Pat Sloan

Demokracja w ZSRR (wybrane fragmenty „Sowieckiej demokracji”)

EDUKACJA I RÓWNOŚĆ SZANS



Cudzoziemiec, który podejmie pracę w ZSRR, jest pod wrażeniem wielu rzeczy. Dla ogólnego spojrzenia na to, jak wygląda życie codzienne, niewiele zawodów jest lepsze niż zawód nauczyciela. Zagraniczny pracownik w sowieckiej fabryce doświadcza bycia pracownikiem w sowieckim przedsiębiorstwie. Ale pracownik sowieckiej szkoły posiada nie tylko to ważne doświadczenie bycia pracownikiem, ale pozostaje w ciągłym kontakcie z młodszym pokoleniem, z tymi, którzy tworzą najmłodsze i najświeższe szeregi radzieckich obywateli. Z tego powodu jestem zadowolony, że moim pierwszym zajęciem w ZSRR było nauczanie w szkole technicznej, gdzie mogłem na własne oczy zobaczyć działanie naprawdę demokratycznego systemu edukacji.

Są dwie cechy radzieckiej edukacji, które muszą być uderzające dla ludzi spoza ZSRR. Pierwszą jest to, że uczniowie zdają się pochodzić z każdej ścieżki życiowej, którzy zawsze mają możliwość studiowania, jeśli mają niezbędne umiejętności, bez żadnego ekonomicznego obciążenia z powodu braku zarobkowania podczas nauki. Drugą cechą jest stopień, do jakiego radziecki uczeń, czy to w szkole, technikum, czy uniwersytecie, jest szkolony do uczestnictwa w prowadzeniu spraw publicznych — zaczynając w samej szkole lub uniwersytecie i rozciągając to na każdy aspekt radzieckiego życia.

Pierwszy dekret Rosyjskiego rządu radzieckiego, przyjęty krótko po objęciu władzy w 1917, dotyczył edukacji: „Każda prawdziwie demokratyczna władza musi w sferze edukacji, w kraju, gdzie panują ignorancja i analfabetyzm, objąć jako pierwszy cel walkę z tą ciemnotą … musi wprowadzić uniwersalną, obowiązkową, darmową edukację dla każdego”. W nowej konstytucji ZSRR, przyjętej w grudniu 1936 roku znajdujemy prawo do edukacji zagwarantowane dla każdego obywatela poprzez „uniwersalną, obowiązkową, podstawową edukację, bez opłat, wyższą edukację, system stypendiów dla znacznej większości uczniów wyższej edukacji, edukację w szkole prowadzoną w rdzennym języku, organizację darmowych zaocznych, technicznych i rolniczych szkół dla pracowników fabryk, państwowych farm, stacji maszynowych i traktorowych oraz kolektywnych farm”. Powaga tych dwóch deklaracji może zostać doceniona tylko, jeżeli znamy pewne podstawowe fakty. W przedrewolucyjnej Rosji ponad 80 procent dorosłej populacji nie potrafiła czytać ani pisać. Dzisiaj procent dorosłych analfabetów został obniżony do mniej niż 10 procent.

Przed rewolucją liczba dzieci, które chodziły do szkoły, wynosiła około ośmiu milionów. Tylko połowa z nich otrzymała jakiekolwiek wykształcenie średnie. Do roku 1934 podniesiono liczbę dzieci chodzących do szkoły do 25 milionów – czyli ponad połowę populacji Wielkiej Brytanii i ponad trzy razy więcej niż przed rewolucją. […]

[…]



W samym przemyśle jest wielu pracowników, wielu z nich wieku 20 do 30 lat, którzy nie otrzymali żadnej edukacji po osiągnięciu wieku 14 lat. Wiek, w którym opuszcza się edukacje, był gwałtownie podnoszony przez ostatnie kilka lat i wiele dzieci, które ukończyły edukację w wieku 14 lat, dowiadywały się, że gdyby urodziły się kilka lat później, miałyby szansę kontynuować edukację jeszcze przez trzy lata. Czy oznacza to, że ominęła je ta szansa?

W żadnym kraju świata nie ma tak wielu udogodnień dostępnych dla tych, których z jakiegoś powodu ominęła szansa otrzymania średniego wykształcenia. […] We wioskach ci, którzy opuścili szkołę w wieku czternastu lat, powrócili w wieku siedemnastu lub osiemnastu lat, by otrzymać kolejne trzy lub cztery lata edukacji!

System edukacji dla dorosłych jest w ZSRR tak rozległy, że dla prawie każdego pracującego obywatela możliwe jest zakwalifikowanie się na uniwersytet, poprzez uczęszczanie na darmowe wieczorne lekcje. W przypadku starszych pracowników, którzy ukończyli szkołę w wieku czternastu lat, a potem mieli jedynie przemysłowe szkolenie, możliwe jest otrzymanie średniego wykształcenia za darmo poprzez wieczorne lekcje w miejscu ich pracy.

[…]



Następną z najbardziej interesujących cech sowieckiego życia dla zagranicznego obserwatora jest bliskie powiązanie, które istnieje pomiędzy wszystkimi amatorskimi i profesjonalnymi zajęciami. Zaczyna się ono w szkole, jako bliskie połączenie nauki i hobby dziecka. Radziecki uczeń ma możliwości, by w budynku szkoły lub w innej instytucji, specjalnie po to stworzonej, mógł zostać botanikiem, fotografem, naukowcem, inżynierem lub wynalazcą w jego, lub jej wolnym czasie. Wyposażenie jest zapewniane za darmo i dostępni są instruktorzy.

Wiele dzisiejszych sowieckich dzieci idzie na uniwersytet, by specjalizować się w dziedzinie, którą uważały za ich najbardziej interesujące hobby, kiedy były w szkole.

W sowieckich fabrykach i kolektywnych farmach wiele czasu wolnego – a tego czasu wolnego jest sporo, ponieważ dzień roboczy średnio wynosi poniżej siedmiu godzin – jest spędzany na amatorskich zajęciach takich jak aktorstwo, literatura, fotografia, sztuka, sport i tak dalej. Ale te amatorskie czynności nie są tak jak w innych krajach, pozostawiane lokalnym entuzjastom. We wszystkich czynnościach amatorskich, profesjonaliści konkretnej dziedziny zapewniają zorganizowane wsparcie, tak, by szybko podnieść poziom amatorów do poziomu profesjonalistów.

[…]



Równość szans w ZSRR istnieje w kwestii dostępu do edukacji, zarówno dla młodych, jak i dorosłych. Istnieje w każdej profesji dzięki zapewnieniu potrzebnych udogodnień szkoleniowych, dzięki którym wszyscy obywatele mogą doskonalić swoje umiejętności.

[…]



Taki system nie tylko daje obywatelowi szansę na zakwalifikowanie się do jakiejkolwiek profesji, ale tak zwane „kwadratowe kołki w okrągłych otworach” mogą przekwalifikować się, jeśli ich poprzednia profesja okazała się niewłaściwa.

[…]



Młody radziecki obywatel, kończąc edukację, staje się pracownikiem w państwowym przedsiębiorstwie, lub członkiem spółdzielni. Obecnie nie ma żadnych prywatnych przedsiębiorstw, które zatrudniają pracę innych. Młody sowiecki obywatel będzie uczestniczył w prowadzeniu tych form organizacji. Będzie uczestniczył w prowadzeniu ich, kooperując z innymi. Musi więc nauczyć się przyjmować odpowiedzialność – lecz jest to odpowiedzialność wobec grupy, wobec kolektywu. Jeżeli obywatele mają efektywnie uczestniczyć w prowadzeniu kraju, w którym mieszkają, muszą otrzymać odpowiednią edukację. Dlatego nawet w podstawowej szkole w Związku Radzieckim zagraniczny gość będzie pod wrażeniem stopnia, w jakim radziecki uczeń jest traktowany jak obywatel.

Kary cielesne są zabronione prawnie w radzieckich szkołach, a inne formy kary prawie nie istnieją. Dzieci uczone są, by patrzeć na nauczycieli nie jako istoty obdarzone nadprzyrodzonym autorytetem, a jako istoty ludzkie, takie same, jak i one, które mają więcej doświadczenia. Dyrektor lub dyrektorka radzieckiej szkoły jest starszym towarzyszem, lub towarzyszką, która posiada pozycje autorytetu z powodu jego, lub jej umiejętności i dobrego przywództwa.

Robi się wszystko, co się da, by wdrożyć dzieci w kontakt z codziennym życiem ich kraju. Ich lekcje zawierają wiedzę o obecnych kwestiach politycznych, przemysłowych i rolniczych. W czasie wolnym szkoła i inne instytucje zapewniają udogodnienia dla wykonywania hobby.

