynie kiedy członkowie partii zostaną nauczeni «jak być dobrymi komunistami» partia może efektywnie pomagać masom rozwiązać swoje problemy. Bezinteresowna partyjna elita miałaby być ponad jakimkolwiek nadzorem; jej błędy byłyby zadowalająco naprawiane przez kanały wewnątrz partyjne. […]
Rdzeniem niezgodności Mao z ortodoksyjną koncepcją partii komunistycznej według Liu było to, że Mao nalegał, iż partia jest jedynie narzędziem zaangażowanym, ale nie dominującym proces przewlekłej rewolucji. W swojej krytyce Mao zwraca uwagę, że wiedza nie jest domeną na wyłączność partyjnej elity. Partia nie stoi poza procesem rewolucyjnym, znając jego prawa zanim on się wydarzy.”
To podkreślanie jedności społeczeństwa socjalistycznego i unikanie radzenia sobie ze sprzecznościami pośród ludu kraju socjalistycznego w celu zachowania spójności i harmonii było jednym z największych błędów Stalina i położyło jedną z podstaw Chruszczowizmu.
Rewizjoniści zawsze próbowali zaprzeczyć sprzeczności pomiędzy rządem a ludem w kraju socjalistycznym. Uważali, że skoro rząd jest socjalistyczny, proletariacki, nie ma miejsca na sprzeczności pomiędzy masami a rządem. Wszelkie więc nastroje i powstania antyrządowe muszą być prowokowane przez wrogów proletariatu, wewnętrzne elementy o burżuazyjnych aspiracjach lub prowokatorów nasyłanych przez imperialistów. To doszukiwanie się problemów wszędzie, tylko nie w sobie, będzie brzmiało znajomo dla każdego, kto chociaż trochę zaznajomiony jest z historią PRLu i jego rządzących. Mao komentował takich rządzących następująco: „Niektórzy ludzie zdają się być uśpieni w poczuciu bezpieczeństwa przejęcia władzy państwowej i myślą, że mogą zachowywać się jak tyrani. Masy zwrócą się przeciwko takim ludziom – będą ich obrzucać kamieniami, występować przeciwko nim z motykami w ręku. Sądzę, że mają do tego prawo. Przyjmuję to z radością”.

I tu właśnie leży esencja rozłamu pomiędzy Chinami a Związkiem Radzieckim. Tam, gdzie radzieccy rewizjoniści widzieli jedność rządu i ludu i stabilność rozwoju, tam Mao i jego poplecznicy widzieli biurokrację usiłującą zamrozić rozwój socjalizmu i zagwarantować sobie więcej przywilejów, tam radzieccy rewizjoniści widzieli absolutną, niepodważalną jedność ludu i rządu socjalistycznego społeczeństwa. Tam, gdzie Mao i jego poplecznicy widzieli kostniejącą biurokrację unikającą jakiejkolwiek kreatywności i angażowania mas w dalszy rozwój socjalizmu, tam sowieccy rewizjoniści widzieli dbałość o społeczną harmonię. Tam gdzie Mao widział walkę z biurokratycznymi metodami prowadzącymi do ponownego rozwoju nierówności i kapitalizmu, tam sowieccy rewizjoniści widzieli wprowadzanie chaosu, sianie zamętu, nastawianie ludu przeciwko rządowi bez powodu, a więc sabotaż budowy socjalizmu.
Na pewno jednak przynajmniej część sowieckich rewizjonistów – ta mniej ideowa część – rozumiała, że Mao przejrzał ich blef. Imperatywne stało się więc demonizowanie Mao i następnie kulturalnej rewolucji – z pewnością sowieccy rewizjoniści obawiali się, że jeżeli idee Mao trafią do Europy Wschodniej, pozycja rewizjonistów stanie się zagrożona. Dlatego użyli swojego monopolu na informacje zza granicy aby przedstawić Maoizm jako ideologię skrajnie wrogą nie tylko Związkowi Radzieckiemu, ale i marksizmowi w ogóle.
Rozpoczynając swoją broszurę, sowieccy rewizjoniści postawili sprawę jasno: „Na naradzie partii komunistycznych i robotniczych w 1969 roku wskazywano, że pryncypialna i konsekwentna walka z teorią i praktyką maoizmu stanowi najważniejszy czynnik dalszego zespalania i umacniania szeregów międzynarodowego ruchu komunistycznego”.

W takim ogólnym kontekście powstał ten intelektualny paszkwil, który mam zamiar przeanalizować. Jest to ponad sto stron ciągłych, niepopartych solidną argumentacją ataków na Mao i Maoizm, które wydają się absurdalne i śmieszne dla każdego człowieka zaznajomionego z historią Chin. Lecz niestety, ta pozornie absurdalna i śmieszna broszurka w rzeczywistości zdołała narobić wielu szkód. To właśnie takie teksty kształtowały zrozumienie maoizmu w Europie Wschodniej. Dziś zrozumienie maoizmu w Europie Wschodniej nadal jest fatalne – nawet wśród marksistów, którzy, chociaż dojrzeli obłudy rządów rewizjonistycznych, dalej wierzą w bzdury pisane przez właśnie tych rewizjonistów. Powstała więc sytuacja, w której większość treści o Mao i maoistowskich Chinach w języku polskim, to albo wściekle antykomunistyczne burżuazyjne nonsensy, albo wściekle antykomunistyczne rewizjonistyczne nonsensy.
Ostatecznie, mówiąc o przeszłości, nie można winić ludzi za to, że uwierzyli w ten zakrzywiony obraz maoizmu. W końcu ich dostęp do informacji był również utrudniony i przechodził przez filtr radzieckiego rewizjonizmu. Dzisiaj jednak nie możemy sobie pozwolić na tak leniwe zrozumienie maoizmu. Weźmy się więc za analizę i krytykę broszury.

2. Wstęp do krytyki
Cała broszurka sprawia wrażenie ciągłych ataków i przytyków w stronę Mao i Maoizmu, które często nie są poparte żadnymi przykładami, żadną rzetelną analizą, czasami są okraszone wybiórczo dobranymi i źle interpretowanymi cytatami. Pomimo iż broszurka jest podzielona na kilka sekcji, ataki sprawiają wrażenie względnie losowego chaosu i żaden moment nie jest zły, żeby dorzucić jeszcze jedno oskarżenie, jeszcze jeden przytyk. Powstaje z tego zawiła mozaika, którą próbowałem rozplątać dzieląc radzieckie oskarżenia na kilka głównych tematów:
- Zarzuty wobec ekonomiki i Wielkiego Skoku Naprzód. Radzieccy rewizjoniści atakują chińską ekonomikę za utopijność, jako złoty standard stawiają zasadę materialnego bodźca. Radzieccy rewizjoniści krytykują porażki ekonomiczne chińskiej rewolucji samemu całkowicie ignorując swoje burzliwe początki, stwarzając wrażenie, jakoby chaos ekonomiczny w porewolucyjnym zacofanym kraju był kwestią wyłącznie maoistowską.
- Zarzuty wobec Rewolucji Kulturalnej. Radzieccy rewizjoniści kwestionują to, czy rewolucja chińska jest w ogóle rewolucją proletariacką i widzą rewolucję kulturalną jako niepotrzebny wstrząs zakłócający budowę socjalizmu. Radzieccy rewizjoniści fetyszyzują jedność społeczeństwa socjalistycznego, negując istnienie sprzeczności i antagonizmów w socjaliźmie.
- Zarzuty wobec materializmu dialektycznego. Radzieccy rewizjoniści insynuują, iż maoiści zastępują dialektykę metafizyką.
- Zarzuty wobec militaryzacji społeczeństwa. Radzieccy rewizjoniści z jednej strony sugerują iż rewolucja kulturalna jest próbą poddania społeczeństwa absolutnej militarystycznej dyktaturze Mao i jego kliki i krytykują Mao za militaryzowanie całego społeczeństwa, poddawanie społeczeństwa „koszarowej dyscyplinie”. Rewizjoniści atakują Maoizm twierdząc, iż opiera się on na gloryfikacji bezsensownej przemocy.
- Zarzuty wobec Chińskich dążeń mocarstwowych, Nowej Demokracji i szowinizmu. Radzieccy Rewizjoniści uważają, że Chińczycy próbują dokonać „zchińszczenia marksizmu”, tym samym rysując odmienną ścieżkę rewolucyjną dla krajów Azjatyckich, co ma świadczyć o dążeniu do budowy mocarstwa, w przeciwieństwie do Związku Radzieckiego, który oczywiście jedynie chce pomagać krajom się wyzwolić spod jarzma imperializmu i kapitalizmu. Sowieccy rewizjoniści zaprzeczają istnieniu dogmatyków w Chinach i rewizjonistów w ZSRR i uważają, że zaprzeczanie przez KPCh sowieckiej linii politycznej wynika wyłącznie z dążeń mocarstwowych i szowinizmu.
Przejdę teraz przez każdy z tych podstawowych tematów, odnosząc się do konkretnych zarzutów podanych w tekście, a następnie wyciągnę ogólne wnioski.

3. Zarzuty gospodarcze i krytyka materialnego bodźca
Rozpoczniemy od zarzutów gospodarczych wobec Chin, ponieważ tutaj właśnie ma w rzeczywistości źródło cała krytyka sowiecka. Krytyka Chin pod względem gospodarczym skupia się głównie na dwóch aspektach – na oskarżaniu Maoizmu o wszelkie szkody gospodarcze i przypisanie wszelkich zasług gospodarczych Chin dla wsparcia ZSRR, oraz na krytykowaniu ostrego stanowiska Mao wobec tak zwanej zasady „materialnego bodźca”.
Zacznijmy od zasady „materialnego bodźca”. To znaczy, wynagradzanie ludzi za podejmowanie się ciężkiej pracy jest przecież logiczne. Jak inaczej chcemy zachęcić ludzi do cięższej pracy dla dobra ogółu, zwłaszcza, jeżeli warunki są surowe? W takich warunkach ludzie będą pracowali ciężej, by zabezpieczyć swój byt i byt swojej rodziny. W warunkach kapitalistycznych, gdzie ciężka praca wcale nie musi przekładać się na wyższe zarobki, ludzie zapewniali sobie dobrobyt poprzez wyzysk. Aby ludzie nie powrócili do wyzysku jako jedynego sposobu zapewnienia sobie dobrobytu, socjalizm musi materialnie wynagradzać pracę – cięższa praca musi zostać lepiej wynagrodzona.
Lecz w końcu musi nadejść moment, w którym bodźcem do pracy nie jest bezpośrednia poprawa warunków materialnych, lecz większość pracującego społeczeństwa musi głęboko przyswoić sobie, czym jest socjalizm, po co praca zaaranżowana jest tak, a nie inaczej, po co pracować, jeśli nie po to, by mieć lepiej niż inni. To są tak zwane bodźce moralne.
Na stronie 116 sowieccy rewizjoniści twierdzą, że między bodźcami moralnymi a materialnymi nie ma sprzeczności, której maoiści doszukują się niepotrzebnie:
„Przeciwstawianie materialnych i moralnych bodźców do pracy jako metoda uzasadnienia prymitywnie egalitarystycznego podziału dochodu na niskim poziomie wśród podstawowej masy chińskich chłopów i robotników cywilnych gałęzi przemysłu pozostaje niezmiennym punktem maoistowskiej polityki gospodarczej. Przy tym ostrej krytyce poddaje się «błędne poglądy na decydującą rolę podziału dochodu» w Związku Radzieckim, polegające jakoby na «absolutyzacji zainteresowania materialnego», na «rozwoju indywidualizmu»”.
Maoiści oskarżali sowietów o „absolutyzację zainteresowania materialnego” – to znaczy, że według Maoistów sowieci zaniedbują moralne i polityczne bodźce do pracy, zastępując je w całości zachętą materialną. Po co piąć się po szczeblach kariery, po co przyjąć na siebie więcej obowiązków, po co przejść trudne szkolenie? Po to, żeby otrzymać lepsze wynagrodzenie. Jaki jest problem z takim myśleniem? Taki, że jest to po prostu burżuazyjny konsumpcjonizm. Jedynym celem pracy staje się posiadanie więcej szpeju. Jest to też tendencja pobudzająca zmysł indywidualistyczny – źródłem nagrody nie jest praca drużynowa, dbanie o dobro zespołu, a indywidualne wyniki pracy. Jest to system prowadzący do powstania świadomości kapitalistycznej.
O absolutyzację zasady materialnego bodźca nie oskarżał sowietów wyłącznie Mao. Robił to również Mołotow, który do końca życia pozostał wierny ideałom Marksizmu-Leninizmu. Mołotow, jak każdy leninista, dostrzegał niepokojące tendencje rządu Chruszczowa. W jego rozmowach z Feliksem Czujewem czytamy:
„Wszystkie błędy Chruszczowa miały źródło w tym błędzie. Marks wniósł tę kwestię, a Lenin potwierdził ją w „Państwo a rewolucja”. Dobrze ją znam. Pisał, że w komuniźmie sloganem będzie «od każdego według umiejętności, każdemu według potrzeb». Lecz druga część sloganu została zastąpiona przez «każdemu według pracy». Nasza prasa podąża tą linią jakby to było prawem, ale jest ona błędna z perspektywy marksistowskiej. […] konstytucję spisano w 1936, kiedy nie było jeszcze możliwości zapewnienia potrzeb. Nie było nawet wystarczająco mieszkań. […]
Ustaliliśmy minimum dni roboczych dla rolnika. Ale płacono mu bardzo niewiele za te dni. Jeżeli nie wyrobił swojej normy, kołchoz mógł wykluczyć go z członkostwa. To ma być „według umiejętności”? To nic, tylko mydlenie oczu, a marksizm nie znosi mydlenia oczu. […]
Po drugie, „każdemu według pracy”. To jest bardzo popularne. Wszystkie nasze książki o tym mówią. Niektórzy interpretują to następująco: jeżeli pracuję w fabryce, płacą mi za moją pracę. Ale jeśli jesteś kierownikiem, nie masz normy do wypełnienia. To znaczy możesz sobie pozwalać na więcej. Dzięki tej skandalicznej sytuacji, „według pracy”, obiboki – a jest ich wiele – dostają wynagrodzenie za robienie niczego.
Ale najważniejsza jest sprawa następująca. Marks i Engels pisali: każdemu według pracy, ale w gospodarce, która obaliła stosunki pieniężno-towarowa. W naszym kraju jest odwrotnie, nie można się obyć bez stosunków towarowo-pieniężnych. Powinniśmy pisać „każdemu według pracy”, ale przy stopniowym obalaniu stosunków towarowo-pieniężnych. Ale my głosimy coś przeciwnego! Nasz program z 1961 stanowi, że „stosunki towarowo-pieniężne mają pozostać przez cały okres socjalizmu”. To odrwaca rzeczywistość. […]
To, co piszą, jest całkowicie pomylone. Ci akademiccy ekonomiści, filozofowie wiedzą, że kłamią dzień w dzień. Lecz nikt nie podnosi głosu przeciwko nim. Marks i Lenin mówili coś przeciwnego. […] młodzież dorasta i szczerze mówi: to głupota. To, co paplali nam starcy, w ogóle nie zgadza się z rzeczywistością. […]
To, co nazywasz „materialnymi bodźcami”, Lenin nazywał kapitalistyczną metodą. […] Tak samo, jak NEP był kapitalistyczną metodą stosowaną przez nas, komunistów. […] To wymaga zrozumienia. Chruszczow i podobni do niego tego nie rozumieją. Myślą w sposób burżuazyjny. […]
Co może zastąpić materialne bodźce w socjaliźmie? […] W moim eseju pisałem o następujących sposobach: Kompetentne i naukowe planowanie produkcji, Socjalistyczne współzawodnictwo, dobór personelu [to znaczy dopilnowanie, by kierujący produkcją nie byli jedynie kontrahentami, wykonawcami rozkazów, a by sami byli socjalistami], Socjalistyczna orientacja (wszystkie organizacje powinny pracować dla wspólnego celu), Międzynarodowa socjalistyczna integracja gospodarcza, Ideologiczna edukacja partyjna o całej polityce wewnętrznej i zewnętrznej”.
Widzimy więc, że krytyka materialnego bodźca nie jest wyłączna dla Maoistów, a odbywała się i wewnątrz ZSRR i to niekoniecznie ze stron ludzi oskarżanych o lewicowy oportunizm i awanturnictwo. ZSRR powinien, według Mołotowa, po zbudowaniu fundamentów socjalizmu, przejść do obalania stosunków towarowo-pieniężnych. To miało być warunkiem osiągnięcia rozwiniętego socjalizmu. Chruszczow zrobił jednak zupełną odwrotność tego i nazwał to przejściem od socjalizmu do komunizmu.
Przejście na wyższy etap socjalizmu musiało się według Mołotowa odbyć poprzez obalenie „materialnego bodźca”. Po pierwsze trzeba było urzeczywistnić zasadę „od każdego według umiejętności”. Jeżeli wynagradzamy bardziej ludzi osiągających lepsze wyniki w pracy, to znaczy, że często kończymy nagradzając ludzi, którzy mieli lepsze warunki startowe. Może mieli lepszych rodziców, więc mogli bardziej skupić się na nauce i rozwoju zamiast dramatach w domu; może wychowali się w lepiej rozwiniętym regionie, więc są lepiej dożywieni, silniejsi itd. W ten sposób tworzymy sytuację, w której zamiast podnosić tych, co są niżej do poziomu tych, co są wyżej, podnosimy tych, co są wyżej jeszcze wyżej. Po drugie należało urzeczywistnić zasadę „każdemu według potrzeb”. Aby to zrobić, należało wprowadzać inne zachęty do pracy niż przede wszystkim materialne.
W tym wszystkim warto też wspomnieć o tym, że radziecki materialny bodziec często nie spadał na samych pracowników, a w nieproporcjonalnym stopniu dostawał się w ręce kierowników i biurokratów. Zasada ta promowała bezkrytyczne wypełnianie planów i wszelkiego rodzaju kombinatorstwo, aby udowodnić, że plan został osiągnięty, a nawet przekroczony, za co kierownik otrzymywał premię. Przepaść między kierownikami a pracownikami rosła – zarówno jeśli chodzi o kwestię majątkową, jak i mentalną.
Zasada materialnego bodźca jest więc kapitalistyczną skamieliną wciąż obecną w socjaliźmie. Ale jak ta zasada wpływa na psychologię ludzi? Dlaczego maoiści uważali, że materialny bodziec tworzy burżuazyjne podejście do pracy? W rozdziale 21 chińskiego podręcznika o podstawach ekonomii politycznej czytamy:
„Dbając o komunistyczną postawę pracy, musimy krytykować materialne bodźce. Powstanie i stopniowe utrwalenie komunistycznej postawy pracy oznacza stopniowy rozrost komunistycznej ideologii i stopniowy zanik kapitalistycznej ideologii. Nieuniknione jest więc powstanie ostrej walki pomiędzy dwoma klasami, dwoma ideologiami, dwoma liniami. Naturą burżuazji jest uważanie pieniędzy i zysków za atrakcyjne. Ale burżuazja generalizuje naturę burżuazji jako uniwersalną naturę człowieka. Mówią, że „pracowanie za pieniądze” leży w „ludzkiej naturze”, aby zatruć proletariat.
Nowocześni rewizjoniści usiłują zastąpić zasadę «od każdego według umiejętności, każdemu według pracy» «materialnymi bodźcami». Traktują ludzi pracujących jako niewolników najemnych i myślą, że jeżeli pieniądze nie zostaną użyte jako zachęta, nie będzie żadnej aktywności w dziedzinie pracy. Sowieccy rewizjoniści wspierają materialne zachęty i nazwali je „najistotniejszą dźwignią” podnoszenia produktywności pracy. Aby wspierać teorię materialnego bodźca Klika Liu Shaoqi i Lin Biao nawet opierała swoje argumenty na błędach Konfucjusza, twierdząc, że «wielki człowiek podąża za tym, co jest słuszne, mali ludzie podążają za tym, co jest zyskowne» i twierdzili, że «popęd pracy jest stymulowany materialnymi zachętami» i «aktywność pracy nie podniesie się, jeżeli nie użyjemy więcej pieniędzy». To były oszczerstwa wymierzone w klasę pracującą, które głosiły, że w umysłach ludzi pracujących nie ma wiele poza „zyskami finansowymi, bogactwami i skarbami”. Używali materialnego bodźca jako lekarstwa, które ma leczyć każdą chorobę. Dlaczego robili wokół tego tyle hałasu? Ich ostateczną intencją było doprowadzenie ludzi pracujących, by zeszli na ścieżkę burżuazyjnego indywidualizmu i restauracji kapitalizmu. […]
Jedynie poprzez trzymanie się proletariackiej polityki, wykonywanie dobrej pracy w dziedzinie ideologii i polityki, ciągłe wpajanie masom komunistycznej ideologii, krytykowanie tej kapitalistycznej tendencji i jednoczesne stosowanie sloganu «od każdego według umiejętności, każdemu według pracy» można w pełni zmobilizować masy. […]
Ludzie, którzy zostali głęboko dotknięci trucizną kapitalistycznego materialnego bodźca, uważają inaczej. Mają wątpliwości co do rezultatów pracy ideologicznej. Niektórzy zaczęli od pracy ideologicznej, ale po kilku doświadczeniach stwierdzili, że praca ideologiczna nie ma trwałych skutków. Mówili: «to nie działa, tylko pieniądze mogą tutaj zadziałać». Bali się wykonywania żmudnej i skrupulatnej pracy ideologicznej. Nie wierzą, że w odpowiednich warunkach wszystko da się przekształcić. W rzeczywistości, chociaż świadomość pracujących ludzi różni się pod względem poziomu i tempa przekształcenia, można osiągnąć dobre rezultaty, jeżeli wprowadzamy w kierowanie politykę proletariacką, wykonujemy ideologiczną edukację i jesteśmy w naszej pracy cierpliwi i skrupulatni.”
Partia komunistyczna musi składać się z najbardziej rozwiniętych politycznie i ideologicznie jednostek. Ma zachować bliskie stosunki ze zwykłymi ludźmi pracującymi. Ci ludzie przez długi okres po rewolucji nadal będą odznaczać się dość niskim poziomem świadomości socjalistycznej. Poziom ten będzie się zwiększał dzięki udziałowi w walkach rewolucyjnych, dzięki udziałowi w przekształcaniu produkcji z kapitalistycznej na socjalistyczną. W tym procesie partia musi asystować pracowników, podnosić ich poziom świadomości.
Zasada materialnego bodźca jest kapitulacją w kwestii podnoszenia świadomości pracowników, stwierdzenie, że są oni bezmyślną masą, niebędącą nigdy w stanie pracować świadomie, zachęcaną do pracy jedynie obietnicą konsumpcji.
Mao w swojej krytyce sowieckiej ekonomiki podsumowywał to następująco:
„Tekst na stronie 457 stanowi: «jednym z najważniejszych warunków przyśpieszenia konstrukcji komunistycznej jest branie udziału przez masy w walce o wykonanie i ponad-wykonanie planów rozwoju gospodarki narodowej.» Na stronie 447 stanowi: «inicjatywa rolników jest jednym z decydujących czynników w rozwoju rolnictwa». Uważanie masowej walki za «jeden z decydujących czynników» wyśmiewa w twarz zasadę, według której masy są twórcami historii. Pod żadnym pozorem nie możemy uważać, że historia jest czymś tworzonym przez planistów, a nie przez masy.
Chwilę dalej tekst podnosi kwestię następującą: «aby zacząć, musimy użyć materialnych zachęt». To sprawia wrażenie, jakby kreatywna aktywność mas mogła być inspirowana jedynie materialnymi zainteresowaniami. Przy każdej okazji tekst omawia indywidualne zainteresowania materialne, jak gdyby to było atrakcyjnym sposobem zachęcania ludzi. To jest odzwierciedlenie stanu duchowego dużej części pracowników ekonomicznych i kierowników oraz porażka w skupieniu się na pracy polityczno-ideologicznej. W takich warunkach nie istnieje alternatywa do polegania na zachętach materialnych”.
Maoiści zatem twierdzą, że skupianie się na materialnych bodźcach jako zachęcie do pracy tworzy burżuazyjno-indywidualistyczną mentalność i zaniedbuje sprawy polityczno ideologiczne. To oczywiście dobre środowisko dla Chruszczowistów – głębsze polityczne i ideologiczne zrozumienie wśród ludu sowieckiego zdemaskowałoby ich jako uzurpatorów władzy. Zaniedbując polityczne i ideologiczne aspekty, Chruszczowiści muszą uciec się do bodźca materialnego, jako jedynego sposobu zachęcenia ludzi do większej produktywności.
Sowieci twierdzą, że krytyką materialnego bodźca Mao zaniedbuje duchowe i materialne potrzeby populacji.
Na stronach 118, 130 i 133 czytamy:
„Wszystko to zbiega się z maoistowską teorią walki klasowej w socjalizmie. Zgodnie z tą teorią jednym z głównych niebezpieczeństw okazują się materialne i duchowe potrzeby pracujących, ich dążenie do podnoszenia kwalifikacji i poziomu kulturalnego, do otrzymywania dochodu proporcjonalnego do wkładu pracy, do zajęcia pozycji społecznej zgodnej ze zdolnościami i kwalifikacjami, a nie według ślepej zasady wierności Mao Zedongowi. Z drugiej strony w warunkach krańcowego ubóstwa chłopstwa i podstawowych warstw ludzi pracy nawet częściowe zróżnicowanie sytuacji materialnej oraz jakiekolwiek, nawet nieznaczne, podniesienie dobrobytu poszczególnych grup wygląda na poważny wyłom w poziomie życia i służy maoistom jako środek «rozniecania walki klasowej» wewnątrz klasy robotniczej i chłopstwa oraz między nimi w okresie kampanii typu «rewolucji kulturalnej»”.
„Maoiści nie przewidzieli nieefektywności dla gospodarki narodowej wielomilionowej armii pracy, choćby z powodu nieuchronnego sprzeciwu ludzi, pozbawionych własnej osobowości i ubezwłasnowolnionych, i niskiej rentowności takiego sposobu wykorzystywania siły roboczej, niedysponującej koniecznymi kwalifikacjami i mało zainteresowanej w rezultatach produkcji społecznej”.
„[...] maoizm faktycznie nie wykorzystuje zdobyczy rewolucji techniczno-naukowej w celu zwiększenia potencjału gospodarczego kraju w interesach narodu. Olbrzymie propagandowe i polityczne wysiłki maoiści podejmują w tym celu, aby gloryfikować prymitywne metody pracy, głosić orientację na najprostszą technikę [...]”
Pomińmy rasizm stwierdzenia, że Chińczycy są masą pozbawioną własnych osobowości. Sowieci rozpoczynają absurdalnym stwierdzeniem, jakoby maoiści uznali rozwój materialny i duchowy za wroga. Łatwo jest to mówić sowieckim rewizjonistom, podczas gdy ich socjalistyczne fundamenty zostały zbudowane za Stalina, w czasach ogromnych trudów. Pomijając fakt, że te same oskarżenia można rzucić wobec ZSRR tamtego okresu, Chiny znacznie bardziej równomiernie rozwijały miasta i wieś, podczas gdy chłopi radzieccy byli jeszcze przez dekadę po rewolucji bezlitośnie wyzyskiwani przez państwo radzieckie oraz kułaków. Teraz, gdy ZSRR przeszedł ten burzliwy okres, rewizjoniści, po wycofaniu swojej pomocy z Chin, mają czelność oskarżać Chiny o to, że zaniedbują one materialne i duchowe potrzeby pracujących oraz nie wykorzystują zdobyczy techniki.
Przytoczmy na ten temat słowa Mołotowa:
„Jest możliwe osiągnięcie optimum satysfakcji materialnych i kulturowych populacji w trakcie tylko jednej dekady, lecz to przygotowuje warunki całkowitego upadku w kolejnej dekadzie. Jeżeli wyznaczysz kurs na satysfakcję potrzeb materialnych i kulturowych, to oznacza priorytet dla rozwoju przemysłu lekkiego i żywieniowego. Stopniowo zaniedbuje się przemysł ciężki. […] W trakcie konsolidacji systemu socjalistycznego skupienie się na zadowoleniu konsumentów stanie się poprawnym podejściem, ale jeżeli jakaś gałąź przemysłu zostanie w tym procesie zaniedbana? Nie będzie żadnej satysfakcji. […]
Wyrwanie klasy pracowniczej z okowów kapitalizmu jest możliwe tylko dzięki poświęceniu. Ktokolwiek chce obalić kapitalizm bez poświęcenia, niech lepiej dołączy do innej partii, partii pacyfistów, nierobów, gaduł i niepoprawnych burżuazyjnych ideologów. I tyle. W skrócie – jeżeli klasa pracownicza chce wyrwać się z kapitalizmu, dokona tego wyłącznie dzięki największemu poświęceniu. Jeżeli komuś się to nie podoba, może kontynuować życie jako niewolnik.”
Wymaganie od wciąż ekstremalnie zacofanych Chin, aby przy ówczesnym stanie rozwoju zadowalały wszelkie materialne, kulturowe i duchowe potrzeby populacji, jest niedorzeczne.
Sowieci do tego twierdzą, że w Chinach stanowiska przydziela się nie zwracając uwagi na zdolności, a jedynie według wierności wobec Mao Zedonga. To jest również niedorzeczne biorąc pod uwagę to, że to ZSRR słynął z nepotyzmu, a w Chinach Mao wysyłano dzieci partyjniaków z uniwersytetów na wieś, by poznały warunki biednej populacji, a rolnikom próbowano zapewnić większy dostęp do wyższej edukacji.
Oskarżenia o nieużywanie zdobyczy naukowo-technologicznych i gloryfikowanie prymitywnej pracy niezmechanizowanej również są niedorzeczne w świetle tego, że w czasie rewolucji kulturalnej produkcja przemysłowa stale rosła, napędzana właśnie polityczną-ideologiczną agitacją. Oskarżając maoistów o gloryfikowanie prymitywnej pracy rewizjoniści sięgają do przykładów Daczing i Taczaju. W maoistowskim podręczniku ekonomii politycznej opisując te doświadczenia nigdy nie gloryfikowano pracy prymitywnej – opisywano trudne warunki, z jakimi spotkali się tam pracownicy i to, że odpowiednia organizacja pracy, połączona z masowymi ruchami – to znaczy sterowanie pracy poprzez politykę proletariacką i poleganie na masach – pozwoliło pokonać trudności i zorganizować wydobycie ropy.

