07.08.2025

KAPITALIZM kontra KATASTROFA KLIMATYCZNA

W 2015 roku dziennikarze InsideClimate News przeprowadzili wywiady z byłymi pracownikami firmy Exxon – jednego z największych prywatnych producentów ropy naftowej na świecie. Dowiedzieli się, że naukowcy prywatnie zatrudnieni przez Exxon od wielu dekad ostrzegali przedsiębiorstwo o potencjalnych negatywnych skutkach działalności firmy.

Dziennikarze z InsideClimate News oraz LA Times zdołali uzyskać dostęp do archiwalnych dokumentów i znaleźli pośród nich badania, które potwierdzały rolę paliw kopalnych w napędzaniu zmiany klimatycznej.

„Niniejszy dokument jest pierwszą systematyczną oceną prognoz klimatycznych dokonaną przez firmę paliw kopalnych – po raz pierwszy byliśmy w stanie określić ilość tego, co wiedzieli […] Odkryliśmy, że w latach 1977–2003 wybitni naukowcy z Exxon modelowali i przewidywali globalne ocieplenie ze, szczerze mówiąc, szokującą umiejętnością i dokładnością, a następnie firma spędziła następne kilka dekad, zaprzeczając tej właśnie nauce o klimacie” – mówił Geoffrey Supran, główny autor i były pracownik naukowy w History of Science na Harvardzie.

Exxon przeprowadził najbardziej rygorystyczne badania dotyczące zmiany klimatycznej, jakie zostały do tamtej pory dokonane. Ich dokładność i zgodność ich prognoz ze zmianami klimatycznymi w nadchodzących dekadach była zatrważająca [1]. Naturalnie, oczywiście, zarządzający firmą Exxon, gdy dowiedzieli się, że ich działalność doprowadzi do zadania nieodwracalnych zniszczeń ekosystemowi i ludziom, postanowili zataić badania, oraz znacznie zdefundować badania nad wpływem dwutlenku węgla na klimat. Następnie Exxon przez dekady wydawał dziesiątki milionów dolarów, by fundować różnorakie organizacje, których celem była dezinformacja ludzi o zmianie klimatycznej. Exxon fundował między innymi:
- American Enterprise Institute: think tank, który promował badania negujące niebezpieczeństwa, do których może doprowadzić zmiana klimatyczna
- Heartland Institute: konserwatywny think tank, który krytykował mainstreamowe badania nad klimatem
- Competetive Enterprise Instutute: organizacja, która promowała minimalizowanie rządowej ingerencji w przedsiębiorstwa, w tym regulacji użycia paliw kopalnych

I O WIELE WIĘCEJ.



Przedsiębiorstwo Exxon stanęło na rozdrożu i zmuszone było podjąć decyzję: czy chcą oni ujawnić swoje badania, uratować planetę i ludzkość przed potencjalnie nadchodzącą katastrofą, stworzyć świat lepszy dla przyszłych pokoleń, świat czystszy i bardziej racjonalnie zorganizowany, czy może zataić badania i stworzyć największy możliwy zysk dla swoich inwestorów. Podczas gdy ludzkość zajęta była debatowaniem o tym, czy zmiana klimatyczna wogole istnieje, a następnie czy zmiana klimatyczna została spowodowana przez człowieka, później czy zmiana klimatyczna faktycznie doprowadzi do poważnych problemów, czy musimy regulować prywatne przedsiębiorstwa, by jej zapobiec, oraz zajęta była pokazywaniem palcami na domniemanych sprawców tej sytuacji – ci, którzy do problemów klimatycznych faktycznie doprowadzili, od dekad wiedzieli z bardzo dużą dokładnością, jak dokładnie wygląda sytuacja i kto jest za nią odpowiedzialny.



SKĄD WZIĘŁA SIĘ ZMIANA KLIMATYCZNA?



Jak zapewne wiemy, zmiana klimatyczna powodowana jest przede wszystkim przez efekt cieplarniany. Nadmiar dwutlenku węgla w atmosferze staje się pułapką dla energii słonecznej – ta, która uprzednio odbijała się od naszej planety i znajdywała ujście w próżni kosmosu, utyka w naszej atmosferze i nadmiernie ją nagrzewa.

