08.11.2024
Klasy społeczne A.D. 2024 - DO KTÓREJ NALEŻYSZ?
Pomimo wspólnych korzeni, reprezentanci tych grup na każdym kroku ukazywali swą inność. Ubierali się inaczej, inaczej się zachowywali, wysławiali, inaczej spędzali czas. Inne mieli priorytety, obowiązki, możliwości i ograniczenia. Inaczej byli traktowani przez prawo, przez państwo i przez siebie nawzajem. Żyli zupełnie różne życia, jakby byli kompletnie odmiennymi społeczeństwami zgromadzonymi pod jednym parasolem.
Jeżeli te podziały istniały nawet w społeczeństwach, które miały wspólny język i pochodzenie, wspólną etniczność i kolor skóry, czym był ten podział i skąd się wziął?
Był to podział na klasy społeczne. W społeczeństwach niewolniczych i feudalnych były one bardzo wyraźnie zaznaczone. Każdy chłop wiedział, że jest chłopem; i wiedział, że król jest królem. Każdy znał swoje miejsce w hierarchii, podyktowanej prawnie. Sytuacje przemieszczania się z jednej klasy do drugiej istniały, choć były bardzo rzadkie i musiały być państwowo usankcjonowanie.
W czasach socjalistycznej dyktatury również łatwo znajdujemy klasy społeczne – była partyjna biurokracja i była cała reszta. Ci faworyzowani przez partię mieli dostęp do lepszych produktów, mieli więcej władzy i żyli na ogół w lepszym standardzie od reszty. Na szczęście te czasy już minęły i w naszym kraju zawitał kapitalizm, a wraz z nim zniknął podział na klasy społeczne. Każdy ma szansę wzbogacić się w oparciu o swoją ciężką pracę i bystry umysł, a nasze miejsca pracy i stanowiska polityczne są merytokratyczne – faworyzują tych i tylko tych, którzy mają najlepsze kwalifikacje.
Ale jeśli to prawda, to jak to się dzieje, że jedni całe życie harują w pocie czoła i mają niewiele, podczas gdy inni są kilka tysięcy razy bogatsi, pomimo iż wcale nie pracują kilka tysięcy razy ciężej? Chociaż po upadku socjalizmu zajęło chwilę czasu, zanim nowa grupa bogaczy została ustanowiona, w dzisiejszych czasach ich majątki stają się wielopokoleniowe, umożliwiając istnienie całego rodu bogaczy, który tak jak w dawnych czasach, ma inne możliwości i ograniczenia, ma inną relację z władzą, inaczej się ubiera, może sobie pozwolić na inne sposoby spędzania czasu. Podczas gdy większość ludzi z miesiąca na miesiąc musi martwić się koniecznością sprzedawania swojej siły roboczej, inni rodzą się, już mając więcej pieniędzy, niż większość Polaków kiedykolwiek swoją pracą zarobi. Jedni muszą co miesiąc spłacać kredyt lub płacić czynsz, podczas gdy inni kupują dziesiątki mieszkań i ten czynsz pobierają, zamiast płacić. Jedni będą żyć życie pełne zmartwień, oszczędzania i harowania, podczas gdy inni w nieskończoność pomnażają kapitał, który urósł już do takich proporcji, że nic prócz katastroficznego kryzysu nie mogłoby tej akumulacji zagrozić. Czy ta sytuacja nie jest świadectwem nadal istniejącego podziału społecznego?
Choć w dzisiejszym społeczeństwie klasy nie są usankcjonowane prawnie, jasne jest, że ekonomia i prawo odnosi się różnie do bogatych i biednych. Każdy może wstąpić w szeregi tych bogatszych oczywiście, lecz nie jest to takie proste. Dziki zachód lat dziewięćdziesiątych już minął – rynki zostały w większości zapełnione przez często międzynarodowych monopolistów. Chociaż teoretycznie każdy może założyć swoją działalność, wraz z postępowaniem kapitalizmu i monopolizacją rynków staje się to coraz trudniejszym zadaniem. Ci, którym udało się zdobyć własność i bogactwo, mają teraz dzieci, które nie będą musiały martwić się o finansowanie ich życia i często otrzymają pomoc w tworzeniu własnych działalności, lub odziedziczą je po rodzicach – nasza ekonomia ułożona jest tak, by faworyzować tych, którzy już mają. Teoretycznie zarówno bogaci, jak i biedni są równi wobec prawa. Ale w praktyce bogatego zawsze stać na lepszego adwokata. W praktyce biedny martwi się mandatem za przejście na czerwonym świetle, podczas gdy bogaty tej kary pieniężnej nawet nie zauważy. Czyż ta sytuacja nie jest świadectwem nadal istniejącego podziału klasowego?