Rewizjoniści podsumowują na stronie 177:
„W rzeczywistości najważniejszą obiektywną potrzebę społeczeństwa chińskiego stanowi planowy rozwój sił wytwórczych w interesach narodu, a przede wszystkim rozwój przemysłu ciężkiego.”
Pomijając fakt, że rewizjoniści sami sobie przeczą, wpierw oskarżając rząd Chin o zaniedbywanie potrzeb materialnych i duchowych, a następnie proponują rozwój przemysłu ciężkiego – widzimy tutaj jasno wyklarowaną linię rewizjonistyczną. W tym zdaniu zawarte jest sedno. Nie skupiajcie się na budowie socjalizmu – budujcie jedynie przemysł. Rozwijajcie środki wytwórczości, a socjalizm sam się ziści.
To myślenie było podstawą teorii Denga Xiaopinga, który wprowadził Chiny na ścieżkę kapitalistyczną. Tak, przemysł rzeczywiście rozwinięto. Jednocześnie całkowicie zaniedbano budowę socjalizmu. Stworzono społeczeństwo zaciętej konkurencji o niskim poziomie socjalistycznej świadomości, a chińscy robotnicy przez dekady byli w okropnych warunkach wyzyskiwani, by tworzyć produkty na potrzebę zachodniego imperializmu. Kontynuowano budowę przemysłu, ale zaniedbano proletariacką politykę, która nie kierowała tym rozwojem. W efekcie mamy dzisiejsze społeczeństwo pracy najemnej, miliarderów, towarów, reklam i giełd papierów wartościowych.
W skrócie więc zdaje się, że główną krytyką sowietów w tym aspekcie jest to, że maoiści faktycznie chcą edukować masy o socjaliźmie, chcą wzbudzić w nich socjalistyczną mentalność, a nie chcą tylko, by masy były bezmyślną masą wykonującą polecenia planistów.

Według sowietów te założenia Maoizmu prowadzą do gospodarczej ruiny. Na stronie 22 czytamy:
„Poważny cios wygórowanym hegemonistycznym ambicjom maoistów zadało też samo życie społeczno-ekonomiczne Chin. Praktyka Chin, zwłaszcza dramatyczne doświadczenia rozwoju tego kraju w ciągu ostatnich 15 lat, potwierdziły całkowitą bezsilność maoistów, niezdolność wysunięcia jakiegokolwiek konstruktywnego programu rozwiązania palących problemów kraju. Ilekroć przywódcy pekińscy usiłowali wcielać w życie dogmaty maoizmu niejako w «czystej» postaci, zawsze spotykały ich katastrofalne porażki. Tak było w okresie «wielkiego skoku», tak też się stało w okresie «rewolucji kulturalnej»”
Po pierwsze nie powiedziano, co to w zasadzie znaczy wcielanie dogmatów maoizmu w «czystej postaci». Po drugie ta krytyka nie różni się niczym od krytyki burżuazyjnej.
Częstym motywem w krytyce burżuazyjnej jest to, że Wielki Skok Naprzód był katastrofą, którą następnie naprawił Deng Xiaoping wprowadzając nieco kapitalizmu. Rewolucja kulturalna była katastrofą, ale ją naprawił również Deng, również za pomocą kapitalizmu. Prosta sprawa – Maoizm równa się katastrofa, kapitalizm równa się rozwój.
Ta narracja ignoruje ważne fakty. Ignoruje fakty tego, że Wielki Skok Naprzód ostatecznie był sukcesem, a Deng Xiaoping i Liu Shaoqi nie odwrócili polityki Mao o 180 stopni, jedynie dokonali pewnych poprawek, gdy sukcesy Wielkiego Skoku Naprzód już zagwarantowały dalszy rozwój. W ten sam sposób burżuazyjni propagandyści ignorują fakt, że po objęciu władzy przez Denga i zakończeniu rewolucji kulturalnej produkcja przez dość długi czas wcale nie rosła, wbrew narracji nagłego cudu gospodarczego.
Ponadto tę samą narrację można użyć przeciwko sowietom. „Ilekroć przywódcy Moskiewscy usiłowali wprowadzić leninizm niejako w «czystej» postaci, zawsze spotykały ich katastrofalne porażki”. Wpierw komunizm wojenny był katastrofą, naprawioną jedynie przez kapitalistyczny NEP. Potem plany pięcioletnie były katastrofą, naprawioną jedynie przez rachunek gospodarczy i materialną zachętę Chruszczowa.
Jest oczywiste, że nie mamy tu do czynienia z rzetelną analizą, jedynie próbą obarczenia maoizmu wszystkimi porażkami Chin i próbą rysowania narracji, że Chiny nie dokonują postępów dzięki maoizmowi, a wbrew maoizmowi.
Na stronie 100 czytamy:
„[Realizacja linii przejścia do socjalizmu] w pierwszych latach istnienia ChRL zapewniła ogromny w historii Chin postęp we wszystkich dziedzinach życia. Nacjonalizacja wielkiej własności kapitalistycznej, uspółdzielczenie produkcji drobnotowarowej, przekształcenie kapitału obcego w narodowy — to były kroki zmierzające do kształtowania ekonomicznych podstaw ustroju socjalistycznego. Wykorzystanie własności państwowej i spółdzielczej w interesach ludzi pracy Chin prowadziło do powstania coraz ważniejszych elementów o charakterze socjalis tycznym zarówno w bazie ekonomicznej, jak i nadbudowie politycznej. Na tej podstawie w ChRL rozpoczął się proces rozwoju socjalistycznego sposobu produkcji i otworzyło się pole do działania jego praw ekonomicznych. Socjalistyczny rozwój Chin siły nacjonalistyczne w KPCh starały się dostosować do swych dążeń wielkomocarstwowych, wykorzystując pomoc i doświadczenia krajów socjalistycznych jako narzędzie wygodne i niezbędne tylko na określonym etapie”.
Rzeczywiście dzięki współpracy z ZSRR Chiny rozwinęły się niesamowicie szybko i rzeczywiście nie brakowało takich, co chcieliby zamienić Chiny w mocarstwo. Jednak motywacjami maoizmu nie było cyniczne, pragmatyczne wykorzystanie sowieckiej pomocy, by później obrócić się przeciwko nim. Podstawy rozłamu pomiędzy Chinami a Związkiem Radzieckim były ideologiczne i gospodarcze. Maoiści zaczęli postrzegać ZSRR jako zagrożenie dla suwereności chińskiej polityki i gospodarki. Czy takie obawy były uzasadnione? To zostanie rozpatrzone w sekcji o krytyce mocarstwowości Chin.
To, na czym tutaj warto się skupić, to to, że sowieci twierdzą, iż wszystkie osiągnięcia Chin powstały dzięki ZSRR. Sowieci podkreślają to na stronie 27:
„[...] wysokie tempo rozwoju ChRL, w tym także w dziedzinie społecznej, w przezwyciężaniu zacofania kulturalnego, likwidacji nędzy, uprzemysłowieniu kraju i umocnieniu obronności, osiągnięte pod przewodem KPCh w pierwszym dziesięcioleciu przy internacjonalistycznej pomocy krajów socjalistycznych, przede wszystkim ZSRR”.
Poprzez przypisanie sobie wszystkich zasług sowieci próbują ukazać siebie jako jedyne państwo socjalistyczne, na którym można polegać i zdemonizować Chiny, jako nieudaczną pokrakę. Co ważniejsze widzimy tutaj próbę budowania ideologicznej podstawy dla wymuszania swojej linii gospodarczej oraz krytykę nieprzyjęcia sowieckiej linii gospodarczej. Działa to również jako przestroga dla państw podporządkowanych ZSRR: nie odrzucajcie naszej linii gospodarczej, bo skończycie jak Chiny. Do tego tworzy się narrację, że Chiny zupełnie niepotrzebnie, jedynie z własnych głupich ambicji odłączyły się od ZSRR, skazując się na nędzę w imię czystości ideowej. Dlaczego Chiny musiały się odłączyć zostanie omówione w sekcji o mocarstwowości Chin.

Podsumowując, rewizjoniści piszą na stronie 176:
„Całe doświadczenie Chin po 1958 roku wskazuje, że «idee Mao Zedonga» nie tylko nie pomagają narodowi chińskiemu przezwyciężyć zacofania społeczno-gospodarczego, ale przeciwnie – prowadzą do deformacji tych zdobyczy socjalistycznych, które zostały dotąd osiągnięte, tworzą coraz to nowe trudności i impasy w społeczno-gospodarczym i politycznym rozwoju Chin”.
Jednocześnie tekst nie podaje żadnych statystyk ani nie zagłębia się w chińską gospodarkę. Sowieci krytykowali maoizm za „doprowadzanie do impasów w społeczno-gospodarczym rozwoju”, a sami pomimo bardziej rozwiniętej bazy przemysłowej nigdy nie potrafili rozwiązać problemu niedoboru i niewystarczającej jakości dóbr konsumenckich i niecałe 20 lat później ustanowili jawną burżuazyjną dyktaturę, załamując rosyjski rozwój gospodarczy na ponad dekadę. Cała ta krytyka więc nie miałą na celu krytyki Chin jako państwa odstępującego od socjalistycznych zasad gospodarczych, a 1) krytykę odmówienia narzucanej przez ZSRR linii gospodarczej i 2) obronę kapitalistycznych metod gospodarczych używanych przez rewizjonistów.