Naturalne byłoby więc rozpoczęcie poszukiwań przyczyn zmiany klimatycznej w czasach, kiedy ludzkość zaczęła produkować ogromne ilości dwutlenku węgla – czyli podczas rewolucji przemysłowej. To wtedy ludzkość rozpoczęła przejście od bardziej rolniczego trybu życia do społeczeństwa przemysłowego. To wtedy rozpoczęła się produkcja na wielką skalę, a miasta Europy zachodniej zaczęły roić się od fabryk. Setki kominów szpeciły horyzont, całymi dniami tworząc ciemne obłoki smogu. Maszyny o ognistym oddechu, maszyny napędzane węglem, benzyną i gazem przekształcały energię zawartą w paliwach kopalnych w sekwencje ruchów, które pozwalały jednemu człowiekowi produkować w tempie szybszym, niż niegdyś stu albo więcej rzemieślników.

Fabryki, koleje, statki – krajobraz zmieniał się w niesamowitym tempie, a zmianom tym towarzyszyły zawsze kopcące kominy. Produkcja przyśpieszała, rewolucja przemysłowa wchłaniała coraz więcej krajów, wyrywając Belgijskich, Niemieckich, Włoskich chłopów z rolniczego życia blisko natury, do miast, gdzie przez ponad dziesięć godzin dziennie, wdychając toksyczne spaliny i opary torturowani byli obsługiwaniem maszyn, wytwarzając bogactwo dla swoich szefów i zaspokajając konsumpcyjne potrzeby ludzi całego świata.

Nie trzeba jednak być człowiekiem nadzwyczajnie bystrym, by zrozumieć przeraźliwy kontrast czarnego dymu na błękitnym niebie. Przecież przez stulecia ludzie narzekali na zanieczyszczenia pochodzące z wszelakich warsztatów. A więc nic dziwnego, że niektórzy zaczęli się martwić tym, jak poważne mogą być konsekwencje takiego zużycia paliw kopalnych.

W 1856 Eunice Foote udowodniła, że dwutlenek węgla może efektywniej więzić ciepło, niż zwykłe powietrze. W 1896 Svante Arrhenius twierdził, że spalanie paliw kopalnych zwiększy poziom dwutlenku węgla w atmosferze, doprowadzając do ocieplenia klimatu. Była to pierwsza teoria tworząca powiązanie pomiędzy paliwami kopalnymi a zmianą klimatyczną. W 1912 roku w nowozelandzkiej gazecie można było przeczytać: „Piece świata spalają około 2 miliardy ton węgla rocznie. Podczas spalania węgiel łączy się z tlenem, co dodaje około 7 miliardów ton dwutlenku węgla do atmosfery rocznie. To sprawia, że powietrze jest o wiele bardziej efektywnym kocykiem dla ziemi i podnosi jej temperaturę. Efekt tego może być znaczny za kilka stuleci”.

A więc ludzkość stawała się coraz bardziej świadoma swojej destrukcyjnej aktywności. A jednak przez całe stulecie produkowaliśmy coraz więcej i więcej. Więcej węgla, więcej stali, więcej gumy, więcej maszyn, więcej nawozu, więcej maszyn rolniczych więcej narzędzi śmierci, więcej samochodów, więcej plastikowych śmieci, więcej opakowań. I chociaż rzeczywiście, najgorsze prognozy nie sprawdziły się, coraz więcej naukowców bije na alarm, zwracając uwagę na potencjalne tragedie, które czekają na nas, jeżeli nie zmienimy swojego kursu. Lecz nawet coraz bardziej zauważalne - nie tylko dla naukowca, ale i dla zwykłego człowieka - zmiany klimatyczne nie są wstanie wywrzeć na nas wystarczającego wrażenia, abyśmy dokonali poważnych zmian życiowych i gospodarczych.