KLASY SPOŁECZNE – CZYM SĄ?
Czymże więc są klasy społeczne, gdzie jest ich źródło? Klasy społeczne są przede wszystkim efektem jakiegoś sposobu zaaranżowania potrzebnej produkcji. Każde społeczeństwo potrzebuje produkcji – musi produkować żywność, schronienie i narzędzia dalszej produkcji. W społeczeństwach bardziej pierwotnych to, co potrzebne do społecznej produkcji jest wspólne. Nie spotkamy wśród siedemnastowiecznych irokezów Indianina, który każe drugiemu płacić sobie za możliwość polowania na jego ziemi, który każe płacić sobie czynsz, który sprzedaje drewno na opał itd.
W społeczeństwach niewolniczych i feudalnych wyraźnie widzimy klasy właścicieli niewolników, klasy arystokracji i feudałów, którzy bezpośrednio sprawowali własność nad innymi ludźmi, lub nad ziemią, na której ci ludzie żyli. Pracujące klasy harowały w polu, by zapracować na własne utrzymanie – chleb, schronienie i potomstwo. Nadwyżkę swojej pracy zmuszeni byli oddawać swemu władcy.
Ludzie, pracując społecznie, pracując na utrzymanie i rozwój społeczeństwa, zawsze wytwarzali swoją pracą jakąś nadwyżkę ponad swoje bezpośrednie potrzeby. W społeczeństwach, w których włada własność prywatna, ta nadwyżka jest zawłaszczana przez prywatną osobę. Różnica między poszczególnymi społeczeństwami klasowymi polega na tym, w jaki sposób zaaranżowane jest to zawłaszczenie. By chronić swoje interesy, klasa rządząca tworzy instytucję znaną jako państwo – narząd, którego zadaniem jest sprawić, by społeczeństwo o kompletnie sprzecznych interesach funkcjonowało; by istniejące w nim klasy społeczne nie skakały sobie do gardeł. Państwo osiąga to za pomocą przemocy, indoktrynacji, lub dopuszczając jakąś ilość demokracji – państwo rozwiązuje pewne sprzeczności istniejące między klasami, chociaż zawsze pozostaje w rękach klasy najbardziej wpływowej.
Chociaż kapitalizm rozbił boskie prawa królów do rządzenia światem, nadal jedną z jego najświętszych wartości jest własność prywatna. Co za tym idzie, kapitalizm musi być społeczeństwem klasowym, w którym odbywa się zawłaszczenie owoców społecznej pracy przez prywatną osobę. Tę wypracowaną przez innych wartość, zawłaszczona przez prywatną osobę, kapitalista nazywa zyskiem. Dlatego kapitalista często dba o to, by pensje były możliwie jak najniższe – kapitalista i pracownicy dzielą swoje przychody z tego, co wypracowali pracownicy; to, czego pracownik nie otrzyma w pensji, kapitalista otrzyma jako zysk. Pomimo iż do stworzenia zysku potrzebna jest praca wszystkich pracowników, tylko właściciel środków produkcji ma niepodważone prawo do podejmowania decyzji, co się z tym zyskiem dzieje.
Ta zależność między kapitalistą a pracownikiem kształtuje cały charakter naszego społeczeństwa. Przejdźmy zatem do przeanalizowania jakie klasy społeczne istnieją w naszym społeczeństwie i jakie są ich współzależności i tego konsekwencje.
