11.07.2025
Narodowość – SKĄD to się wzięło i PO CO to komu?
Gdyby ktoś zapytał: „kim jesteś”? Co odpowiemy? Możemy podać swoje imię: np. jestem Wiesław Wieprz, jestem Magda Jabłczak, albo jestem Maksymilian Borucha. Możemy podać swój zawód: np. jestem mechanikiem, jestem informatykiem, jestem lekarzem. Może, zależnie od kontekstu odpowiemy, odnosząc się do naszych hobby, pasji, wartości, przekonań politycznych, problemów. Ale możemy też na to pytanie odpowiedzieć w kategoriach narodowości: jestem Francuzem, jestem Brytyjczykiem, jestem Polakiem. Jesteśmy wszyscy Polakami. Dobrze o tym wiemy. Nie moglibyśmy tego nie wiedzieć. Tylko co to właściwie znaczy być Polakiem.
Przecież bycie Polakiem nie jest zależne od DNA, nie jest zależne od cech wyglądu. Bycie Polakiem, zdaje się, jest przede wszystkim zależne od tego, że sami uznajemy się za Polaków i inni Polacy uznają nas za Polaków – oraz, że gdzieś istnieje rejestr z naszym nazwiskiem, a my możemy dzięki temu otrzymać jakiś kawałek plastiku z naszym zdjęciem, dzięki któremu ludzie w urzędach lub w mundurach wiedzą, że jesteśmy Polakami, albo małą książeczkę, dzięki której możemy uzyskać wstęp do innych części planety, która ponoć jest wspólnym domem nas wszystkich.
No więc czym jest bycie Polakiem? Żeby to zrozumieć, musimy się zastanowić, czym narody w ogóle są i skąd się wzięły.
Tak jak mówiłem, zapytani o to, kim jesteśmy, możemy odpowiedzieć w kategoriach narodowości. W końcu tak nas nauczyli w szkole – kto ty jesteś? Polak mały. No ale cofnijmy się o jakieś czterysta lat i zadajmy ludziom to samo pytanie. Czy odpowiedzą nam, że są Polakami? Przede wszystkim ludzie żyjący w państwie Polsko-Litewskim wszyscy powiedzą nam co innego. Największą szansę będziemy mieli usłyszeć, że ci ludzie są po prostu „tutejsi”. Znaczną większość populacji stanowili chłopi, przywiązani do ziemi poddani feudalnego pana. Ich wąski horyzont zaczynał się i kończył na swojej wsi i w najlepszym wypadku kilku sąsiadujących wsiach lub miasteczkach. Istniały różne grupy etniczne, takie jak Łemkowie, Kaszubi, Bojkowie, Mazurzy, lecz często były to nazwy nadane im z zewnątrz. Więc zapytani o to, kim są, odpowiedzieliby w kategoriach swojego bezpośredniego otoczenia, swojego feudalnego pana, swojej religii. Podobnie było wśród mieszczan, którzy określali siebie w podobnych kategoriach, choć ich horyzont mógł być trochę szerszy.
No więc gdzie znajdziemy tych Polaków? Jedną rzeczą, na którą musimy zwrócić uwagę, jest to, że w przeciwieństwie do czasów dzisiejszych, ówczesne klasy rządzące nie budowały jedności narodowej. To znaczy, że dzisiejsze klasy rządzące, pod wieloma względami bardziej obłudne, wmawiają mieszkańcom Polski, że wszyscy jesteśmy Polakami, wszyscy jesteśmy z tej samej krwi, współdzielimy tą samą historię, a więc zarówno najbogatszy mieszkaniec Polski, jak i bezdomny, mają wiele wspólnego. Nasza dawna szlachta brzydziłaby się taką ideologią i nigdy nie przyznałaby, że ma cokolwiek wspólnego z chłopem, czy też, jak ich często określali, z chamami. Według szlacheckiej ideologii szlachta i chłopi stanowili dwa oddzielne narody, czy też grupy etniczne. Szlachta, czyli Sarmaci, niegdyś najechali i zniewolili Lechów. Z faktu tego, że Lechowie przegrali, zasługują na bycie chłopami, a szlachta zasługuje na rządzenie. No więc gdzie do cholery są ci Polacy?
