Simon Mair
Zmiana klimatyczna i kapitalizm: perspektywa polityczno-marksistowska
Linki:Z perspektywy historii geologicznej, nasze obecne zmiany klimatyczne i warunki gospodarcze są nietypowe. Przez większość czasu ostatnich 60 milionów lat klimat był szalenie niestabilny. Dopiero przez ostatnie 10.000 lat klimat się ustabilizował i nastała epoka Holocenu. W tym okresie ludzkie społeczeństwa przekształciły swoją relację z naturą poprzez rolnictwo, a następnie tworzenie skomplikowanych systemów socjo-ekonomicznych, wliczając w to kapitalizm.
Pomimo jego dzisiejszej wszechobecności, kapitalizm jest bardzo młody. Lecz ma swoje korzenie w stabilizacji klimatu i rozwoju rolnictwa. Pełnoprawny kapitalizm jest z nami od nie więcej niż 300 lat. Ziemia istnieje od 4,5 miliarda lat. Kapitalizm jest krótkim fragmentem mgnienia oka, którym jest istnienie ludzkości.
Ale tek krótki moment jest globalną siłą. Kapitalizm ustanowił nas na ścieżce ku zakończeniu stabilnego klimatu Holocenu. Dzięki kapitalistycznemu rozwojowi Ziemia jest obecnie średnio 0,8 [dziś ponad 1,5] stopnia cieplejsza niż przed rewolucją przemysłową. Jeżeli nie obalimy kapitalizmu, najpewniej podniesiemy średnią temperaturę Ziemi do poziomu, z którym ludzie nigdy wcześniej nie musieli sobie radzić.
To powinno przerazić socjalistów. System środowiskowy i gospodarka ewoluowały wspólnie. Gospodarka polega na środowisku. Jeżeli opuścimy stabilne warunki ostatnich 10.000 lat, nie będziemy wiedzieli, jak stworzyć funkcjonujący system socjo-ekonomiczny. Nie ma żadnego konkretnego powodu, by myśleć, że systemy, które rozwinęliśmy w jednych warunkach środowiskowych, będą prosperować w innych warunkach. Nie ma również powodu, by wierzyć, że takie warunki zapewnią podstawę rozwoju bardziej miłosiernego, czy humanitarnego systemu socjo-ekonomicznego.
Jeśli chcemy mieć szansę, na zbudowanie socjalizmu w najbliższej przyszłości, musimy zostać ekosocjalistami i zatrzymać zmianę klimatyczną już teraz. Jednocześnie, by zatrzymać katastrofalną zmianę klimatu, ekolodzy również muszą zostać ekosocjalistami. Dynamiki, które napędzają zmianę klimatyczną leżą u rdzenia kapitalizmu. Rzeczywiste przeciwdziałanie zmianie klimatycznej to pierwsze kroki programu zakończenia kapitalizmu.
Gospodarka, system energetyczny i środowisko: wspólnie ewoluujące systemy
Gospodarka, system energetyczny i środowisko ewoluowały razem. Polegają na sobie poprzez przekazywanie sobie surowców i absorbowanie swoich odpadów. Cała gospodarcza aktywność w ostateczności opiera się na przetwarzaniu materialnych zasobów. Te muszą być pozyskane ze środowiska poprzez pracę. Marks jasno opisuje tę wspólną zależność:
„wartości użytkowe… to znaczy ciała towarów, są połączeniami dwóch pierwiastków: materiału danego przez przyrodę i pracy. Jeżeli odjąć łączną sumę różnych użytecznych prac tkwiących w surducie, płótnie itd. zawsze zostanie jakiś materialny substrat, który powstał za sprawą przyrody, bez udziału człowieka”.
Maks używa przykładu płótna – które jest produkowane przez pracowników (przez pracę), którzy przekształcają włókna rośliny lnu (przyroda). Lecz ta współzależność jest również obecna w przypadku nowoczesnych towarów. Dla przykładu, serwery, które hostują pliki dla serwisów streamingowych, również są stworzone z różnego rodzaju minerałów, które zostały przekształcone przez pracę.