KLASY SPOŁECZNE DZISIAJ
Zacznijmy więc analizę klas społecznych w dzisiejszym społeczeństwie. Jak wiele z nas zapewne wie, dzisiejsze społeczeństwo dzieli się na klasę niższą, wyższą i średnią. Klasa niższa to najbiedniejsze 30% społeczeństwa, czyli ci, którzy zarabiają poniżej… 4000 złotych? Klasa średnia zarabia… od 3 do 6 tysięcy, ale ma stabilną sytuację i pewien poziom wykształcenia… A nie, moment… klasy średniej nie da się jednoznacznie zdefiniować… stanowi ona 60% populacji. Oprócz tego jest jeszcze klasa bogaczy, którzy zarabiają więcej niż ileśtam… czy tylko ja mam wrażenie, że ten podział jest bez sensu, gdyż jego ramy są bardzo ruchome, a definicje są bardzo luźne? Można odnieść wrażenie, że ktoś specjalnie stworzył taki podział, żeby wprowadzić tylko więcej zamieszania. Ostatecznie i tak większość społeczeństwa opisze siebie jako klasa średnia – jeśli mam gdzie mieszkać, mam stabilną pracę i przyzwoity dochód, nie widzę siebie jako klasa niższa, bo nie chcę być zakwalifikowany razem z bezdomnymi. Za to, jeśli mam milion złotych na koncie, nadal widzę siebie jako klasa średnia, bo przecież to tylko milion, a nie pięćdziesiąt milionów… ani pięćset. [1] Żeby dokładnie zdefiniować klasy społeczne, musimy się chwycić czegoś konkretniejszego niż przychód, który przecież jest tak ruchomy i istnieje tylko względem poziomu cen.
Kapitalizm, budowany był w zgliszczach feudalizmu. Podważył wszelką ideologię pozwalającą arystokracji uzasadniać swe rządy boskim przykazaniem. By mieć wpływ, nie wystarczyło się już urodzić w odpowiedniej rodzinie. Trzeba było jeszcze robić pieniądze. Od teraz chłop również nie miał miejsca w społeczeństwie zagwarantowanego boskim porządkiem. Jego jestestwo nie było już zagwarantowane, jak długo oddawał część swojego produktu swojemu panu. On też musiał robić pieniądze. Dwa główne źródła pieniędzy to – posiadać środki produkcji, zatrudniać siłę roboczą i sprzedawać wyprodukowane przez nią towary; albo znaleźć właściciela środków produkcji i jemu swą siłę roboczą wynająć. Kapitalizm więc z czasem zaczął dzielić społeczeństwo na dwa obozy, na dwa główne ugrupowania klas – proletariat, który sprzedaje swą siłę roboczą, by przeżyć – oraz burżuazję, która posiada własność i tę siłę roboczą kupuje.
Wewnątrz proletariatu możemy znaleźć następujące klasy:
Proletariat rolniczy – zarówno w mieście, jak i poza miastem, kapitalizm podzielił ludzi, na tych. co mają i na tych, co nie mają. Tak się składa, że w naszym społeczeństwie jest wielu ludzi, którzy pracują w rolnictwie, którzy pracują przy produkcji żywności. Nie wszyscy z nich posiadają własną ziemię – ci, którzy pomagają w rolnictwie za pensję, to proletariat rolniczy. W wielu tak zwanych rozwiniętych krajach są to głównie sezonowi pracownicy zza granicy. W bardzo zacofanych krajach nadal możemy znaleźć pół-feudalne relacje produkcji, więc możemy znaleźć i chłopstwo.
Proletariat przemysłowy to przede wszystkim ci, co pracują w fabrykach, ale nie tylko. Tworzą prawie wszystko, co mamy – szyją nasze ubrania, tworzą nasze meble, naszą elektronikę, nasze wyposażenie kuchenne, samochody i autobusy, pozyskują surowce. Bez nich, nie mielibyśmy prawie nic.
Proletariat usługowy to ci, którzy wykonują pracę najemną, lecz zazwyczaj nie produkują bezpośrednio nic materialnego. Obsługa klienta nie tworzy bezpośrednio żadnego produktu, umożliwia jednak i usprawnia innym tworzenie lub obsługiwanie produktów.
Proletariat profesjonalno-kierowniczy to proletariat zatrudniany przez ten sam kapitał, co proletariat przemysłowy i usługowy, lecz ich rolą nie jest bezpośrednio produkować, lecz aranżować produkcję w imieniu zatrudniających ich kapitałowi i kapitaliście. Usprawniają oni pracę i produkcję, jednocześnie maksymalizując wyzysk kapitalisty.