W przeszłości nie istniało pojęcie narodu, takie, jakie znamy teraz. Istniały jedynie różne interpretacje religijne, czy pseudo-historyczne, które uzasadniały podział społeczeństwa na klasy społeczne – wyjaśniały, dlaczego szlachta jest szlachtą, a chłopi są chłopami. Mieszkańcy danego państwa nie widzieli siebie jako członków spójnego narodu – a raczej jako poddanych jakiegoś pana. Kiedy więc zaczęły rzeczywiście tworzyć się narody? Tak, zgadliście – wraz z powstawaniem kapitalizmu.
Społeczeństwo feudalne było bardzo zdecentralizowane i bardzo rozczłonkowane. Królestwo dzieliło się na różne księstwa, hrabstwa, województwa, prowincje i inne podziały, które w różnych miejscach świata miały różne nazwy, lecz pełniły podobne funkcje. Lokalni feudałowie władali nad swoimi ziemiami i swoimi chłopami. Także swobodny przepływ ludności i działalności gospodarczej w kraju nie istniał lub był wielce utrudniony. Nie istniał krajowy, czy też narodowy rynek.
Jednym z pierwszych zadań wschodzącego kapitalizmu była konsolidacja krajowego rynku – zjednoczenie kraju pod względem gospodarczym i kulturowym. Podstawy powstania narodów istniały już przed kapitalizmem, w postaci jakiegoś określonego terytorium, na którym dominuje jakaś kultura i język. Lecz dopiero kapitalizm obalił feudalne ograniczenia, które nie pozwalały narodom powstać.
Klasycznym przykładem, gdzie zaszło to bardzo wyraźnie, była rewolucja francuska. Była ona masowym powstaniem ludowym, w którym tak zwany trzeci stan zwrócił się przeciwko arystokracji i duchowieństwu. Chłopi, rzemieślnicy, rolnicy, robotnicy pod przywództwem wschodzącej burżuazji – właścicieli warsztatów, handlarzy, wyedukowanych profesjonalistów. To oni, poprzez eliminację władzy arystokracji, poprzez zniesienie starych podziałów terytorialnych, poprzez umożliwienie swobodnego przemieszczania się, zaczęli rzeczywiście jednoczyć Francję na podstawie jednego narodu francuskiego.
Warto już tutaj jednak zaznaczyć, że takie powstawanie narodu nigdy nie było jedynie masowym, demokratycznym, naturalnym ruchem. Po rewolucji rząd francuski w celu stworzenia francuskiego narodu zamierzenie tępił różne francuskie dialekty i języki na terenie Francji. Język Bretoński, język Oksytański, gwary Alzackie i wiele innych zostały uznane za niewłaściwe, nieprawidłowe i nie można było ich używać w szkołach. Także to nie jeden wspólny język stworzył naród francuski – wytępiono pomniejsze języki, by wzmocnić tożsamość narodową. Takie sytuacje były bardzo powszechne. Pod dyktaturą Francisco Franco w Hiszpanii język kataloński, baskijski i galicyjski były niedopuszczane do użycia w szkołach, w urzędach i w mediach. We Włoszech istniały różne dialekty, lecz promowano dialekty wywodzące się z Toskanii. Dopiero w dwudziestym wieku, wraz z powstaniem masowych mediów, lokalne dialekty zaczęły wymierać, chociaż do dziś pozostało wiele regionalnych różnic. Te próby stworzenia jedności narodowej często były o wiele bardziej brutalne i polegały np. na dyskryminacji mniejszości narodowych jak np. w Turcji. Przed budową tureckiej narodowej tożsamości, wiele grup etnicznych żyło ze sobą we względnym pokoju. Dopiero wraz z powstaniem państw narodowych powstała idea, że tylko jeden naród w państwie jest słuszny. Podobnie kraje bałkańskie wchodziły ze sobą w różne konflikty, dokonywały czystek etnicznych, próbowały się nawzajem indoktrynować i asymilować, byleby wytyczyć swoje granice, dla swojego narodu i swojego rynku.