[…]



Jak jest zorganizowane życie samej szkoły? Dla wielu nauczycieli i rodziców w innych krajach wydaje się niepojęte, żeby szkoły w tak rozległym kraju były prowadzone bez użycia kar i pomocy innych metod zachowania autorytetu nauczyciela, do którego jesteśmy tak przyzwyczajeni w reszcie świata. Ale radzieckie doświadczenie udowadnia dzięki dwudziestoletniej próbie, że jeżeli dzieci są traktowane jak obywatele, a nie jako jakaś gorsza istota, będą zachowywać się jak obywatele. Jeżeli zwrócimy się do nich jako do poważnych ludzkich istot, odpowiedzą poprzez okazanie poczucia odpowiedzialności, które nigdy nie może być wpojone przez rózgę, albo przez inną metodę siłowego okazania nauczycielskiego autorytetu i władzy.

[…]



Żadna sala lekcji nie jest kompletna bez swojej gazety ściennej. Tablicy ogłoszeń, na której wiszą artykuły dotyczące czynności szkoły oraz spraw wagi lokalnej i krajowej. Takie gazety są redagowane przez uczniów i nauczycieli i zawierają pełne dyskusje na temat problemów, z którymi boryka się szkoła.

Dla przykładu: grupa uczniów odwiedziła inną szkołę, gdzie zaplecze gastronomiczne jest lepsze niż w ich szkole. Wracają i gazeta ścienna zawiera artykuł, który domaga się, by szkolna administracja natychmiast podjęła kroki, by zapewnić zaplecze gastronomiczne, które dorównywałoby tej drugiej szkole.

Albo: członkowie komitetu higienicznego dowiadują się, że warunki mycia są lepsze w innej szkole, a więc na spotkaniach i w gazecie ściennej pojawiają się żądania, by administracja podjęła kroki potrzebne, by usprawnić warunki w szkole.

[…]



Rodzaj człowieka, który tworzy sowiecki system edukacyjny, jest więc nie do zniesienia z perspektywy jakiegokolwiek prywatnego pracodawcy. Tacy ludzie, używając popularnego zwrotu „po prostu zrobiliby rewolucję”. To dlatego tylko w Związku Radzieckim i tylko po rewolucji rozwinięto taki system, który tworzy takich ludzi. Dlatego, że ZSRR, z nowym systemem produkcji, gdzie siła prywatnego pracodawcy została wpierw ograniczona, a później wyeliminowana, potrzebuje rodzaju obywatela całkowicie odmiennego od pracownika najemnego społeczeństwa kapitalistycznego.


DEMOKRACJA I PRACA



Jakiś czas temu pewien znany amerykański biznesmen odwiedził Związek Radziecki. Chwalił się swojej przewodniczce, że zatrudnia kilka tysięcy ludzi w różnych przedsiębiorstwach. Przewodniczka, nieobeznana z taką sytuacją, nie potrafiła schować swojej konsternacji i odpowiedziała: „u nas za coś takiego grozi dziesięć lat”.

Dziś możliwym jest pojechanie z Moskwy do Władywostoku lub z Archanielska do Tbilisi i niezobaczenie nigdzie właściciela ziemskiego, właściciela fabryki, lub kogoś zatrudniającego pracę. Ludzi pełno wszędzie, a gdy zapytamy, w jaki sposób zarabiają na chleb, dowiemy się, że bez wyjątku pracują w jakiejś publicznej instytucji, takiej jak fabryka lub kopalnia węgla, szkoła lub klinika, lub, że pracują jako członkowie spółdzielni. Około jedna dziesiąta ludzi w ZSRR nie należy do żadnej z tych kategorii – są nimi pojedynczy chłopi i rzemieślnicy, którzy pracują dla siebie, ale nie zatrudniają pracy innych.

[…]



Dziś w Związku Radzieckim pracodawcy to gatunek wymarły. Każdemu radzieckiemu obywatelowi, wedle konstytucji, przysługuje prawo do pracy, wypoczynku i bezpieczeństwa. Obalenie bezrobocia gwarantuje, że każdy może pracować. Wypoczynek jest zagwarantowany przez dzień roboczy, który średnio wynosi mniej niż siedem godzin oraz przez płatne urlopy dla wszystkich pracowników. Bezpieczeństwo jest gwarantowane przez ubezpieczenia społeczne, które chronią przed chorobą, oraz przez emerytury od lat sześćdziesięciu dla mężczyzn, pięćdziesięciu pięciu dla kobiet i jeszcze mniej dla tych zatrudnionych w szczególnie niebezpiecznych, lub szkodzących zdrowiu zawodach. Oprócz tych praw, których pracownicy innych krajów mogą słusznie sowietom zazdrościć, sowiecki pracownik ma prawo brania udziału w miejscu, w którym pracuje i którego, jako obywatel państwa sowieckiego, jest współwłaścicielem.

[…]



Cudzoziemiec, który rozpoczyna pracę w ZSRR, jest od razu pod wrażeniem relacji panujących pomiędzy kierownictwem i zwykłymi pracownikami. Najważniejszym faktem jest to, że kierownik fabryki, jako część jego obowiązków, jest zobowiązany, by podnosić ogólne warunki życiowe pracowników, usprawniać udogodnienia socjalne związane z fabryką, zapewniać satysfakcjonującą kantynę, centrum medyczne i upewniać się, że odpowiednia opieka jest zapewniana dzieciom pracowników w żłobkach i przedszkolach. Kierownik radzieckiej fabryki jest odpowiedzialny przed państwem nie tylko w kwestii podnoszenia wydajności fabryki, obniżania kosztów jej prowadzenia, ale i w kwestii podnoszenia dobrobytu jej pracowników – w tej kwestii oczekuje się, że poświęci on wiele czasu i energii.

Dobrze pamiętam, jak rok, czy dwa lata temu w Moskwie miała miejsce konferencja „liderów przemysłu” – kierowników sowieckich fabryk. Jednym z tematów dyskusji była kwestia mieszkalnictwa. W tej konferencji dobitnie postanowiono, że obowiązkiem każdego kierownika jest podjąć kroki eliminacji pluskiew w domach pracowników fabryki, którą zarządza. Każdy kierownik był odpowiedzialny za upewnienie się, że pracownicy mają adekwatne warunki mieszkaniowe.

Niektórzy czytelnicy mogą pomyśleć, że taki przykład jest źle dobrany i jedynie ukazuje zacofanie sowieckiego mieszkalnictwa. Chcę więc zwrócić uwagę takich czytelników na raport, który pojawił się w The Times 24 czerwca 1936 roku, w którym pojawiło się następujące stwierdzenie: „Szacuje się, że 4.000.300 ludzi cierpią z powodu pluskiew w samym Londynie”; ale, że kwestia jest mało rozpowszechniona z powodu „publicznej małomówności na ten temat i niechęci do przyznania, że w ich domach są pluskwy, nawet gdy o tym wiedzą”. Więc to nie istnienie pluskiew w domach pracowników jest tym, co odróżnia ZSRR od Brytanii, lub Moskwę od Londynu; jest to raczej fakt, że w radzieckich fabrykach kierownik jest zobligowany pomóc wyeksterminować te szkodniki, a więc i podnieść standard życia pracowników, którzy mu podlegają — odpowiedzialność, której nie posiadają kierownicy Brytyjscy, którzy odpowiadają wyłącznie przed właścicielami fabryk, a nie przed jej pracownikami.

To był jeden przykład odpowiedzialności kierownictwa radzieckich fabryk wobec dobrobytu ich pracowników. Teraz podam następny. W sierpniu 1932 roku podróżowałem w Kaukazie z grupą pracowników na urlopie. W grupie były dwie dziewczyny, pracowniczki fabryki chemicznej. Posiadały sześciogodzinny dzień pracy, gdyż ich praca była uznana za uciążliwą. Otrzymały sześć tygodni urlopu z pełnym wynagrodzeniem. Byłem pod wrażeniem, gdy usłyszałem, że w dodatku do tego obydwie otrzymały dotacje od administracji fabryki, która miała pomóc im w podróży podczas urlopu. Później, gdy nabyłem więcej doświadczeń w ZSRR, dowiedziałem się, że każda radziecka organizacja ma znaczne fundusze, które używane są wyłącznie w celach dobrobytu pracowników i dofinansowywania wakacji.

Sprawą, która ma pewną wagę względem relacji pomiędzy pracownikami i kierownictwem sowieckiego przedsiębiorstwa jest fakt, że większością kierownictwa są ludzie, którzy sami byli pracownikami i otrzymali awans. Wizyta w jakiejkolwiek radzieckiej fabryce udowadnia, że w prawie każdym przypadku kierownikiem fabryki był ktoś, kto kiedyś był zwyczajnym pracownikiem, często w tej samej fabryce.