Arystokracja pracownicza – nie jest to zupełnie osobna klasa społeczna, a raczej część innych klas proletariatu, na tyle dobrze traktowana przez kapitał, że często widzi siebie jako bliższego sojusznika burżuazji, niż proletariatu. Chociaż mogą więcej zyskać na budowie proletariackiego społeczeństwa, wydaje im się, że ich interesy są zbieżne z interesami burżuazji. Mogą to być prawnicy, lekarze, ekonomiści, wszelkiego rodzaju dobrze opłacani specjaliści. Być może właśnie to jest tak zwana klasa średnia – ta część proletariatu przekupiona na tyle, by zawsze wspierać kapitalizm. Klasa średnia jest najskuteczniejszą bronią burżuazji przeciwko klasie pracującej.
Niektórzy twierdzą, że większość proletariatu w krajach pierwszego świata to arystokracja pracownicza. Dzięki systemowi neokolonialnego wyzysku, który opisałem w moim materiale na temat imperializmu, mieszkańcy rozwiniętych krajów mogą cieszyć się wysokim standardem życia, gdyż koszta ich utrzymania zostały przeniesione na najbiedniejszych, którzy szyją ich ubrania, wydobywają surowce, a następnie robią z nich potrzebne w pierwszym świecie produkty itp. Dzięki temu mieszkańcy imperium nie czują, że mają wspólny interes z wyzyskiwanymi masami Trzeciego Świata, lecz z lokalną burżuazją i bohatersko bronią systemu, który niszczy ich i niszczy całą naszą planetę.
Po stronie burżuazji możemy spotkać następujące klasy:
Drobnomieszczaństwo – drobni właścielowie. Mogą zatrudniać niewielu pracowników, ale zazwyczaj nadal muszą pracować na własnej własności. Może to być np. właściciel osiedlowego sklepu, właściciel gabinetu dentystycznego itd. Warto zwrócić uwagę, że drobnomieszczaństwo to dość przedawnione słowo, gdyż sugeruje, że ta klasa istnieje w miastach, lecz rolnika, który pracuje na własnym polu, a tym bardziej, jeśli sezonowo zatrudnia sobie jakąś pomoc, też można zakwalifikować jako drobnomieszczaństwo. Drobnomieszczaństwo często marzy o awansie do narodowej burżuazji, gdyż wtedy byłoby na tyle stabilne, że nie groziłaby im degradacja do proletariatu.
Postępujący kapitalizm coraz bardziej się monopolizuje, dewastując drobnomieszczaństwo. Widzieliśmy to np. obserwując, jak supermarkety wyniszczają lokalne sklepy osiedlowe – właściciel takiego sklepu albo musi przekształcić swoje włości w większą sieć, która może konkurować z istniejącymi korporacjami, albo musi się liczyć z tym, że może zostać wygryziony przez potężniejszą burżuazję.
Jak pisał jeden z pierwszych teoretyków kapitalizmu Adam Smith – właścicielowie nieruchomości uwielbiają zbierać plony tam, gdzie sami nie zasiali. Pobieranie czynszu – za mieszkanie, za ziemię, za udostępnienie przestrzeni w celu pracy jest jedną z najstarszych form legalnego rabunku i jedną z pierwszych przyczyn powstania klas społecznych. W dzisiejszych czasach pobieranie czynszu często jest tylko dodatkiem w portfolio inwestycyjnym burżuja, lecz istnieją ludzie, którzy utrzymują się w większości z wynajmu, lub budują głównie w celu wynajmu.
Kompradorzy to lokalna burżuazja w krajach peryferialnych lub półperyferialnych, która umożliwia imperialnym korporacjom grabież lokalnych surowców i siły roboczej – mogą to też być politycy, którzy kształtują swój kraj tak, by spełniać zachcianki potęg imperialnych.
Burżuazja narodowa to właściciele przedsiębiorstw i inwestorzy – w przeciwieństwie do drobnomieszczaństwa nie muszą oni prowadzić własnych biznesów bezpośrednio, gdyż opłacają arystokrację pracowniczą, która robi to za nich. Sami zajmują się sprawami finansowymi. Ich życie jest bardzo odmienne od życia proletariatu. Dopóki nie nadchodzi żaden potężny kryzys ich jestestwo jest zagwarantowane na mocy samopomnażającego się kapitału. W rozmowie nie zapytają się siebie, jak idzie praca, co słychać w pracy, a raczej jak idą inwestycje. Burżuazja narodowa może aspirować do awansu do szeregów burżuazji imperialistycznej, lecz często może to spowodować konflikt, nawet zbrojny, pomiędzy siłami burżuazji narodowej i międzynarodowej, potężniejszej burżuazji imperialistycznej.