Można więc z tego wywnioskować, że człowiek to nieracjonalne zwierzę – w jego naturze jest zysk, chęć gromadzenia. Nasza natura skazuje nas na zwiększanie konsumpcji i produkcji nawet w obliczu potencjalnej zagłady naszego świata. Zamiast planować możliwie dobrą przyszłość dla naszego gatunku, natychmiastowy zysk jest sensem naszego życia. Zamiast zjednoczenia się w celu wspólnej walki z tym, co zagraża jedynemu domu, jaki mamy – tracimy czas w bezsensownych wojnach i konkurencji. W swej krótkowzroczności pozbawiamy nasze dzieci przyszłości. W prawdzie człowiek i jego świadomość to patologiczny eksperyment, skazany na doprowadzenie do własnej zagłady; z racji jego natury, niezdolny do uratowania samego siebie i zasługujący na swój los.

Ale takie przedstawienie sprawy omija parę bardzo ważnych kwestii.
Najpierw powinniśmy rozprawić się z popularnym mitem, że to silnik parowy doprowadził do rewolucji przemysłowej. Wręcz przeciwnie – to rewolucja przemysłowa doprowadziła do powstania silnika parowego.

Pierwotnie wiele przemysłu napędzała siła rzek. Młyn wodny połączony był z maszynami – siłą prądu wody napędzał on krosna, młoty udarowe, tartaki itd. Energia wody, pomimo iż równie potężna i tańsza niż węgiel, niosła ze sobą jednak pewne problemy:
- ograniczenie w czasie: tempo produkcji opartej na energii wody jest ograniczone względem tej właśnie wody. Maszyny mogą pracować tylko tak szybko, ile energii jesteśmy w stanie pozyskać z rzeki. Jeżeli jest okres suszy, maszyny pracują wolniej, ale nadal musimy opłacić pracowników, by utrzymać ich przy życiu.
- ograniczenie w przestrzeni: przemysł mógł powstawać tylko w miejscach, gdzie istniały odpowiednie rzeki, których energii można użyć. To oznaczało, że nie można postawić fabryki, gdziekolwiek nam się podoba – musimy ją postawić w konkretnym miejscu, gdzie żyją konkretni ludzie. Jeżeli ci nie chcą pracować na naszych warunkach, nie możemy po prostu przenieść interesu w inne miejsce, ani nie możemy po prostu wyrzucić ich z pracy i znaleźć nowych pracowników.

Użycie węgla pomogło uwolnić kapitał, uwolnić produkcję od ograniczeń czasowych i przestrzennych. Można było produkować gdziekolwiek, kiedykolwiek. Najlepiej było zabrać swój interes do miejsc z wielką koncentracją ludności – tam, gdzie siła robocza jest łatwo dostępna i tania. Tam, gdzie zawsze znajdą się chętni do pracowania dłużej i za mniej. Rozpoczął się więc niechlubny flirt produkcji kapitalistycznej z paliwami kopalnymi.

Wczesny kapitalizm miał tendencję do przedłużania dnia roboczego ponad wszelką akceptowalną normę, a wraz z postępującą automatyzacją i wydajnością maszyn, dobrobyt pracowników nie wzrastał. Biedni pracownicy roili się w przemysłowych centrach, skłonni wykonać jakąkolwiek pracę za jakiekolwiek pieniądze. Właściciele fabryk nie musieli dbać o swoich pracowników – mówimy tu o czasach, w których nie istniały jeszcze prawie żadne państwowe regulacje. Paliwa kopalne pozwoliły kapitałowi uzyskać pełną kontrolę nad pracą.

Logiką kapitału jest ciągły – choć przerywany okresami kryzysu – wzrost. Ciągły wzrost produkcji. A skoro nie istniały regulacje klimatyczne, skoro zanieczyszczanie środowiska nie było w żaden sposób ograniczane, wzrost produkcji najłatwiej było osiągnąć, przy okazji zwiększając zanieczyszczenia.

Ludzkość powoli zaczynała opierać prawie każdy aspekt swojego życia na bardzo dochodowym dla pewnej garstki bogaczy wydobyciu ropy. Plastik pojawił się wszędzie do tego stopnia, że ciężko wyobrazić sobie życie bez niego. Plastik jest we wszystkich narzędziach, jakich używamy do codziennego życia, w naszych ubraniach, plastik służy do pakowania naszego jedzenia, plastik służy do pakowania produktów z plastiku.