Fakt, że personel kierownictwa pochodzi z szeregów zwykłych pracowników, zapobiega różnicy w ustosunkowaniu, która powstaje, gdy kierownictwo i pracownicy pochodzą z innych klas społecznych, które mają różne tradycje, konwencje, a nawet systemy edukacji – tak jak w Wielkiej Brytanii.

[…]



Żaden pracownik radzieckiej fabryki nie może długo pracować bez zaznajomienia się z istnieniem tak zwanego „trójkąta” i z czasem zobaczy, że trójkąt dokonuje decyzji, które w kapitaliźmie są dziedziną jedynie pracodawcy, kierownika i nikogo innego. Czym jest ten „trójkąt”? Widzieliśmy już, kiedy fabryki w Rosji zostały przejęte przez państwo sowieckie, że ich kierownictwo stało się odpowiedzialne przed państwem za organizację produkcji i za podnoszenie dobrobytu pracowników.

Widzieliśmy też, że komitet związku zawodowego stał się ciałem odpowiedzialnym za reprezentowanie pracowników i za walkę z „biurokratycznymi perwersjami” kierownictwa. We wczesnym stadium historii sowieckiego przemysłu wypracowano metodę dyskusji pomiędzy kierownikiem i reprezentantem związku zawodowego o wszystkich ważnych kwestiach afektujących dobrobyt fabryki i jej pracowników.

Decyzje były wydawane za podpisem kierownika i przedstawiciela związku zawodowego, pokazując, że były omawiane zarówno z punktu wiedzenia państwa, jak i pracowników w samym przedsiębiorstwie. Ale trójkąt ma trzy kąty, a nie dwa. Gdzie jest trzeci kąt w naszym trójkącie?

Wielu Brytyjskich czytelników może być zaskoczonych, że w trójkącie, który jest najwyższym autorytetem w każdym sowieckim przedsiębiorstwie, trzeci kąt jest reprezentowany przez partię polityczną. W radzieckiej fabryce, ciałem, które omawia wszystkie kwestie dotyczące pracowników, jest trójkąt; składający się z kierownika wyznaczonego przez i odpowiedzialnego przed państwem; reprezentanta związku zawodowego, wybranego przez pracowników fabryki; oraz reprezentanta „partii” — to jest organizacji Bolszewików lub Komunistycznej partii ZSRR w fabryce.

[…]



W każdym sowieckim przedsiębiorstwie znalazłem przyjazną relację pomiędzy pracownikami. Status kierownika był statusem człowieka jak każdego innego. Był to status dowodzącej osobowości w instytucji — współpracownik, ale dobry w tym, co robi i najlepiej wyposażony, by wziąć za to odpowiedzialność. W typowym sowieckim przedsiębiorstwie ponad 80 procent pracowników to członkowie związku zawodowego. Ci, którzy nimi nie są, zazwyczaj są nowi, albo wygasło im członkostwo, lub w przypadku znacznej mniejszości przypadków — ci, którzy zostali wydaleni z powodu jakiegoś wykroczenia przeciwko zasadom związku. Wybrany reprezentant związkowców, można więc założyć, że jest najbardziej popularną osobą wśród pracowników, którzy uważają, że najlepiej reprezentuje ona ich interesy.

Oddzielnie od ich oficjalnej pozycji, ich zawodu lub ich statusu jako członkowie komitetu związku zawodowego, część osób to „członkowie partii”. Ci ludzie są członkami partii, która jest dobrowolną organizacją polityczną. Mówiąc ogólnie, zauważyłem, że członkowie partii zazwyczaj byli najbardziej respektowanymi pracownikami, niezależnie od ich umiejętności i pozycji i że organizacja partii była postrzegana jako zorganizowana grupa wiodących osobowości — ludzi, którzy poświęcali się bardziej niż inni pracy o użyteczności społecznej. W większości przypadków, pracownicy zapytani czemu sami nie są w partii, odpowiadali, że mają już wystarczająco dużo do roboty i nie potrzebują dodatkowych obowiązków.

[…]



Istnieje ogromny przedział kwestii, o których decyduje trójkąt, nie w izolacji od reszty pracowników, lecz w publicznej dyskusji razem z tymi pracownikami. Dla przykładu — każdego roku kierownik sowieckiej fabryki przemawia na ogólnym zgromadzeniu pracowników, tak, jak prezes Brytyjskiej spółki akcyjnej przemawia na zgromadzeniu udziałowców. Na takim spotkaniu radziecki kierownik informuje o poprzednim roku, o wykonaniu planu produkcji i o planie na podniesienie ogólnego standardu życia pracowników.

Po raporcie następuje ogólna dyskusja, w której każdy pracownik może brać udział i w której można dokonać poważnej krytyki pracy pojedynczych osób lub grup. Kierownictwo nie jest nietykalne i również podlega takiej krytyce dokonywanej przez zwykłych pracowników. Jako rezultat takich dyskusji niektórzy pracownicy mogą być przeniesieni na inne stanowiska – w górę albo w dół względem odpowiedzialności. Aby wypełnić swoje zadanie satysfakcjonująco, kierownik radzieckiej fabryki musi być zdolny udowodnić rację swojego przywództwa na takich spotkaniach. Jeżeli na takich spotkaniach pracownicy wykażą, że nie mają zaufania wobec swojego kierownica, organizacja odpowiedzialna za fabrykę go zastąpi. Radziecki kierownik fabryki musi umieć przewodzić; musi być uważany za reprezentanta wszystkich pracowników fabryki. W przeciwnym razie pracownicy będą przeciwko niemu, a ciągłe tarcie między nimi doprowadzi do braku wydajności.

[…]



Takie ogólne dyskusje, gdzie rozpatruje się szczegółowo plan przez wszystkich, których praca ma go wykonać, są cechą całego radzieckiego przemysłu. Ale taka dyskusja to nie wszystko, gdyż w trakcie roku odbywają się spotkania, często co miesiąc, by sprawdzić, jak postępuje wykonanie planu. […] W radzieckim przedsiębiorstwie znajdziemy również „prasę”, która sprawia, że ludzie mogą wyrażać swoje poglądy.

Niewielu gości w Związku Radzieckim wraca do domu bez wspominania gazet ściennych, widocznych we wszystkich radzieckich organizacjach, od rządowych biur na placu czerwonym, do warsztatu w fabryce, od sali lekcyjnej do obory w kolektywnej farmie. Gazeta ścienna została już wspomniana w sekcji o edukacji. Młody pracownik opuszcza szkołę, po tym, jak pisał tam do gazety ściennej i pracuje w radzieckim przedsiębiorstwie, gdzie znów gazeta ścienna jest sposobem wyrażania się. Tydzień w tydzień, miesiąc w miesiąc gazeta na ścianie radzieckiego warsztatu jest termometrem opinii publicznej, w którym pracownicy wyrażają opinię o własnej pracy i pracy innych i gdzie krytykują kierowników i administrację.

Można więc zapytać: kto redaguje gazety ścienne w radzieckiej fabryce? Czy jest to kierownik? Czy może partia? A może po prostu zwykły pracownik?

Odpowiedzią jest, że redaktor gazety ściennej w radzieckiej fabryce jest wyznaczany przez podlegający elekcjom komitet związku zawodowego i odpowiada przed tym komitetem. Gazeta ścienna jest organem pracowników poprzez ich związek zawodowy.

[…] Kiedy pracownik jest poza pracą z powodu choroby lub dbania o chorych w swojej rodzinie, jego pensja jest wypłacana przez fundusz ubezpieczeń społecznych. Pensje są wypłacane kobietom przez dwa miesiące przed i po porodzie, nawet jeśli nie pracują w tym okresie. Jeżeli z powodów zaleceń lekarza muszą opuścić pracę wcześniej lub powrócić do niej później, nadal otrzymują pełne wynagrodzenie. Opieka nad dziećmi w żłobkach, przedszkolach, pożywienie dla dzieci w szkołach są zapewnione po cenach, które różnią się względem możliwości rodziców. W czasie urlopu pracownicy otrzymują pomoc od fabryki i związku zawodowego, by mieć najlepsze możliwe wakacje względem wypoczynku i dobra dla zdrowia.