Także od razu po powstaniu pierwszych państw narodowych widzimy dwie ważne kwestie. Pierwszą jest to, że narodowość nie jest zupełnie naturalnie i spontanicznie powstającym zjawiskiem. Jest również tworem politycznym. Narodowość wymaga jakiejś teorii. Wymaga wymyślenia sobie jakiejś wspólnej historii i tożsamości, które często były wymyślane przez jakieś politycznie aktywne warstwy drobnomieszczaństwa, a następnie ta tożsamość narodowa jest instalowana w głowach chłopów i robotników za pomocą państwowego systemu edukacji, mediów, itd. i powielana przez pokolenia.
Drugą ważną kwestią jest to, że w momencie ustanowienia niepodległego, kapitalistycznego państwa narodowego, progresywny charakter nacjonalizmu zaczyna zanikać. Mówię, że nacjonalizm może być postępowy, ponieważ nacjonalizm był jednym z narzędzi obalenia feudalizmu. Nacjonalizm też, tak jak w Polsce czy w Irlandii może być siłą prowadzącą do walki z uciskiem narodowym, co też jest progresywne. Lecz po osiągnięciu narodowego wyzwolenia rola nacjonalizmu w ustroju kapitalistycznym staje się coraz bardziej reakcyjna. Ponieważ nacjonalizm mówi nam, że będąc częścią jednego narodu, musimy pozostać zjednoczeni, że mamy wspólny interes w tym, by współdziałać.
Ale zastanówmy się nad tym dalej. Przecież w każdym kapitalistycznym państwie, wśród wszystkich kapitalistycznych narodów istnieją ogromne różnice. Za to pomiędzy narodami występują ogromne podobieństwa. Czy jeżeli jestem studentem medycyny w Polsce, to czy nie mam więcej wspólnego ze studentem medycyny w Tajlandii, niż z Polskim bezdomnym? Czy Polski bezdomny nie ma więcej wspólnego z amerykańskim bezdomnym niż z Polskim bogaczem? Czy Polski bogacz nie ma więcej wspólnego z Tanzanijskim bogaczem niż z Polskim robotnikiem? Choć różne narody mówią różnymi językami, mają różne religie i kultury, to jednak podziały, które najbardziej nas definiują, są podziałami klasowymi.
To właśnie staje się celem nacjonalizmu w niepodległym państwie kapitalistycznym. Jest nim stworzenie jakiejś sztucznej wspólnoty – wmówienie nam, że pomimo istotnych różnic w naszym położeniu społecznym i w naszych historiach życiowych – jesteśmy w jakiś sposób wspólnotą. Że pomimo iż możemy mieć więcej wspólnego z przedstawicielami innych narodów pod względem położenia społecznego i doświadczeń życiowych, to i tak najbiedniejszy Polak ma wspólny interes z najbogatszym z Polaków, a nie z biednymi innych narodów.
Ta sztuczna idea wspólnoty była bardzo przydatna dla kapitalizmu. Gdy z różnych powodów chłopi opuszczali ziemie w poszukiwaniu lepszego lub jakiegokolwiek życia w miastach, należało ich przekształcić z poddanych w obywateli. Bardzo ważne było wpojenie im tożsamości narodowej. Tacy ludzie znajdowali pracę w fabrykach, gdzie byli traktowani często w całkowicie barbarzyński sposób. Wyzyskiwacze w krawatach i cylindrach mnożyli swoje majątki, a dla robotników pozostawała dziesięciogodzinna praca w fabrykach, mieszkanie bez podłogi i bez mebli, łachmany zamiast ubrań, oraz konieczność wysyłania swoich dzieci do pracy. Oczywiście taki stan rzeczy mógł budzić oburzenie. Mógł budzić chęć przemocy wobec właściciela fabryki i odebrania mu bogactwa, które powstaje z okradania robotników. Ale jakże można by się dopuścić takiego czynu – przecież jesteśmy wszyscy Brytyjczykami, Francuzami, czy tam Hiszpanami. Cywilizowanymi ludźmi. Swój na swego podnieść rękę? Przecież podnieść rękę na osobę tej samej narodowości, to jak podnieść rękę na ojczyznę, a podnieść rękę na ojczyznę, to jak podnieść rękę na Boga! Dlatego wracaj do pracy, pracuj na swojego burżuja, pomnażaj narodowe bogactwo i swoją indywidualną nędzę.