Dodatkowa zależność przybiera postać energii. Na każdym etapie produkcji towaru używana jest energia, dzięki której przekształca się jedną formę materii w inną. Metale są rozgrzewane, topione i przekształcane w iPhony. Bawełna jest hodowana, zbierana, tkana i farbowana, by stworzyć fartuchy noszone przez chirurgów. Energia użyta w tych procesach nie może zostać stworzona – jedynie przekształcona.
Cała energia używana w gospodarce podlega entropii: pochodzi z wykorzystania energii, którą możemy zdobyć na ziemi, a jej wydobycie ma koszt. Węgiel jest wydobywany spod ziemi i spalany, energia słoneczna jest chwytana przez fotowoltaikę, lub zdobywany energię z roślin, które gotujemy i zjadamy. System energetyczny, który umożliwia działalność gospodarczą, jest całkowicie uzależniony od środowiska.
Tu widzimy w jaki sposób środowisko wpływa na ekonomię. Ekonomia jest procesem przekształcania minerałów wydobytych ze środowiska poprzez wykorzystanie energii znalezionej w systemie ziemskim. Rezultatem tego jest, cytując wspominanego przez Marksa ekonoma Williama Petty’iego, że jeśli chodzi o bogactwo materialne: „praca jest jego ojcem a ziemia jego matką”. Lecz równocześnie środowisko i system energetyczny są kształtowane przez ekonomię. Priorytety systemu gospodarczego określają wartości każdego materiału, zarówno, jak i to, które materiały są wydobywane, przez co zmienia się kompozycja, wygląd i dynamika środowiska.
Praktyka wydobywania nie jest wyłączna dla kapitalizmu. Rolnicze praktyki powstałe przed kapitalizmem przekształcały nasze krajobrazy. Weźmy jako przykład hodowanie owiec. Intensywne wypasanie owiec zmienia biologiczne ukształtowanie wrzosowisk. Ostatecznie wrzosowiska mogą stracić wszystkie swoje zioła i gatunki drzewiaste i przeistaczają się w łąki. Pomimo wypasania owiec, trawa może przetrwać dłużej niż gatunki drzewiaste i zioła. Przekształcenie wrzosowiska w łąkę zapewnia lepsze warunki dla wypasania owiec, gdyż owce mają więcej pożywienia. To jest o wiele mniej przydatne ptakom, gdyż trawy są dla nich gorszym siedliskiem, a owce konkurują z ptakami o niektóre rodzaje owoców i obniżają dostępność różnych owadów. Ekonomiczna działalność wypasania owiec przekształciła dawne krajobrazy wrzosowisk.
Zmiana klimatyczna jest kolejnym przykładem wspólnej ewolucji gospodarki i środowiska, lecz tym razem jest to konkretnie ewolucja kapitalistyczna. Jak zobaczymy, zmiana klimatyczna i kapitalizm są nierozwiązalnie połączone. Bez zasobów paliw kopalnianych, kapitalizm nie mógłby stać się dominującą siłą, którą jest dzisiaj. W podobny sposób, bez kapitalizmu paliwa kopalniane być może nigdy nie stałyby się podporą gospodarki.
WĘGIEL, EUROPEJSKI CUD I POCZĄTKI KAPITALIZMU
Pomiędzy połową 16stego wieku i początkiem dwudziestego wieku użycie węgla drastycznie wzrosło w Anglii. Średnio rzecz ujmując, użycie angielskiego węgla podwajało się co pół wieku w tym okresie. Przed rokiem 1900 węgiel składał się na 92% użycia energii i zapewniał więcej energii niż wszystkie źródła energii razem wzięte w połowie 16stego wieku.
W tym okresie również drastycznie wzrosła angielska gospodarka. Dla mainstreamowych historyków ekonomii okres od roku 1700 zaznacza początek europejskiego cudu. Anglia rozpoczęła rewolucję przemysłową i jej gospodarka wystrzeliła, stając się większa niż inne gospodarki, które do tej pory jej dorównywały.