Zarządzanie ubezpieczeniem społecznym — wielkie zadanie, które afektuje 20 milionów pracowników — jest całkowicie w rękach radzieckich związków zawodowych. W każdej fabryce i w każdym warsztacie członek związku wykonuje „społeczną pracę” „delegata ubezpieczeń” i jest odpowiedzialny za odwiedzanie tych, którzy są chorzy, by upewnić się, że otrzymują swoje ubezpieczenie i za upewnianie się, że dodatkowa pomoc jest otrzymywana od administracji, jeżeli jest to konieczne. W wymagających przypadkach obowiązkiem tego towarzysza jest uzyskanie przepustek do domów opieki i sanatoriów.

Obowiązkiem tego delegata jest zarówno wspomaganie chorych, jak i zapobieganie nadużywania tego systemu. Jeżeli pracownika nie ma w pracy z powodu wypadku drogowego i delegat ubezpieczeń ustali, że przyczyną wypadku było pijaństwo pracownika, taki pracownik nie otrzyma wiele sympatii i otrzyma jedynie część funduszy.

[…] Sir Walter Citrine, komentując ten wzrost siły związków zawodowych, powiedział, że „nie były one porównywalne z żadnymi innymi związkami zawodowymi na świecie. Wykonywały one funkcje, które w innych państwach są wykonywane przez samo państwo. W rzeczywistości były one państwowymi organizacjami i nie mogłem dostrzec, by istniały osobno od państwa”.

[…]



Doświadczenie ZSRR pokazało, że nawet w socjalistycznym państwo oficjalna administracja ubezpieczeń społecznych może stać się biurokratyczna i nie zapewniać wystarczająco uwagi indywidualnym potrzebom każdego przypadku. To właśnie by zapobiec takiej biurokratyzacji, administracja ubezpieczeń społecznych została oddelegowana związkom zawodowym — tak więc dzisiaj w ZSRR to nie pracownicy państwowych departamentów zarządzają ubezpieczeniami społecznymi, a inni pracownicy, którzy otrzymali tą odpowiedzialność drogą elekcji.

[…]



Kiedy pracowałem w Związku Radzieckim, brałem udział w wyborach. Ja również miałem prawo głosu, jako pracujący członek społeczności. Narodowość i obywatelstwo nie ograniczało moich praw wyborczych. Procedura była ekstremalnie prosta. Ogólne spotkanie wszystkich pracowników naszej organizacji zostało wezwane przez komitet związku zawodowego. Dyskutowano na temat kandydatów, a głosowanie odbyło się poprzez podnoszenie rąk. Każdy obecny miał prawo zaproponować kandydata, a ten, którego wybrano, nie był członkiem partii.


PAŃSTWO SOWIECKIE



Poszukiwania pochodzenia słowa „sowiet” w dzisiejszym jego znaczeniu musimy zacząć w roku 1905. Do tego czasu słowo „sowiet” było często używane w języku rosyjskim, by określić jakiegokolwiek rodzaju „radę”. „Radę wojenną”, „radę ministrów”… obie te rady były „sowietami” i było wiele innych rodzajów rad, które określano tym słowem.

[…]



W roku 1905 pracownicy w całej Rosji strajkowali i żądali lepszych warunków. Skopiowali przykład z Iwanowa i założyli własne komitety delegatów lub rady w swoich miastach, by te prowadziły tę walkę. Te rady stały się znane jako „rady delegatów robotniczych”, czy też „sowiety delegatów robotniczych”. W każdym przypadku składały się one z delegatów elekcyjnie wybranych spośród pracowników fabryk i prowadziły walkę przeciwko pracodawcom poprzez organizowanie strajków i składanie politycznych żądań w kwestii wolności słowa, prasy i zgromadzeń. Były organizacjami walczącymi, prowadziły demonstracje, a w niektórych przypadkach przejęły władzę w miastach i wprowadzały prawa, które ograniczały pracodawców. Stały się nową formą miejskiej władzy, która wprowadzała dekrety wyłącznie w interesie ludzi pracujących, czyli większości mieszkańców miast.

[…]



W 1917 zakładanie sowietów nie było ograniczone wyłącznie do miast, ale odbyło się również we wioskach. Chłopi tworzyli własne rady i przez te rady domagali się natychmiastowej konfiskaty majątków ziemskich i ich rozdziału pomiędzy chłopami. W armii również żołnierze stworzyli własne komitety i w niektórych przypadkach aresztowali własnych oficerów i zaczęli rządzić sami sobą.

W ten sposób pomiędzy lutym a październikiem 1917 roku lud Rosji – pracownicy, chłopi i żołnierze – stworzyli rozległą sieć elekcyjnych rad lub komitetów, zwanych sowietami, które przewodziły ich walce o lepsze warunki życiowe.

[…]



Pod koniec Marca 1917 w Piotrogrodzie odbyła się konferencja, w której uczestniczyło ponad czterystu delegatów lokalnych sowietów całego kraju. Zadecydowano, że w najbliższej przyszłości odbędzie się ogólnorosyjski kongres. […] W rezultacie tej decyzji w czerwcu 1917 odbył się ogólnorosyjski kongres sowietów, gdzie było prawie ośmiuset delegatów z pracowniczych i wojskowych rad. Kongres przeprowadził elekcje i stworzył komitet wykonawczy, którego zadaniem była koordynacja i prowadzenie prac sowietów aż do następnego kongresu.

Zatrzymajmy się na chwilę i przeanalizujmy, co się stało w Rosji w tym krótkim okresie pięciu miesięcy. Całkowicie nowa forma organizacji została powołana do życia. Pokrywała ona cały kraj i reprezentowała ludzi pracujących, chłopów i żołnierzy – znaczną większość populacji.

W swej strukturze ta sieć sowietów przypominała blisko demokratyczne organizacje pracownicze całego świata. Lokalnie istniały rady, gdzie bezpośrednio głosowano na kandydatów. Krajowo najwyższym autorytetem był kongres delegatów lokalnych rad. By skoordynować pracę rad pomiędzy kongresami i by wprowadzić w życie kongresowe postanowienia, kongres wybierał komitet wykonawczy.

[…]



Pomiędzy czerwcem 1917 a październikiem 1917 Rosyjski rząd tymczasowy kontynuował prowadzenie wojny. Ludzie byli coraz bardziej przeciwni wojnie i żądanie pokoju było coraz silniej proponowane podczas elekcji delegatów do rad.

W tym samym czasie rząd stawał się coraz bardziej niestabilny pod nawałnicą żądań ludu i politycznej aktywności pracowników i chłopów. To zaowocowało zagrożeniem, że rząd mógłby wprowadzić militarystyczną dyktaturę i zmiażdżyć szybko rosnące demokratyczne organizacje pracowników, chłopów i żołnierzy, i zniszczyć również sowieckie rady.

W tej sytuacji, kiedy ludność Rosji stała w obliczu nadchodzącej represji jej organizacji i ograniczenia wolności dyskusji, zapewnionej przez rady, w październiku 1917 roku zbrojne powstanie, dowodzone przez Bolszewików objęło władzę w Piotrogrodzie; następnego dnia, na drugim kongresie sowietów, stworzono nowy rząd, odpowiedzialny przed samymi sowietami.

[…]



We wstępie widzieliśmy, że państwo sowieckie od samych narodzin łączyło cechy zarówno demokracji, jak i dyktatury. Jesteśmy teraz w pozycji, w której możemy zobaczyć, dlaczego łączyło te cechy. Łączyło je, ponieważ demokratyczna, walcząca organizacja ludzi pracujących – znacznej większości ludności Rosji – podjęła kroki, by zakończyć władzę klasy zatrudniającej – małej mniejszości.

[…]



Państwo sowieckie jest fundamentalnie różne od innych państw dzisiejszego świata. W esencji jest to organizacja ludzi pracujących w ich walce o lepsze warunki życiowe. Wiele kroków, które to państwo podjęło, jest demokratyczne, jeżeli patrzymy z perspektywy większości ludzi, lecz jest kompletnym skandalem z perspektywy właścicieli własności, przeciwko którym podjęto te kroki.

[…]



Przez pierwsze miesiące swego istnienia rząd sowiecki był zajęty tworzeniem legislatury w interesie ludzi pracujących. Natychmiastową decyzją było zarządzenie, że konieczne jest osiągnięcie „demokratycznego pokoju, bez odszkodowań i aneksji terytorialnych”. Rozesłano apel do narodów świata, aby uczyniły to samo.

[…]



Następnym z pierwszych dekretów sowieckiego rządu było upaństwowienie ziemi. Lokalne rady otrzymały władzę, by przeprowadzić konfiskatę majątków ziemskich i rozdzielić ziemię pomiędzy chłopami wedle ich potrzeb.

Niedługo potem w miastach upaństwowiono mieszkalnictwo i miejskie rady otrzymały władzę, by rozdystrybuować mieszkania wedle potrzeb populacji.