4. Zarzuty wobec Rewolucji Kulturalnej
Duża część broszury skupia się na krytyce rewolucji kulturalnej, którą rewizjoniści widzą jako wszczęcie chaosu wśród chłopów i robotników, stworzenie antagonizmów tam, gdzie ich nie ma, zmanipulowanie frakcji robotników i chłopów do wymuszenia na innych całkowitej lojalności wobec osobistej dyktatury Mao Zedonga
Taka krytyka ze strony rewizjonistów jest zupełnie przewidywalna. Jako renegaci, którzy podążają we własnym interesie kosztem interesu robotników i chłopów, ważnym zadaniem jest dla nich absolutna fetyszyzacja jedności, zaprzeczenie istnienia walki klasowej w socjaliźmie. Wszystko jest przecież jak należy – jeżeli coś jest nie tak, jest to wina sabotażystów lub prowokatorów podjudzanych przez imperialistyczne mocarstwa. Dlaczego przecież robotnik miałby się przeciwstawić państwu robotniczemu? Skoro państwo jest robotnicze, to robotnik ma być zadowolony. Rewizjoniści więc zaprzeczali możliwości powstania antagonizmów klasowych w warunkach socjalizmu. Na stronie 146 czytamy:
„Komunizm naukowy wychodzi ze stanowiska, że w warunkach socjalizmu istnieją zaprzyjaźnione klasy i grupy społeczne – robotnicy, chłopi, inteligencja pracująca, których interesy w sprawach głównych, podstawowych, są zgodne.
Według maoizmu, w warunkach socjalizmu toczy się nadal walka klasowa wewnątrz narodu, walka między rozmaitymi warstwami w ramach klas, między różnymi grupami w kołach rządzących i o siłach politycznych; także i tu antagonizm pozostaje prawem rozwoju społecznego i ulega rozszerzeniu na społeczeństwo komunistyczne”
To podejście jest pokłosiem błędnego założenia Stalina, że po wyeliminowaniu prywatnych kapitalistów i kułaków jako klas, w związku radzieckim nie ma już antagonizmów klasowych.
Skoro według rewizjonistów w ZSRR nie może być antagonizmów klasowych, to znaczy, że maoizm doszukuje się antagonizmów gdzie ich nie ma, zamienia każdą sprzeczność w antagonizm. Na stronie 61 piszą:
„Mao Zedong absolutyzuje walkę przeciwieństw. Powtarzając słuszną myśl, że «przeciwieństwa są siła napędową rozwoju społeczeństw» Mao sprowadza wszelkie sprzeczności, zarówno w społeczeństwie kapitalistycznym, jak i socjalistycznym do pełnego antagonizmu. «Wszelkie sprzeczności są nie do pogodzenia. Gdzież znajdziecie sprzeczności, które można byłoby pogodzić!»”
Rewizjoniści zupełnie niesłusznie oskarżają Mao o to, że według niego antagonizm pozostaje podstawowym rodzajem sprzeczności w socjaliźmie. W „O prawidłowym rozwiązywaniu sprzeczności pośród ludu” pisał:
„Nasz rząd ludowy to rząd, który rzeczywiście reprezentuje interesy ludu, to rząd, który służy ludowi. Niemniej jednak nadal istnieją pewne sprzeczności między tym rządem a ludem. Należą do nich sprzeczności między interesami państwa i interesami zbiorowości z jednej strony a interesami jednostki z drugiej, między demokracją a centralizmem, między kierownictwem, a kierowanymi, a także sprzeczności wynikające z biurokratycznego stylu pracy niektórych urzędników państwowych w ich stosunkach z masami. Wszystko to są również sprzeczności wśród ludu.
W zwykłych okolicznościach sprzeczności pośród ludu nie są antagonistyczne. Ale jeśli nie postępuje się z nimi właściwie, lub jeśli rozluźnimy naszą czujność i opuścimy gardę, może powstać antagonizm”
Mao zawsze doceniał wagę wciąż istniejących sprzeczności pomiędzy chłopami a robotnikami, pomiędzy inteligencją a ludźmi pracującymi fizycznie, pomiędzy rządem a ludem. Wymieniał jeszcze więcej rodzajów sprzeczności, które, jak twierdził, mają potencjał zamienić się w antagonizm.
Antagonizmu należy unikać. Ale jeżeli antagonizm się narodzi, należy zająć stronę i walczyć po stronie proletariackiej. To głosił Mao. W ZSRR pojawił się antagonizm – nowopowstająca klasa burżuazji antagonistycznie zwalczała siły proletariatu. Lecz robiła to ukrycie, pod maską marksizmu. Zadaniem prawdziwego marksisty było zdemaskowanie uzurpatorów, odpowiedź na walkę tendencji burżuazyjnych walką proletariacką. Za to właśnie Chruszczowiści nienawidzili Mao – ponieważ próbował ich zdemaskować; nie próbował stworzyć antagonizmu, gdzie go nie ma, a raczej próbował ujawnić istniejący już antagonizm.
Skoro rewizjoniści wychodzą z dogmatycznego założenia, że reprezentują interesy robotników i chłopów, ataki Maoistów na rewizjonistów zdają się im ukierunkowane zupełnie losowo. Wydaje im się więc, że zwolennikiem kapitalistycznej ścieżki może zostać nazwany każdy, kto nie zgadza się z Mao Zedongiem. Na stronie 144 piszą:
„W skład «burżuazji» można włączyć każdego robotnika, chłopa, inżyniera, naukowca, jeśli nie zgadza się on z Mao Zedongiem i jego «ideami». Wystarczy, że wyrazi on swoje niezadowolenie z powodu takich czy innych politycznych bądź teoretycznych wskazówek maoistów, aby niezwłocznie zaliczony został do «burżuazji» lub do «grona tych, którzy kroczą kapitalistyczną drogą». Przy tym pochodzenie oraz sytuacja społeczna, motywy niezadowolenia zupełnie nie są brane w rachubę”.
Oczywiste jest to, że pochodzenie i sytuacja materialna niezupełnie ma tutaj znaczenie – jeżeli ktoś pochodzi z rodziny robotniczej, jest robotnikiem, ale działa na szkodę robotników, należy go uznać za zwolennika ścieżki kapitalistycznej. Należy oczywiście brać pod uwagę, czy ta osoba działa świadomie, czy nie w pełni świadomie. Niezależnie od tego, rewizjonistami, zwolennikami ścieżki kapitalistycznej, nie nazywano ludzi losowo. Ideą Mao było wzniecenie masowego ruchu, który pogłębiałby swoje zrozumienie marksizmu, aby sprawić, by populacja potrafiła rozpoznać ludzi posługujących się kapitalistyczną logiką, ludzi świadomie lub nie świadomie sprowadzających Chiny na ścieżkę kapitalizmu.
Rewizjoniści jednak przeczą temu, aby jednostki sprowadzające kraj socjalistyczny na drogę kapitalistyczną mogły w ogóle zaistnieć. Według nich w socjaliźmie nie istnieją warunki, które pozwalałyby w ogóle na zaistnienie jednostek o burżuazyjnym światopoglądzie. Na stronie 171 piszą:
„Maoiści wysunęli koncepcję nieprzerwanego kontynuowania rewolucji w warunkach dyktatury proletariatu i społeczeństwa socjalistycznego – aż do zbudowania komunizmu. Wiadomo, że po zdobyciu władzy przez klasę robotniczą w społeczeństwie następują przemiany rewolucyjne, związane z likwidacją klas wyzyskujących, rewolucją kulturalną itd. Jednakże maoiści mają na uwadze co innego. Uważają, że niezbędne są permanentne polityczne przewroty rewolucyjne. Zdaniem maoistów celem tych rewolucji jest likwidacja elementów kontrrewolucyjnych, tz. sił społecznych zamierzających kroczyć drogą kapitalistyczną. Jednakże skąd biorą się po zlikwidowaniu klas wyzyskujących takie warstwy społeczne? Faktycznie maoistowska teoria permanentnej rewolucji służy jako osłona do rozprawienia się Mao Zedonga z ludźmi, których – z tych czy innych powodów – uważa za niewygodnych”
Po pierwsze teorię nieprzerwanego kontynuowania rewolucji w warunkach dyktatury proletariatu i społeczeństwa socjalistycznego aż do komunizmu wysunęli nie Maoiści, a Marks i Engels pisząc w apelu do komitetu centralnego związku komunistów:
„Podczas gdy demokratyczni drobnomieszczanie chcą zakończyć jak najszybciej rewolucję poprzestając co najwyżej na przeprowadzeniu powyższych postulatów – w naszym interesie i naszym zadaniem jest uczynić rewolucję nieustającą dopóty, dopóki wszystkie mniej lub więcej posiadające klasy nie będą usunięte od władzy, dopóki proletariat nie zdobędzie władzy państwowej, dopóki związek proletariuszy nie tylko w jednym kraju, lecz we wszystkich panujących krajach świata nie rozwinie się tak dalece, że ustanie konkurencja między proletariuszami tych krajów i dopóki przynajmniej decydujące siły produkcyjne nie będą skoncentrowane w rękach proletariuszy.”
Sowieccy rewizjoniści zachowują się tutaj jak demokratyczni drobnomieszczanie, usiłując stwierdzić, że rewolucja jest już zakończona, że jedyne co pozostało do zrobienia to dalszy rozwój produkcji bez zmian rewolucyjnych.
Zaprzeczenie możliwości powstania sił społecznych kroczących drogą kapitalistyczną z perspektywy czasu jest bardziej niż idiotyczne. Niecałe 20 lat po napisaniu tej książki na terenach ZSRR ustanowiono jawną burżuazyjną dyktaturę. Jest oczywiste, że siły burżuazyjne nie powstały natychmiastowo, a musiały rozwijać się w już w czasach dyktatury proletariatu.
Kim są Ci zwolennicy kapitalistycznej drogi i skąd się biorą? Odpowiedzmy na pierwsze pytanie cytatem z chińskiego podręcznika o podstawach ekonomii politycznej:
„Aby upewnić się, że przywództwo przedsiębiorstw państwowych i kolektywnych jest w rękach marksistów, proletariat i populacja pracująca musi wdać się w zdecydowaną walkę z renegatami, agentami i zwolennikami ścieżki kapitalistycznej, którzy uzurpują sobie przywództwo i odebrać im to przywództwo. […] W swoich próbach przywrócenia kapitalizmu burżuazja spróbuje wszystkich metod, aby uzurpować sobie przywództwo nad państwową i kolektywną gospodarką. Jednocześnie reprezentanci proletariatu i ludzi pracujących, którzy są na stanowiskach przywódczych, muszą wzmożyć przekształcanie swojego światopoglądu, muszą dokonać poważnych starań, aby stać się marksistami, aby mogli szczerze reprezentować interesy proletariatu i populacji pracującej w procesie organizacji produkcji. Jeżeli nie działają w kierunku rozwoju marksistowskiego światopoglądu i reprezentowania ludzi pracujących, jest możliwe, że są pod wpływem burżuazyjnego światopoglądu i mogą wyjść naprzeciw interesom proletariatu i ludzi pracujących w procesie organizacji produkcji. Niektórzy są zainteresowani materialnymi zachętami, zyskami i działaniami restrykcyjnymi kiedy działają w gospodarce socjalistycznej. Innymi słowy – nie traktują ludzi pracujących jako panów i właścicieli przedsiębiorstwa socjalistycznego. To w sposób nieunikniony osłabi system socjalistycznej publicznej własności. Jeżeli ten trend będzie kontynuowany, publiczna własność ulegnie degeneracji. W Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej szerokie masy i kadry partyjne krytykowały i zwalczały tę tendencję. Lecz w określonych warunkach rzeczy krytykowane i zwalczane mogą pojawić się ponownie. Na początku 1974 roku niektórzy robotnicy w sekcji 5 portu w Szanghaju wywiesili gazetkę pod tytułem „Bądźcie panami portu, a nie niewolnikami tonażu”. Gazetka zwracała uwagę na to, że: «liderzy nie traktują robotników jak właścicieli portu. Zamiast tego traktują ich jako niewolników tonażu. To odzwierciedlenie rewizjonistycznej linii kierującej przedsiębiorstwem». Te słowa trafiają w sedno procesu konsolidacji i rozwoju socjalistycznego systemu publicznej własności”.
A więc zwolennicy ścieżki kapitalistycznej to niekoniecznie spiskowcy zacierający ręce i śliniący się na myśl przywrócenia burżuazyjnej dyktatury. Mogą to być chociażby kierownicy produkcji, którzy są nieobeznani z marksizmem, nie są prawdziwymi liderami robotników, są jedynie wykonawcami planu. Z racji iż światopogląd proletariacki jest u nich nierozwinięty, w swoich decyzjach będą kierować się kapitalistyczną logiką, maksymalizacją wydajności a nie rzeczywistym materialnym i psychicznym dobrobytem robotników. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce w Polsce: kraj nazywał się socjalistycznym, podczas gdy kierownicy produkcji znali jedynie podstawy (albo i nawet nie) zniekształconego marksizmu, a socjalistyczny światopogląd wśród robotników był na bardzo niskim poziomie. Jest oczywiste, że w takich warunkach postęp ku kapitalizmowi jest nieunikniony.
Skąd biorą się ci zwolennicy kapitalistycznej ścieżki? Mogą powstać np. z pozostałości kapitalistycznej kultury – w końcu żyjemy w hierarchicznym społeczeństwie, które posiada ponad tysiąc lat historii ścisłej hierarchii. Ludzie zostający kierownikami produkcji mogli do tej pory znać tylko relacje szef-pracownik. Nie rozumieją, jak ma wyglądać demokracja wśród pracowników, nie widzą jej jako cel, do którego należy dążyć, a jako przeszkodę niepotrzebną w wykonywaniu planu.
W ten sam sposób, pochodząc z kultury kapitalistycznej, ci zwolennicy kapitalistycznej ścieżki mogą rozumieć dobrobyt tylko jako posiadanie wyższego materialnego statusu i prestiżu niż inni. Nie odnajdują satysfakcji we wspólnym dążeniu do celu i osiąganiu zwycięstw – są zainteresowani tym, że jeśli wszystkim jest dobrze, im ma być trochę lepiej. Znajdują wielką rozkosz we wspinaniu się po szczeblach kariery, chcą być nagradzani, odznaczani, mieć tytuły, czuć się lepsi.
Mogą też powstawać z niskiego poziomu zrozumienia marksizmu i szczerze wierzyć, że działają w sposób socjalistyczny, lecz tak naprawdę nie rozumieją celu społeczeństwa socjalistycznego. Nie rozumieją społeczeństwa socjalistycznego jako wysoce demokratycznego społeczeństwa, które zapewnia maksimum indywidualnej swobody poprzez minimalizację wymaganego czasu pracy, a mogą myśleć, że właśnie celem socjalizmu jest stworzenie ekstremalnie zdyscyplinowanego społeczeństwa żyjącego w ascezie przy maksymalnej możliwej produkcji.
Te wszystkie i o wiele więcej tendencji próbowała zwalczyć Rewolucja Kulturalna. Te tendencje całkowicie zdominowały ZSRR do tego stopnia, że przywrócono zupełnie jawną burżuazyjną dyktaturę kosztem populacji pracującej.
Rewizjoniści albo nie dostrzegają tych zwolenników kapitalistycznej ścieżki, albo zdają sobie sprawę, że nimi są i nie chcą zostać zdemaskowani. Dlatego przy każdej okazji fetyszyzują jedność społeczeństwa i boją się jakiejkolwiek walki wewnątrz społeczeństwa – gdzie przez „walka” nie rozumiem jedynie przemocy, ale i walkę ideologiczną. Na stronie 9 piszą:
„Maoizm zadał poważny cios w sprawie socjalizmu w Chinach. [...] [maoizm] wprowadza do polityki nietypowe dla społeczeństwa socjalistycznego sprzeczności, skazuje kraj na nieuchronne wstrząsy polityczne”.
Zdaniem rewizjonistów sprzeczności nie powstały z powodu walki nowych tendencji socjalistycznych i starych tendencji kapitalistycznych i feudalnych, a raczej są to sprzeczności sztucznie wprowadzone przez maoizm. Ich zdaniem to skazuje społeczeństwo na wstrząsy polityczne, lecz sami poprzez zakopanie tych sprzeczności pod dywan skazali społeczeństwo na wstrząs upadku ZSRR w niedalekiej przyszłości. Rewizjoniści zachowują się tutaj jak typowa burżuazja, która o niestabilność i wstrząsy polityczne oskarża komunistów. Burżuazja mówi proletariatowi: pozostańcie niewolnikami, nie próbujcie się uwolnić, a my nie będziemy zmuszeni używać przeciwko wam faszystowskich metod przymusu. Jeżeli użyjemy przeciwko wam przemocy – to wasza wina, doprowadziliście do niepotrzebnych wstrząsów. Tak samo rewizjoniści rozpatrują masowe ruchy proletariatu – jako niepotrzebne wstrząsy.
Jakakolwiek walka w społeczeństwie socjalistycznym jest uważana za zaburzenie jedności socjalizmu, a więc za uderzenie w socjalizm. Na stronie 175 i 69 czytamy:
„Najgłębiej i najdobitniej ujawnia się rozbieżność między maoizmem a marksizmem-leninizmem w twierdzeniu maoistów, że kampanie w rodzaju «rewolucji kulturalnej» są najlepszą formą przeprowadzania rewolucji politycznych w warunkach dyktatury proletariatu. Takie rewolucje ich zdaniem powtarzać się będą 10-20 razy.
Ta koncepcja maoistowska oznacza w swej istocie negację władzy ludu, negację ideowo-politycznej jedności społeczeństwa w warunkach socjalizmu [...]”.
„Według logiki maoizmu rzecz się ma tak: albo jedność, albo walka; skoro istnieje walka, nie może być jedności. Dlatego według Mao Zedonga stan stabilizacji w społeczeństwie, zwartości w partii wygląda jak nienaturalny stan «zastoju» wymagający «potrząsania»”.
Ale jedność warto kwestionować. Warto się zastanawiać, czy ta jedność jest faktem, czy jedynie urojeniem. Zwłaszcza, że marksizm zawsze rozwija się w walce. Rozwija się w walce linii proletariackiej z innymi, błędnymi liniami. Mao podkreślał – jeżeli w partii nie ma sprzeczności, nie ma walki, życie partii ustaje. Rewizjoniści nie szukają więc faktycznego rozwoju marksizmu, są zadowoleni z osiągniętego pułapu i chcą na nim pozostać – bez żadnych wstrząsów.
Wstrząsów boją się najbardziej, gdyż wstrząsy mogą uderzyć w ich wygodne pozycje na szczycie społeczeństwa. Na stronie 40 czytamy:
„Jeśli chodzi o «walkę o produkcję», to w przeciwieństwie do marksizmu - który rozumie pod tą formą praktyki całokształt ludzkiej działalności materialno-produkcyjnej (robotników, chłopów, inteligencji) nastawionej na tworzenie dóbr materialnych – Mao ma tu na myśli przede wszystkim pracę fizyczną. Stąd właśnie tak szeroko forsowana praktyka zsyłania niewygodnych dla Mao ludzi na „reedukację przez pracę fizyczną” do rejonów wiejskich”.
Pomijając obalone już przeze mnie zarzuty o gloryfikacji pracy ręcznej, ten fragment doskonale odzwierciedla to, czego boją się rewizjoniści. W czasach Rewolucji Kulturalnej faktycznie istniała praktyka zsyłania partyjniaków na wieś. Po to, aby nie tworzyli swoich wygodnych księstewek w miastach, gdzie nabierają poczucia, że są w jakiś sposób lepsi od wiejskiej populacji, gdzie stają się odizolowani od problemów biednej populacji. Wysłano ich na wieś, żeby pomogli biedniejszej populacji osiągnąć wyższy poziom, żeby podzielili się z nią wiedzą i umiejętnościami, żeby poznali ich punkt widzenia, żeby podbrudzili sobie trochę ręce i nie uważali się za półbogów, nabierając świadomości drobnomieszczańskiej. Lecz tego właśnie boją się rewizjoniści – że będzie im niewygodnie, że będą musieli pobrudzić sobie ręce, że będą musieli żyć blisko ludu.
Nie mogąc znaleźć żadnej sensownej krytyki Rewolucji Kulturalnej rewizjoniści uciekają się do oszczerstw. Na stronie 48 czytamy:
„Maoiści, którzy w trakcie rewolucji kulturalnej ogłosili o swym zerwaniu ze starą kulturą i ideologią, w rzeczywistości zrywali z przodującą postępową tradycją ukształtowaną w Chinach pod wpływem ruchu rewolucyjno-demokratycznego i komunistycznego. Rewolucja kulturalna doprowadziła zaś jedynie do ożywienia wielu reakcyjnych tradycji dawnych Chin”.
Przykładów ożywionych reakcyjnych tradycji nie podano. Zignorowano za to pozytywne efekty rewolucji kulturalnej, takie jak: zwalczanie niepodważonego autorytetu nauczycieli i hierarchiczności szkół, zwalczano hierarchiczność w rodzinie, kult kobiety jako żony i matki, traktowanie pracowników przez kierowników jako podwładnych, zwalczano pogardę miejskiej populacji do wiejskiej i pracy umysłowej do pracy fizycznej. Te wszystkie aspekty to zwalczanie starych feudalnych i kapitalistycznych przesądów i tradycji – to pozostaje jednak niewspomniane przez rewizjonistów, którzy tak samo jak burżuazja patrzy na rewolucję, patrzą na rewolucję kulturalną jedynie jako na bezsensowny wybuch przemocy.

Dalej oskarżają Mao o „lekceważący stosunek do mas ludowych” na stronie 91:
„W pracach i wystąpieniach Mao Zedonga i innych materiałach maoistowskich dość często spotyka się ogólne rozważania na temat roli mas ludowych, wezwania, aby «służyć ludowi», «działać zgodnie z linią mas». Jednakże pod tą frazeologią kryje się w istocie jeśli nie lekceważący stosunek do mas ludowych, to przynajmniej niezrozumienie ich prawdziwej roli w historii. Maoizm w rzeczywistości traktuje ludzi pracy jako obiekt manipulowania. Właśnie ku temu zmierzają liczne kampanie «wychowania» ludzi pracy Chin w duchu «idei Mao Zedonga», kampanie mające na celu, za pomocą sztucznych środków, wywołanie i podtrzymanie rewolucyjnego entuzjazmu wśród mas”
Na czym polega podtrzymanie entuzjazmu za pomocą sztucznych środków? Czym są sztuczne środki? Tego nie wyjaśniono. Kiedy maoiści usiłują faktycznie wzbudzić entuzjazm populacji do zgłębiania marksizmu, to jest przez rewizjonistów traktowane z pogardą. Z pogardą odnoszą się do utrzymania rewolucyjnego ducha wśród populacji, a wśród ich populacji ten duch już dawno umarł. Ostatecznie brzmi to tak, jakby rewizjoniści bali się tego, że masy są szczerze uczone o marksiźmie i zachęcane do wdrażania go w praktykę, podczas gdy sami szczycą się tym, że u nich entuzjazmu do marksizmu się nie buduje.