Celem nacjonalizmu w kapitaliźmie jest postawienie znaku równości pomiędzy interesem klasy rządzącej a narodem i państwem. Siła oddziaływania tego jest tak potężna, że np. w języku angielskim potocznie używa się słowa „nation”, by określać zarówno narodowość, jak i kraj lub państwo – a są to trzy zupełnie różne pojęcia. Także za pomocą nacjonalizmu klasa rządząca usiłuje przekonać ludzi, że interesy klasy rządzącej są interesami całego narodu. Dlatego pracujcie, pracujcie – to dobre dla narodu, a więc dobre i dla was. Dlatego pozwólcie nam wysłać swoje dzieci za granicę na wojnę. To dla dobra narodu, a więc i dla waszego dobra.
To postawienie znaku równości między narodem i państwem może stać się podporą faszyzmu. W tym celu nacjonalizm rozciąga się do skrajnego szowinizmu narodowego i równie kreatywnych, co głupich teorii rasowych, by wmówić ludziom, że to ich naród jest lepszy od wszystkich innych i że ich wróg nie leży wewnątrz kraju w postaci warstwy pasożytów na szczycie, lecz w postaci innych narodów, które przecież chcą nas zniszczyć! Tego dokonała wielka burżuazja niemiecka poprzez umieszczenie faszystów u władzy. Niemcy były drugim najbardziej uprzemysłowionym krajem na świecie i mogły bardzo łatwo wydostać się z kryzysu poprzez pozbycie się pasożytów na szczycie i wprowadzenie socjalistycznego sposobu produkcji i dystrybucji. Ale by uchować swoją władzę i bogactwo, niemieccy bogacze finansowali nazistowską propagandę, umieścili nazistów u władzy i wmówili ludziom pracującym, że ich problemy mają źródło zewnętrzne, a nie wewnętrzne. W momentach głębokiego kryzysu burżuazja musi szukać sposobów odwrócenia uwagi od sprzeczności klasowych – nacjonalizm jest idealnym ku temu narzędziem.
Dlatego też wszelkiej maści faszyści lubią opłakiwać, jak to komuniści mordowali „elity” narodu. Dla faszystów naród dzieli się na elity i na motłoch. Pasożyty, wyzyskiwacze, naprawdę niemądrzy ludzie są dla nich elitami, a bardzo inteligentni robotnicy, którzy nigdy nie otrzymali szansy na spełnienie swojego potencjału, są motłochem. Faszyści nigdy nie wybaczą, że rewolucja mogła obalić elity i zastąpić je swoimi, nowymi, lepszymi elitami. W końcu celem faszyzmu jest ochrona kapitalistycznej klasy rządzącej przed klasą pracującą.
No więc sprawa jest prosta – narodowy interes nie istnieje, nacjonalizm jest jedynie burżuazyjną sztuczką służącą, by podzielić międzynarodowy proletariat i zmusić proletariat do działania w interesie swojej klasy rządzącej, co nie? … No nie. Takie ujęcie sprawy, choć poprawnie oddaje pewne aspekty nacjonalizmu, jest naiwne i niesłuszne.
Po pierwsze to nie prawda, że nie istnieje interes narodowy, gdyż istnieje ucisk narodowy. To znaczy, że jedne narody, jedne państwa, dominują militarnie, gospodarczo, kulturowo i na wszelkie inne sposoby inne narody. A więc po dwóch stronach kształtuje się nacjonalizm. W kraju dominującym, np. USA, czy Rosji klasa rządząca tłoczy ludziom do mózgów nacjonalistyczną propagandę – wmawia się im, że ich naród jest najlepszy i że musi dominować inne narody. Za to w krajach dominowanych nacjonalizm będzie rodził się w opozycji do ucisku narodowego. W jednym przypadku nacjonalizm jest reakcyjny – to znaczy wmawia ludności, że wyzyskiwacze i wyzyskiwani mają wspólny interes w dominacji innych narodów. W rzeczywistości zyskuje na tym przede wszystkim klasa bogaczy, a klasa pracująca płaci swą pracą i krwią.