Nasze jedzenie jest dosłownie produkowane z ropy. Przemysł na wielką skalę, napędzany motywem zysku i maksymalnie wydajnej produkcji stworzył wielkie monokultury. Ten przestarzały rolniczy paradygmat doprowadza do wyjałowienia gleby. By być w stanie utrzymać żyzność gleby używamy gigantycznych ilości sztucznych nawozów, których produkcja wymaga ogromnych ilości ropy i gazu. Pomimo tego nie cenimy swojego jedzenia, z racji niewydajnych systemów dystrybucji 40% wyprodukowanego jedzenia marnuje się. [2]

Nie jesteśmy w stanie już przemieszczać się bez ropy. Jak zwykle najbardziej absurdalnym przykładem tego jest USA, gdzie korporacje motoryzacyjne skupiły sieci tramwajowe i zamknęły je, zmuszając ludzi do przemieszczania się samochodami. Ponadto zostały wprowadzone prawa stref miejskich, co oznacza, że nie można wybudować sklepu w strefie mieszkalnej. A więc mieszkańcy przedmieść zmuszeni są używać samochodów i ropy, by zaspokoić swoje najdrobniejsze potrzeby. To jest przez niektórych nazywane wolnością. Podobnie jak w USA, w latach 60 i 70 zachodnia Europa też zajmowała się niszczeniem własnej infrastruktury transportu publicznego, lecz niektóre kraje w porę się opamiętały.

A zatem wielkie korporacje za nas wybrały, że będziemy używać ropy do jedzenia, do poruszania się, do wykonywania najdrobniejszych czynności. Ale to i tak nie wszystko. Często przeoczamy jeden ważny element, który powoduje kolosalne zanieczyszczenia – amerykańska machina wojenna jest jednym z największych producentów zanieczyszczeń. Często unika się dyskusji o roli imperializmu w niszczeniu środowiska, bo religijnie zakładamy, że potrzebujemy armii, by bronić się przed „tymi złymi”. Lecz zastanówmy się, do czego była amerykańska armia głównie używana od czasów drugiej wojny światowej? Do tłamszenia niepodległościowych ruchów skolonizowanych ludów. Do dokonywania zniszczeń ludzkości i środowiska na niewyobrażalną skalę. Do grabieży, plądrowania, i zapobiegania rozwojowi ludzkości. A przede wszystkim do utrzymywania kontroli nad złożami ropy. Także widzimy tu typowy przykład kolistej logiki kapitalistycznego imperializmu: kapitalizm potrzebuje więcej ropy; to oznacza użycie armii; większa armia oznacza większą potrzebę na ropę; co oznacza konieczność większej armii; co oznacza większą potrzebę na ropę; i tak w nieskończoność. Ponadto dzięki imperializmowi, kraje rozwinięte mogą wpływać na prawa w krajach nierozwiniętych. Upewniają się więc, że tam zanieczyszczenia pozostaną nieuregulowane. Mieszkańcy imperium mogą zachować czyste sumienie, że ich kraj nie zanieczyszcza środowiska tak bardzo jak inne, a w tym czasie imperialiści używają biedniejszych krajów jako fabryk i jako wysypisk śmieci.

Przez ten czas wszelkie korporacje naftowe oczywiście fundowały think tanki i badania, które zaprzeczały ich roli w zmianie klimatycznej, albo zaprzeczały zmianie klimatycznej w ogóle. Lecz w pewnym momencie zaczęło stawać się jasne, że nie będą w stanie utrzymać tej dezinformacji w nieskończoność – coraz więcej coraz bardziej rzetelnych badań przekonywało konsensus naukowy i szerszą publikę o nadchodzącym zagrożeniu zmiany klimatycznej. A więc korporacje opamiętały się i zaczęły zmniejszać swoje emisje? Oczywiście, że nie. Pierwszą reakcją korporacji było przeniesienie odpowiedzialności na jednostki. Także więc gdy powstała idea śladu węglowego, jednym z największych popularyzatorów tej idei stało się BP, które stworzyło kalkulator śladu węglowego, abyśmy mogli sprawdzić, jak bardzo przyczyniamy się osobiście do katastrofy klimatycznej [3]. Ideą tych kampanii było oczywiście stworzenie poczucia, że wszyscy jesteśmy za tę sytuację równie odpowiedzialni. Jednocześnie wśród korporacji zaczęło powstawać zjawisko znane jako „zielony kapitalizm” albo „ekościema”. Tak jakby zmiana logo na zielony kolor miała zapobiec katastrofie klimatycznej [4]. Oprócz tego zaczęto promować rozwiązania, które wcale rozwiązaniami nie są. Np. rozpoczęto wciskanie ludziom do gardeł samochodów elektrycznych, lecz bardzo oczywiste jest, że samochody elektryczne nigdy nie miały za zadanie uratować środowiska, a jedynie uratować przemysł motoryzacyjny i jego zyski.