Całkowite ignorowanie zarówno walki wewnątrz nadbudowy społecznej zarówno jak i ignorowanie konieczności rozwoju stosunków produkcji prowadzi rewizjonistów do następującego wniosku: Ustanowiono już społeczeństwo socjalistyczne. Mamy socjalistyczne państwo, socjalistyczne media, socjalistyczne szkoły, socjalistyczne stosunki międzyludzkie w pracy. To jest niepodważalne, wewnątrz tych aspektów nie ma sprzeczności. Skoro tam nie dzieje się walka, jedyne co należy robić i co można robić to rozwijanie zacofanych środków wytwórczości.
Na stronach 112 piszą:
„Jednym z podstawowych postulatów teoretycznych Mao Zedonga, występującym jako uzasadnienie woluntaryzmu i subiektywizmu, jest teza: «polityka - siłą kierującą», której punktem wyjścia jest przecenianie roli czynnika subiektywnego i oczywiste niedocenianie obiektywnych praw rozwoju gospodarczego”.
Tak więc próba dalszego rozwoju stosunków produkcji jest przez rewizjonistów uważana za woluntaryzm. To znaczy – starania, by produkcją rzeczywiście sterowała polityka proletariacka a nie tępe wykonywanie planu, to starania woluntarystyczne. Środki produkcji nie są na to gotowe – należy wpierw rozwinąć środki produkcji.
Na stronie 111 piszą:
„Maoizm wypaczył marksistowskie rozumienie dialektycznego wzajemnego związku między siłami wytwórczymi a stosunkami produkcji, zamienił materialistyczne uzasadnienie polityki gospodarczej subiektywnymi ustaleniami. Mao zapewnia, że «rozwój sił wytwórczych nie jest warunkiem przebudowy stosunków produkcji». Maoizm faktycznie traktuje stosunki produkcji jako przedmiot woluntarystycznego administrowania. «Doskonalenie stosunków produkcji» dokonuje się nie w związku ze zmianami w siłach wytwórczych [...] lecz jako utylitarny środek wykonania subiektywnie nakreślonych zadań”.
Zacznijmy od tego, że jest to również krytyką, którą mienszewicy stosowali wobec leninizmu. Rosja miała być niegotowa na socjalizm, zmiana stosunków produkcji miała być zupełnie daremna. Najpierw należało zbudować siły wytwórcze a dopiero potem zająć się stosunkami produkcji. Lecz Bolszewicy udowodnili, że to nie do końca prawda. Poprzez zmianę władzy, poprzez zmianę stosunków produkcji, doprowadzili do gigantycznego wzrostu wytwórczości w czasie, gdy świat kapitalistyczny znajdował się w beznadziejnym kryzysie. Bez zmiany stosunków produkcji ten kryzys dotknąłby również Rosję. To zmiana stosunków produkcji umożliwiła rozrost środków produkcji, a nie odwrotnie.
Mao pisze o tym więcej w swojej krytyce radzieckiej ekonomiki:
„Podobnie, z punktu widzenia historii świata, burżuazyjne rewolucje i burżuazyjne państwa powstały przed, a nie po rewolucji przemysłowej. Burżuazja najpierw zmieniła nadbudowę i przejęła władzę nad machiną państwową, zanim była w stanie prowadzić propagandę, która dała jej prawdziwą siłę. Dopiero wtedy dokonali wielkich zmian w stosunkach produkcji. A kiedy poradzono sobie ze stosunkami produkcji, dopiero wtedy otworzono drogę dla rozwoju środków wytwórczości. Z pewnością rewolucja w stosunkach produkcji do pewnego stopnia powstała z powodu rozwoju sił wytwórczych, lecz główny rozwój sił wytwórczych zawsze następuje po zmianach w stosunkach produkcji. Kapitalizm powstał pierwotnie z prostej koordynacji pracy, która zamieniła się w warsztaty rzemieślnicze. W tym okresie kapitalistyczna produkcja już nabierała kształtu, lecz odbywała się bez maszyn. Ten rodzaj kapitalistycznej produkcji stworzył potrzebę technologicznego rozwoju, stworzenia warunków dla użycia maszynerii. W Anglii rewolucja przemysłowa została przeprowadzona dopiero po rewolucji burżuazyjnej. Na swoje sposoby Niemcy, Francja, Ameryka i Japonia przeszły zmiany w nadbudowie i w stosunkach produkcji zanim dokonały ogromnej rozbudowy kapitalistycznego przemysłu.”
Widzimy więc, że rozwój sił wytwórczych zapewnia możliwości zmian w nadbudowie i w stosunkach produkcji. Ale to dopiero zmiana w nadbudowie i w stosunkach produkcji może w prawdzie uruchomić dalszy rozwój sił wytwórczych.
Logiką tego, że to rozwój sił wytwórczych ma napędzać całą zmianę, rewizjoniści unikają wykonywania potrzebnej pracy ideologicznej i politycznej dla dalszego rozwoju stosunków produkcji w socjaliźmie. Ale o jakim w zasadzie rozwoju tutaj mówimy? Zajrzyjmy do chińskiego podręcznika podstaw ekonomii politycznej:
„Aby przywództwo nad państwową i kolektywną gospodarką było rzeczywiście w rękach marksistów, musi ono być również w rękach robotników, biednych i średnich chłopów i innych mas pracujących. Tych dwóch aspektów nie da się rozdzielić. Ponieważ pracujące masy są panami socjalistycznej gospodarki, oznacza to, że nadal mają prawo się wtrącać, nawet, jeżeli przywództwo zostanie oddelegowane kilku reprezentantom. Rewizjonistyczny system jednoosobowego kierownictwa orędowany przez sowieckich rewizjonistów jest instytucjonalizacją tego problemu. Fakty zademonstrowały, że jest to sposób, w jaki burżuazja i jej agenci uzurpują przywództwo. Engels niegdyś zwracał uwagę, że «nieuniknionym rezultatem indywidualnego kierownictwa w przemyśle jest własność prywatna». Jeżeli przywództwo nad przedsiębiorstwem w systemie socjalistycznym nie znajduje się w rękach robotników, biednych i średnich chłopów i innych pracowników, rewizjonistyczny system «jednej głowy» się rozpowszechni. Pod rewizjonistycznym «systemem jednej głowy» pracujące masy stają się odseparowane od środków produkcji. Słuchają odgórnych rozkazów. Bez przywództwa nad przedsiębiorstwem, nie są już jego panami. Jeżeli to rozwinie się dalej, będą traktowani wyłącznie jako siła robocza w procesie produkcji. Pracujące masy nie będą już miały prawa kwestionowania, czy dany proces produkcyjny służy interesom proletariatu i mas pracujących. W ten sposób socjalistyczne przedsiębiorstwa powoli ześlizgną się w bagno kapitalizmu. Ale jeżeli przywództwo rzeczywiście będzie w rękach marksistów i pracowników, wtedy pozycja pracujących mas zostanie zapewniona. Jako właściciele przedsiębiorstwa w pełni zmobilizują socjalistyczną aktywność.”
Należy wpierw zwrócić uwagę, że mówiąc o tym, że w ZSRR był system «jednoosobowego kierownictwa» czy też «system jednej głowy» nie oznacza to, że władza w przedsiębiorstwie była całkowicie zmonopolizowana przez jedną osobę. Chodzi raczej o to, że pomimo iż w przedsiębiorstwie były różne komitety, rady, kierownicy, ostatecznie na szczycie znajdowała się jedna osoba, która była za przedsiębiorstwo odpowiedzialna przed państwem. Uważano, że zwiększa to wydajność, jeżeli jedna osoba będzie czuła się głęboko osobiście związana z przedsiębiorstwem i odpowiedzialna za jego odpowiednie funkcjonowanie i wykonywanie planu.
W tych pozycjach umieszczano specjalistów. Niekoniecznie musieli oni być marksistami, musieli oni dopilnować wykonania planu. Niemożliwe w tamtych warunkach było zapewnienie, by wszystkie fabryki były sterowane przez marksistów – niewielu ekspertów było marksistami, musieli się oni jeszcze nauczyć marksizmu, a niewielu marksistów było ekspertami i nie byli oni w stanie prowadzić fabryk. Dla równowagi istniał system tak zwanego trójkąta – władza w fabryce była współdzielona przez kierownictwo – głos państwa i planu gospodarczego, związek zawodowy – głos robotników i partię – głos marksistów.
W samym ZSRR były też ruchy – np. ruch stachanowców – które były oddolną inicjatywą robotników mającą na celu przełamanie pewnych schematów zarządzania. Ruch stachanowców przyczynił się też dzięki temu do podniesienia wydajności produkcji. Różnica między administracją Stalina a Chruszczowa różniła się tym, że Staliniści przyklaskiwali stachanowcom i zachęcali ich do dalszych działań, podczas gdy Chruszczowiści krytykują maoistów za podobne działania.
Rolę Stachanowców w rewolucji kulturalnej przyjęły komitety rewolucyjne w fabrykach, chociaż ich zadanie było ambitniejsze niż stachanowców – nie chodziło jedynie o przełamanie schematów blokujących wydajną pracę, chodziło o przełamanie schematów ustanawiających robotników jako podwładnych kierownika. W tym celu edukowano robotników i krytykowano kierowników, próbowano zapewnić, aby przywództwo i robotnicy byli politycznie świadomi, aby przedsiębiorstwami kierowała polityka proletariacka, aby każdy robotnik rozumiał po co wykonywana jest produkcja, dlaczego tak a nie inaczej, a jeżeli uważał, że dany proces produkcyjny nie służy proletariatowi, mógł się do tego odwołać pomimo ustalonego planu. Walki frakcyjne i chaos polityczny nie pozwoliły na stworzenie stabilnego systemu i te działania pozostały jedynie mniej lub bardziej udanymi eksperymentami, które jednak zapewniają dla nas ważną lekcję.
Tą lekcją jest to, że świeżo po rewolucji nie będziemy mieli wystarczająco marksistowskich sił na prawdziwie proletariacką kontrolę nad przemysłem i partia musi dbać, aby te siły narastały. Oznacza to, że po zbudowaniu podstaw socjalistycznego przemysłu stosunki produkcji muszą zostać rozwinięte dalej, inaczej kierownicy zaczną traktować przedsiębiorstwa jako swoje księstewka, a robotnicy zostaną zniżeni do poziomu nieświadomej siły roboczej.
Tej „rewolucjonizacji” produkcji stanowczo przeciwstawiali się rewizjoniści. W tym, że robotnicy mogli kwestionować produkcję, widzieli nie demokrację, a jej łamanie. Na stronie 137:
„Zarządzanie państwowymi i spółdzielczymi środkami produkcji odbywa się w Chinach przy poważnym naruszeniu zasady centralizmu demokratycznego. Stworzony przez maoistów administracyjno-wojskowy mechanizm funkcjonowania ekonomiki, zapewniając sztywne zadania gałęziom priorytetowym i pozbawiając środków wszystkie pozostałe gałęzie, wprowadzając koszarową dyscyplinę pracy i bytu ludności […]”
Cały ten proces na stronie 138 uważa się za odsuwanie robotników od władzy nad produkcją:
„w Chinach elementy socjalistycznej własności społecznej ulegają dwojakiemu procesowi deformacji: szerokie masy ludzi pracy coraz bardziej się odsuwają od udziału w zarządzaniu przedsiębiorstwami […]”
A na stronie 115 cała idea tego, że wdrażanie marksizmu masom jest potrzebne dla rozwoju socjalizmu zostaje odrzucona jako woluntaryzm:
„Jako metodę stymulowania i mobilizowania ludności maoiści wykorzystują tak zwaną «rewolucjonizację», która sprowadza się z jednej strony do zwykłego przymusu, uzasadnianego «zaostrzającą się walką klasową», z drugiej zaś – do intensywnego politycznego i psychologicznego urabiania ludzi pracy. W związku z czym teza Marksa, że idea staje się materialną siłą, gdy opanuje masy, dość często wykorzystywana jest przez maoizm, zostaje wypaczona i jest traktowana w czysto subiektywnym, woluntarystycznym duchu, jak gdyby «idee Mao» – niezależnie od obiektywnie istniejących materialnych warunków danego etapu rozwoju społecznego – mogły posunąć naprzód rozwój gospodarki, jeśli tylko «wdrożyłoby się je masom»”.
Pojawia się oczywiście krytyka burżuazyjna – uświadamianie i wzmacnianie robotniczych mas jest uważane przez rewizjonistów, zarówno jak i przez burżuazję, za okropny przymus, za budowę aparatu przymusu. O tym jednak napiszę więcej w sekcji o militaryzacji społeczeństwa.

Podsumowując, cała krytyka kulturalnej rewolucji kręci się wokół zaprzeczenia konieczności dalszego świadomego, polityczno ideowego budowania socjalizmu i skupia się na demonizowaniu i potępianiu rewolucji kulturalnej, gdyż ta uderzyła właśnie w tych ludzi, którzy wiedzieli, że rewolucja kulturalna w ich kraju pozbawiłaby ich stołków.

5. Zastąpienie dialektyki metafizyką
Sowieccy rewizjoniści zarzucają Maoistom porzucenie materializmu dialektycznego na rzecz metafizyki. Kilka cytatów wystarczy, by ukazać, jak płytka jest sowiecka krytyka i jak, za przeproszeniem, tępa jest ich nadinterpretacja słów Mao.
Zacznijmy od następującego cytatu ze strony 62:
„Maoistowska konstrukcja sprzeczności mechanicznie traktuje wzajemną zależność i wzajemne uwarunkowanie przeciwieństw, sprowadzając wszystko do zamiany miejsca: «wyzyskiwacze i uciśnieni wzajemnie zamieniają się jedni w drugich; takie właśnie są stosunki między burżuazją a obszarnikami z jednej strony, a robotnikami i chłopami z drugiej [...] Syn zamienia się w ojca, a ojciec zamienia się w syna, kobieta zamienia się w mężczyznę, mężczyzna zamienia się w kobietę [...] Wojna zamienia się w pokój, pokój zamienia się w wojnę. Pokój to przeciwieństwo wojny. Gdyby nie było wojny, to skąd wzięło by się słowo pokój»”
Przede wszystkim nie ma tutaj żadnego zaprzeczenia słów Mao. Mao zwraca uwagę, że na podstawie przeciwieństw tworzymy pojęcia: bez wojny nie mielibyśmy takiego pojęcia jak pokój. To słowo, ten koncept nie byłby potrzebny – pokój byłby tak domyślnym stanem rzeczy, że nie byłoby sensu go w ogóle nazywać. Gdyby wszystkie organizmy żywe miały tylko jedną płeć, nie powstałoby pojęcie płci. Gdyby wszystkie rzeczy na świecie miały identyczną temperaturę, nie powstało by pojęcie ciepła ani zimna.
Sowieccy rewizjoniści zarzucają Mao, że sprowadza całą walkę sprzeczności do zamiany miejsc. Czy sowieccy rewizjoniści posuwają się do zarzucenia Mao, że nie rozumie on, że sprzeczność pomiędzy chłopami a feudałami, przechodząc w sprzeczność pomiędzy burżuazją a proletariatem, nie była jedynie zamianą miejsca, a zmianą jakościową, nową sprzecznością zastępującą starą sprzeczność? Czy zarzucają, że Mao uważa historię za ciągle powtarzające się identyczne sprzeczności, które nie rozwiążą się w przyszłości końcem walki klasowej? W eseju „w sprawie sprzeczności” Mao pisze:
„Co oznacza powstanie nowego procesu? Oznacza to, że dawna jedność i tworzące ją przeciwieństwa ustępują miejsca nowej jedności i tworzącym ją nowym przeciwieństwom, a wówczas powstaje nowy proces, który zjawia się na miejsce starego. Stary proces dobiega kresu, nowy proces powstaje. Nowy proces, zawierający nowe sprzeczności, rozpoczyna historię rozwoju swoich sprzeczności.”
Widzimy więc, ze Mao pisze o powstawaniu nowych sprzeczności, nie jedynie zamianie miejsc.
„Utrwalenie dyktatury proletariatu czy dyktatury ludu — to przygotowanie warunków do likwidacji tej dyktatury i przejścia na wyższy szczebel, kiedy państwo jako takie zniknie. Utworzenie i rozwój partii komunistycznej — to przygotowanie warunków do zniknięcia partii komunistycznej i wszystkich partii politycznych w ogóle. Utworzenie kierowanej przez partię komunistyczną armii rewolucyjnej oraz prowadzenie wojny rewolucyjnej — to przygotowanie warunków do tego, aby na zawsze położyć kres wojnie.”
Wyraźnie widzimy więc, że Mao nie uważa, że wojna może jedynie zająć miejsce pokoju, a pokój miejsce wojny. Mao dobrze wie, że sprzeczności mogą zostać rozwiązane, mogą zaniknąć.
Sowieccy rewizjoniści zlewają w jedno logiczno-pojęciową współzależność przeciwieństw, przemienność aspektu głównego i pobocznego w ramach tej samej sprzeczności, oraz powstawanie nowych sprzeczności poprzez rozwiązanie starych, i redukują to wszystko do banalnej „zamiany miejsc”.
Dalej w podobnie głupawy sposób próbują zredukować słowa Mao do absurdu na stronie 65:
„«W określonych warunkach zło może doprowadzić do dobrego rezultatu, a dobro może z kolei doprowadzić do złych następstw. Lao Tzu już 2000 lat temu mówił: ‘W nieszczęściu tkwi szczęście, a w szczęściu kryje się nieszczęście’». Skoro «nie ma szczęścia bez nieszczęścia», to «tym gorzej, im lepiej»”.
Nie ma przecież szczęścia bez nieszczęścia. Nawet w pełnym komuniźmie zapewne będą istniały rozdarte spodnie w kroku, uderzenie małego palca u stopy w mebel, śmierć w wypadku. Dlatego będziemy szczęśliwi w komuniźmie, gdyż z łatwością otrzymamy nowe spodnie, dlatego, że planiści transportu zapewnią nam możliwie jak największe bezpieczeństwo, dlatego, że palec w końcu przestanie boleć.
Nigdzie w tekstach Mao nie ma powiedziane, że te sprzeczności, przechodząc jedno w drugie, zachowują dokładnie swoje proporcje. Zasada „im gorzej, tym lepiej” nie wynika z żadnego tekstu Mao i jest czymś, co sowieccy rewizjoniści sobie po prostu wymyślili.