[…]



Szczególnie ważne były wczesne dekrety sowieckiego rządu dotyczące służby wojskowej. W jednym z takich dekretów pisano, że „jednym z podstawowych celów socjalizmu jest wyzwolenie ludzkości z jarzma militaryzmu i barbarzyństwa krwawych starć pomiędzy ludźmi. Celem socjalizmu jest ogólne rozbrojenie, stały pokój i braterska kooperacja wszystkich ludów ziemi”. Ale pisano też, że „we wszystkich innych krajach włada imperialistyczna burżuazja. Celem jej polityki jest uśmierzenie komunistycznej rewolucji i zniewolenie wszystkich słabszych ludów”. Sowiecka republika musi więc „stworzyć własną, potężną armię”.

[…]



Struktura państwa sowieckiego, jak została ona opisana w konstytucji z 1918 roku, nie ewoluowała dzięki grupie polityków i prawników siedzących w salach konferencyjnych i szkicujących konstytucję. Była opisem już istniejącego państwa sowieckiego, które powstało rok wcześniej.

[…]



Kiedy partia Bolszewicka została jedyną partią w państwie sowieckim, powstało zagrożenie, że ponieważ posiada ona władzę, będzie przyciągać do siebie karierowiczów, jednostki niegodziwe, indywidualistów i osoby, których nie obchodzi ludzkie dobro, lecz jedynie osobiste osiągnięcia. W 1920 Lenin pisał w obliczu tego zagrożenia: „Obawiamy się nadmiernego rozszerzenia partii, gdyż do partii rządowej nieuchronnie starają się wkręcić karierowicze i aferzyści, którzy zasługują tylko na to, aby ich rozstrzeliwać. Ostatni raz otworzyliśmy szeroko podwoje partii [...] tj. kiedy Republice Rad groziło szalone, śmiertelne niebezpieczeństwo i kiedy awanturnicy, karierowicze, aferzyści i w ogóle ludzie niepewni w żaden sposób nie mogli liczyć na korzystną karierę (raczej mogli oczekiwać szubienicy i tortur), przystępując do komunistów”. W rzeczywistości, by partia satysfakcjonująco reprezentowała najlepsze elementy klasy pracującej, musi ograniczyć członkostwo. Partia nie może stać się tania!

A w jaki sposób, można spytać, można by zapewnić, że ci, którzy są w partii, nie staną się oddzieleni od reszty populacji? Czy nie ma zagrożenia, że mała organizacja polityczna, która posiada wielką władzę, stanie się odizolowana od ludzi, których miała reprezentować? To właśnie by walczyć z tym konkretnie zagrożeniem, Lenin podjął inicjatywę organizowania tego, co zostało nazwane „partyjnymi czystkami”. Czystki były publicznymi spotkaniami w miastach, wioskach lub armii, gdzie raz na kilka lat członkowie partii musieli uzasadnić swoją przynależność do partii [...].

Podczas takich czystek, w których osobiście uczestniczyłem, każdy członek partii musi opowiedzieć o swoim życiu i roli, jaką odegrali w walce o lepsze warunki dla ludzi pracujących, oraz opowiedzieć o pracy, jaką teraz wykonują. Każda obecna osoba może zadawać pytania i może się wypowiadać. Zalety każdego członka partii są w pełni omawiane. Jeżeli na takim spotkaniu niektóre osoby okażą się nieszanowane przez swoich towarzyszy i niegodne członkostwa w organizacji stworzonej z najlepszych elementów populacji, zostają wydalone z partii. Faktem jest więc, że sposobem niespotykanym w żadnej innej partii politycznej na świecie, istnieje demokratyczna kontrola ludu nad członkostwem partii bolszewickiej. […]

Sir Walter Citrine opisał w „Search for Truth in Russia” proces czystki partyjnej następująco: „Komisja jest wysyłana do fabryki. Członkowie partii są wzywani przed komisję na oczach pracowników, zarówno partyjnych, jak i bezpartyjnych. Muszą opowiedzieć historię swojego życia, a zwłaszcza to, co zrobili i co robią dla rewolucji. Każdy może zadać pytania dotyczące zarówno spraw osobistych, jak i publicznych. Gdy każdy zostanie przesłuchany, komisja dokonuje decyzji. Ten system zamienia każdego człowieka w szpiega swojego sąsiada. Mój kompan powiedział, że jest obowiązkiem każdego pracownika, by obserwować akcje i słowa swoich współpracowników i zgłaszać wszystko, co wydaje się być wrogie interesowi klasy pracującej”. Sir Walter nazywa „szpiegowaniem” to, że każdy pracownik obserwuje członków partii, by upewnić się, że ich słowa i czyny nie są wrogie interesowi klasy pracującej! A co mogłoby być bardziej w interesie klasy pracującej i interesie demokracji pracującej ludności niż upewnienie się, że każdy członek partii, który twierdzi, że ich reprezentuje, będzie poddawany nadzorowi i publicznej krytyce, jeżeli nie spełnia warunków koniecznych do bycia członkiem „zorganizowanej awangardy?”

[…]



Jednopartyjny system ZSRR rozwinął się, jako rezultat woli ludu. Po reelekcji partii, która wdrożyła prawa, które fundamentalnie zmieniły relacje pomiędzy pracownikami i pracodawcami, chłopami i właścicielami ziemi w interesie ludzi pracujących, czuli oni, że ta partia reprezentuje ich pełniej niż jakakolwiek wcześniejsza polityczna organizacja. Poprzez kontrolowanie partyjnego członkostwa i usuwanie elementów uważanych za szkodliwe interesom ludzi pracujących partia zapewniła, że zawiera tylko najlepszych reprezentantów ludu. Podczas każdej elekcji większość kandydatów była ponownie wybierana, a pomysł tworzenia partii, które będą rywalizować z tą partią, został odrzucony przez ludzi, gdyż widzieli to jako potencjalną metodę odzyskania władzy przez wrogów klasy pracującej.

[…]



Czy ktoś kiedykolwiek sugeruje, że „system partyjny” jest konieczny, by istniała demokracja w organizacji we wspólnym celu ludzi pracujących? Czy ktoś kiedykolwiek krytykował związki zawodowe jako niedemokratyczne, bo nie ma w nich systemu partyjnego? To samo pytanie może być zadane względem wielu innych demokratycznych organizacji istniejących dziś w świecie kapitalistycznym – od związków zawodowych do klubów biznesmenów w West End, od Ligii Narodów do stowarzyszeń entuzjastów ping-ponga. We wszystkich tych organizacjach elekcyjnie wybrani oficjałowie wykonują decyzje wedle woli ich członków. Te organizacje różnią się względem ilości demokracji w nich zawartej, ale nikt nie oskarża ich o brak demokracji, ponieważ podczas wyborów nie istnieją rywalizujące partie, które wystawiają rywalizujących kandydatów.

[…]



Jest jedno pole rekrutacji dla „partii opozycyjnej”. Niezadowolone jednostki; byli pracodawcy, carscy oficjałowie; zdetronizowani liderzy ruchu robotniczego; ludzie, którzy są „kontr-sugestywni” i dla których sowieccy psychologowie nie znaleźli jeszcze lekarstwa; ludzie, którzy mają osobiste zażalenia wobec poszczególnych sowieckich rządzących; ludzie, którzy sprzeciwiają się każdej decyzji sowieckiego rządu nie na podstawie jej treści, lecz po prostu dlatego, że jest to decyzja rządu sowieckiego; i inni podobni do nich – którzy są „przeciwko rządowi”, ale nie mają żadnego alternatywnego, pozytywnego programu do zaproponowania. Tacy obywatele istnieją w dzisiejszym Związku Radzieckim. Tylko oni mają coś wspólnego, co mogłoby zjednoczyć ich w partii opozycyjnej.

Takie elementy są dobrze znane ruchowi robotniczemu i każdej demokratycznej organizacji na świecie. To są ludzie, którzy w żadnej demokratycznej organizacji nie wzbudzają szacunku, a więc uciekają się do wszelkich form utrudniania procesów organizacji, by zwrócić na siebie uwagę lub zemścić się, że zostali zignorowani. Czy państwo sowieckie powinno zachęcać takich ludzi do stworzenia partii politycznej, do prowadzenia negatywnej propagandy względem każdej sprawy, do atakowania każdego podjętego kroku nie ze względu na jego faktyczne konsekwencje, a po prostu, dla zasady? Ludzie Związku Radzieckiego nie chcą takiej partii i wspierają rząd w tym, żeby takie destrukcyjne organizacje nie powstawały.