Burżuazja imperialistyczna – to ci, którzy tak naprawdę rządzą tym światem. Właścicielowie międzynarodowych korporacji, wyzyskujących populacje we własnych, zarówno, jak i innych krajach. Niektórzy z nich są potężniejsi niż całe państwa. Oprócz w zasadzie nieograniczonej ilości funduszy często posiadają niezliczone kontakty z politykami wielu państw.
Oprócz tego znajdziemy również lumpen. Lumpen to przede wszystkim wyrzutki zepsutego systemu. Często nie jest winą bezdomnego, że jest bezdomny. Ale nawet bycie złodziejem nie jest do końca winą złodzieja – chociaż, by dokonać aktu kradzieży, złodziej musi podjąć tego świadomą decyzję, to siły ponad nim stworzyły świat, w którym dla jednego kradzież może być konieczna, a dla innego może być opłacalna – to system sprawia, że kradzież w ogóle ma jakikolwiek sens. Lumpen to również ludzie marginalizowani, którym często trudno jest powrócić do normalnych relacji kapitalistycznych, nawet jeśli tego chcą.
Dlatego, że lumpen jest odosobniony od kapitalistycznych relacji i życia proletariatu, ciężko jest mu rozwinąć proletariacką świadomość klasową. Zwłaszcza że np. oszuści, złodzieje i tak dalej mogą żyć z okradania klasy pracującej.
Lumpen to ludzie niezaangażowani bezpośrednio w produkcję – niezaangażowani w żaden sposób w proces społecznej pracy mającej na celu zaspokoić jakieś ludzkie potrzeby lub zachcianki. Mogą to być zarówno oszuści, jak i ludzie chronicznie bezdomni – ugrupowanie ich w tej samej kategorii nie ma przesłanki moralnej, a raczej odnosi się do ich pozycji w całości społecznej produkcji i możliwości rozwoju świadomości klasowej.
W każdym społeczeństwie istniała warstwa inteligencji, choć nie stanowi ona de fakto klasy społecznej – to klasy społeczne tworzą swoich intelektualistów. Wśród nich spotkamy rewolucjonistów – tych, którzy kwestionują obecną sytuację społeczną i szukają jej zmiany. Spotkamy również zwykłych intelektualistów, którzy zajmują się filozofią, historią, dziennikarstwem, rozwojem technologii – lecz rzadko podważając, a często uzasadniając lub wyjaśniając istnienie obecnej sytuacji społecznej. Ponadto znajdziemy również biurokratów, którzy tworzą aparat państwowy – który sprawiają, że cały organizm państwa funkcjonuje prawidłowo.
Obok tego wszystkiego znajdziemy również grupy, które żyją w pewien sposób poza społeczeństwem – mają specjalne przywileje, gdyż są instrumentami państwowej władzy. Armia może służyć do obrony lokalnego kapitalistycznego projektu, tzn. państwa – może służyć także do imperialnych podbojów i ucisku innych narodów, albo do uśmierzania powstań wewnątrz własnego kraju. Może być instrumentem zniewolenia cudzej, zarówno, jak i własnej populacji. Historycznie armia czasami wspierała ruchy rewolucyjne, zwracając się przeciwko własnym panom.
Nie istnieje kapitalistyczne społeczeństwo bez policji. Ich zadaniem jest łagodzić pewne sprzeczności stworzone przez ten system, np. tendencję do kradzieży. Wiadomo jednak, że w przypadku kradzieży większa uwaga jest poświęcana sprawie, im więcej skradziony przedmiot był wart – pokazuje to więc to, komu tak naprawdę służy policja. Policja jest niezbędną przesłanką społeczeństwa towaru, społeczeństwa rzeczy wyprodukowanych na sprzedaż, które ktoś musi kupić i za które jakaś prywatna osoba ma się wzbogacić. Policja stanowi ostateczny bufor między pracującą populacją a prywatnymi środkami produkcji i historycznie zazwyczaj zawsze staje po stronie obecnego porządku, nieważne jak ohydny on jest. Policja to warstwa zdrajców klasowych – za otrzymaną od państwa pensję spełnią państwowe zachcianki, nawet jeśli będzie to wymierzone przeciwko klasie społecznej, z której sami się wywodzą.