To nie przypadek, że użycie węgla i wzrost gospodarczy wystrzeliły równocześnie. Węgiel jest wysokiej jakości paliwem. Oferuje znacznie więcej energii względem energii potrzebnej do jego produkcji niż np. drewno. A więc węgiel pozwala na wykonanie znacznie więcej ilości pracy – na przekształcanie większej ilości materiałów – niż mogłaby dokonać siła mięśni, drewna, czy wody, które były dominującymi źródłami paliwa we wczesnej angielskiej gospodarce przemysłowej.
Lecz geograficzna dystrybucja węgla nie jest czymś, co samo w sobie wyjaśnia angielski cud gospodarczy. W roku 1700 Chiny również powszechnie używały węgla, tak jak Anglia. Do roku 1700 Anglia i Chiny miały gospodarki o podobnych rozmiarach, z podobnym poziomem aktywności rynkowej. Lecz ani chińskie użycie węgla, ani chińska gospodarka nie wzrosły drastycznie, tak, jak zrobiła to gospodarka angielska.
Różnicą była konsolidacja kapitalistycznych reform społecznych w Anglii. Możemy znaleźć nacisk, który doprowadził do kapitalizmu i kapitalistycznego użytku węgla już w rolniczej gospodarce Anglii w 16stym wieku. Gdy te naciski nasilały się, napędzały użycie węgla i wzrost gospodarczy w Anglii. Pomimo iż pre-kapitalistyczne Chiny były bardzo dobrze rozwinięte i istniało powszechne użycie pracy najemnej wewnątrz rynków, nigdy nie zostały zdominowane przez proto-kapitalistów, a więc nie rozwinęły takich samych systemowych nacisków. Użycie węgla i gospodarka w Chinach nie dojrzały takiego samego rozwoju jakościowego.
Polityczny marksizm i gospodarka paliw kopalnianych
Archetypicznym podejściem polityczno-marksistowskim do sposobów produkcji, jak twierdzi Ellem Meiskens Wood, jest to, że kapitalistyczna gospodarka jest gospodarką, w której większość ludzi polega na tym, że rynek zaspokoi ich podstawowe potrzeby. To odróżnia feudalizm od kapitalizmu, gdyż w feudaliźmie wielka klasa chłopstwa jest w dużej mierze samowystarczalna w kwestii podstawowych potrzeb. W feudaliźmie potężniejsze klasy nie polegają na siłach rynkowych, by zaspokoić swoją konsumpcję, lecz na sile militarnej i wszelkiej sile pozagospodarczej. Wood rozróżnia pomiędzy formą rynków w kapitaliźmie i rynków w gospodarkach przedkapitalistycznych. Twierdzi, że rynki wstępnie funkcjonowały i tworzyły zyski poprzez zapewnienie możliwości pozyskania dóbr w jednej części świata, które można było produkować tylko w innej części świata. Twierdzi dalej, że kapitalistyczne rynki funkcjonują inaczej: zysk jest zdobywany przez obniżanie kosztów i podnoszenie wydajności.
Choć istnieje debata na ten temat, podejście rozwinięte przez Wood’a wraz z Richardem Brennerem jest reakcją na to, co rozumieli jako ahistoryczne wyjaśnienia roli rynków w rozwoju kapitalizmu – a konkretnie chodzi o twierdzenie Adama Smitha, według którego kapitalizm jest „… niezbędnym, choć bardzo powolnym i stopniowym rezultatem pewnej namiętności natury ludzkiej… namiętności do transportowania, barteru i wymiany jednej rzeczy na drugą”. Przeciwko temu Wood twierdzi, że kapitalizm zaczął się w Anglii z powodu unikalnej konstelacji warunków społecznych.
W jej znanej pracy „Początki kapitalizmu” Wood twierdzi, że kapitalizm mógł jedynie zacząć się w rolniczej Anglii. W przeciwieństwie do innych krajów o gospodarkach o podobnym rozmiarze, w Anglii istniała unikalna kombinacja wielkiego rynku narodowego, duża ilość rolników-dzierżawców (w przeciwieństwie do chłopów, przywiązanych do danego skrawka ziemi przez warunki społeczne) i wysoce scentralizowana władza państwowa. Te trzy aspekty połączyły się by przeistoczyć Anglię w gospodarkę zdominowaną przez rynki. Wysoce scentralizowane państwo odebrało władzę polityczną i militarną właścicielom ziemi. A więc w przeciwieństwie do np. Holandii, właściciele ziemi musieli wyzyskiwać swoich pracowników poprzez rynek, a nie bezpośredni przymus. To było możliwe, ponieważ istniał wielki rynek narodowy, na którym mogli sprzedawać dobra dla zysku, oraz dlatego, że istnieli rolnicy-dzierżawcy, a więc mogli oni usunąć niewydajnych rolników ze swojej ziemi.