W międzyczasie również Europa i USA wyniosły swój przemysł do biedniejszych krajów i te kraje teraz obwinia za emisje dwutlenku węgla, a to Europa i USA historycznie wydaliły najwięcej zanieczyszczeń do atmosfery. Ta hipokryzja to bardzo typowe zachowanie zachodniej cywilizacji.

Dochodzimy więc do ważnego wniosku – to nie typowy człowiek doprowadził do tej sytuacji. To nie ty i ja i nie fakt, że czasami latamy samolotem, albo spalamy tyle, czy tyle litrów benzyny rocznie. To nie nasza „natura”, nasza chciwość powoduje tę sytuację. Zmiana klimatyczna jest powodowana przez logikę kapitału, przez kapitał, przez korporacje, przez kapitalistyczne korporacje, których właściciele działają w najlogiczniejszym prywatnym interesie, nie przejmując się wami wcale. Stworzyliśmy system, w którym destrukcja planety jest najzwyczajniej opłacalna; ludzie, którzy nie mają skrupułów w jej niszczeniu, znajdują się na szczycie łańcucha pokarmowego i kontrolują opinię publiczną, a ludzie, którzy chcą zmiany na lepsze i wiedzą, jak ją wykonać, nie mają żadnej siły politycznej ani gospodarczej.


Dlaczego kapitalizm nie zatrzyma zmiany klimatycznej?

Można się zastanawiać: przecież ci udziałowcy koncernów naftowych, przecież te spasione bogate świnie, przecież ci niszczący planetę bandyci i działające w ich interesie głowy państw również mieszkają na Ziemi. Mamy tylko jedną planetę, a zdaje się, że nie zdążymy skolonizować Marsa w porę, by oni mogli stąd uciec. A więc czy w ich interesie również nie leży poprawa tej sytuacji?

Dobry wgląd w tę kwestię zapewniają nam słowa berlińskiej sex-workerki, która pojechała obsługiwać klientów na World Economic Forum w Szwajcarii. World Economic Forum jest coroczną konferencją, na której zjeżdżają się wszelkiej maści bandyci, kłamcy, przysłowiowe kapitalistyczne świnie i ich celem jest omówienie, w jaki sposób przez następny rok będą okradać i ołgiwać klasę pracującą. W międzyczasie, z racji swojego wysokiego stanu majątkowego i niskiego poczucia moralności kupują sobie dostęp do ciał kobiet. A z racji tego, że traktują te kobiety jak obiekty, często w ich obecności przypadkowo spowiadają się ze swoich grzechów – a czasem otwarcie się przechwalają. Cytując artykuł zawierający słowa berlińskiej sex-workerki:

„«Oczywistym problemem, o którym unika mówienia się, jest zmiana klimatyczna. Wszyscy wiedzą, że nie da się już jej zapobiec» powiedziała, dodając, że «superbogaczy» można generalnie podzielić w tej kwestii na dwie grupy.
«Pierwsza grupa myśli, że to afektuje jedynie biednych, ‘rasy nie-białe’, podczas gdy inni boją się, że będzie gorzej, ale w nie widzą sensu robienia czegokolwiek, żeby temu zapobiec, więc po prostu zajmują się zadowalaniem siebie.»
«Jedna grupa jest w rozpaczy, a druga, głupsza, celebruje przyszłe masowe śmierci. Nie tylko w Davos tak jest, ale oczywiście tutaj jest duże tego skupisko [podczas World Economic Forum].