Ta analiza nie jest kompletna. Warto pamiętać, że klasy społeczne to bardzo dynamiczna rzecz – w każdej chwili mogą powstać nowe, a inne mogą zaniknąć. Przede wszystkim to, na co taka analiza ma zwracać uwagę, to że klas społecznych nie należy rozumieć poprzez arbitralne granice wielkości przychodu, lecz przez rolę, którą pełnimy w ogóle społecznej produkcji i naszą relację ze środkami tej produkcji.
I CO Z TEGO?
Bardzo ważne pytanie, jakie może nasunąć się po wysłuchaniu tego, to: no i co z tego?
Dopóki kraj się rozwija, dopóki ekonomia kwitnie, tak długo wydawać nam się może, że pracownik i pracodawca mogą mieć wspólny interes w rozwoju przedsiębiorstw i państwa. Zwłaszcza że wielu przedstawicieli burżuazji to dobrzy, uzdolnieni ludzie, utalentowani organizatorzy produkcji, zarówno na poziomie lokalnym, jak i państwowym. Niektórzy pracują w pocie czoła, by ulepszyć życie całego społeczeństwa.
Lecz motyw zysku sprawia też, że wielu ludzi, którzy kończą w tej pozycji, jest patologicznie owładnięta pieniędzmi i władzą – i chęć dalszego bogacenia się przysłania im moralność. Ten system zachęca, wręcz wynagradza socjopatyczną rządzę pięcia się po drabinie społecznej kosztem drugiego. Ponadto większość osób w tej pozycji znajduje się, bo tę pozycję odziedziczyło. Choć u nas klasa burżuazji tak naprawdę zakorzenia się dopiero od upadku socjalizmu, w takim kraju jak Wielka Brytania burżuazja powstała z majątków, z których niektóre mają kilkaset lat. Ci ludzie rodzą się, dorastają, żyją całe życia i umierają kompletnie odseparowani od problemów i zmartwień większości populacji, które niewiele ich obchodzą. Terapia szokowa lat dziewięćdziesiątych miała jako zadanie stworzyć i jak najgłębiej zakorzenić w naszym systemie tę klasę społeczną. Ci ludzie z każdym pokoleniem będą coraz bardziej oddaleni od rzeczywistości, w której żyje klasa pracująca.
Nieodpowiedzialna burżuazja, goniąc za zyskiem, potrafi stworzyć cuda – potrafi też stworzyć ogromne problemy. Potrafi doprowadzić do ogromnych kryzysów, podczas których biedni biednieją, a bogaci się bogacą. Typowa np. w USA jest rządowa pomoc finansowa nieodpowiedzialnym bankom, które do kryzysu doprowadziły. Jest to przykład istniejącej wśród burżuazji solidarności klasowej. Mogą oni po prostu na siebie liczyć. Nieważne czy interesy dzieją się między różnymi narodami, rasami, religiami – pieniądz obala wszystkie te granice. Dobrze ustanowiona burżuazja może liczyć na swoją wzajemną pomoc, podczas gdy proletariat, pozbawiony solidarności klasowej, znajduje każdy powód, by konkurować lub tłuc się ze sobą nawzajem.
Dla nas w Polsce te sprzeczności klasowe mogą nie rzucać się w oczy aż tak bardzo – klasa burżuazji jest tu bardzo nowa. Lecz co mają zrobić mieszkańcy społeczeństw, w których zaostrzające się sprzeczności pomiędzy burżuazją a proletariatem doprowadziły do desperackich sytuacji?
Co mają zrobić mieszkańcy Wielkiej Brytanii – kraju, w którym nadal istnieją *dosłownie* lordowie, dziedziczący majątki mające kilkaset lat i gromadzący obrzydliwe bogactwa, podczas gdy najbiedniejszych nie stać na ogrzanie mieszkania, a czynsze, zdaje się, idą zawsze tylko w górę? Jaką akcję mają podjąć mieszkańcy kraju rządzonego przez tego oszusta, który, podczas gdy mieszkańcy jego kraju ubożeją finansowo i mentalnie, woli przeznaczać wspólne dobro na fundowanie jawnego ludobójstwa?