To rozwój kapitalistycznych rynków, jak opisała je Wood, tworzy warunki dla wyzysku w oparciu o paliwa kopalniane. Kapitalistyczne rynki, jak wszystkie systemy gospodarcze, muszą używać gospodarczych narzędzi, by wydobywać nadwyżkę. Ta dynamika napędza kapitalizm do reinwestowania w rozwój produktywności i dyscyplinowania pracowników w celu zwiększenia produkcji. Ponieważ właściciele ziemi teraz byli uzależnieni od rynków, by zabezpieczyć swoje przeżycie, próbowali obniżyć koszta i maksymalizować produkcję. Ta fundamentalna zmiana natury produkcji stworzyła system, w którym możliwość używania energii, by wykonywać więcej pracy, stała się bardzo atrakcyjna. Chociaż Wood nigdy nie pisze bezpośrednio o energii, jej praca wpłynęła na Andreasa Malma, którego Kapitał kopalniany porusza tę kwestię.
Malm twierdzi, że w warunkach kapitalizmu węgiel stał się narzędziem społecznej kontroli. Węgiel centralizuje produkcję i gromadzi robotników pod jednym dachem. To pełni podwójną funkcję. Sprawia, że pracownicy nie mogą łatwo oszukać swoich pracodawców, co zwiększa produkcję, ale również sprawia, że pracodawcy mogą łatwiej regulować czas pracy i poziom produkcji. W dodatku do tego,węgiel – obok maszynerii – zwiększa produktywność: poprzez zapewnienie większej ilości energii niż jedzenie i mięśnie, węgiel zwiększa wolumen produktów, które pracownicy mogą wyprodukować.
Tylko w Anglii klasa kapitalistów czerpała korzyści z właściwości węgla. Gospodarcze struktury podążały w innych krajach znacznie inną logiką, która nie wynagradzała wzrostu produkcji i wydajności. Pomimo iż rynki istniały poza Anglią, centralna władza i nadwyżka była zdobywana przez wojsko i siłę polityczną i tylko poniekąd przez siłę gospodarczą. A więc, pomimo iż przypadkowo mógł być osiągany wzrost produktywności, społeczeństwa nie były systemowo napędzane potrzebą ciągłego zwiększania produkcji i wydajności. Jak pisał Debeir: Chińskie użycie węgla „nie stworzyło nowych społecznych potrzeb, nie rozpychało ciągle granic jego własnego rynku… proto-industrializacja i wzrost gospodarczy były niesamowitymi osiągnięciami, lecz nie zdołały przyśpieszyć podziału pracy”.
By zrozumieć to zagadnienie głębiej, przeanalizujmy dokładniej naturę kapitalistycznych rynków.
KAPITALISTYCZNE RYNKI I PRESJA NA WZROST
Ekologiczni ekonomiści Tim Jackson i Peter Victor nazywają powyżej opisaną dynamikę „pułapką produktywności”. Dzieje się ona w kapitaliźmie, ponieważ pracownik musi być w stanie sprzedać swoją pracę aby uzyskać przyzwoity standard życia. Kapitalista polega na sile rynków, by otrzymać zysk, a więc ciągle reinwestuje w produktywność. Wzrost produktywności oznacza, że potrzeba mniejszej ilości pracowników, żeby coś wyprodukować. A więc jeśli wzrośnie wydajność, ale nie wzrośnie całkowita produkcja, znikną możliwości zatrudnienia. A więc wśród pracowników powstaje rzeczywiste pragnienie powiększania produkcji, co zapewnia rządom przyzwolenie na robienie czegokolwiek, co leży w ich mocy, by rozszerzyć aktywność gospodarczą.