[…]


«Publika musi się dowiedzieć, że przeciwnikami biedoty i klas niższych nie są migranci, lecz superbogacze» […]
«Opodatkowanie bogatych itd. za zamkniętymi drzwiami jest żartem. Przy barze stoi koleś, który krzyczy ‘opodatkujmy bogatych’ przy każdym szocie. Czują się nietykalni”. [5]

Pani sex-workerka myli się jednak w jednej kwestii. Powiedziała, że ta druga grupa, ta, która celebruje przyszłą śmierć, ta grupa, która twierdzi, że zmiana klimatyczna najbardziej dotknie ludzi biednych i nie-białych – jest głupsza. W rzeczywistości ta grupa o wiele lepiej zdaje sobie sprawę z tego, jak ten świat funkcjonuje i jakie będą rzeczywiste konsekwencje zmiany klimatycznej.

Rzeczywistą przyszłą ironią będzie to, że zmiana klimatyczna najpoważniej dotknie krajów, które niewiele się do niej przyczyniły (przynajmniej dopóki będzie funkcjonował Golfsztrom i Europa nie zamarznie – wtedy zima i problemy z rolnictwem doprowadzą do głodu i zamienią Europę w ekstremalne miejsce, które nie może utrzymać tak wielkiej populacji). Gdy masy uchodźców klimatycznych staną u bram Europy, klasom rządzącym będzie ekstremalnie łatwo skłócić Europejską biedotę i migrantów. Wiadomości będą mówić nam o zarazie nadchodzącej zniszczyć naszą cywilizację, o potopie imigrantów, który sam jest sobie winien i próbuje dobrać się do naszego dobrobytu, a w znacznej mierze rasistowska i już dziś negatywnie nastawiona do imigracji populacja Europy nie będzie miała problemu z traktowaniem uchodźców klimatycznych jako nieludzi. Jednocześnie sytuacja Europy pogorszy się również, gdyż chaos w systemach światowej dystrybucji i handlu doprowadzi do obniżenia standardów Europejskich.

A co w tej sytuacji zrobią bogacze? Ich majątki są bezpiecznie przechowywane przez szwajcarskie banki – tam, gdzie żadna powódź ich nie dosięgnie i gdzie nie zaszkodzi im ocieplenie klimatu. Najbogatsi zajmują się budowaniem bunkrów na prywatnych wyspach [6], gdzie bezpiecznie przeczekają apokaliptyczne konflikty, a tak długo, jak istnieją szwajcarskie banki, tak długo jak istnieje globalny system finansowy, tak długo, jak klasa pracująca jest skupiona na obwinianiu o swoje problemy mniejszości, Żydów i jaszczuroludzi, tak długo finansowa oligarchia zawsze będzie na szczycie i na całej tej sytuacji być może jeszcze zarobi.

Ale czy nie powstają różne międzynarodowe układy, które zobowiązują kraje do ograniczania swoich emisji? Musimy pamiętać, że państwa kapitalistyczne to jedynie przedłużenia władzy kapitalistycznej finansowej oligarchii. Te państwa mogą ich jedynie odrobinę ograniczyć, lecz ich główną funkcją jest zapewnianie warunków, w których ta oligarchia może pomnażać zyski. Także wszelkie międzynarodowe układy stają się jedynie listą sugestii, które zazwyczaj nie są przestrzegane. Nasza gospodarka nie jest planowana przez naukowców – naukowcy są zredukowani do pozycji biernych obserwatorów lub posiadających niewiele wpływu doradców. Ich sugestie zostaną wprowadzone w życie jedynie, kiedy będą zyskowne. A ratowanie naszej planety przed zagładą nie jest zyskowne. Niszczenie planety jest za to bardzo zyskowne.

Ostatnią nadzieją jest to, że kapitalizm sprawi, że korzystanie z odnawialnych źródeł energii stanie się bardziej opłacalne, niż korzystanie z paliw kopalnych. Także więc rozwój technologii, który sprawi, że korzystanie z odnawialnych źródeł będzie tanie, musi wyprzeć używanie paliw kopalnych? Takie rozumowanie to podstawowe niezrozumienie logiki kapitalizmu. Logiką kapitalizmu nie jest jedynie obniżanie kosztów produkcji, lecz zysk – wyzysk pracownika. Wspominałem wcześniej o tym, że rewolucja przemysłowa pierwotnie opierała się na energii wody – która przecież była tańsza od energii paliw kopalnych. Ale jednak stawiała granice dla możliwości wyzysku. Podobnie jest dziś z zieloną energią. Zielona energia staje się bardzo tania, lecz paliwa kopalne, często wydobywane w zimperializowanych krajach przez ich biedne populacje, są bardzo zyskowne, gdyż w procesie ich produkcji można ogromnie wyzyskiwać pracowników. [7]