Na stronie 63 sowieccy rewizjoniści wysnuwają fascynujące wnioski z tej teorii zamiany miejsc.
„Według Mao Zedonga wszystko dąży do swego przeciwieństwa w dosłownym znaczeniu tego słowa. Stąd wynika, że pokój powinien zostać zastąpiony przez wojnę, wojna - przez pokój. Burżuazja powinna zamienić się w proletariat, a proletariat w burżuazję. A skoro tak, to po zbudowaniu socjalizmu powinna nastąpić «restauracja kapitalizmu»”.
Ustaliliśmy już, że teoria, wg której Mao ignoruje zmianę jakościową, zastąpienie starej sprzeczności nową sprzecznością, jest bzdurna. Ale skąd się wzięło twierdzenie, że jedno musi, albo powinno zamienić się w drugie? W eseju „W sprawie sprzeczności” Mao pisał: „Znaczy to, że każda z właściwych zjawisku dwóch sprzecznych stron przekształca się w określonych warunkach w swoje przeciwieństwo, przechodzi na miejsce zajmowane dotychczas przez przeciwstawną jej stronę.” Zawsze pisząc o przechodzeniu jednego przeciwieństwa w drugie, Mao pisał o określonych warunkach. To znaczy – w określonych warunkach przeciwieńśtwa zamienią się miejscami – ale te określone warunki nie muszą koniecznie powstać.
Poza absurdalnym stwierdzeniem, że Mao insynuuje, jakoby proletariat i burżuazja winny jedynie zamienić się w siebie nawzajem, jest jeszcze jeden ciekawy aspekt – to, że „restauracja kapitalizmu” została objęta w cudzysłów. Na tym etapie rozwoju sowieckiego rewizjonizmu, którego podstawą było zaprzeczanie istnienia walki klasowej w społeczeństwie socjalistycznym, nawet sama idea restauracji kapitalizmu stała się tak absurdalna, że została ujęta w cudzysłów. A jednak historia udowodniła, że sowiecki rewizjonizm doprowadził właśnie do tego.
Ten fakt wyśmiewania Mao za zwracanie uwagi na możliwość nadejścia restauracji kapitalizmu już zwiastuje nam dokąd zmierzają sowieci ze swoja krytyką, ale przytoczmy jeszcze jeden cytat ze strony 65, by nie zostawić wątpliwości:
„Przeciwstawiając w istocie ogólne zasady marksizmu-leninizmu konkretnym warunkom rewolucji, Mao Zedong faktycznie przekształca dialektykę w sofistykę. Głowny metodologiczny błąd tego rodzaju pseudodialektycznych rozważań tkwi w tym, że zgodnie z nimi można uznać za przeciwstawne pojęcia dowolną parę zjawisk życia społecznego. Tak właśnie kierując się pragmatycznymi celami postępują maoiści. W jednym wypadku przeciwstawiają oni wojnę i pokój; w drugim – masy robotniczo-chłopskie pracownikom partyjnym i państwowym w krajach socjalistycznych; w trzecim - zasadę materialnego bodźca bodźcom moralnym w pracy; w czwartym – przedstawiają jak antagonistów ChRl i ZSRR, ogłaszając ZSRR „wrogiem Chin nr 1”.
A zatem, według rewizjonistów sowieckich, nie ma sprzeczności pomiędzy masami a przywództwem, nie ma antagonizmu między ChRL i ZSRR, to im się tylko uroiło po to, aby uzasadnić swoją szowinistyczną, mocarstwową politykę. Sowieccy rewizjoniści oskarżają, że Mao zamienia w przeciwstawne „dowolną parę zjawisk życia społecznego”. Ale analiza Mao nie polega na doszukiwaniu się sprzeczności w sposób dowolny.
Któż może zaprzeczyć, że może powstać sprzeczność pomiędzy przywódcami a resztą ludu? Któż może zaprzeczyć, że do szeregów partii i do rządu wdają się oportuniści, karierowicze, rewizjoniści? W „O prawidłowym rozwiązywaniu sprzeczności pośród ludu” Mao pisał:
„Podstawowa władza państwowa znajduje się w rękach ludzi pracy pod przewodnictwem proletariatu. Partia komunistyczna jest silna, a jej prestiż wysoki. Chociaż w naszej pracy są wady i błędy, każdy uczciwie myślący człowiek widzi, że jesteśmy lojalni wobec ludu, że jesteśmy zarówno zdeterminowani, jak i zdolni do budowania naszej ojczyzny razem z nim, i że osiągnęliśmy już wielkie sukcesy i osiągniemy jeszcze większe. […]
Równocześnie z krytyką dogmatyzmu musimy skierować naszą uwagę na krytykę rewizjonizmu. Rewizjonizm, czyli prawicowy oportunizm, to burżuazyjny nurt myślowy, który jest jeszcze bardziej niebezpieczny niż dogmatyzm. Rewizjoniści, prawicowi oportuniści, składają gołosłowne deklaracje na temat marksizmu; oni również atakują «dogmatyzm». Ale to, co naprawdę atakują, to kwintesencja marksizmu. Sprzeciwiają się lub wypaczają materializm i dialektykę, sprzeciwiają się lub próbują osłabić ludowo-demokratyczną dyktaturę i wiodącą rolę Partii Komunistycznej, sprzeciwiają się lub próbują osłabić socjalistyczną transformację i socjalistyczne budownictwo. Nawet po zasadniczym zwycięstwie naszej rewolucji socjalistycznej, w naszym społeczeństwie nadal będzie pewna liczba ludzi, którzy próżno liczą na przywrócenie systemu kapitalistycznego i z pewnością będą walczyć z klasą robotniczą na każdym froncie, także ideologicznym. A ich prawą ręką w tej walce są rewizjoniści.”
Mao nie twierdzi więc, że pomiędzy liderami a ludem koniecznie istnieje sprzeczność, a raczej, że ta sprzeczność może powstać w określonych warunkach, jeżeli do partii wedrą się rewizjoniści, którzy są nowo powstającą burżuazją lub są pomocnikami burżuazji liczącej na przywrócenie kapitalizmu. To powinno być oczywiste dla każdego marksisty, jednak sowieccy rewizjoniści, jak już ustaliliśmy w sekcji dotyczącej rewolucji kulturalnej, negują istnienie konfliktu klasowego w społeczeństwie socjalistycznym.
Także więc cała sowiecka krytyka Maoistowskiego podejścia do materializmu dialektycznego jest próbą sprowadzenia go do absurdu. Następnie tego absurdu używa się, by argumentować, że jedynie całkowicie negując marksizm, można dojść do wniosku, że w ZSRR istnieje jakiś konflikt klasowy. W ten sposób na froncie ideologicznym i filozoficznym rewizjoniści próbują zataić swoje istnienie jako klasy, która prowadzi konflikt z proletariatem i która ten konflikt wygrywa.
Ten atak na filozofię Maoistów bezpośrednio pomagał atakować teorię rewolucji kulturalnej i kontynuowania walki klasowej w warunkach socjalizmu.

6. Militaryzacja społeczeństwa
Sowieccy rewizjoniści zarzucają Chinom, że cała rewolucja kulturalna Mao jest w rzeczywistości próbą budowy autorytarnego państwa całkowicie podporządkowanego jednostce. Na stronie 151 czytamy:
„Maoistowskie pojmowanie dyktatury proletariatu najdobitniej uwidacznia praktyka funkcjonowania systemu politycznego ChRL. Maoizm podeptał zasady demokracji socjalistycznej, konstytucję ChRL oraz organy przedstawicielskie władzy ludowodemokratycznej utworzone zgodnie z tą konstytucją”.
To, w jaki sposób dokładnie zasady demokracji zostały podeptane, nie jest sprecyzowane. Być może chodziło tutaj o komitety rewolucyjne w miejscach pracy, których zadaniem było rewolucjonizowanie miejsca pracy tak, aby państwo i kierownicy nie stali się jedyną siłą, zapewniającą jedynie garstkę udawanej demokracji pracownikom? Tego nie wiemy.
Czytamy na stronach 34 i 151:
„[Maoiści] doszli do tego, że podważyli ludowodemokratyczny ustrój społeczny, ustanowili bezwzględną dyktaturę ugrupowania wojskowo-biurokratycznego i niszczą realne zdobycze socjalistyczne chińskich mas pracujących;”
„«Rewolucja kulturalna» podważyła nawet tę słabą pozycję, jaką zajmowała klasa robotnicza w KPCh i w organach państwowych. Umocniła ona natomiast dyktaturę wojskowo-biurokratycznego ugrupowania Mao Zedonga i doprowadziła do kierowania krajem przez wojskowych i zwolenników Mao spośród kadry partyjnej i wybranych grup młodzieży”.
Słyszymy powtarzające się oskarżenia o budowę dyktatury ugrupowania wojskowo biurokratycznego w okresie, który zazwyczaj jest krytykowany za niebywałą frakcyjność walk, za ogólny chaos i za utratę wszelkiej kontroli państwa nad porządkiem kraju.
Sowieccy rewizjoniści nie mogą jednak zdecydować się, czy państwem rządzi militarno-biurokratyczna kilka, czy Mao Zedong sam we własnej osobie.
Na stronach 148 i 152 czytamy:
„Maoizm sprowadza dyktaturę proletariatu do jednoosobowej władzy wodza, manipulującego różnymi siłami społecznymi, działającego za pośrednictwem mechanizmu władzy i zarządzania, złożonego z dobranej odgórnie warstwy wojskowo-biurokratycznej w warunkach antydemokratyzmu i samowoli”.
„Kształtujący się w Chinach nowy system polityczny jest zasadniczo obcy ideom i duchowi Marksizmu-Leninizmu, ponieważ zastąpiono w nim dyktaturę proletariatu osobistą dyktaturą Mao Zedonga i jego najbliższego otoczenia. KPCh utraciła swą kierowniczą funkcję, nie stanowi najważniejszego instrumentu dyktatury proletariackiej, lecz służy osobistej dyktaturze Mao Zedonga; instytucje państwowe utraciły więź z ludem i również służą osobistej dyktaturze jednostki; demokratyzm zastąpiono demagogią, a prawo i praworządność zostały podeptane”.
Jest to zupełnie burżuazyjna krytyka i anty Marksistowsko-Leninowskie rozumowanie. Nawet początkujący Marksista rozumie, że osobiste dyktatury nie istnieją. Władzę państwową mogą posiadać jedynie klasy, gdzie poszczególne ugrupowania wewnątrz danej klasy mogą mieć więcej lub mniej wpływu. Doszukiwanie się w Chinach całkowitej kontroli Mao i jego kliki jest również podważone tym, że walki wewnątrz partii trwały aż do śmierci Mao, a po jego śmierci jego poplecznicy szybko stracili władzę.
Cała teoria o biurokratyczno-militarystycznej grupie absolutnie podporządkowanej woli pojedynczego lidera brzmi jak kalka z Trockizmu.
Cała ta teoria jest przesiąknięta też rasizmem – podczas gdy sowieci sami niedługo wcześniej krytykowali „kult jednostki Stalina”, teraz twierdzą, że taka dyktatura jednostki jest cechą typową dla Chin. Przy tym ignorują wielką frakcyjność walk w Chińskim społeczeństwie i w partii i traktują chińczyków jako jednolitą masę, która jest w stanie po prostu całkowicie podporządkować się woli wodza.

Do czego Mao używa swojej osobistej dyktatury? Do zmuszania ludzi do pracy w okropnych warunkach wbrew ich woli i stworzenie, jak to sowieci nazywają, «komunizmu koszarowego», gdzie każdy pracownik, w każdej godzinie życia, jest poddawany militarystycznej dyscyplinie.
Na stronie 114 czytamy:
„Stąd bierze się tworzenie zmilitaryzowanych «armii pracy», w których Mao Zedong upatruje idealną formę organizacji społecznej, okresowe skoncentrowanie ogromnych mas siły roboczej na poszczególnych, dowolnie wybieranych kierunkach i odcinkach. «Militaryzacja organizacji pracy, militaryzacja stylu pracy, podporządkowanie bytu dyscyplinie - te trzy hasła są bardzo dobre. To jest właśnie wielka armia produkcyjna» (wystąpienie na naradzie w Beidaihe w sierpniu 1958 roku). «W starożytności milion żołnierzy przesiedlono w rejon na południe od rzeki Jangcy, dlaczego by teraz nie można było kierować w ten sam sposób ludzi do pracy? (wystąpienie na naradzie w Czengczou w listopadzie 1958)”
Rzeczywiście w Chinach istniały zmilitaryzowane armie pracy. Sowietom łatwo jest je krytykować, po tym, jak sami budowali swój kraj przy użyciu obozów pracy przymusowej. Przebudowa Chin wymagała ogromnego nakładu pracy, miejscami trzeba było prawie dosłownie przenosić góry. Trzeba było budować ogromne tamy, kopać nowe kopalnie, tworzyć pola tarasowe, użyźniać glebę. Poprzez wykonywanie tych prac przez zmilitaryzowane armie pracy, dało się szybko ukończyć te projekty. W przeciwieństwie do łagrów zmilitaryzowane armie pracy nie były przymusowe, chociaż naciskano, aby brać w nich udział.
Ale to nie jest największy problem z powyższym cytatem. Musiałem nieźle poszperać, żeby znaleźć te wypowiedzi Mao – znalazłem je jedynie w bazie dokumentów zebranej przez chińskich gonzalistów i musiałem przetłumaczyć je komputerowo z chińskiego. Pierwszy cytat okazuje się być wyrwany z kontekstu. Oto dłuższy fragment:
„W niektórych miejscach komuny ludowe przyjęły organizację w formie militarnych dywizji, pułków, batalionów i kompanii – a w innych nie. Mimo to, slogan «zmilitaryzowanej organizacji, walecznej akcji i zdyscyplinowanego życia» był świetny. To była «armia przemysłowa», będąca w stanie podnieść poziom produkcji, poprawić standardy życiowe, zapewnić odpoczynek, edukację kulturową, a nawet wojskową demokrację. Wydaje się, że dyskutowanie o kwestiach wojskowych jest zrównywane z brakiem demokracji, lecz demokracja istnieje w naszej armii — trzy główne formy demokracji: wojskowa, polityczna i gospodarcza wspierają siebie nawzajem. W naszej armii jest pogwałceniem dyscypliny i skazą na honorze, aby oficerowie nękali żołnierzy [...] Militaryzacja komun ludowych nie jest militaryzacją w rozumieniu burżuazyjnym; komuny posiadają dyscyplinę i demokrację. Relacje są koleżeńskie oparte na przekonywaniu, a nie przymuszaniu”.
Militaryzacja nam, przyzwyczajonym do kapitalistycznego życia, kojarzy się jedynie z przymusem, z silną hierarchizacją. Chiny świadomie próbowały budować inną armię. Armię, w której oficerowie okresowo musieli służyć jako zwykli szeregowi – aby nie przyzwyczajali się do znęcania nad szeregowymi, gdyż sami staną wkrótce w ich szeregach. Dowódców rotowano pomiędzy miejscami i oddziałami, by nie tworzyli swoich księstewek. Od oficerów nadal oczekiwano, że będą brudzić sobie ręce pracą fizyczną wraz z niższymi rangą. Do tego w armii istniała rozwinięta kultura krytyki i samokrytyki i krytykowanie dowódców było możliwe. W ten sposób „militaryzacja” pracy nie oznaczała poddania pracy absolutnej dyscyplinie i hierarchizacji.
Ciekawszy jest jednak drugi zacytowany fragment, gdyż wydaje się on całkowicie zniekształcony.
„Dlaczego nie możemy zmobilizować ludu, teraz kiedy armia miliona żołnierzy pomaszerowała na południe? Obecnie możemy jedynie zmobilizować lud częściowo; mobilizacja całych prowincji lub całego kraju jest niemożliwa. [...] Qin Shi Huang zmobilizował 700.000 ludzi, aby zbudowali jego grobowiec - to doprowadziło do jego upadku. Cesarz Yang z Sui również upadł z powodu nieprzemyślanej mobilizacji pracy”.
Zatem rdzeniem wypowiedzi Mao jest to, że mobilizacja pracy na dużą skalę jest możliwa, ale nie można jej wykonywać tak pochopnie, jak robili to dawni cesarze. Jest to odwrotność tego, co zarzucają Mao sowieci, ale załóżmy, że był to błąd w tłumaczeniu, a nie umyślne zniekształcenie wypowiedzi Mao.

Zdaje się więc, że zarzuty wobec domniemanego fetyszu Mao o zmilitaryzowanej pracy zarządzanej odgórnie i całkowicie hierarchicznie są błędne. Przejdźmy więc do ostatniego podpunktu, czyli zarzutów wobec bezmyślnej przemocy i gloryfikacji przemocy.
Zacznijmy od cytatu na stronie 140:
„Dla maoizmu teoria rewolucji i socjalizmu to zestaw subiektywnych postulatów i wytycznych o przeobrażeniu społeczeństwa drogą przemocy, w duchu drobnomieszczańskich i koszarowych wyobrażeń o socjaliźmie — w celu jak najszybszego przekształcenia Chin w potężne mocarstwo i ustanowienia w ten sposób jego hegemonii na kuli ziemskiej”
Od razu przypomina się tutaj cytat Lenina z „Dziecięcej choroby lewicowości”:
„Ale jednocześnie burżuazja widzi niemal tylko jedną stronę bolszewizmu: powstanie, przemoc, terror; dlatego burżuazja stara się przygotować w szczególności do odporu i przeciwstawienia się na tym terenie.”
Tyle że teraz rolę burżuazji przyjmują Chruszczowiści. Widząc rewolucję – rzeczywistą kontynuację rewolucji, walkę z kapitalistycznymi tendencjami wewnątrz społeczeństwa socjalistycznego – ignorują walkę z rzeczywistym zagrożeniem powrotu na kapitalistyczną ścieżkę rozwoju, nie zwracają uwagi na walkę z rosnącymi specjalnymi przywilejami, ze stratyfikacją społeczeństwa i niczym profesjonalni burżuazyjni propagandyści skupiają się wyłącznie na jednym – na przemocy.
Na stronie 52 piszą:
„Do anarchizmu zbliża maoizm stawianie na przemoc jako na jedyny lub główny środek rozwiązywania problemów społecznych, koncepcja idealnej organizacji ekonomicznej społeczeństwa jako zespołu rozdrobnionych komórek ekonomicznych bazujących na własności grupowej, ślepa wiara w cudotwórczą moc wszelkiej aktywności, utożsamianie rewolucji i okresu porewolucyjnego z niszczeniem.”
To twierdzenie nie jest nawet fair w stosunku do anarchizmu. Sam nurt anarchistyczny, chociaż błędny, idealistyczny i utopijny, cechuje się stawianiem na przemoc jako na środku rozwiązywania problemów społecznych w takim samym albo mniejszym stopniu, jak marksizm.
Te dwa cytaty zdają się być absurdalne, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że jedna z najsłynniejszych prac Mao, to broszura mówiąca o tym, aby działać tak, by odpowiednio rozwiązywać sprzeczności społeczne i mówiąca o tym, że jeżeli te sprzeczności nie zostaną odpowiednio rozwiązane, mogą zamienić się w otwarte antagonizmy. W „O prawidłowym rozwiązywaniu sprzeczności pośród ludu” Mao pisał:
„Sprzeczności między nami a wrogiem są sprzecznościami antagonistycznymi. W szeregach ludu sprzeczności między ludźmi pracy są nieantagonistyczne, natomiast sprzeczności między klasami wyzyskiwanymi i wyzyskującymi mają zarówno aspekt nieantagonistyczny, jak i antagonistyczny. Sprzeczności wśród ludzi istniały zawsze, ale w każdym okresie rewolucji i w okresie budowania socjalizmu mają one inną treść. […] Nasz rząd ludowy to rząd, który rzeczywiście reprezentuje interesy ludu, to rząd, który służy ludowi. Niemniej jednak nadal istnieją pewne sprzeczności między tym rządem a ludem. Należą do nich sprzeczności między interesami państwa i interesami zbiorowości z jednej strony a interesami jednostki z drugiej, między demokracją a centralizmem, między kierownictwem, a kierowanymi, a także sprzeczności wynikające z biurokratycznego stylu pracy niektórych urzędników państwowych w ich stosunkach z masami. Wszystko to są również sprzeczności wśród ludu. Ogólnie rzecz biorąc, fundamentalna tożsamość interesów ludu leży u podstaw sprzeczności wśród ludu. […]
W zwykłych okolicznościach sprzeczności pośród ludu nie są antagonistyczne. Ale jeśli nie postępuje się z nimi właściwie, lub jeśli rozluźnimy naszą czujność i opuścimy gardę, może powstać antagonizm”
Widzimy już więc, że równanie maoizmu z bezsensownym użyciem przemocy i destrukcją jest zupełnie błędne. Rewizjoniści jednak twierdzą, że Maoizm ma swoje korzenie w bezsensownej przemocy. Dodają na stronie 43:
„Dla drobnomieszczaństwa w określonej sytuacji charakterystyczne są także nastroje ultralewackie i pseudorewolucyjność. I te zjawiska również stanową bazę, na której wyrastał Maoizm”.
Gdyby sowieci byli szczerze zainteresowani badaniem podstaw, na których wyrastał maoizm, wiedzieliby na przykład, że podczas kampanii rektyfikacyjnej w Yan’an Mao zwalczał tak zwaną „linię biednych chłopów”, według której wraz z biednymi chłopami atakowano średnich chłopów. Ten pomysł uznano za bezsensowne użycie przemocy, które alienowało potencjalnych sojuszników.
Rewizjoniści próbują jednak atakować Mao dalej i zwracają uwagę na jego pogardę dla humanizmu na stronie 146:
„W propagandzie maoistowskiej z dużym lekceważeniem i potępieniem wymawia się takie pojęcia jak «humanizm» [...] Antyhumanizm maoizmu przejawia się również w krzewieniu w kraju atmosfery strachu i stałego napięcia – jako nieuchronnej i naturalnej cechy życia społeczno-politycznego”.
Atmosfera «strachu i napięcia» jest w rzeczywistości atmosferą kontynuowania walki klasowej, która jeszcze się nie zakończyła. ZSRR wraz z jego fetyszyzacją jedności zakończył swój żywot w spektakularny sposób ukazując, że ta walka trwała i że została zwyciężona przez powstającą burżuazję poprzez ustanowienie jawnej dyktatury burżuazyjnej. Atmosfera „strachu i napięcia” być może jest konieczna, ponieważ jak mówił Stalin w rozmowie z H. G. Wellsem:
„Komuniści wcale nie idealizują przemocy jako metody. Ale komuniści nie chcą się dać zaskoczyć znienacka, nie mogą liczyć na to, że stary świat sam zejdzie ze sceny, widzą, że stary porządek broni się siłą i dlatego komuniści mówią klasie robotniczej: bądźcie gotowi na siłę odpowiedzieć siłą, zróbcie wszystko, żeby was nie zdusił stary, gnijący ustrój, nie pozwólcie, żeby wam nałożył kajdany na ręce, którymi chcecie zrzucić ten ustrój. […] komuniści chcą być przygotowani na najgorsze i wzywają klasę pracującą do zachowania czujności, by byli przygotowani do bitwy. Kto chciałby dowódcy, który uśmierza czujność swojej armii, dowódcy, który nie rozumie, że wróg się nie podda, lecz musi zostać pokonany? Być takim dowódcą oznacza być oszustem i zdrajcą klasy pracującej.”
Za to pogarda humanizmu, która nigdy nie została w broszurze zacytowana, nie powinna być niczym zaskakującym dla marksisty. Humanizm jest burżuazyjnym poglądem filozoficznym ignorującym podziały klasowe, mówiący o tym, że człowiek, niezależnie od klasy, jest gospodarzem ziemi i ma wspólny cel w osiąganiu maksymalnego potencjału ludzkości. Jest to pogląd, który mówi, że ludzie mają wrodzone wartości, prawa i potencjał, ignorując przy tym społeczne i materialne środowisko człowieka, uważając, że wola jednostki sama jest w stanie przekształcić świat. To właśnie humanizmem kierował się Chruszczow, kiedy twierdził, że Związek Radziecki i USA są w stanie pokojowo koegzystować, gdyż mają wspólny interes np. w ocaleniu całej ludzkości poprzez niedopuszczenie do wojny atomowej.
Na stronie 166 sowieci podsumowują domniemane poglądy maoistów na temat wojny w ogóle:
„W okresie wojny narodowowyzwoleńczej narodu chińskiego roszczenia maoistów w tym zakresie sprowadzały się do negowania doświadczenia wojny domowej w ZSRR i wyolbrzymiania doświadczenia «wojny ludowej» w Chinach. «Rozwój rewolucji w Rosji postępował od miasta do wsi, a w naszym kraju ze wsi do miasta – i w tym tkwi jedna z wielu różnic między tymi dwiema rewolucjami» (Rozmowa Mao z muzykami 1956).
Teoria «wojny ludowej» bazuje na drobnomieszczańskiej teorii przemocy, wiąże zwycięstwo nad imperializmem nie ze społeczno-ekonomiczną przewagą socjalizmu, lecz z zastosowaniem środków walki zbrojnej, z rozbiciem wojskowo-politycznej machiny imperializmu w konfliktach wojennych”.
To, co mówią rewizjoniści, jest zaprzeczeniem zarówno Lenina, jak i Stalina. Lenin zawsze pouczał, że wojna zbrojna jest jedynie przedłużeniem wojny politycznej, a wojna polityczna jest przedłużeniem wojny gospodarczej. Lenin nie negował, że państwo socjalistyczne będzie musiało wielokrotnie używać przemocy w walce z międzynarodowymi siłami burżuazji. A więc czy Lenin sam był drobnomieszczańskim fetyszystą przemocy?
W rzeczywistości twierdzenie, że globalnie kapitalizm da się pokonać samą tylko przewagą gospodarczą powinno być absurdalne dla każdego Marksisty, zwłaszcza biorąc pod uwagę wydarzenia XX wieku. Wojna w Wietnamie, morderstwa setek tysięcy socjalistów w Indonezji, operacja Kondor i znacznie więcej – to wszystko udowodniło, że walka z imperializmem nie może być jedynie gospodarcza.
Na zakończenie przytoczmy jeszcze cytaty mówiące o tym, co Mao myślał o przemocy i wojnie. W „O problemach wojny i strategii” Mao pisał:
„Według marksistowskiej teorii państwa armia jest głównym składnikiem państwowej władzy. Ktokolwiek chce zdobyć i utrzymać władzę państwową, musi mieć silną armię. Niektórzy wyśmiewają nas jako adwokatów «wszechmożności wojny». Tak, jesteśmy adwokatami wszechmożności wojny rewolucyjnej; to jest dobre, a nie złe, to jest marksistowskie. Karabiny Rosyjskiej partii komunistycznej stworzyły socjalizm. My stworzymy demokratyczną republikę. Doświadczenie walki klasowej w epoce imperializmu uczy nas, że jedynie poprzez siłę broni klasa pracownicza i harujące masy mogą pokonać burżuazję i obszarników. W tym sensie tylko bronią można przekształcić cały świat. […] Jesteśmy adwokatami obalenia wojny, nie chcemy wojny, ale wojna może zostać pokonana tylko przez wojnę. Aby pozbyć się broni, trzeba chwycić za broń”.
W „Problemach strategii w chińskiej wojnie rewolucyjnej”:
„Wojna, ten potwór wzajemnej rzezi pośród ludźmi, zostanie w końcu wyeliminowana wraz z rozwojem społeczeństwa w już niedalekiej przyszłości. Ale jest tylko jeden sposób, by ją wyeliminować – to znaczy, by przeciwstawić się wojnie za pomocą wojny. Przeciwstawić się wojnie kontrrewolucyjnej wojną rewolucyjną, przeciwstawić się wojnie agresji wojną narodowowyzwoleńczą […] Kiedy ludzkie społeczeństwo osiągnie punkt, w którym zostaną wyeliminowane klasy i państwo, nie będzie więcej wojen – kontrrewolucyjnych i rewolucyjnych, sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Powstanie epoka permanentnego pokoju dla ludzkości. Nasze zgłębianie praw wojny rewolucyjnej bierze się z chęci wyeliminowania wszelkiej wojny. […]”
A w „krytyce sowieckiej ekonomiki” pisał:
„Partia komunistyczna i siły rewolucyjne wszystkich krajów muszą przygotować obie ręce: jedną rękę dla zwycięstwa pokojowego, drugą dla objęcia władzy przemocą. Nie można się obyć bez jednego ani drugiego. Kluczowe jest zrozumienie, że burżuazja nie ma żadnej intencji oddania swojej władzy. Będą o nią walczyć, a jeśli ich własne życie będzie na szali, dlaczego nie mieliby uciec się do przemocy? W rewolucji październikowej obie ręce były gotowe. Przed lipcem 1917 Lenin rozważał użycie pokojowych metod dla zwycięstwa, lecz lipcowe dni ukazały, że przekazanie władzy proletariatowi pokojowo jest już niemożliwe. […] Po zwycięstwie rewolucji październikowej Lenin pozostał nastawiony na pokojowe metody […]. Lecz burżuazja w zmowie z czternastoma potęgami wszczęła kontrrewolucyjne powstania i interwencje”.
Zatem widzimy, że krytyki sowietów wobec militaryzacji społeczeństwa są nietrafione. Krytyki te niewiele różnią się od konwencjonalnej krytyki burżuazyjnej. Krytykując ZSRR, kraje burżuazyjne zawsze stosowały narrację, wg której lud Rosji mógł być jedynie ofiarą przemocy wszechpotężnego państwa. Tak samo Sowieci widzą Chińczyków jedynie jako ofiary przemocy, nie jako ludzi, którzy próbują bronić się przed restauracją kapitalizmu. Tak samo, jak burżuazja, sowieccy rewizjoniści w szczerej rewolucji są w stanie dostrzec jedynie bezsensowną przemoc. Podobnie jak burżuazja, sowieccy rewizjoniści drżą na myśl o ludziach zmobilizowanych przeciwko próbom restauracji kapitalizmu.