Co więcej, ta „pułapka produktywności” sama się umacnia. Rozszerzanie rynków napędza podział pracy. Adam Smith twierdził, że gdy pracownicy stają się coraz bardziej wyspecjalizowani, są bardziej w stanie ulepszać procesy produkcji, w które są zaangażowani. Na wysokim poziomie specjalizacji rozwijają się całe klasy pracowników, których wyłącznym zadaniem jest sprawianie, że produkcja będzie bardziej wydajna. W ten sposób rozszerzanie rynków samo w sobie prowadzi do wzrostu wydajności. Lecz kiedy ludzie stają się coraz bardziej wyspecjalizowani, są coraz bardziej uzależnieni od rynków, by uzyskać potrzebne im dobra – ponieważ, używając osobistego przykładu, ludzie, którzy siedzą w biurach zarabiając na życie poprzez czytanie dawno zmarłych ekonomistów nie spędzają mnóstwa czasu na produkowaniu żywności, szyciu ubrań, czy ratowaniu żyć. A więc rozszerzanie rynków tworzy zarówno warunki dalszego rozwoju, jak i potrzebę na dalszy rozwój.
Musimy również wspomnieć o kapitaliźmie konsumenckim. Innowacje prowadzące do wzrostu produktywności same w sobie nie tworzą rynku dla większej ilości wyprodukowanych dóbr. To oznacza, że kapitalizm musi zmieniać konsumpcję zarówno, jak i produkcję. Dziś coraz bardziej oznacza to stymulację i sztuczne tworzenie potrzeb konsumenckich oraz pragnień przez klasę kapitalistów – kapitaliści potrzebują, żebyśmy dalej konsumowali, jeżeli mają zdobyć zyski. William Morris twierdził, że w celu zdobycia i utrzymania zysków, kapitaliści muszą sprzedawać „górę śmieci… rzeczy, które jak wszyscy wiedzą, są bezużyteczne”. W celu stworzenia popytu na te bezużyteczne produkty, kapitaliści wzbudzili:
„dziwne, gorączkowe pożądanie drobnych podniet, którego zewnętrzny przejaw jest znany konwencjonalnie jako moda – dziwny potwór zrodzony z pustki życia bogaczy”.
Duża ilość nowoczesnych badań sugeruje, że obecne społeczeństwo wzbudza ideę, według której konsumpcja jest ścieżką samodoskonalenia. Psycholog Philip Cushman twierdzi, że dominującą obecną konfiguracją jaźni jest puste naczynie, które wymaga zapełniania dobrami konsumenckimi. Twierdzi, że ta pustka bierze się z braku społeczności, tradycji i wspólnego znaczenia. To nie są problemy, które da się rozwiązać przez konsumpcję. W kapitaliźmie konsumenckim pojawia się kolektywna niezdolność do wyobrażenia sobie innej społecznej i osobistej zmiany niż zmiana poprzez konsumpcję. W rezultacie nawet ‘radykalni’ lewicowcy mają tendencję do obracania się wokół zwiększania poziomów materialnej konsumpcji, zamiast wyobrażania nowych sposobów życia, które uwzględniają naszą potrzebę społeczności i sensu życia większego niż wyłącznie konsumpcja.
W KAPITALIŹMIE NIE MA DEKARBONIZACJI
Ponieważ w kapitaliźmie istnieje strukturalny napęd w kierunku wzrostu, jest to niebywale nieprawdopodobne, by kapitalizm był w stanie uniknąć katastrofalnej zmiany klimatycznej. Strukturalny napęd w kierunku wzrostu oznacza, że wysiłki podjęte w celu ograniczenia zanieczyszczeń spalania węgla zostaną przyćmione przez wzrost aktywności gospodarczej. To jest kwestia kontrowersyjna dla wielu mainstreamowych ekologów (i dla wielu socjalistów). Ale jest to oczywiste doświadczenie historii kapitalizmu.