A nawet jeśli rośnie użycie odnawialnej energii, użycie paliw kopalnych jednocześnie również rośnie. Jedynym stałym elementem jest ciągły rozrost produkcji, linia idąca prosto w górę, aż do zatrucia wszystkich źródeł, wyjałowienia całej gleby, zatrucia całej atmosfery. Staniemy się pierwszym gatunkiem, który wymarł, gdyż przetrwanie było nieopłacalne dla inwestorów. Myślenie, że kapitalizm może zatrzymać katastrofę klimatyczną, nawet gdyby chciał, jest naiwnym urojeniem.


JAK BARDZO MAMY PRZERĄBANE?



Krótka odpowiedź brzmi – bardzo. Chociaż nie ma sensu siać paniki, która jak dotąd jedynie wzbudziła nieufność ludzi, gdy najbardziej apokaliptyczne prognozy absolutnie się nie sprawdziły. Faktem pozostaje jednak, że według większości prognoz przekroczyliśmy już punkt, z którego nie ma powrotu. W 2024 przekroczyliśmy 1,5 stopnia Celsjusza średniego ocieplenia atmosfery [8]. Nie jest już kwestią to, czy zapobiegniemy katastrofie klimatycznej – teraz kwestią jest, jak poważna ona będzie.

Rozpoczęły się już poważne sprzężenia zwrotne zmian klimatycznych. To znaczy, że dalsze ocieplenie, będzie powodowało jeszcze szybsze ocieplenie. [9]

Huragany stają się coraz silniejsze. Kanada i Australia co roku płoną. W Azji tysiące umierają z przegrzania. [10] Powodzie; wymierające gatunki i ekosystemy; To wszystko będzie stawało się w najbliższych latach coraz poważniejsze i zmiana na gorsze będzie ciągle przyśpieszać. Nie ma wątpliwości, że wszyscy, jeszcze za naszych żyć spotkamy się ze srogimi konsekwencjami katastrofy klimatycznej, która dotknie każdego aspektu naszych żyć – a jeśli w Europie bezpośrednie zmiany klimatyczne nie będą aż tak apokaliptyczne, to odczujemy je w postaci nawałnicy uchodźców klimatycznych i w postaci chaosu w międzynarodowej sytuacji gospodarczej.


CZY MOŻEMY COKOLWIEK ZROBIĆ?



Nie będę owijał w bawełnę. Chociaż oczywiście w czasie istnienia kapitalizmu są rzeczy, które można zrobić nawet jako jednostka – to znaczy: segregujcie śmieci, unikajcie niepotrzebnego zanieczyszczania środowiska i tak dalej – ostatecznie jako jednostki nie możemy mieć większego wpływu.

Walka ze zmianą klimatyczna wymaga obalenia kapitalizmu. Wymaga racjonalnie i naukowo planowanej gospodarki. Wymaga kolosalnych zmian w rolnictwie, w transporcie, w planowaniu miast, w sposobach produkcji energii. Wymaga zniesienia motywu zysku i produkcji dla użytku. Wymaga demilitaryzacji wszystkich krajów. Wymaga gigantycznej międzynarodowej kooperacji, na skalę nie osiągniętą jeszcze nigdy wcześniej w historii ludzkości. Tego może dokonać jedynie zjednoczona, zorganizowana klasa proletariatu w sojuszu ze wszystkimi uciskanymi ludami i uciskanymi klasami społecznymi świata i która przeprowadzi rewolucję opartą na zasadach socjalizmu naukowego. Także walka ze zmianą klimatyczną musi być walką z kapitalizmem, a walka z kapitalizmem musi być walką ze zmianą klimatyczną. Rozwiązaniem jest oczywiście edukacja, agitacja, organizacja. Uczcie się i uczcie innych o funkcjonowaniu kapitalizmu, przekazujcie tę wiedzę dalej, dołączajcie do organizacji lewicowych i związków zawodowych organizujcie się i nabierajcie politycznego doświadczenia.