7. Chińska mocarstwowość i szowinizm
Sowieccy rewizjoniści wielokrotnie zarzucają Chinom wielkomocarstwowość. Ich myślenie wychodzi zawsze z dogmatycznego założenia: ZSRR jest krajem socjalistycznym, jest sercem socjalistycznej rewolucji. Wszystkie kraje socjalistyczne powinny być zjednoczone w jedną wspólnotę. Jeżeli nie są, jeżeli krytykują ZSRR, to znaczy, że są wrogami socjalizmu w ogóle.
Każda próba Chin, by nie dać się wciągnąć w bagno sowieckiego rewizjonizmu, które jak dziś już wiemy, bezpośrednio doprowadziło do przywrócenia jawnej burżuazjnej dyktatury, jest odbierana, jako próba „zchińszczenia marksizmu”, która ma na celu zniekształcić marksizm w celu budowy projektu imperialistycznego. Każde odrzucenie sowieckiej linii rewizjonistycznej jest automatycznie traktowane jako agresja.
Już na 10 stronie czytamy:
„Maoizm ma na celu przekształcenie Chin w potężne pod względem wojskowym supermocarstwo i ustanowienie jego hegemonii na arenie światowej, rozczłonkowanie ruchu komunistycznego i światowego systemu socjalistycznego oraz rozbicie i rewizję ich podstaw teoretycznych, ideologicznych i politycznych: marksizmu-leninizmu oraz proletariackiego internacjonalizmu.”
Są to dość mocne słowa, jak na ludzi, którzy uczynili ZSRR potężnym pod względem wojskowym supermocarstwem i usiłowali ustanowić jego hegemonię na świecie, jednocześnie dokonując rewizję podstaw teoretycznych, ideologicznych i politycznych marksizmu-leninizmu i proletariackiego internacjonalizmu. Tu widzimy już wyraźnie zaprezentowaną logikę rewizjonistów. Nawet na chwilę rewizjonista nie może przyznać, że on sam może być w błędzie. Dokonując rewizji marksizmu, podważając jego podstawy, oskarża on o to właśnie wszystkich wokół, którzy walczą o zachowanie marksizmu. Nie raz Lenin był nazywany kontrrewolucjonistą przez tych, którzy śmieli nazywać się marksistami. W ten sam sposób atakowany był przez rewizjonistów Mao.

Podstaw wielkiej mocarstwowości Chin radzieccy rewizjoniści doszukują się w domniemanym rozłamie na nacjonalistów i internacjonalistów. Według nich Mao miał reprezentować frakcję nacjonalistów, która zaczęła kierować rewolucją jeszcze przed jej sukcesem, po wewnętrznym zwalczeniu sprzymierzonej z ZSRR frakcji internacjonalistów. Mao miał więc jedynie pragmatycznie używać marksizmu, by zdobyć wstępne wsparcie Związku Radzieckiego w celu podbudowania gospodarki, a następnie porzucić marksizm, gdy będzie to dla niego wygodne. Na stronie 15 czytamy:
„W związku z zasadniczymi zmianami, jakie nastały w sytuacji międzynarodowej po II wojnie światowej, ze wzrostem międzynarodowego autorytetu ZSRR, a także w związku z nasileniem się antykomunizmu w polityce USA i innych państw kapitalistycznych, dla przywódców chińskich stało się jasne, że walka narodowowyzwoleńcza Chin może na arenie międzynarodowej uzyskać poparcie tylko ZSRR i tworzącego się obozu socjalistycznego. Odpowiedni wpływ na politykę partii wywierali też w KPCh w tym kierunku komuniści-internacjonaliści. Pod presją warunków w drugiej połowie lat czterdziestych Mao i jego otoczenie zaczęli stawiać więc na rozwój stosunków ze Związkiem Radzieckim i uzyskanie jego maksymalnej pomocy materialnej i poparcia politycznego”
A na stronie 75:
„[Okres ideowo-teoretycznej walki wewnątrz KPCh był okresem walki Mao] o ugruntowanie antymarksistowskiej, nacjonalistycznej linii w partii. Przeszkodą na tej drodze byli komuniści stojący na pozycjach internacjonalizmu i Kominternu.”
Sowieccy rewizjoniści przeczą odmienności doświadczenia Chińskiej rewolucji. Pomijają też całkowicie rolę, jaką ZSRR pełnił w trakcie rewolucji w Chinach i w jaki sposób Mao doszedł do pozycji lidera w KPCh.
To, co Sowieci nazywają walką nacjonalistów i internacjonalistów, było w rzeczywistości walką dogmatyków usiłujących kopiować doświadczenie sowieckie w Chinach, a marksistów dostrzegających odmienne doświadczenie rewolucji w Chinach. Podstawowymi błędami dogmatyków było ignorowanie centralnej roli chłopstwa i skupianie się na prawie nieistniejącym miejskim proletariacie i pokładanie zbyt wielkiej nadziei w sojusz z Kuomintangiem. O tym pisałem już nieco we wstępie. Ignorowanie wagi wojny partyzanckiej i organizowania chłopów, przedwczesne powstanie w Szanghaju – to prawie doprowadziło partię komunistyczną Chin do całkowitego upadku. Pod przewodnictwem Mao partia urosła z powrotem w siłę zmieniając swoje strategie i taktyki. W międzyczasie istniał okres, w którym ZSRR w dużym stopniu stracił wiarę w Partię komunistyczną Chin i wspierał Kuomintang, gdyż ZSRR nie wierzył, że Partia Komunistyczna Chin jest wystarczająco silna, by być sojusznikiem w walce z Japonią.
Rewolucja w Chinach odbyła się więc nie dzięki polityce ZSRR, a wbrew polityce ZSRR. Ta polityka, uważam, że nie miała złych intencji, była po prostu błędna. Pomimo iż ZSRR udzielił Chinom ogromnej pomocy w późniejszym okresie walki o władzę i po jej osiągnięciu, Mao i jego partia pozostali nieufni wobec sowietów
Sowieccy rewizjoniści zatem atakują tutaj Mao głównie za to, że postanowił sprzeciwić się radzieckiej linii politycznej. Cała ta historia zjednoczonego frontu z Kuomintangiem, powstania w Szanghaju, ucieczki Partii Komunistycznej Chin na północ, by przenieść bazę operacji do wsi, pozostaje w ogóle nie poruszona w całej broszurze. Wychodzi się jedynie z założenia, że jeżeli w KPCh byli zwolennicy linii radzieckiej, to musieli oni mieć rację. Jakiekolwiek szukanie niezależności, szukanie ścieżki do socjalizmu możliwej i dostosowanej do warunków danego kraju, jest przez rewizjonistów odbierane za zdradę socjalizmu – woleliby, żeby rewolucja się nie odbyła, niż by miała się odbyć na warunkach nie dyktowanych przez nich.
Po wstępnych zgrzytach nastąpił okres współpracy Chin i ZSRR. Jednak po objęciu władzy przez Chruszczowa te relacje znacznie się pogorszyły. Chruszczow zaczął od potępienia linii Stalina, wygryzania ideowych komunistów z partii i wprowadzania antysocjalistycznych reform, takich jak rachunek gospodarczy, bodziec materialny, decentralizacja planowania gospodarki, wyprzedanie stacji Maszynowo-Traktorowych farmom. Te reformy zostały przez Mao i jego zwolenników odebrane jako wielkie zagrożenie dla światowego socjalizmu. Rozpoczął się więc okres znany jako „Wielka Polemika”, w którym Chińscy i Radzieccy komuniści oskarżali siebie nawzajem o porzucenie marksizmu. Sowieccy rewizjoniści intepretowali to, jako dalsze zerwanie internacjonalizmu. Czytamy na stronie 18:
„Grupa Mao rozumiała, że ścisłe internacjonalistyczne więzi KPCh z KPZR i międzynarodowym ruchem komunistycznym są czynnikiem umacniającym siły internacjonalistyczne w Komunistycznej Partii Chin oraz w społeczeństwie Chińskim. Dlatego też pierwszoplanowym zadaniem politycznym było dla maoistów zerwanie więzi KPCh z KPZR i międzynarodowym ruchem komunistycznym”
A więc pierwotnie radzieccy rewizjoniści zaprzeczali istnieniu rozłamu pomiędzy dogmatykami a marksistami, widząc w nim rozłam pomiędzy internacjonalistami a nacjonalistami. Później, gdy praktyka udowodniła, że walka klas jest kontynuowana w okresie dyktatury proletariatu, że walka ta jest walką zwolenników kapitalistycznej ścieżki ze zwolennikami ścieżki socjalistycznej, że jest to walka z nowopowstającymi kapitalistycznymi tendencjami w partii, w rządzie w społeczeństwie, w produkcji – sowieccy rewizjoniści dalej próbują opisać to jako rozłam pomiędzy internacjonalistami a nacjonalistami. Widzieli antyprawicową kampanię 1957 roku jako walkę nacjonalistów z internacjonalistami i widzą walkę Chin z rewizjonizmem sowieckim jako walkę nacjonalistów z internacjonalistami.
Sowieccy rewizjoniści twierdzą, że Mao atakuje podstawy Marksizmu-Leninizmu. Kiedy ostatnio sprawdzałem rachunek gospodarczy i zasada materialnego bodźca nie były podstawami Marksizmu-Leninizmu, ale to nie istotne. Bardziej istotne jest raczej to, że radzieccy rewizjoniści nie przytaczają żadnych faktycznych krytyk dokonanych przez maoistów. Jeżeli analiza Chruszczewistów faktycznie przewyższa analizę maoistów, to czy nie byliby w stanie z łatwością odbić argumentów Maoistów? A jednak, boją się oni przytoczyć chociaż jeden cytat. Zróbmy to więc my.
„Na 22. kongresie Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Chruszczow podniósł sztandar opozycji wobec dyktatury proletariatu, ogłaszając zastąpienie państwa dyktatury proletariatu „państwem całego ludu”. Jest napisane w Programie KPZR, że dyktatura proletariatu „przestała być niezbędna w ZSRR” oraz, że „państwo, które powstało jako państwo dyktatury proletariatu, w swojej nowej obecnej epoce stało się państwem całego ludu”.
Każdy, kto posiada choć odrobinę wiedzy o Marksizmie-Leninizmie wie, że pojęcie państwa jest pojęciem klasowym. Lenin wykazał, że „wyróżniającym aspektem istnienia instytucji państwa jest istnienie osobnej klasy ludzi, w których to rękach skoncentrowana jest władza”.
[Lenin, Ekonomiczna treść narodnictwa i jego krytyka w książce pana Struvego]
Instytucja państwa jest bronią walki klasowej, maszyną dzięki której jedna klasa dokonuje opresji wobec innej. Każde państwo jest dyktaturą jednej klasy. Tak długo jak państwo istnieje, nie może ono być bezstronne wobec tego konfliktu lub należeć do całego ludu. Proletariat oraz jego partia polityczna nigdy nie ukrywały swoich poglądów; mówią otwarcie, że celem rewolucji socjalistycznej jest obalenie władzy burżuazji oraz ustanowienie dyktatury proletariatu. Po zwycięstwie socjalistycznej rewolucji, proletariat i reprezentująca go partia muszą starać się o wypełnienie historycznej misji dyktatury proletariatu oraz wyeliminowanie klas oraz różnic klasowych, by państwo mogło zniknąć. Tylko burżuazja oraz jej partie, które próbując oszukać masy, próbują wszelkimi możliwymi sposobami zakryć istnienie władzy państwowej i opisują państwowy aparat jako będący pod kontrolą „całego ludu” i będący „ponad podziałami klasowymi”. Fakt, że Chruszczow ogłosił rozwiązanie dyktatury proletariatu oraz forsuje tezę „państwa całego ludu” pokazuje, że zastąpił nauki Marksizmu-Leninizmu na temat państwa burżuazyjnymi kłamstwami.”
Wiele takich przykładów możemy znaleźć w tekście „O udawanym komuniźmie Chruszczowa i jego historycznych lekcjach dla świata”. Takich fragmentów rewizjoniści jednak boją się wspominać, gdyż ten fragment wyraźnie pokazuje w jaki sposób Chruszczow podważa teorię Leninizmu.
Sowieccy rewizjoniści nie wspominają więc o zmianie kierunku polityki sowieckiej jako wydarzeniu, które wywołało reakcję Chin, które sprawiło, że Chiny zaczęły odsuwać się od Związku Radzieckiego. W ich interpretacji Chiny same zaczęły odsuwać się, rozpoczynając niesprowokowany atak ideologiczny na ZSRR, gdyż osiągnęły od ZSRR to, czego chciały i chcą teraz porzucić marksizm. To na stronie 19 rewizjoniści kwitują słowami:
„[...] grupa Mao rozpętała niebywałą kampanię ataków na partie marksistowsko-leninowskie, oskarżając je o reformizm, «spisek z imperializmem» oraz «zdradę marksizmu-leninizmu», podając się za jego obrońcę i zastrzegając sobie monopol w interpretacji tej nauki”
Podobne słowa rzucano w stronę Lenina, kiedy ten dokonał rozłamu pomiędzy Mienszewikami a Bolszewikami. Nazywano go rozłamowcem i kontrrewolucjonistą, zarzucano mu, że porzucił nauki marksizmu, że chce stworzyć wąską klikę, która przejmie kontrolę nad państwem dla własnej korzyści i budowy mocarstwa. Krytykowano go za to, że „zastrzega sobie monopol w interpretacji marksizmu”. Jest oczywiste, że cała ta „krytyka” nie może zostać nazwana krytyką, a jest po prostu zbiorem przytyków i oszczerstw mających na celu odwrócić uwagę czytelnika od teoretycznych błędów chruszczewistów.