Co mają powiedzieć mieszkańcy Francji — kraju, który nadal rabuje ćwierć Afryki, a ich naczelny złodziej wmawia im, że i tak trzeba zwiększyć wiek emerytalny?
Co mają powiedzieć mieszkańcy USA — kraju, który wybudował wystarczająco domów, by zapewnić schronienie wszystkim bezdomnym, a pomimo tego szczyci się populacją ponad pół miliona bezdomnych? Kraju, gdzie ludzie mieszkają w ściekach? Kraju, gdzie pomimo ciągle rosnącego bogactwa oligarchii, każde kolejne pokolenie ma coraz trudniejsze życie? Gdzie kryminaliści, oszuści, kłamcy i złodzieje nie dość, że są wolni, to jeszcze rządzą państwem?
Co mają powiedzieć mieszkańcy Rosji – gdzie nowopowstająca klasa burżuazji zniszczyła sowieckie struktury państwowe, by wraz z Amerykanami grabić i upokarzać ten kraj i naród – gdzie prawie z dnia na dzień większość produkcji została rozdana złodziejom, tysiące ludzi zostało wyrzuconych na bruk, czternastolatki musiały sprzedawać swoje ciała, by zarobić na chleb, podczas gdy rósł problem uzależnień od twardych narkotyków i w najlepsze rozwijały się groźne gangi. A gdy sytuacja klasy pracującej polepszyła się nieco, jej synowie zostali wysłani na bezsensowną śmierć na Ukrainie.
Na Ukrainie, gdzie burżuazja przejęła uprzemysłowiony kraj i w kilka dekad zamieniła go w zabitą dechami dziurę. Gdzie rząd oficjalnie współpracuje z faszystami i czym prędzej wyprzedaje publiczną własność zagranicznym właścicielom.
Ludzi u władzy niewiele obchodzi trud przeciętnego człowieka. Nie są oni przecież przeciętnymi ludźmi i nie zadają się z nimi. Przeciętni ludzie są przeciętni, po to, by oni nie musieli być. Przeciętni ludzie są biedni, po to, by oni nie musieli być. Rishi Sunak nie poprawi sytuacji w Wielkiej Brytanii, zarówno jak żaden Biden ani Trump nie poprawi sytuacji w USA – prowadzą oni te systemy dokładnie tak, by służyły tym, komu mają służyć. Jedyna nadzieja na poprawę warunków tych populacji to nabycie świadomości klasowej i wspólna walka o lepsze warunki dla całej swojej klasy. Zrozumienie, że u władzy jest pewna klasa społeczna, która dba głównie o swój interes – i jedyny sposób, by zadbać o własny interes, to zjednoczyć się ze swoją klasą społeczną i zamiast potulnie czekać na zmiany – zażądać tych zmian.
To wszystko prowadzi nas do kolejnego bardzo ważnego wniosku – nasza klasa społeczna, nasza pozycja w produkcji definiuje to, w jaki sposób myślimy. W społeczeństwie klasowym każda nasza myśl, nasze postrzeganie świata jest uzależnione od naszej pozycji klasowej.
Pomyślcie o tym – jak inne muszą być procesy myślowe człowieka, który nigdy w życiu nie musiał przejmować się żadnym wydatkiem, w przeciwieństwie do człowieka, który dzień w dzień martwi się przetrwaniem? Obu tych osób filozofie życiowe, racjonalizowanie sobie własnych warunków, oraz ew. chęć poszukiwania zmiany, podejmowane działania i cele są uzależnione od ich pozycji klasowej. Ich myślenie jest od najmłodszych lat, aż do śmierci naznaczone pochodzeniem klasowym i pozycją klasową.
Jakie działania podejmiemy, gdy sytuacja ekonomiczna nie będzie nam sprzyjać? Załóż własny biznes – powie drobnomieszczanin. Zainwestuj na giełdzie – powie burżuj. Jakie byłoby proletariackie rozwiązanie? Dołączyć do związku zawodowego i walczyć o swoje – jednak mało kto z nas dziś o tym myśli. Dlaczego? Otóż kapitalizm tworzy wśród niższych klas zjawisko znane jako fałszywa świadomość.