[…]



Trzeba pamiętać o dwóch faktach o partii komunistycznej ZSRR. […] jest to partia aktywnych pracowników; nie ma „płacących członków”, którzy nie pracują. Każdy członek jest członkiem aktywnym. […]

Partia pracy w Brytanii posiada pomiędzy 300.000 a 400.000 członków. Ale nie byłoby wyolbrzymieniem założenie, że mniej niż jeden na dwudziestu członków jest członkiem aktywnym. […] Członkostwo brytyjskiej partii pracy, które jest aktywne w wykonywaniu partyjnej pracy wśród ludzi Wielkiej Brytanii to około 15.000 – 20.000 ludzi. To znaczy, że przy minimalnym założeniu jeden na 3.200 ludzi, a przy maksymalnym założeniu jeden na 2.400 ludzi jest aktywnym członkiem partii pracy. A jednak, gdyby partia pracy znowu zdobyła władzę, nie potrafię sobie wyobrazić, by ktokolwiek krytykował ją, że nie reprezentuje ludu, „bo jest za mała”. A jednak, w porównaniu z ZSRR, taka partia byłaby bardzo małą partią. Komunistyczna partia ZSRR posiada dwa miliony członków – czyli jeden na 85 obywateli! Podczas gdy Brytyjska partia pracy chwali się swym rozmiarem, posiadając jednego aktywnego członka na dwa czy trzy tysiące obywateli, partia radziecka jest krytykowana za to, że jest za mała, by reprezentować ludzi, a posiada jednego aktywnego członka na 85 obywateli!

[…]



Pozwólcie mi jeszcze raz przypomnieć wam o partyjnych czystkach w ZSRR, podczas których zwykły obywatel sprawuje kontrolę nad członkostwem w partii. Jaką kontrolę mamy my, biedni Brytyjscy obywatele nad jedną tysięczną naszej populacji, która jest politycznie aktywna? Jeżeli nie lubimy typu ludzi, którzy zostają politykami w tym kraju, nie mamy możliwości starać się, by inni zajęli ich miejsce. Nie mamy procedury czystek naszych partii w postaci publicznych spotkać, które upewnią się, że tylko najlepsze elementy populacji reprezentują ludzi! Nic dziwnego więc, że wielu Brytyjskich obywateli w ogóle nigdy nie używa prawa do głosowania, nie lubiąc wszystkich polityków, których rzuca w nich jedna tysięczna populacji zorganizowana jako aktywni członkowie naszych wspaniałych partii politycznych!

[…]



Przechodzimy więc do kwestii, która była często poruszana w ubiegłym roku i została ponownie poruszona w świetle Moskiewskich procesów opozycyjnych grup. Kwestia ta porusza sprawę „wolności opozycji” w warunkach sowieckich oraz stopień, do jakiego taka wolność jest ograniczana dla demokratycznej dyscypliny.

W jakiejkolwiek demokratycznej organizacji na świecie istnieje potrzeba balansowania wolności jednostki do wyrażania się oraz uchronienia większości przed destrukcyjnym wpływem jednostek, które zajmują wartościowy czas, niepopularnymi, lub obstrukcyjnymi przemowami. Czy jest to klub biznesmenów, spotkanie akcjonariuszy, spotkanie gałęzi związku zawodowego, organizacje te działają w interesie większości i muszą chronić się przed niezdyscyplinowanymi mniejszościami. Demokracja zakłada nie tylko pozwalanie jednostkom na wygłaszanie swoich poglądów, ale również upewnienie się, że większość może wykluczyć destruktywne lub antagonistyczne punkty widzenia, które przeszkadzają decyzjom podjętym przez większość. W kapitalistycznych demokracjach takie jednostki mogą być po prostu wydalone z organizacji. Jednak Państwo sowieckie nie może łatwo wygnać dysydentów z dwóch głównych powodów: sąsiadujące państwa mogą ich nie przyjąć, a wygnane jednostki mogą być bardziej przydatne wrogom społeczności, kiedy są poza jej granicami. Dla przykładu wygnanie Trockiego okazało się mniej efektywne, niż gdyby został odizolowany wewnątrz ZSRR.

Kiedy problemy demokratycznej organizacji są problemami państwa otoczonego państwami nastawionymi wrogo, proste wydalenie może być niepraktyczne. Państwo sowieckie musi radzić sobie z obstrukcjonistami w inny sposób, na przykład poprzez wygnanie wewnętrzne, niż wydalenie z kraju. […]

Niektórzy mogą uznać polityczne wygnanie za coś niepokojącego, ale należy zrozumieć, że nie każdy, kto się nie zgadza, zostaje wygnany. ZSRR pozwala na rozległą, publiczną dyskusję w krytycznych kwestiach. Wygnanie jest zarezerwowane dla tych, którzy, po tym, jak ich propozycje zostały pokonane, ciągle przeszkadzają w konstruktywnych procesach poprzez ponowne przedstawianie pomysłów i poglądów, które zostały odrzucone i poprzez formowanie sekretnych grup przeciwko przyjętym decyzjom. Dla przykładu: Trocki został wygnany, ponieważ jego ciągła opozycja i organizacja sekretnych grup utrudniała rozwój kraju wedle przyjętych decyzji.

[…]



Rozpoznanie potrzeby dyscypliny wewnątrz demokratycznej organizacji niekoniecznie oznacza ograniczenie wolności typowego obywatela. Jeżeli obywatel widzi dyscyplinę jako coś koniecznego dla wspólnego dobra, będzie ją wspierał jako coś, co chroni jego wolność, a nie zagraża jej.

[…]



Jeżeli zostanie podjęta decyzja większości w ZSRR, ciągła propaganda przeciwko tej decyzji nie jest tolerowana. Każdy, kto wspiera niepopularną wizję, wie, że po demokratycznej porażce, musi przestać publicznie nakłaniać do jej wykonania. Ci, którzy nie mają wsparcia, mogą lojalnie zaakceptować przyjęte decyzje, lub, jeśli są zdeterminowani, by wymusić własne wodzostwo i własną politykę, zmuszeni są uciec się do podziemnych metod. […]

Ważne jest, by zrozumieć, że rząd ZSRR cieszy się pełnym wsparciem ludu – jest to koncept, który może wydać się obcy tym w krajach kapitalistycznych, gdzie zjednoczone wsparcie ludu dla rządu jest uznawane za niewiarygodne. W kapitalistycznych krajach, zwłaszcza w ruchu labourzystów, wewnętrzne podziały osłabiają siłę ludu. ZSRR jest przykładem państwa, gdzie lud i rząd są zjednoczeni. Jest to znaczącą siłą, ale ciężką do zrozumienia w kontekście naznaczonym klasowymi antagonizmami.

Demokracja, wbrew wielu błędnym założeniom, nie zakłada nieograniczonej wolności. Oznacza władzę ludu, a to zakłada ograniczanie tych, którzy stoją w opozycji do decyzji ludu. Demokracja więc zakłada dyktaturę nad tymi, którzy odrzucają i walczą z decyzjami ludu. Sowiecka demokracja, gdyby nie podlegała dyscyplinie, doprowadziłaby do klęski w krytycznych okresach takich jak 1918 do 1922. Dyscyplina była kluczowa dla przetrwania i postępu armii czerwonej i planu pięcioletniego, które wymagały stabilności i porządku.

[…]



Stalin powiedział amerykańskiemu korespondentowi, Royowi Howardowi: „Mówisz, że w celu budowy naszego socjalistycznego społeczeństwa poświęciliśmy wolność osobistą […]. Ale nie zbudowaliśmy tego społeczeństwa w celu ograniczania wolności osobistej, lecz właśnie po to, by człowiek mógł się wprawdzie czuć wolnym. Zbudowaliśmy je dla prawdziwej wolności osobistej, wolności, która nie jest w cudzysłowie. Ciężko mi wyobrazić sobie jaką »wolnością osobistą« cieszy się osoba bezrobotna, która głoduje i nie może znaleźć pracy. Prawdziwa wolność może istnieć tylko tam, gdzie wyzysk został obalony, gdzie nie ma opresji jednego nad innymi, gdzie nie ma bezrobocia ani biedy, gdzie człowiek nie jest nawiedzany przez strach przed byciem pozbawionym pracy, domu, albo chleba. Tylko w takim społeczeństwie może istnieć osobista i każda inna wolność w rzeczywistości, a nie tylko na papierze”. Wolność opisana tutaj przez Stalina musiała zostać wywalczona i musi być broniona. Ale obrona wolności oznacza tłumienie jej wrogów. Obrona demokracji koniecznie wiąże się z dyscypliną nad jej wrogami. Demokracja dla ludu oznacza dyscyplinę wśród ludu i dyktaturę nad wrogami ludu.