Ta ideologiczna walka z marksizmem ma się wg sowietów ujawniać również poprzez „zchińszczenie marksizmu”. Według sowieckich rewizjonistów Mao posuwa się nawet do zniechęcania ludzi do czytania Marksa i próbuje zastąpić Marksizm jedynie myślą Mao Zedonga. Na czym dokładnie polega to zchińszczenie marksizmu? Znalazłem tylko jeden cytat, który poruszałby dokładniej na stronie 12:
„Współczesne Chiny są produktem całego poprzedniego rozwoju Chin. Jesteśmy zwolennikami marksistowskiego ujmowania historii, niemożemy odżegnywać się od naszej przeszłości historycznej. *Powinniśmy uogólnić całą naszą przeszłość - od konfucjusza do Sun Jat-sena.* Będzie to duża pomoc w kierowaniu obecnym wielkim ruchem. Komuniści są zwolennikami internacjonalizstycznej nauki - marksizmu, jednakże marksizm zdołamy wcielić w życie tylko w tym wypadku, jeżeli uwzględnimy konkretne cechy naszego kraju i przez określoną narodową formę”
Ten cytat ma wg rewizjonistów wskazywać na chęć utworzenia „narodowej formy Marksizmu-Leninizmu”. Jako kontrargument można przytoczyć tekst Lenina pod tytułem „O dumie narodowej Wielkorusów”:
„Czy obce jest nam, świadomym proletariuszom wielkoruskim, poczucie dumy narodowej? Oczywiście, ze nie! Kochamy swój język i swoją ojczyznę […]”
Używając takich wyrwanych z kontekstu cytatów można by i argumentować, że sam Lenin był szowinistą narodowym. Mówię o wyrywaniu cytatów z kontekstu, bo podany wcześniej cytat też został wyrwany z kontekstu, aby sprawić wrażenie, że Mao chce stworzyć projekt narodowy zakrywający walkę klas i mieszający okresy historycznej walki klasowej w jedną „historię Chińskiej cywilizacji”. Wcześniej w tekście pt. „Rola Partii Komunistycznej Chin w wojnie narodowej” Mao pisał:
„Kolejnym z naszych zadań jest badanie naszego historycznego dziedzictwa i użycie marksizmu, aby je krytycznie podsumować. [...] Lecz w tych kwestiach jesteśmy jeszcze na poziomie szkoły podstawowej. Dzisiejsze Chiny wyrosły z przeszłych Chin; jesteśmy marksistami w naszym podejściu historycznym i nie możemy odcinać się od naszej historii.”
Widzimy więc, o co chodziło Mao, gdy napisał z jakiegoś powodu podkreślone przez rewizjonistów słowa „Powinniśmy uogólnić całą naszą przeszłość – od Konfucnusza do Sun Jat-sena – powinniśmy opanować ten cenny dobytek”. Po pierwsze w angielskiej wersji tekstu słowo „uogólnić” jest tłumaczone jako „podsumować”. Mao mówi po prostu o tym, że w warunkach Chin, w których panuje ogromne zacofanie, w których rwący się do rewolucji ludzie często nie posiadają żadnego wykształcenia, należy poznać historię własnego kraju, która jest nieznana. Co więcej, należy przeanalizować tę historię z perspektywy marksistowskiej, gdyż nikt wcześniej tego nie dokonał. Aby aplikować Marksizm w jakichkolwiek warunkach, trzeba poznać te warunki. Jednak sowieccy rewizjoniści woleliby, aby bezmyślnie kopiować ich linię polityczną i aby wyzwalające się ludy nie badały własnej przeszłości.

Wielka mocarstwowość Chin według rewizjonistów ujawnia się oczywiście również w ustroju państwowym. Tutaj rewizjoniści sowieccy rzucają starą, znudzoną krytykę „nowej demokracji”. Na stronie 55 czytamy:
„[...] Mao odrzucił tezę głoszącą, że władza polityczna w Chinach po zwycięstwie rewolucji ludowodemokratycznej winna mieć charakter rewolucyjnej dyktatury klasy robotniczej i chłopstwa pod kierownictwem klasy robotniczej. W jej miejsce wysunął on ideę «wspólnej dyktatury» czterech klas: narodowej burżuazji, drobnomieszczaństwa, chłopstwa i klasy robotniczej, negując przy tym konieczność proletariackiego kierownictwa [...]”
To bardzo ciekawe, że Radzieccy rewizjoniści, którzy, jak wykazaliśmy przed chwilą, sami negują konieczność proletariackiego kierownictwa zastępują je „teorią państwa całego ludu”, oskarżają o to Maoistów. Jeszcze ciekawsza jest kolejność, w jakiej wspomina się klasy wspólnej dyktatury.
Teoria „nowej demokracji” głosi, że w Chinach, jako kraju poszatkowanym przez imperialistów, proletariat może znaleźć sojusznika w drobnej burżuazji, a nawet w patriotycznej burżuazji, aby przeprowadzić rewolucję burżuazyjno-demokratyczną. To znaczy – aby wypędzić imperialistów, proletariat potrzebuje wsparcia wszelkich patriotycznych warstw populacji. Po wypędzeniu imperialistów Mao wyobrażał sobie tymczasowy okres dyktatury czterech klas. Ich kolejność nie bez powodu w chińskich pismach zawsze podawana jest następująco: proletariat, chłopi, drobna burżuazja, narodowa burżuazja. Są podawane w takiej kolejności, gdyż Mao nigdy nie zapominał o kierującej roli proletariatu. W tekście „O nowej demokracji” Mao pisał:
„Dlatego też chiński proletariat, chłopstwo, inteligencja i inne warstwy drobnej burżuazji są — niezależnie od wszelkich warunków — podstawową siłą decydującą o losach kraju. Klasy te bądź już stały się, bądź stają się świadome i na pewno utworzą trzon organizacji państwa i organizacji władzy w chińskiej republice demokratycznej, przy czym siłą kierowniczą będzie proletariat. Chińska republika demokratyczna, którą mamy teraz zbudować, może być tylko demokratyczną republiką dyktatury sojuszu wszystkich sił antyimperialistycznych i antyfeudalnych kierowanych przez proletariat.
[…]
Nie ulega wątpliwości, że obecnie rewolucja znajduje się w swej pierwszej fazie i że następnie, w toku dalszego rozwoju, wejdzie w drugą fazę, w fazę socjalizmu. Epoką prawdziwego szczęścia dla Chin będzie dopiero epoka socjalizmu. Teraz jednak nie czas jeszcze wprowadzać socjalizm. Dzisiejsze zadanie rewolucji w Chinach to walka przeciw imperializmowi i feudalizmowi. Dopóki to zadanie nie będzie wykonane, nie ma co mówić o socjalizmie. Rewolucja chińska musi nieuniknienie przejść dwie fazy: fazę nowej demokracji i dopiero potem — fazę socjalizmu. Przy tym pierwsza faza będzie stosunkowo długa, nie można doprowadzić jej do końca w ciągu kilku dni. Nie jesteśmy marzycielami i nie możemy odrywać się od realnych warunków.
[…]
zadaniem tego etapu jest utworzenie nowodemokratycznego społeczeństwa dyktatury sojuszu wszystkich rewolucyjnych klas Chin pod kierownictwem proletariatu chińskiego i w ten sposób doprowadzenie do końca pierwszego etapu. Następnie rozpocznie się drugi etap rewolucji, etap budowania w Chinach społeczeństwa socjalistycznego.”
Na tej podstawie rewizjoniści próbują budować argument, że Chiny nie są państwem, w którym włada proletariat. I faktycznie brzmi to trochę, jakby Mao próbował uzasadnić wprowadzenie dyktatury burżuazji używając marksistowskich frazesów. Jaką gwarancję mamy, że po etapie zwalczania imperializmu i feudalizmu Mao przejdzie do budowy socjalizmu? Historycznie wiemy jednak, że tak się właśnie wydarzyło i tym procesem rewolucji socjalistycznej był Wielki Skok Naprzód, o którym rewizjoniści nie wspominają, chyba, że tylko po to, by mówić o jego porażkach.
W tym procesie dyktatura proletariatu podjęła działania by podważyć własność prywatną, zamienić burżuazję w pracowników państwowych, edukować ich o socjaliźmie i stopniowo wchłaniać ją w proletariat, proletaryzować ją. Maoiści więc kontynuowali walkę klasową, uważając, by nie rozwinąć niepotrzebnych antagonizmów, unikając właśnie bezsensownego rozlewu krwi, o który są oskarżani ciągle w tej broszurze.

Według rewizjonistów sowieckich „wielkomocarstwowe dążenia Chin” mają swoje źródło w szowiniźmie narodowym. Podają następujące dowody:
Na stronach 50 i 51 czytamy:
„Chiński szowinizm z okresu rządów Czang Kaj-szeka odznaczał się również antyradzieckością i antykomunizmem. Maoizm przejął wszystkie zasadnicze cechy i specyfikę Chińskiego szowinizmu, maskując go jednak swą pseudorewolucyjnością”
„Mao Zedong przejął od Sun Jat-sena, pod którego silnym wpływem się znajdował, wszystkie jego błędne burżuazyjno-nacjonalistyczne poglądy”
Sowieccy rewizjoniści twierdzą, że skoro Kuomintang był antyradziecki i Mao też jest antyradziecki, to musi znaczyć, że ich poglądy są w zasadzie identyczne. Rewizjoniści zarzucają Mao, że inspirował się burżuazyjnym rewolucjonistom, zapominając chyba, że jednym z pierwszych pomników postawionych przez Bolszewików był pomnik Robespierre. Nie ma co się rozwodzić nad tym punktem dalej: żadnych podobieństw między poglądami Czang Kaj-Szeka a Mao Zedonga nigdy nie przedstawiono.
Podobnie, na stronie 88 sowieci piszą:
„Z korzyścią dla szowinistycznego kursu maoizm wielbi chińskich cesarzy, bogdychanów, usprawiedliwia ich okrutną zaborczą polityką wobec ościennych krajów i narodów, usiłuje stworzyć historyczną bazę dla hegemonistycznych roszczeń grupy Mao. Od tyrana Cin Szy Huangti, wyznawcy legizmu, zapożycza on barbarzyńskie środki i metody, które są sprzeczne z socjalizmem; równocześnie z nauki legistów usuwa się wszystko to, co nie odpowiada panującej obecnie w Chinach atmosferze bezprawia i samowoli”.
Tutaj znów sowieccy rewizjoniści nie podają nawet jednego przykładu na to w jaki sposób barbarzyńskie metody i środki zapożyczane są od tyrana Cin Szy Huanti.

Wracając na stronę 51 znajdziemy zarzut, że wielkomocarstwowość Mao można odnaleźć już w tekstach sprzed rewolucji:
„Równocześnie maoiści zaczynają zapożyczać od chińskich szowinistów burżuazyjnych ich roszczenia terytorialne wobec krajów ościennych. W 1939 roku Mao Zedong oświadczył: «Zadając Chinom klęskę militarną mocarstwa imperialistyczne siłą oderwały od nich pokaźną liczbę krajów podporządkowanych Chinom i zagarnęły część ich rdzennych obszarów. Japonia przyłączyła Koreę, Tajwan, Port-Artur, Wyspy Riukiu i Penghu; Anglia oderwała Birmę, Butan, Nepal i Hongkong; Francja zagarnęła Annam, a nawet tak nędzne państwo jak Portugalia zabrało nam Makau.»”
Ten cytat przecież niczego nie dowodzi. To jedynie stwierdzenie faktów. W tekście, z którego pochodzi cytat – „Chińska rewolucja a partia komunistyczna” – Mao pisze dalej, że te aneksje „Zadały ciężkie ciosy feudalnemu imperium Chin”. W tym samym tekście Mao ciągle podkreśla, że największymi wrogami Chin są imperializm i feudalizm. W tekście nie ma nic, co sugerowało by chęć odzyskania terytoriów zależnych. Mao przytaczał te fakty w długiej liście wydarzeń, które przekształciły Chińskie imperium feudalne w półkolonię.
Nie ma co więcej pisać więcej o tym. Jeżeli sowieccy rewizjoniści nie są w stanie znaleźć chociażby jednego cytatu udowadniającego szowinizm maoistów, możemy założyć, że sowieci sobie ten szowinizm uroili.

Według sowietów oprócz wielkomocarstwowego szowinizmu w ideologii i polityce, odnajdziemy go także w gospodarce. Sowieci, jak już omawialiśmy w sekcji o gospodarce i materialnym bodźcu, oskarżają maoistów o zmuszanie społeczeństwa do życia w ascetycznych warunkach. Po co to robią? Oczywiście po to, by nadwyżkę produkcji przekierować na potrzeby wojskowe. Na stronie 104 czytamy:
„[...] maoizm stara się realizować swoje wielkomocarstwowe cele w drodze maksymalnej militaryzacji gospodarki za cenę utrzymania krańcowo niskiego poziomu materialnego i duchowego ludności”.
A na stronie 120:
„Będąc metodologiczną podstawą maoistowskiej praktyki planowania, koncepcja «rozwoju falowego» służy też jako uzasadnianie niezmiernie wysokiego hipertroficznego tempa rozwoju gałęzi wojskowo-przemysłowych”.
Przede wszystkim zabawne wydaje się to, że państwo socjalistyczne krytykuje inne państwo socjalistyczne za rozwój militarny. Przecież każdy socjalista dobrze wie, że bez odpowiednich środków obrony, podczas gdy kapitalistyczny imperializm nadal dominuje świat, państwo socjalistyczne nie może się długo utrzymać. W tych warunkach wojsko jest jedyną gwarancją niepodległości, niezależności.
Ponadto Związek Radziecki przeszedł już swój okres wojny domowej, zagranicznych inwazji, walk klasowych wewnątrz kraju i z tego okresu wyszedł z rozbudowanym aparatem wojennym, podczas gdy Chiny były na nieco wcześniejszym etapie i dalej rozwijały swoje wojsko, by zabezpieczyć swoją niezależność.
Pomimo tego wydatki Związku Radzieckiego na wojsko pozostawały bardzo wysokie. Według statystyk CIA było to od 12 do 15 % PKB w dekadach po 2 wojnie światowej. Strategią Związku Radzieckiego było zrównanie siły militarnej USA. Również według raportów CIA nie widzimy w okresie Mao i rewolucji kulturalnej wzrostu wydatków na wojsko – wręcz przeciwnie, widzimy wzrost gospodarczy, który znacznie wyprzedza wydatki na wojsko. (https://www.cia.gov/readingroom/docs/CIA-RDP11S00229R000100230001-3.pdf do wideo). Ponieważ Mao nie chciał jednak, aby armia była główną siłą prowadzącą rewolucję kulturalną, nie obserwujemy żadnego nagłego skoku wydatków na armię w tym okresie – raport CIA głosi: „Ogólne wydatki na wojsko wzrosły 1-2% pomiędzy 1972 a 1978, lecz były niskie w porównaniu do 1971”. Do dziś wydatki Chin na wojsko są bardzo niskie w porównaniu do Sowieckich i według World Bank nie przekraczają 2% PKB.
Te statystyki mogą też być mylące z tego powodu, że z czasem armia sowiecka stawała się wysoce wyspecjalizowaną, profesjonalną siłą skupiającą się wyłącznie na sprawach militarnych, podczas gdy armia chińska miała pozostać nie tylko siłą do walki z imperialistami, ale i organizacją pomagającą w budowie kolei, farm, fabryk, irygacji, szkół i więcej. W ten sposób armia nie była jedynie studnią, do której wrzuca się zasoby, a brała udział w konstrukcji gospodarki. Była to również siła upolityczniona wykonująca wiele zadań agitacyjno propagandowych.
Dodatkowo sowieci zarzucali Chinom, że kosztem biedy ludu podnosi się pensje „warstwy militarno-biurokratycznej”. Mamy tu znów do czynienia z oskarżeniem, które jest przyznaniem się do winy. Wojska Chin polegały na politycznym zrozumieniu i masowej mobilizacji, podczas gdy to właśnie sowieci tworzyli wyspecjalizowany, profesjonalny, wysoce opłacany aparat militarny. Tak samo, jak w przypadku wojskowych, pensje dla rządowych oficjałów wzrosły po objęciu władzy przez Chruszczowa.
W Oksfordzkim podręczniku historii komunizmu profesor historii Rosji Donald Filtzer pisze w rozdziale 29:
„Ciekawie jest skontrastować tę sytuacją z Maoistowskimi Chinami i chinami wczesnego okresu reform. Ciężko tutaj dość do solidnych wniosków, ponieważ w przeciwieństwie do ZSRR, istnieje bardzo niewiele socjologicznej literatury o społecznych nierównościach w Chinach w tamtych czasach, lecz istniejące informacje wskazują na to, że nierówności były znacznie skromniejsze. Bycie oficjałem partyjnym przynosiło pewne materialne korzyści w formie nieco wyższego przychodu i lepszych mieszkań. Wg Xueguang Zhou (profesora socjologii na uniwersytecie Stanford) styl życia i warunki życiowe kadr partyjnych i zwykłych robotników niewiele się różniły. Nawet w latach 80tych nierówność przychodów w Chinach była niższa niż w Europie Wschodniej. […] Jeżeli skupimy się […] na stopniu, w jakim oficjałowie partyjni i inteligencja byli w stanie przekazywać swoje przywileje potomstwu, obraz jest nieco inny. W Chinach, zarówno jak i w ZSRR, partyjniacy i wysoce wyedukowani mogli zapewnić podobną karierę dla swoich dzieci, lecz nie w tym samym stopniu. W Chinach sytuacja została skomplikowana przez rewolucję kulturalną, która zamknęła wiele miejsc wyższej edukacji i wygnała wielu młodocianych mieszczuchów na prowincje, wliczając w to dzieci partyjniaków i inteligentów. To zapewniło przerwę w procesie społecznej stratyfikacji, która jedynie przyśpieszała od 1978. Nic podobnego nie wydarzyło się w ZSRR, gdzie społeczna stratyfikacja i powstawanie możliwego do odziedziczenia przywileju postępowały mniej lub bardziej stabilnie od 1920 przez cały czas istnienia ZSRR.”
Takie są słowa liberalnego, antykomunistycznego profesora, który nie obiera żadnej ze stron w konflikcie pomiędzy ZSRR a Chinami. Sam też nie spotkałem się z żadnymi danymi udowadniającymi, że nierówności w Chinach pomiędzy warstwą pracującą a warstwą „militarno-biurokratyczną” były większe niż w ZSRR.
Widzimy więc, że trend maoistowskich Chin był wprost przeciwny – Mao próbował właśnie zapobiec stratyfikacji społeczeństwa, która odbyła się w ZSRR. To za to właśnie jest atakowany przez rewizjonistów. Rewizjoniści, by odwrócić uwagę od rosnących niesprawiedliwości w ich kraju, wyolbrzymiają niesprawiedliwości kraju rywalizującego i wskazują na niego palcem, by zdezorientować populację.

Widzimy więc, że zarzuty sowietów na temat militaryzacji Chin są wyssane z palce. Krytyka ta więc sprowadza się do tego, że radzieccy szowiniści chcą być jedynym poważnie uzbrojonym państwem socjalistycznym i chcą odebrać innym państwom socjalistycznym możliwość obrony, a więc i niezależność.