Do dziś nie oszczędzaliśmy zasobów w kapitaliźmie. Kiedy znajdujemy bardziej wydajne, lub nowe zasoby, to sprawia, że zasoby, które są już w użyciu, mogą teraz być swobodnie używane w innych rejonach kapitalistycznej maszynerii. To wyjaśnia dlaczego np. energia odnawialna i jądrowa pozostaje jedynie drobnym fragmentem globalnego systemu energetycznego. W kapitaliźmie odnawialne sposoby pozyskiwania energii zostały rozwinięte, ale nie zastąpiły paliw kopalnianych w znaczącej ilości. Zamiast tego odnawialna energia stała się po prostu kolejnym zbiornikiem energii, który jest dostępny dla rozwijania gospodarczej aktywności w celu generowania zysków.
To samo jest również prawdziwe w kwestii wzrostu wydajności energii. Wydajność energii może być jedną z głównych przyczyn umożliwiających dekarbonizację globalnej gospodarki. Ale tylko wtedy, jeśli jest ona połączona z planem ograniczenia rozmiaru gospodarki. W kapitaliźmie wydajność energii w rzeczywistości napędza wzrost gospodarczy. Ma to miejsce z tego samego powodu, dla którego odnawialne źródła energii nie prowadzą do dekarbonizacji. Wydajność energetyczna uwydatnia produkcję i zmniejsza koszty. W ten sposób wzmacnia ona kapitalistyczne wymogi wzrostu, co napędza ekspansję gospodarki, która wymaga większego zużycia energii.
To dlatego również progresywne przeciwdziałanie zmianie klimatycznej podważy kapitalizm. Skutecznie zapobiegniemy katastrofie klimatycznej jedynie, jeśli będziemy w stanie przełamać dominację rynków oraz będziemy w stanie przełamać społeczną wyobraźnię, która wiąże spełnienie z konsumpcją.
A WIĘC CO DALEJ?
Gospodarka, system energetyczny i środowisko są nierozerwalnie połączone. Łącząc ekologiczną ekonomię i polityczny marksizm stworzyłem ramy zrozumienia, w których zmiana klimatyczna nie jest widziana jedynie jako konsekwencja kapitalizmu, ale jest jego podstawową cechą. Powszechne użycie paliw kopalnianych stało się zarówno możliwe, jak i konieczne, dzięki kapitalistycznym dynamikom wzrostu produktywności i ekspansji. Zmiana klimatyczna nie jest błędem, a jedną z cech kapitalizmu.
By uniknąć katastrofalnej zmiany klimatu musimy przełamać ekspansyjny cykl gospodarczy. W przeciwnym wypadku technologiczne usprawnienia, odnawialna energia i wzrost wydajności energetycznej nie do prowadzi do niczego dobrego, a jedynie zapewni kapitalistom więcej sposobów na powiększanie gospodarki i zysków. W podobny sposób podatki węglowe i inne rynkowe mechanizmy jedynie wzmocnią dynamiki leżące u rdzenia rynków i jakikolwiek pozytywny rezultat zostanie przyćmiony przez ogólny wzrost gospodarki. Wzrost zwiększy zużycie energii, wliczając w to zużycie paliw kopalnianych. To wprowadzi nas w świat, w którym nie wiemy, jak żyć. Możliwe jest, że ‘cieplarniana ziemia’ ostatecznie zniszczy kapitalizm. Lecz najpierw zniszczy ona życia milionów ludzi poprzez ekstremalną pogodę i ekologiczny rozpad. Nie ma powodu, by wierzyć, że doprowadzi to do lepszej przyszłości.
Przełamanie ekspansywnego cyklu gospodarki oznacza w pewnym sensie po prostu wycofanie rynków. Musimy używać wspólnej, domowej i państwowej produkcji, jako głównych sposobów zaspokajania kolektywnych potrzeb społeczeństwa. Tylko w ten sposób możemy przełamać społeczny popęd ku wzrostowi produktywności i ekspansji. Nie ma nic bardziej odnawialnego niż nie-rynkowe formy produkcji. Cała gospodarcza aktywność używa energii, lecz nie-rynkowe systemy nie posiadają ekspansywnego popędu rynków. W rezultacie usprawnienia wydajności energetycznej i nowe technologie mogłyby być użyte, by rzeczywiście zastąpić paliwa kopalniane, a nie by były używane obok nich.