Za to wśród populacji uciskanej rzeczywiście istnieje tymczasowa wspólnota interesów narodowych różnych klas społecznych – w interesie zarówno patriotycznej burżuazji, jak i proletariatu i innych klas leży zwalczenie ucisku narodowego. Taki był przypadek np. Polski, Irlandii, Wietnamu, Algierii i innych krajów używających nacjonalizmu w walce o niepodległość i niezawisłość.
Ucisk narodowy nie został jeszcze całkowicie zniesiony w świecie. Stulecia kolonializmu ustanowiły porządek świata, w którym narody zachodnioeuropejskie stoją na szczycie drabiny i dominują wszystkie inne narody świata. Powstała pewnego rodzaju hierarchia narodowa i nawet wewnątrz Unii Europejskiej istnieją narody A i narody B – w końcu to Polacy i Rumuni często pracują dla Niemców i Francuzów, a nie Francuzi i Niemcy dla Polaków.
Ostatecznie pojęcie narodów jest klasie pracującej niepotrzebne i jest tylko jednym z wielu sposobów podziału międzynarodowej klasy pracującej. Lecz ignorowanie tego, że te podziały narodowe rzeczywiście istnieją i mają rzeczywiste konsekwencje, jest ignorowaniem rzeczywistości i jest nazywane burżuazyjnym kosmopolityzmem. Sam osobiście lubię uważać, że jestem po prostu człowiekiem, że wszyscy jesteśmy po prostu ludźmi i nie potrzebujemy dzielić się na narodowe kategorie. Lecz nie mogę ignorować rzeczywistych podziałów narodowych i tego, że wyzwolenie światowej klasy pracującej również nie może ignorować tych podziałów.
Lewicowcy, którzy całkowicie odrzucają pojęcie narodowości i odrzucają konieczność walki o wyzwolenie uciskanych narodów, jeśli te nie walczą w sprawie socjalizmu, zazwyczaj są po prostu szowinistami. Jakże możemy wymagać od narodów, które nigdy nie zaznały prawdziwej niezawisłości, prawdziwej dumy z osiągnięć swojego narodu, tego, że całkowicie odrzucą swoją narodowość? Oczywiste jest, że takie podejście może mieć jedynie ktoś, kto aktualnie nie doświadcza aktywnie ucisku narodowego, albo kto tego ucisku nie dostrzega. Dodatkowo takie podejście pozostawia kwestię narodową na pastwę reakcyjnych ruchów i ideologii. Takie podejście nie rozumie, że prawdziwa międzynarodowość nastąpi nie kiedy ludzie odrzucą swoje narodowości podczas, gdy ta hierarchia narodowa nadal istnieje – to oznaczałoby dalszą dominację pewnych narodów nad innymi i asymilację „zacofanych” narodów w narody bardziej rozwinięte. Prawdziwa międzynarodowość oznacza podniesienie słabszych narodów w górę, rozwój ich kultury, gospodarki, polityki i dumy narodowej tak, by wszystkie narody świata w końcu stanęły na równi i z równej pozycji, pozbawione nieufności i niezdrowej konkurencji budowały między sobą więzi.
Burżuazyjnemu kosmopolityzmowi przeciwstawia się proletariacki internacjonalizm. To zrozumienie, że międzynarodowy charakter klasy pracującej nie stoi na przeszkodzie rozwojowi narodowej kultury i gospodarki – a właśnie jedynie dzięki temu rozwojowi można osiągnąć prawdziwą międzynarodowość. Jako przykład można wziąć Związek Radziecki – gdzie szybko po obaleniu caratu rozpoczęto edukację różnych narodów w ich rdzennych językach, gdzie ustanowiono osobne Republiki dla różnych narodów, i gdzie promowano różne narodowe kultury. Ustanowienie socjalizmu nie doprowadziło do zniesienia pojęcia narodowości, lecz przeciwnie, socjalizm znacznie wzmocnił narody, które do tej pory były uciskane.
W socjaliźmie nadal będą istniały narody – lecz z racji obalenia podziału społeczeństwa na klasy społeczne, interes narodowy stanie się rzeczywistością, a nie urojeniem. Wszystkie narody świata będą miały swój interes narodowy w rozwoju narodowej kultury, gospodarki i polityki, lecz te narody będzie łączył wspólny interes w dążeniu do komunizmu.