PRASA I WOLNOŚĆ SŁOWA



W pierwszym dekrecie komisarza edukacji po październiku 1917 roku napisano, że „demokratyczna władza musi, w kraju gdzie panuje analfabetyzm i ignorancja, objąć jako pierwszy cel walkę z tą ciemnotą. Musi w jak najkrótszym czasie wyeliminować analfabetyzm”. Ludzie pod władza sowiecką zaczęli czytać i pisać, zaczęli czytać gazety i pisać w gazetach. Tak jak już widzieliśmy, gazety zostały wprowadzone do każdej sowieckiej organizacji.

Sprawienie, by prasa była prawdziwie dostępna dla ludzi, nie było czymś, co mogło się wydarzyć bez zapewnienia koniecznego zaopatrzenia papieru, tuszu i pras drukarskich. Ale w 1917, kiedy sowiety przejęły władzę państwową, te rzeczy były całkowicie w rękach zamożnych – a ci, którzy byli wystarczająco bogaci, by posiadać prasę, byli pracodawcami. Nie jest to więc zaskakujące, że w pierwszej sowieckiej konstytucji z 1918 roku znajdziemy następujący wpis: „By zapewnić efektywną wolność opinii pracownikom, Rosyjska Federacyjna Socjalistyczna Republika Radziecka kładzie kres uzależnieniu prasy od kapitału; przekazuje klasie pracującej i chłopom wszystkie techniczne i materialne zasoby potrzebne do publikacji gazet, ulotek, książek i innego druku: i gwarantuje ich nieograniczony obieg w kraju”.

[…]



Błędem byłoby zakładać, że wielkie gazety całkowicie reprezentują sowiecką prasę. Dodatkiem do krajowych i lokalnych gazet są gazety fabryk, arkusze informacyjne i gazety ścienne, które są wszędzie. Rozpatrując prasę, musimy pamiętać wszystkie te formy prasy, od gazety ściennej, do największych krajowych gazet, Izwestii, organu rządowego; Prawdy, gazety partyjnej; i Trudu, gazety związków zawodowych.

[…]



Redakcja gazety ściennej, otrzymując tematyczne komentarze na temat życia w fabryce, jest zobligowana nie tylko je opublikować, ale rozpatrzyć zażalenia; oraz opublikować list wraz z informacją o tym, jakie kroki zostały podjęte, by zaadresować zażalenia. Na przykład: w przypadku nieadekwatnej wypłaty ubezpieczenia, delegat ubezpieczeń społecznych zostanie poproszony o zbadanie sprawy. Jeżeli uzna, że nie zaszła żadna niesprawiedliwość, napisze krótką odpowiedź. Jeśli zaszła niesprawiedliwość, redakcja gazety ogłosi, że sprawa została zbadana. W przypadku brygadzisty [który zjawił się w pracy pijany] pojawi się artykuł z uszczypliwymi uwagami oraz karykatura i prośba do administracji o podjęcie środków dyscyplinarnych. W przypadku [nieadekwatnych] środków bezpieczeństwa – jest to sprawa dla związkowego delegata bezpieczeństwa pracy – zostanie on poproszony o wypowiedzenie się w tej sprawie. W przypadku administracji, która powoduje opóźnienia w dostawie materiałów, zadaniem redakcji jest wzruszyć niebo i ziemię, by zmusić administrację do podjęcia kroków koniecznych do zapewnienia materiałów w odpowiednim czasie.

Pracą redakcji gazety ściennej jest więc nie tylko po prostu publikacja gazety. Jest nią również zgłębianie zażaleń i usuwanie problemów; prasa staje się więc efektywną bronią ludzi w walce o lepsze warunki. Krajowa prasa ZSRR nie różni się w tym aspekcie od prasy lokalnej.

[…] podczas pierwszych lat pierwszego planu pięcioletniego wielce straszliwe historie pojawiały się w prasie Brytyjskiej o porażkach jednej z największych radzieckich fabryk w osiągnięciu planowanej wydajności. Ku zamieszaniu wśród Brytyjskich czytelników, którzy byli pozytywnie nastawieni wobec Związku Radzieckiego, te publikacje były oparte na cytowanych radzieckich publikacjach. Mogliśmy czytać o tym, jak na przykład w Stalingradzie jednego dnia z linii montażowej zeszły dwa traktory, następnego dnia trzydzieści, następnego sto, a następnego znowu tylko dwa. Komentarze w prasie Brytyjskiej bezlitośnie wytykały, że „ci Rosjanie” nigdy nie nauczą się obsługiwać maszyn, a cały plan pięcioletni okazał się ogromnym fiaskiem.

Lecz pomimo tych wrogich komentarzy i pomimo albo może właśnie dzięki temu, że radziecka prasa w pełni nagłaśniała problemy w Stalingradzie i innych wielkich przedsiębiorstwach, udało im się je pokonać.

Kiedy patrzymy bliżej na tego rodzaju fakty, które otrzymały rozgłos, dowiadujemy się, że te trudności, które towarzyszyły pierwszemu planowi pięcioletniemu, nie były wyjątkowe dla warunków radzieckich, lecz pojawiają się w jednej lub innej postaci we wszystkich wielkich przemysłowych przedsiębiorstwach wszędzie. Ta fundamentalna różnica pomiędzy radzieckimi przedsiębiorstwami i podobnymi przedsiębiorstwami w krajach kapitalistycznych polega na tym, że w Związku Radzieckim te trudności zostały nagłośnione w prasie, a w warunkach kapitalistycznych takie same trudności są całkowicie zamiatane pod dywan!

Załóżmy, że nowa fabryka Forda, po rozpoczęciu pracy, przez kilka tygodni osiąga tylko połowę planowanej wydajności. Załóżmy, że informacja o tym wyciekła do prasy. Akcje spółki Ford idą w dół; wiarygodność spółki poważnie cierpi; rozpoczyna się panika. Taka panika potrafi, w niektórych przypadkach, zrujnować nową firmę, która dopiero rozpoczyna produkcję w pierwszej fabryce.

Ale w Związku Radzieckim, każda z tych trudności, które są w kapitaliźmie zamiatane pod dywan, gdyż mogą uszkodzić reputację firmy, otrzymują całkowity rozgłos w prasie. Wzbudzając zainteresowanie ludzi względem tego, co idzie w sposób niesatysfakcjonujący, prasa sowiecka stymuluje obywateli do poprawy sytuacji i w rezultacie zyskuje na tym cała społeczność.

[…] w dzisiejszej Brytanii, jeśli chcę wyrazić brak satysfakcji usługą zapewnianą przez firmę lub organizację, lub pracę jednostki, nie mam prawa zwrócić publicznej uwagi do tej sprawy. W Brytanii publikacja takich zażaleń, nawet, jeśli słuszna jest uznawana za oszczerstwo, jeśli rani reputację biznesu i osoba, która zgłasza takie zażalenie, może być pozwana. Nie tylko prywatne firmy zamiatają pod dywan wszelkie trudności, które są nagłaśniane w ZSRR, […] lecz również zwykli obywatele, którzy mają zażalenia do wszelkiego rodzaju organizacji i oficjałów nie mają prawa zwracać na to publicznej uwagi poprzez prasę. Jedyną drogą działania jest droga sądowa, a jej koszt jest tak wysoki, że skutecznie swoje problemy mogą w ten sposób rozwiązać jedynie zamożni.

[…]



W Anglii, na początku Maja 1926, zaraz przed strajkiem generalnym, pracownicy Daily Mail odmówili drukowania pewnych artykułów, z którymi się nie zgadzali. W oficjalnym stanowisku z Downing Sreet zostało to określone jako „obrzydliwe zakłócenie wolności prasy”.

[…]



W zasadzie kontrola gazety naściennej fabryki i kontrola Izwestii, Prawdy, czy Trudu, nie różnią się od siebie. W Związku Radzieckim prasa jest w rękach organizacji pracowniczych, od komitetu związku zawodowego w fabryce, przez krajową radę generalną związku zawodowego, rząd, aż do komitetu centralnego ich partii. W fabryce redaktor gazety ściennej jest wyznaczany przez i odpowiada przed związkiem zawodowym w tej fabryce. Na skalę ogólnozwiązkową, redaktor Trudu jest wyznaczany i odpowiada przed radą generalną związków. Wieczorna gazeta Moskiewska jest redagowana przez osobę wyznaczoną i odpowiadającą Moskiewskiemu sowietowi. Ogólnozwiązkowa gazeta Izwestia jest redagowana przez kogoś wyznaczonego przez i odpowiadającego przed rządem ZSRR. Prawda, gazeta centralnego komitetu partii komunistycznej ZSRR jest redagowana przez kogoś wyznaczonego przez i odpowiadającego przed centralnym komitetem tej partii.