To przejście do nierynkowych metod produkcji ma potencjał bycia pełną nadziei szansą na zbudowanie bardziej humanitarnego systemu. Ten system będzie materialnie biedniejszy niż dzisiejsze społeczeństwo. Ale nie chodzi o „eko-zaciskanie-pasa”. Wiele energii dzisiaj zużywa się na produkcję dóbr, których nie potrzebujemy, które nie zaspokajają naszych potrzeb. Richard Seymor wyjaśnia to w kontekście laborystycznej teorii wartości:
„Nadprodukcja ‘rzeczy’ jest w dużym stopniu osiągana przez kosztowne pobieranie ich z ciała pracownika, jest formą zubażającej życie oszczędności. Duża część z tych ‘rzeczy’ nie jest przeznaczona do konsumpcji pracowników, a raczej do konsumpcji jako zysk i dywidendy. Jest martwą pracą której głównym skutkiem jest osiąganie dalszej ekstrakcji pracy. Możemy myśleć o oszczędzaniu energii jako o klasowej samoobronie”.
Innymi słowy konsumpcja jest nieefektywnym sposobem budowania dobrego życia. Kolektywne ograniczenie konsumpcji mogłoby otworzyć drogę ku lepszemu systemowi gospodarczemu.
Istnieją powiązania pomiędzy takim programem i innymi radykalno-lewicowymi programami zmiany. Wolność od rynków i przekształcenie produkcji według społecznych potrzeb zamiast zysku są rdzeniem dla ruchu post-pracy. Lecz temu ruchowi brakuje krytyki konsumpcjonizmu, a jego analiza kapitalizmu nie jest w stanie rygorystycznie używać wnikliwości ekologicznych ekonomistów. Wizje masowych podróży kosmicznych kontynuują fantazje, że konsumpcjonizm może nas zbawić i polegają na idei ciągłej ekspansji produkcji i użycia energii. Jest niejasne, dlaczego ci, co proponują np. tak zwany „w pełni zautomatyzowany luksusowy komunizm” wierzą, że polityczny program, którego główną zachętą jest posiadanie więcej szpeju, oznacza, że będziemy w stanie uwolnić się od ekspansywnego cyklu, który jest rdzeniem ekologicznej katastrofy. Jeżeli obietnicą jest więcej masowej konsumpcji, pomysł pozbycia się najbardziej niezawodnych i wydajnych źródeł energii, do których mamy dostęp, będzie politycznie trudny do przepchnięcia. Nie da się uniknąć wzrostu użycia paliw kopalnianych w kapitaliźmie. Ale to nie oznacza, że antykapitalistyczne programy są wszystkie równie dobrymi rozwiązaniami. Drogą naprzód jest uznanie tych radykalnych impulsów, lecz krytykowanie ich obsesji na punkcie konsumpcji i podkreślanie destrukcyjnych dynamik, które łączą je z kapitalizmem.
To wyznacza teren walki politycznej. Socjaliści muszą współdziałać i współpracować z mainstreamowymi ekologami. Mamy wspólnego wroga, którym jest wielki kapitał przemysłu paliw kopalnianych. Wielu ekologów również krytykuje obecną gospodarkę, ale brakuje im pełnego zrozumienia jej mechanik. Extinction Rebellion jest kluczowym tego przykładem: krytyczny, lecz ‘apolityczny’ ruch. A jednak oferują być może najlepszą nadzieję na budowanie instytucji, które zapewniają społeczność, autonomię i sens życia, oraz zerwanie z ekspansywną kapitalistyczną gospodarką kopalnialną.
Dodatkowe informacje
W tym nagraniu czytam artykuł autorstwa Simona Maira, który został opublikowany na stronie New Socialist. W artykule Simon wyjaśnia, że zmiana klimatyczna jest nie tyle nieprzewidzianym, negatywnym skutkiem kapitalizmu, co nierozerwalnie powiązaną z kapitalizmem cechą kapitalizmu. Simon wyjaśnia, że rynek w systemie kapitalistycznym funkcjonuje inaczej, niż rynek feudalny – kapitalistyczny rynek to pierwszy w świecie mechanizm, który stworzył pęd ku ciągłemu wzrostowi i uwydatnianiu produkcji. L