Nadal będzie istniał w socjaliźmie interes narodowy, lecz interesy wszystkich narodów będą połączone wspólnym interesem w walce o rozwój socjalizmu i osiągnięcie komunizmu. Dopiero gdy wszystkie narody staną wspólnie na równych warunkach, gdy wszystkie narody świata staną się sobie równe nie tylko w idei, ale i w praktyce, wtedy będzie mogła zaniknąć wspólna nieufność, wrogość, zawiść i wtedy dopiero zacznie faktycznie zanikać pojęcie narodowości, a ludzkość stanie się faktycznie globalną wspólnotą.
Podczas gdy ultralewicowcy chcieliby pożegnać się z pojęciem narodu już dzisiaj, istnieją oczywiście tacy, którzy pozostają nieprzekonani co do idei zaniku pojęcia narodowości. Lecz narodowość, tak samo, jak państwo, kiedyś nie istniała i kiedyś odejdzie w niepamięć. Zalążków tego zaniku możemy dopatrywać się w rozwiniętych krajach zachodnich, gdzie w poszukiwaniu taniej siły roboczej klasa rządząca np. Wielkiej Brytanii ściągała masowe ilości imigrantów z krajów, które niegdyś bardzo bezpośrednio i brutalnie dominowała. Nowe pokolenia tych imigrantów uczą się w szkołach, że są teraz Brytyjczykami – lecz to pojęcie narodowości staje się absurdalne dla klasy pracującej, której warunki coraz bardziej się pogarszają. W tym bardzo mieszanym społeczeństwie pojęcie narodowości staje się całkowicie absurdalne – tam bardzo wyraźnie widać, jak pojęcie narodowości jest ludziom wpajane, by wykreować w ich świadomości jakąś sztuczną wspólnotę. Pomimo iż ludzie nie dojrzeli jeszcze do tego, by jednoczyć się na podstawie klasy społecznej, do której przynależność rzeczywiście ich łączy, wielu ludzi tam jest już gotowych odrzucić pojęcie narodowości i stanowią zalążęk tego, jak mogłoby wyglądać międzynarodowe społeczeństwo. Lecz to międzynarodowe społeczeństwo nie stanie się rzeczywistością, zanim ludzie pojmą, że jednoczy ich przynależność do klasy społecznej, zanim Wielka Brytania zwróci uciskanym krajom ich godność i bogactwo, które zostało brutalnie skradzione, ani zanim władza brytyjskiej burżuazji zostanie obalona i podziały klasowe zostaną pokonane.
Gdy zostanie stworzony świat, w którym wszystkie narody rzeczywiście staną na równi, zażegnane zostaną stare waśnie i zaniknie wspólna niechęć i nieufność, gdy swobodne poruszanie się po wszystkich krajach ziemi stanie się równie dostępne dla każdego człowieka, gdy naukowy sposób rozumowania wyprze przypisywanie narodom różnych metafizycznych cech, gdy socjalistyczna wspólnota złączy świat gospodarczo, politycznie i kulturowo na zasadzie współpracy, a nie na zasadzie podporządkowania innych narodów imperialistycznemu centrum – wtedy ludzie zaczną widzieć, że podziały narodowe są im do szczęścia zupełnie niepotrzebne, a narody staną się jedynie historyczną ciekawostką, tak jak dziś są nią herby i rody szlacheckie.
Dodatkowe informacje
W.I. Lenin - Pierwotny szkic tez w kwestii narodowej i kolonialnej na drugi zjazd Międzynarodówki Komunistycznej
https://polona.pl/item-view/8c1093c8-e9e9-452c-aab0-9704b3f31250?page=777
W.I. Lenin - Corrupting the Workers with Refined Nationalism
https://www.marxists.org/archive/lenin/works/1914/may/10.htm
J. Stalin - Marksizm a kwestia narodowa
https://instytut-marksa.org/stalin-j-marksizm-a-kwestia-narodowa/
J. Stalin - Kwestia narodowa a Leninizm
https://jakdzialasystem.pl/texts/stalin-kwestia-narodowa-leninizm
J. Stalin - O podstawach Leninizmu
https://maopd.wordpress.com/wp-content/uploads/2012/02/o-podstawach-leninizmu-1924.pdf