W każdym społeczeństwie klasowym idee klasy rządzącej są dominującymi ideami. Burżuazja narzuca proletariatowi swoje idee. W ten sposób kapitalizm wydaje się proletariatowi jedynym możliwym systemem oraz sprawia, że proletariat myśli, że ma wspólny interes wraz z burżuazją we wspieraniu kapitalizmu. Dzięki temu proletariat może sam poprzeć zmiany, które właśnie w proletariat uderzają, np. myśląc, że należy zmniejszyć podatki bogatym, albo sprywatyzować służbę zdrowia, transport itp.
Najbardziej ekstremalną tego formą, jest zapomnienie, że klasy społeczne w ogóle istnieją i uwierzenie w to, że w kapitalizmie wszyscy mamy równe szanse. Najokrutniejszą sztuczką, którą klasa burżuazji wykonała wobec klasy pracującej, to przekonanie klasy pracującej, że klasa pracująca nie istnieje.
To dlatego spotkamy takie anomalie jak ludzie klasy pracującej głosujący na daleko prawicowe partie – myśląc, że zmiany, które wspomogą najbogatszych, w jakiś sposób pomogą też im. Dlatego też możemy zobaczyć bezdomnych w USA, którzy wymachują amerykańskimi flagami i są dumni z państwa, które traktuje ich jak najgorsze śmieci. Hegemonia kulturowa burżuazji jest na tyle potężna, że nie możemy zobaczyć świata jako to, czym on tak naprawdę jest – kombajnem do wyniszczania ludzi w celu napędzania bogactw wąskiej garstki miliarderów; maszyną do wyciskania z ludzi największej ilości pracy w najkrótszym możliwym czasie; w której jakikolwiek postęp jest dokonywany przypadkowo w pogoni za zyskiem, gdyż jedyne faktyczne zadanie tego systemu to gigantyczna, niekończąca się, legalna grabież.
Ostatni ważny wniosek jest odpowiedzią na pytanie – kiedy będzie lepiej? Kiedy cała nasza nagromadzona praca pozwoli nam pracować mniej, by móc więcej cieszyć się życiem? Kiedy zostanie obniżony wiek emerytalny? Kiedy czynsze przestaną iść w górę, a podstawowe potrzeby każdego człowieka będą zagwarantowane? Kiedy nowe wynalazki technologiczne będziemy witać z uradowaniem, jako coś, co odejmie nam wysiłku, zamiast ze strachem, jako coś, przez co możemy stracić pracę? Odpowiedź brzmi – nigdy. Żadna z tych rzeczy nie leży w interesie klasy rządzącej. Według nich idealny świat został już osiągnięty. Dopóki bogaci dalej się bogacą, system działa dokładnie tak, jak należy. Jeżeli uważasz, że ten system nie funkcjonuje, tak jak powinien, że ma błędy, które należy naprawić, że ma poważne wady, nad którymi należy pracować – to najprawdopodobniej znaczy, że ten system nie został stworzony dla Ciebie – nie został stworzony dla Twojej klasy społecznej. Tego systemu nie da się naprawić, bo nie jest zepsuty. Funkcjonuje dokładnie tak, jak został zaprojektowany; dokładnie tak jak powinien.
Dodatkowe informacje
W dzisiejszych czasach rozumiemy klasy społeczne jako kategorie dochodu, klasyfikujące nas w „klasie niższej”, „klasie średniej” i „klasie wyższej”. Szybka analiza jednak ukazuje, że taka klasyfikacja jedynie rozmywa zrozumienie rzeczywistości. By lepiej zrozumieć dzisiejsze podziały klasowe, musimy przeanalizować nasze położenie klasowe względem naszego stosunku do środków uspołecznionej produkcji i naszej roli w ogóle gospodarki i produkcji.
Grafika: https://jakdzialasystem.pl/res/infographics/klasyspoleczne.png
Grafika podziału klasowego została zrobiona przez użytkownika Reddita, a następnie przetłumaczona i w dużym stopniu zmodyfikowana przeze mnie. Chciałbym wspomnieć autora, ale nie mogę w tym momencie znaleźć źródła, z którego wziąłem oryginalną grafikę. Jeżeli ktoś z was zna źródło, dajcie mi znać, żebym mógł wspomnieć oryginalnego autora.