Te wszystkie teorie znajdują swoje ujście w teorii, że Chiny próbują zwalczyć blok socjalistyczny. Podstawą tego twierdzenia ma być odrzucenie przez Chiny Chruszczowskiej teorii pokojowego współistnienia.
Teoria pokojowego współistnienia zakładała, że po ustanowieniu socjalistycznego centrum z powodu powstania bomb atomowych, wg Chruszczowistów, nawet imperialiści mieli unikać wojny, gdyż zarówno Socjaliści, jak i kapitaliści mieli wspólny interes w tym, aby nie zniszczyć planety. Walka o światowy socjalizm miała się więc opierać przede wszystkim na propagandzie i gospodarczym sukcesie, które zachęci inne kraje do przejścia na stronę socjalistycznego bloku.
Na stronie 167 czytamy:
„Według komunizmu naukowego pokojowe współistnienie oznacza zasadę wzajemnych stosunków pomiędzy państwami o różnych ustrojach państwowych, wypływającą z konieczności zapobieżenia termojądrowej i innym wojnom pomiędzy narodami, opartą na uznaniu równości, suwerenności, integralności terytorialnej, wzajemnie korzystnej współpracy”.
Czym teoria Chruszczowa różniła się od socjalizmu w jednym kraju Stalina? Przede wszystkim tym, że Stalin nigdy nie negował potencjału ostatecznego starcia zbrojnego z imperialistami.
Pomińmy na razie fakt, że teoria pokojowego współistnienia została zaprzeczona wielokrotnie poprzez m.in. wojnę w Wietnamie, inwazję na Kubę i inne operacje, w których siły ZSRR i USA zmierzyły się niebezpośrednio. Skupmy się na rzeczywistości, którą według Maoistów slogan pokojowego współistnienia miał zakrywać.
Maoiści oskarżali o to, że teoria pokojowego współistnienia ma jedynie zabezpieczyć strefy imperialnych wpływów. Egzystujmy pokojowo – mówili rewizjoniści. Wy, amerykanie, macie swoją strefę wpływów, my mamy swoją.
W ten sposób rewizjoniści zabezpieczali swoje wpływy i wyzysk krajów podporządkowanych. W chińskim podręczniku o „Podstawach ekonomii politycznej”, w rozdziale 11 pod tytułem „Sowiecki rewizjonizm wkracza w szeregi światowego imperializmu” czytamy:
„Poszukując wysokich zysków monopolistycznych, kapitał monopolistyczny, wciąż wyzyskując ludzi w kraju, musi rozszerzyć się poza krajem. Poprzez eksport kapitału i kolonialną politykę zniewala ludy innych krajów. […]
Renegacka klika Breżniewa uwięziła niektóre Wschodnioeuropejskie kraje i Mongolię w tak zwanej „wielkiej socjalistycznej rodzinie”. […] ZSRR posunął się do najbrutalniejszych i najzacieklejszych metod utrzymania ścisłej kontroli nad tymi krajami. Militarnie wprowadził spore siły zbrojne do niektórych krajów zgodnie z «paktem warszawskim» i innymi ustaleniami. Dokonał jawnej mobilizacji kilkuset tysięcy żołnierzy, by dokonać inwazji na Czechosłowację. Politycznie przekupował, sabotował, a nawet używał bagnetów, by instalować marionetkowe rządy. Gospodarczo pchał linię tak zwanego „gospodarczego zjednoczenia” poprzez „radę wzajemnej pomocy gospodarczej” RWPG. […]
Jednym ze sposobów sowieckiego rewizjonizmu na zniewolenie „bratnich krajów” w imieniu „gospodarczego zjednoczenia” jest niszczenie ich przemysłu paliwowego i przemysłu surowców naturalnych członków RWPG zapewniając tym samym monopol sowiecki. Według statystyk RWPG z lat 1966-1970 procent importowanego przez Bułgarię, Węgry, NRD, Polskę i Czechosłowację paliwa i surowców z ZSRR wynosił: 93% dla ropy, 61,9% dla węgla, 86,8% dla żelaza, 97,5% dla surówki żelaznej i 64,3 dla bawełny. Wysoki stopnień monopolizacji w tych sektorach zapewnia sowietom możliwość decydowania o losach tych krajów. […]
Innym sposobem sowieckich dla zniewolenia „bratnich krajów” w imieniu „gospodarczego zjednoczenia” rewizjonistów było zmuszenie członków RWPG do specjalizalizowania się w produkcji produktów, potrzebnych sowieckim rewizjonistom. Dla przykładu: Polskę zmuszono to rozwinięcia produkcji statków, Czechosłowację do specjalizacji w budowie lokomotyw i wagonów, NRD na produkcji sprzętów górniczych. Bułgaria ma produkować warzywa i owoce, a Mongolia specjalizować się w zwierzętach hodowlanych na mięso. W ten sposób „bratnie kraje” zostały przekształcone w zakłady przetwórcze, sady, howodle warzyw i zwierząt dla sowieckich rewizjonistów. […]
Używając swojej dominującej pozycji sowiecki rewizjonizm brutalnie wyzyskiwał te kraje, handlując z nimi na niekorzystnych warunkach. ZSRR sprzedawał Mongolii jeden rower za cenę czterech koni i jedną pluszową owieczkę za żywą owcę. Sowiecka cena importu lokomotyw z Czechosłowacji była o 2/5 niższa niż cena za ten sam produkt z Niemiec Zachodnich. Ale ceny eksportu rudy żelaza z ZSRR do Czechosłowacji były dwa razy wyższe niż ceny dla Niemiec Zachodnich. Reaktory jądrowe sprzedawane krajom Europy Wschodniej przez ZSRR były czterokrotnie droższe niż na rynku międzynarodowym. Były członek komisji planowania z NRD narzekał, że roczne straty jego kraju sięgają 2 miliardów marek. […]
Sowieccy renegaci twierdzą, iż oferują «pomoc» Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. W rzeczywistości pod maską tej «pomocy» próbują w każdy możliwy sposób podporządkować sobie te regiony swojej strefie wpływów, aby wygrać z USA walkę o wpływy w krajach trzeciego świata. […]
«Sowiecka pomoc» jest koniem trojańskim, który wprowadza surowe warunki polityczne i gospodarcze. Składa się głównie z «pomocy militarnej» - to znaczy ze sprzedaży starego sprzętu militarnego. […] Sowiecki rewizjonizm zapewnia miliard rubli jako «pomoc» - 70% to «pomoc militarna». Kluczowymi strefami są Bliski Wschód i Zatoka Perska, ponieważ są bogate w ropę. […] Sowiecki rewizjonizm usiłuje ustanawiać morskie i powietrzne bazy w wielu krajach i usiłuje kontrolować wydobycie, przetwarzanie i transport ropy, oraz zmonopolizować handel ropą poprzez «sowiecką pomoc». […]
W Azji Południowej Indie otrzymały najwięcej tej pomocy. Ich puls ekonomiczny jest w rękach sowietów. W 1970 30% produkcji stali, 60% przetwarzania ropy, 85% przemysłu ciężkiego, 20% produkcji energii elektrycznej, 30% produktów z ropy i 60% wyposażenia do produkcji energii elektrycznej odbywało się w przedsiębiorstwach otrzymujących «sowiecką pomoc». Przy wykonaniu projektów otrzymujących sowiecką pomoc, inżynieria była całkowicie pod kontrolą sowietów podczas konstrukcji. Nawet już podczas normalnego użytkowania Indie nie były niezależne od Sowietów, gdyż części zamienne, umiejętności naprawy sprzętów i potrzebne do tego materiały znajdowały się w rękach sowietów. By spłacić sowiecką pomoc, Sowieci domagali się określonych ilości określonych dóbr, a więc indyjskie fabryki skórzanych butów, ubrań, barwników, skóry i żarówek zostały zaaranżowane tak, by zadowalać sowieckie wymagania. Efekty pracy indyjskich fabryk nie były konsumowane przez mieszkańców Indii, lecz szły na eksport, by spłacić długi. W ten sposób sowiecki rewizjonizm wykorzystywał Indyjskie zasoby i tanią siłę roboczą i zamieniał Indie w zakłady przetwórcze pod maską «pomocy». [...]
Werbalnie sowiecka klika renegatów obiecywała «całkowite wsparcie» dla rewolucyjnych walk w Azji, Afryce i Ameryce łacińskiej. W praktyce współpracowali z najbardziej reakcyjnymi siłami świata, by podważyć walkę tych ludów z neokolonializmem. Zapewniali finanse i broń reakcyjnym grupom masakrującym rewolucjonistów. Rozczłonkowali Pakistan, wspierali zdradziecką klikę Lon Nol, dokonywali sabotażów i zachowywali się jak żandarm świata.”
Podobny punkt widzenia był reprezentowany przez Enwera Hodżę w Albanii. Przytoczony fragment wspominał o uzależnianiu krajów „socjalistycznej rodziny” od radzieckiej ropy. W swojej książce o Chruszczowistach Hodża wspomina, jak ZSRR chciał uzależnić Albanię od radzieckiej ropy:
„Chruszczow mówił: W rozwoju swojej gospodarki musicie być ostrożni w waszych obliczeniach. Weźmy na przykład ropę: Czy jest to w waszym interesie, aby tyle inwestować w ropę?
Od razu zrozumiałem, do czego dąży. Wbrew «instrukcjom», które dali nam poprzednio, które mówiły, że powinniśmy zaprzestać poszukiwania i wydobywania ropy w Albanii, pozostaliśmy wierni swoim opiniom i prosiliśmy o pomoc w tym zakresie. […]
Powiedziałem: […] Rząd i centralny komitet naszej partii doszły do wniosku, że musimy kontynuować poszukiwania i wydobycie ropy za wszelką ceną. Pomimo, iż jest to ciężar na naszej gospodarcze i przez jakiś czas nim pozostanie, jeżeli produkcja ropy nie wzrośnie. Musimy jednak kontynuować, gdyż jest to sprawa wagi strategicznej i ekonomicznej. […] Znane nam obecnie źródła są niewielkie i wyczerpią się w 2 lub 3 lata, jeżeli nie odnajdziemy więcej.
Odpowiedział: To nie powinno ciebie martwić. My mamy dużo ropy.”
Dalej opisuje on sytuację, w której radziecki ekspert wysłany do Albanii stwierdził, że w Albanii nie ma złóż ropy, a z kolei niedoświadczeni Albańscy eksperci odnaleźli spore złoża ropy, które, jak dzisiaj wiemy, sprawiają, że Albania jest krajem o drugich największych złożach ropy na bałkanach.
To ukazuje, że Mao i Hodża odcinali się od ZSRR nie wyłącznie ze względu na jakąś absurdalną czystość ideową, lecz dlatego, że polityczna i gospodarcza linia ZSRR była zagrożeniem dla ich krajów.
Maoiści więc twierdzą, że świat nie był podzielony na zjednoczony blok kapitalistyczny i zjednoczony blok socjalistyczny. Został podzielony na dwa konkurujące bloki kapitalistyczne i kraje walczące z imperializmem. Sowieccy rewizjoniści nadal uważali, że świat jest przede wszystkim podzielony na zjednoczone siły kapitalizmu i zjednoczone siły socjalizmu, które Maoiści próbują rozbić.
Sowieci krytykują Maoistów, że nie rozróżniają krajów na różne systemy społeczne na stronie 155:
„Maoiści także i obecnie operują tezą, że współczesna epoka - to «epoka imperializmu i rewolucji proletariackich», przy czym gruntownie wypaczają istotę tej tezy. Uważają oni, że treść współczesnej epoki jest określona przez walkę różnych mocarstw o hegemonię, niezależnie od ich ustroju społecznego, a w ostatecznym rachunku - jest to epoka utrwalenia hegemonii Chin i «idei Mao Zedonga»”
Jednak Maoiści dużo pisali o tym, jaki w zasadzie system społeczny panuje w ZSRR. Nie twierdzili, że „mocarstwa” walczą o hegemonię niezależnie od ustroju społecznego, a raczej, że ZSRR zachowuje się jak typowe państwo imperialistyczne, gdyż jego ustrój społeczny zmienił się, przekształcił w ustrój rewizjonistyczny.
W obronie swej analizy sowieci powołują się na Lenina na stronie 159:
„Widoczne jest całkowite zastąpienie przez maoistów klasowo-proletariackiego podejścia do analizy układu sił na arenie międzynarodowym tradycyjnym podejściem burżuazyjnym. Lenin rozumiał przez imperializm system państwowo-monopolistycznego panowania kapitalizmu gospodarczego, społecznego i politycznego. Przytoczone przez maoistów słowa Lenina charakteryzowały świat imperialistyczny przed zwycięstwem rewolucji socjalistycznej. Głównym elementem leninowskiej analizy epoki po zwycięstwie Października była teza o podziale świata na dwa światowe systemy społeczne - imperialistyczny i socjalistyczny, o nieuchronności walki klasowej, o współzawodnictwie między dwoma systemami i o konieczności pokojowego współistnienia w celu niedopuszczenia do zbrojnego konfliktu między nimi”.
Rewizjoniści jednak zniekształcają słowa Lenina. Przede wszystkim Lenin nie pisał o „współzawodnictwie” kapitalizmu i socjalizmu, a raczej o zajadłej walce na śmierć i życie. Nie chciał dopuścić do konfliktu pomiędzy światem socjalistycznym a światem kapitalistycznym, gdyż świat socjalistyczny był ekstremalnie słaby. Jego priorytetem było zabezpieczenie i budowa socjalizmu, jednocześnie licząc na to, że rywalizacja kapitalistów sama ich wykończy. Jego słowa nie miały na celu unikania konfrontacji z imperialistami, podziału świata na strefy wpływu, a raczej była to taktyka mająca na celu przygotowanie kraju do nieuniknionego starcia z imperialistami.
Po drugie Lenin nie pisał nigdy nic o sytuacji, w której istniejące państwo socjalistyczne porzuciłoby marksizm i socjalizm i stało się rewizjonistyczne. Wprawdzie nie mógł dokładnie przewidzieć, jak taki proces będzie wyglądał ani sporządzić żadnych instrukcji na taki wypadek. Skupiał się też raczej na palących tamtej epoki. Jego analiza przestaje więc się odnosić do czasów, w których byłe centrum socjalizmu przeistacza się w imperium monopolistyczno-kapitalistyczne. Gdyby Lenin żył w czasach Chruszczowa, zapewne dostosowałby swoją analizę do nowych warunków.
Zaprzeczanie teorii Maoistów tutaj więc opiera się więc po pierwsze na pustych odwołaniach do teorii Lenina sporządzonej dla sytuacji świata pół wieku wcześniej oraz na dogmatycznym założeniu, ze ZSRR jest centrum socjalizmu i światowej rewolucji. Przy tym nigdy nie podaje się ani nie neguje się argumentów Maoistów, które twierdzą, że ZSRR nie jest już krajem socjalistycznym.
Na stronie 155 sowieci piszą:
„Określenie współczesnej epoki przyjęte przez X zjazd praktycznie eliminuje zagadnienie istnienia światowego systemu socjalizmu i przedstawia sprawę tak, jak gdyby przed światem nadal stało zadanie stworzenie podstaw prawdziwego socjalizmu i jakoby właśnie KPCh rozwiązywała to zadanie”
Wychodzą więc z założenia, że podstawy prawdziwego socjalizmu zostały już zbudowane. Ale czy ZSRR faktycznie stworzył solidne podstawy? W słowach Wiaczesława Mołotowa (Rozmowy z Feliksem Czujewem):
„W artykule w dzienniku Kommunist w 1955 twierdziłem, że zbudowaliśmy jedynie fundamenty socjalizmu w naszym kraju. […] Wierzyłem, że budowa socjalizmu w naszym kraju nie jest jeszcze dokończona. […]
Chruszczow wykorzystał szerokorozpowszechnioną mentalność filisterską. «Po prostu potrzebujemy więcej dóbr! Nieważne, że są niskiej jakości, ważne, żeby były tanie!» Zbudowano budynki o niskich sufitach, plany zostały skopiowane z budynków zachodnich, gdzie kapitaliści są zainteresowani jedynie upychaniem jak największej ilości robotników na jak najmniejszej przestrzeni! Nasz kraj wyłożył jedynie fundamenty socjalizmu, nawet to nie jest dokończone. […]
Ale oni deklarują: «To jest rozwinięty socjalizm. Czas na przejście do komunizmu!» I tak dalej. Breżniew sam jest jednym z tych, którzy tego nie rozumieją, którzy żyją podług wulgarnej, drobnoburżuazyjnej ideologii. […]
Lecz nawet jeżeli życie ludzi poprawi się z roku na rok przez długi czas, ale fundamenty socjalizmu nie zostaną wzmocnienie, nieuniknienie zaczną niszczeć”.
Nie trzeba było więc być Maoistą, by dostrzegać, że ZSRR obwieszcza osiągnięcie rozwiniętego socjalizmu, gdy powstały jedynie fundamenty, oraz że socjalizm może zostać zniszczony w ZSRR. Mołotow podkreślał niski poziom socjalizmu w ZSRR i zwracał uwagę na to, że nieproletariacka ideologia zaczyna dominować w partii. To właśnie rewizjoniści negowali możliwość upadku socjalizmu, a im bardziej niszczyli socjalizm, im bardziej schodzili z socjalistycznej ścieżki, tym bardziej uważali, że podstawy socjalizmu są całkowicie zabezpieczone.

Podstawą sowieckich ataków na Chiny było to, że zdaje się, iż sowieci próbowali rościć sobie wyłączność na «socjalistyczną pomoc» i «socjalistyczną przemoc». Kolejnym elementem potwierdzającym usiłowanie uzyskania monopolu na «socjalistyczną przemoc» były starania ZSRR, by nie pozwolić na rozwój broni jądrowej w Chinach. Mołotow mówił:
„Podpisaliśmy traktat z imperialistami Ameryki i Anglii wymierzony przeciwko Chinom. Dlaczego mielibyśmy nie dopuszczać Chin do posiadania broni atomowej? Chiny jedynie wzruszyły ramionami i rozwinęły broń atomową i tak. Francja nie zastosowała się do traktatu. My byliśmy jak bezradne dzieci. Daliśmy Mao główny powód dla rozłamu ze Związkiem Radzieckim. Imperialiści podpisali ten traktat, by pomóc dokonać rozłamu pomiędzy Chinami a ZSRR […]
Chruszczow do tego podżegał?
Podżegał? On nas dosłownie do tego zmusił, więc podpisaliśmy traktat”.

Podsumowując, wszystkie zarzuty sowietów wobec wielkomocarstwowości Chin skupiają się wokół tego samego – odrzucenia sowieckiej linii politycznej i próby zabezpieczenia niezależności Chin. Sowieci chcieliby, by Chiny były republiką radziecką będącą częścią Związku tychże republik. Taki przecież był plan. Socjaliści zapowiadali, że kraje, które osiągną rewolucję socjalistyczną, złączą się we współpracy w jeden byt gospodarczy. Rzeczywistość okazała się inna. Marks przewidział powstanie państw socjalistycznych, ale nie przewidział powstania państw rewizjonistycznych. Jak zachować się, gdy jakieś państwo porzuci marksizm i socjalizm, jak zachować się, gdy pierwsze państwo socjalistyczne w historii, najsilniejsze wówczas państwo socjalistyczne, porzuci socjalizm? Na to Marks nie zapewnił odpowiedzi. Stalin zaś pisał w tekście „Kwestia narodowa a Leninizm”:
„Możliwe, że na początku nie powstanie jedno światowe gospodarcze centrum, wspólne dla wszystkich narodów […], a raczej powstanie kilka centr gospodarczych łączących pewne grupy narodów […] i dopiero później te centra gospodarcze połączą się w jedno wspólne socjalistyczne centrum gospodarcze”.
Historia pokazuje, że podział na wiele światowych centr gospodarczych w okresie socjalistycznych rewolucji i dyktatury proletariatu może być bardzo pozytywny. Rewizjonistyczna linia sowiecka okazała się katastrofalna dla ludu Związku Radzieckiego i krajów zależnych, a jego upadek był największym uderzeniem warunki życiowe klasy pracowniczej od czasu drugiej wojny światowej. Chiny nie pozwoliły Sowietom wymusić swojej linii politycznej, zachowując swoją niezależność i kontynuując budowę socjalizmu. Chociaż kapitalizm ostatecznie również został przywrócony w Chinach, Chiny uniknęły katastrofalnej ścieżki radzieckiej i nie pozwoliły się podporządkować neokolonialnej polityce.

8. Podsumowanie
Ta broszura jest kompilacją oszczerstw i kłamstw i czytanie jej jest obelgą dla każdego myślącego człowieka. Fakt tego, że taki stek bzdur uchodził w ZSRR za rzetelną analizę jest dowodem tego jak nisko marksizm upadł w okresie Chruszczowa/Breżniewa i sprawia, że staje się jasne, że ZSRR imało się ku upadkowi.
Najbardziej uderzający jest fakt, że jak się zastanowimy nad tym chwilę dłużej, każda krytyka okazuje się być krytyką burżuazyjną. Jeżeli przyjmiemy słowa sowietów jak fakt, to okaże się, że rewolucja i budowa socjalizmu to gospodarcza katastrofa i jedynie kapitalistyczne metody napędzają gospodarkę; dowiemy się, że czysty socjalizm to zmilitaryzowane społeczeństwo pozbawione zdolności konsumpcyjnych; dowiemy się, ze socjalizm to autorytarne rządy jednostki nad wielomilionowym państwem; dowiemy się, że socjalizm i rewolucja to bezsensowna przemoc; że rozłam pomiędzy Chinami a ZSRR, był niepotrzebny, a więc niepotrzebny był też rozłam pomiędzy bolszewikami a mienszewikami; dowiemy się, że socjalizm to brak dóbr materialnych i niezaspokojenie potrzeb duchowych i kulturowych. Dowiemy się, że socjalizm to ubezwłasnowolnienie jednostek, pozbawianych jakiejkolwiek indywidualności.
Pomijając krytykę burżuazyjną mamy tutaj też krytykę dogmatyczną: w jednym momencie dowiadujemy się też, że maoizm to jest w sumie trockizm, ponieważ sowieci już badają temat połączeń i podobieństw maoizmu i trockizmu, ale jeszcze go nie zbadali więc nie wiadomo czy to jest trockizm, ale raczej tak.
Cała ta farsa ma zamienić maoizm we frazes kończący myślenie. Jeżeli ktoś w partii w ZSRR zastanawiałby się: może nasz system stał się zbyt zbiurokratyzowany? Może robotnicy rzeczywiście tracą kontrolę nad produkcją i państwem? Należy mu odpowiedzieć natychmiast: nie myśl tak towarzyszu! To trockizm! Albo, co jeszcze gorsza, to maoizm!
To wszystko doprowadziło mnie z kolei do następujących przemyśleń: kiedyś myślałem, że rozłam chińsko radziecki był potworną tragedią, za którą oczywiście winę ponoszą radzieccy rewizjoniści. Ale uważałem, że Mao przesadzał traktując ZSRR jako zupełnego wroga, myślałem, że lepiej układać się z rewizjonistami niż z burżuazją. Ale ta krytyka ukazująca zupełnie burżuazyjny światopogląd rewizjonistów, historie o tym w jaki sposób ZSRR próbowało uzależniać od siebie inne kraje i sterować ich produkcją, to wszystko sprawiło, że rozumiem, że rewizjoniści są równie wrodzy socjalizmowi, jak i burżuazja. Są śmiertelnymi wrogami socjalizmu.

Mam nadzieję, że ten materiał przyczyni się do rozwoju zrozumienia maoizmu i sowieckiego rewizjonizmu w Polsce. Te lekcje będą dla nas bardzo ważne, jeżeli kiedykolwiek Polski proletariat wyruszy na misję budowy społeczeństwa socjalistycznego.