[…]



Prawdą jest, oczywiście, że w Brytanii, w przeciwieństwie do państw faszystowskich, klasa pracująca i jej organizacje mają prawo do publikowania własnych gazet i magazynów, pod warunkiem że mają wystarczające fundusze. W tym zakresie mają lepiej, niż mieliby w faszyźmie. Ale krótkie spojrzenie na typową półkę w księgarni lub na listę gazet publikowanych dziś w tym kraju wystarczy, by wykazać, że wolność prasy faworyzuje właścicieli własności i działa przeciwko organizacjom większości populacji, czyli pracowników najemnych.

[…]



Niektórzy czytelnicy mogą powiedzieć: „to jest wszystko demokratyczne, tak długo, jak nie ma prasy opozycyjnej w ZSRR?” Odpowiedzią na to jest następne pytanie: „czym jest opozycja?” Jeżeli jako opozycja rozumiemy nagłaśnianie każdego rodzaju niesprawiedliwości, nadużycia i nieefektywności tych, którzy nie wypełniają swoich obowiązków, to wtedy widzimy, że tego typu krytyka istnieje w sowieckiej prasie w stopniu niespotykanym nigdzie indziej na świecie. Ale jeśli przez opozycję rozumiemy prawo do wyrażania w sowieckich gazetach antysowieckich pomysłów lub wyrażania w związkowych gazetach antyzwiązkowych poglądów, to taka „opozycja” nie jest dozwolona przez żaden demokratyczny organ gdziekolwiek indziej. Żadna gazeta, która jest organem konkretnej organizacji społecznej, nie może przedstawiać poglądów sprzecznych z interesami organizacji, która ją prowadzi; tak samo żadna prywatna gazeta nie może sprzeciwić się woli jej właściciela. Lord prasy nie pozwoli jego gazecie sprzeciwić się jego polityce, a dziennik związku zawodowego w Brytanii będzie nagłaśniał poglądy tej organizacji, a nie sprzeciwiał się im. By wymagać od sowieckiej prasy, by sprzeciwiała się polityce sowietów, jest czymś, czego nie wymaga się od żadnej gazety, nieważne czy prywatnie, czy demokratycznie posiadanej. To absurdalny wymóg, by wymagać opozycji względem polityki właścicieli.

[…]



Częstym pytaniem, które otrzymuje po powrocie z ZSRR, jest to, czy obywatel w Moskwie może publicznie krytykować rząd w ten sam sposób, jak Brytyjczyk może krytykować rząd w Hyde Parku. Moją natychmiastową odpowiedzią zazwyczaj jest: „Broń boże, żeby chciał!” – sugerując, że możliwość przemówienia do małego tłumu w Hyde Parku może być mniej efektywna, niż faktycznie wywierająca jakiś wpływ przemowa, którą można dokonać na inne sposoby.

Radzieccy pracownicy mają wiele możliwości wyrażania swojej opinii – poprzez różne spotkania w salach spotkań i fabrykach, które sprawiają, że przemowy w parku nie są potrzebne. Ważniejszym punktem jest jednak, czy radzieccy pracownicy w ogóle chcą publicznie atakować swój rząd. Większość nie krytykuje swojego rządu, gdyż uważają ten rząd za ich własny i zgodny z ich interesami. […]

[…]



Wolność nie polega tylko na prawie jednostki do wysławiania się w nieskończoność, ale również na prawie ludzkich mas do podjęcia wyboru o tym, kto ma do nich przemawiać. Żadna demokratyczna organizacja nie zapewnia całkowitej wolności każdemu członkowi, by bez końca przedstawiać niepopularny pogląd, gdyż mogłoby to utrudnić pracę organizacji. Dla przykładu, pomiędzy 1924 a 1928, po śmierci Lenina, ciągły sprzeciw Trockiego wobec rządowej polityki doprowadził do publicznego niuansu. Państwo w końcu uciszyło tę opozycję, co było ogólnie zaakceptowane przez ludzi.

Dzisiaj w ZSRR pracownicy mogą krytykować swoich przełożonych i rządowe instytucje, ale nie mogą tego przeciągać do atakowania samego rządu, gdyż rząd cieszy się ogromnym poparciem. Jeżeli cudzoziemiec skrytykuje sowiecki rząd publicznie, może spotkać się z kłótnią, ale nie z przemocą. Jednak, jeśli radziecki obywatel podejmie działania wrogie rządowi, może zostać on zgłoszony władzom.

Esencjonalnym faktem jest to, że radzieccy obywatele skupiają się raczej na ulepszeniu rządu, niż na atakowaniu go. Wolność dyskusji i krytyki jest zachęcana, jeśli ma ona usprawnić działanie państwa. Procesy Żynowiewa, Kamieniewa, Radka i Sokolnikowa w Moskwie były błędnie uznane przez niektóre Brytyjskie gazety za dowód szeroko rozpowszechnionej opozycji do „Stalinowskiego reżimu”, lecz jest to niecelna uwaga.

W ZSRR nie ma oznak masowego niezadowolenia, podobnego do tego, które widzimy w faszystowskich Niemczech – takiego jak publikacja nielegalnych ulotek i zorganizowane strajki. Brak obecności takich symptomów sugeruje, że szeroko rozpowszechniona opozycja nie istnieje. Procesy te wskazują na przypadki poważnego osobistego niezadowolenia, które doprowadziło do poważnych konspiracji przeciwko społeczności.

Ten fenomen nie jest unikalny dla ZSRR. Wielu liderów, którzy niegdyś sprawowali ważne role w swoich ruchach, stali się następnie ich wrogami tak jak Sir Oswald Mosley i Mussolini. ZSRR zmaga się z podobnymi problemami, a obecność jednostkowego niezadowolenia niekoniecznie wskazuje na problem w sowieckim systemie demokracji.

[…]



Po pierwsze jest to tylko założeniem Anglika, dwa tysiące mil odległego od ZSRR, że pracownicy ZSRR chcą zerwać się i atakować rząd. W rzeczywistości nie chcą oni atakować sowieckiego rządu, tak samo, jak związkowcy w Brytanii nie chcą atakować związków. Państwo sowieckie zostało zbudowane przez zorganizowaną działalność samego ludu; to jest państwo ludzi, a więc ludzie są zainteresowani bronieniem, a nie atakowaniem go. Oczywiście istnieje mała mniejszość, która chciałaby zaatakować państwo sowieckie – i było to szczególnie prawdziwe we wczesnych dniach, kiedy klasa właścicieli wciąż miała znaczny wpływ i wciąż dowodziła pewną liczbą mówców wśród samych robotników i chłopów. […]

Lecz jeśli ci ludzie są wyjątkami, to możemy założyć, że istnieje wolność wyrażania się dla większości, lecz pewna mniejszość nie cieszy się taką wolnością.

[…]




SPRAWIEDLIWOŚĆ



Odwiedzający Radziecki sąd, który jest przyzwyczajony do sądów Brytyjskich, odnosi ogólne poczucie braku formalności.

Taka sala i takie zgromadzenie mogłyby przypominać zebranie związkowe albo mały wykład publiczny, sądząc po wyglądzie ludzi siedzących na sali i na podium. Na jednym końcu sali, na podwyższeniu, siedzi trójka osób. Sala jest dość zatłoczona. Toczy się dyskusja między jednym z ludzi na podium a kimś na sali.

Wydaje się ona być gorącą dyskusją. Osobą na podwyższeniu jest jeden z sędziów; mówca z sali to przestępca, który czeka na werdykt!

Nieformalność, gorąca dyskusja pomiędzy przestępcą a sędzią, zasadniczo ludzka atmosfera całego postępowania – to są typowe cechy spotkań klasy pracującej wszędzie na świecie. A radziecki sąd jest w rzeczywistości spotkaniem klasy pracującej w konkretnym celu – w celu dokonania sądu towarzysza, który popełnił wykroczenie.

[…]



Człowiek ten zaatakował sąsiada, kiedy był pijany. Sąsiad poskarż

Dodatkowe informacje

W latach trzydziestych brytyjski socjalista i nauczyciel Pat Sloan odwiedził Związek Radziecki, gdzie pracował jako nauczyciel. Swoje obserwacje na temat organizacji sowieckiego społeczeństwa zawarł w książce "Soviet Democracy". Pat Sloan zwraca uwagę, że „demokracja” nie polega tylko na możliwości wyboru partii. Demokracja oznacza dostęp do edukacji, oznacza równość szans, oznacza państwową opiekę nad chorymi, starymi i dziećmi. Demokracja oznacza możliwość przejścia ponownego szkolenia, gdy pr

Wersja PDF