Na koniec wspomnijmy słowa Engelsa: „Ale nie pochlebiajmy sobie zbytnio z powodu naszych ludzkich zwycięstw nad przyrodą. Za każde z nich mści się ona na nas. Każde zwycięstwo daje wprawdzie w pierwszej kolejności rezultaty, na które liczyliśmy, aby w dru­giej i trzeciej przynosić inne, nieprzewidziane następstwa, które nader często przekreślają znaczenie te pierwsze. Ludziom, którzy w Mezopotamii, Grecji, Azji Mniejszej i gdzie indziej karczowali lasy, żeby zdobyć ziemię upra­wną, nie przychodziło na myśl, że niszcząc te ośrodki gromadzenia i przechowywania wilgoci zamieniają te obszary w pustynie. Kiedy Włosi wyrąbywali na po­łudniowych stokach Alp jodłowe lasy, tak pieczołowicie pielęgnowane na stokach północnych, nie przypuszczali wcale, że podcinają korzenie pasterstwa na swoim ob­szarze; jeszcze mniej przeczuwali, że przez większą część roku źródła górskie będą pozbawione wody, a w okresie deszczów tym gwałtowniejsze potoki zalewać będą równinę. Ci, którzy rozpowszechniali w Europie uprawę ziemniaka, nie wiedzieli, że razem z mącznymi bulwami rozpowszechniają chorobę skrofułów. I tak każdy nasz krok przypomina nam, że bynajmniej nie panujemy nad przyrodą jak zdobywcy nad obcym ludem, jak ktoś stojący poza przyrodą; ale że przynależymy do niej ciałem, krwią i mózgiem, że znajdujemy się wewnątrz niej i że całe nasze panowanie nad nią na tym polega, iż w odróżnieniu od wszystkich innych stwo­rzeń możemy poznawać jej prawa i w sposób właściwy je stosować”.

Źródła

Przypisy:
[1] https://www.science.org/doi/10.1126/science.abk0063
https://news.harvard.edu/gazette/story/2023/01/harvard-led-analysis-finds-exxonmobil-internal-research-accurately-predicted-climate-change/
https://insideclimatenews.org/project/exxon-the-road-not-taken/
https://www.climaterealityproject.org/blog/climate-denial-machine-how-fossil-fuel-industry-blocks-climate-action
https://www.desmog.com/2016/07/08/exxonmobil-new-disclosures-show-oil-giant-still-funding-climate-science-denial-groups/
https://www.youtube.com/watch?v=avf9uPZfBKE
[2] https://www.wri.org/insights/how-much-food-does-the-world-waste
[3] https://interestingengineering.com/culture/carbon-footprint-coined-by-big-oil-to-blame-you-for-climate-change
https://mashable.com/feature/carbon-footprint-pr-campaign-sham
[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Greenwashing
[5] https://www.dailymail.co.uk/news/article-14314191/global-elite-Davos-high-class-escort-spills-beans.html
https://www.deccanherald.com/world/sex-worker-reveals-end-of-the-world-on-global-elites-mind-in-davos-report-3374229
[6] https://interestingengineering.com/culture/billionaires-building-bunkers
[7] https://www.youtube.com/watch?v=mkIMf_hVOfQ
https://www.youtube.com/watch?v=3gSzzuY1Yw0
[8] https://www.newscientist.com/article/2451285-once-we-pass-1-5c-of-global-warming-there-is-no-going-back/
https://www.bbc.com/news/articles/cd7575x8yq5o
[9] https://en.wikipedia.org/wiki/Climate_change_feedbacks
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2590332223000040
[10] https://www.bbc.com/news/articles/cn05rz3w4x1o

Dodatkowe informacje

Polecane:

Climate Town: https://www.youtube.com/@ClimateTown
Our Changing Climate: https://www.youtube.com/@OurChangingClimate
Capital as Extinction: https://www.youtube.com/watch?v=f-P479d1-KE


bonus: Pollution Is Colonialism - Max Liboiron
https://www.dukeupress.edu/pollution-is-colonialism

Wersja PDF